syswia
14.02.10, 00:31
Witam Was. Od jakiegos juz czasu podczytuje Was z duzym
zainteresowaniem (glownie dzieki Kranikowi, he he he). A ze macie
duzo wieksze doswiadczenie postanowilam poprosic Was o opinie i
jakies rady.
Jestem Polka, zamezna z Kanadyjczykiem pochodzenia pundzabskiego.
Mieszkamy w Kanadzie. Mamy 4 mies synka. Ja sie plynnie posluguje
polskim i angielskim. Maz jest bilingualny: angielski i pundzabi.
Troche mowi tez po polsku, ale nie na tyle, zeby moc w domu
funkcjonowac wylacznie w tym jezyku. Ja znam w pundzabskim tylko
podstawowe zwroty. W domu rozmawiamy po angielsku i wtracamy polskie
zdania albo zwroty. W wychowanie syna bardzo sa tez zaangazowani moi
tesciowie, ktorzy sa biegli w angielskim (z przyciezkim akcentem),
pundzabi i hindi. W przyszlym roku ta opieka znacznie sie zwiekszy,
bo tesciowa zaoferowala, ze zajmie sie synem, zamiast posylac go do
zlobka. Nie mam tu "polskiej" rodziny wiec zrodlem tego jezyka
bylabym praktycznie ja, i ewentualnie maz moglby nieco kontrybuowac.
Jak to rozwiazac w mysl OPOL? Ja po polsku, maz po angielsku, a
dziadkowie w pundzabi? Czy moze ojciec powinien mowic w pundzabi, a
angielski odpuscic w ogole? Ostatecznie "same" sie naucza po
angielsku - w szkole, z tv, od znajomych dzieci... Jakie jest wasze
doswiadczenie? Czy dzieci odpuszcza sobie jezyk polski, jesli my
(rodzice) bedziemy porozumiewac sie dalej miedzy soba po angielsku?
Troche sie obawiam, ze jesli wyeliminujemy angielski, to bedzie nam
ciezko funkcjonowac tylko w polskim i pundzabi.
Bede wdzieczna za ewentualne sugestie.