jan.kran 03.03.06, 08:35 Ponieważ ma to byc forum dla wszystkich zainteresowanych wieljęzycznością ciekawa jestem jak wygląda sprawa języka w Waszych rodzinach. Czy Wasi bliscy są zainteresowani nauką języka polskiego ? Kran Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
wdrodze Re: Język w rodzinie 03.03.06, 13:12 Moj maz jedzie w tym roku pierwszy raz na urlop ze mna do Polski.On jest Anglikiem i nigdy wczesniej z polskim nie mial stycznosci dopoki mnie nie poznal.Ciezko mu idzie,na razie powie tylko dzien dobry i jak sie masz,ale probuje troche.Wydaje mi sie ze im ktos starszy tym idzie gorzej,chociaz tez jest to kwestia charakteru i motywacji. Odpowiedz Link
moni-bel Re: Język w rodzinie 03.03.06, 13:31 Moj maz potrafi dosc sporo,ale nie chce sie do tego przyznac.Taki niby skromny . A tak na powaznie,to potrafi sobie w Polsce dac rade. Co prawda poglebionych dyskusji przeprowadzac nie moze, ale w codziennym zyciu to nie zginie.Wiem jak kilka lat temu opowiadalam siostrze przez telefon o prezentach pod choinke,przy mezu bo bylam pewna ze tego naszego szybkiego trajkotania i tak nie zrozumie.A tu prosze niespodzianka,bo mezulo wszytko zrozumial i niespodzianki nie bylo.Jesli dzieci przez pomylke odezwa sie do taty po polsku to tez nie ma problemu.A ostatnio to nawet wyrazil chec na kurs jezyka . jesli chodzi o tesci i nna rodzine meza to niestey nie ma zadnych chetnych na nauke chocby podstawowych zwrotow w moim jezyku, trudno... Odpowiedz Link
pati.zop78 Re: Język w rodzinie 03.03.06, 22:21 Faz zna: czesc, jak sie masz, jak sie nazywasz, dobrze, mleko, herbata, jajka teraz uczy sie troszke z Rizvanim ale niewiele pamieta. mnie jest latwiej zrozumiec o czym on mowi, bo uzywa duzo slowek angielskich. mowic w urdu tez nizbyt potrafie. Odpowiedz Link
beatanu Re: Język w rodzinie 04.03.06, 09:33 Jestem w tej luksusowej sytuacji, że mój mąż - Szwed - przez siedem lat mieszkał i pracował w Polsce (tam się poznaliśmy), zdążył się nauczyć świetnie języka, mówi z obcym akcentem, ale porozumie się na wszelkie temty, czyta polską prasę i książki bez kłopotów Z ciekawostek - baaaardzo rzadko jeździ z nami do Polski. Nasze - tzn córek i moje wyjazdy do Polski są więc pozbawione elementu szwedzkiego (bo dziewczyny konsekwentnie rozmawiają ze swoim ojcem po szwedzku) i wtedy mamy polski w 112 procentach. Ot, taka intensywna dawka nauki języka matczynegoo Odpowiedz Link
mamamaxa Re: Język w rodzinie 08.03.06, 16:47 Moj maz niby tez rozumie (tez sie dziwie, ile slyszy i rozumie z mojego nadawania przez telefon), ale to wszystko takie "nieoficjalne", bez kursu. Ale w POlsce pewnie by nie zginal. Lepsze to niz nic. Kiedys mowil, ze nauczy sie z dziecmi, ale teraz widze, ze jak ja rozmawiam z malym po polsku, to on sie wylacza, bo to nie do niego (ja kiedys, jak slabo mowilam po niemiecku, tez sie potrafilam tak wylaczac, jak bylam np. zmeczona). Odpowiedz Link
althea35 Re: Język w rodzinie 10.03.06, 16:15 Moj maz chociaz ma polskie korzenie (ojciec pochodzi w Polski) po polsku nie mowi. Zna troche slow, potrafi zrobic podstawowe zakupy. Teraz chodzi na kurs polskiego, podoba mu sie, ale pewnie niewiele sie nauczy za te 12 tygodni. Ale dobre i to. Odpowiedz Link
jan.kran Re: Język w rodzinie 10.03.06, 21:27 Ja byłam kiedyś krótko lektorem języka polskiego w Norwegii. Z dwunastu osób większośc to byli norwescy meżowie Polek oraz jedna Norweżka która uczyła sie polskiego z powodu teścia a druga bo Jej się Polska podobała. Ponieważ ilość Polaków w Norwegii wzrasta może wrócę do mojego zawodu choć częściowo. Kran Odpowiedz Link
althea35 Re: Język w rodzinie 11.03.06, 11:22 W klasie mojego meza sytuacja wyglada podobnie, sami faceci,majacy w wiekszosci zony lub dziewczyny z Polski. Odpowiedz Link
aolka Re: Język w rodzinie 11.03.06, 19:51 moj maz sie ukrywa rozumie wszytsko, jesli sie mowi potocznym polskim, wiec jesli chce zeby nie rozumial np. moich rozmow telefonicznych, to musze piekna, wyszukana polszczyzna operowac.. w polsce sobie radzi doskonale, nauczyl sie kilku pomocnych zwrotow, jak np. frytki na wynos i czesto bylo juz tak, ze kiedy ja sie spotykalam ze znajomymi, on sobie jechal zwiedzac okolice, i wracal z masa wiadomosci. jestem naprawde pod wrazeniem. a od kiedy paszczurek zaczal mowic, maz zrobil ogromne postepy w mowie! reszta niemieckiej rodziny nie przyjmuje do wiadomosci, ze dziecie polska krew ma, ale mam ich gdzies Odpowiedz Link
nionczka Re: Język w rodzinie 14.03.06, 17:22 Moj nieslubny mowi po polsku i w domu rozmawiamy mieszanka polskiego i hiszpanskiego z wstawkami z innych. Oboje kochamy jezyki obce i znamy po kilka wiec tak sobie gadamy. Znajomi patrza na nas troche dziwnie bo my sie zapominamy i czesto nie zdajemy sobie sprawy z tego, ze zmienilismy jezyk. Trzeba bedzie nad tym troche popracowac kiedy przyjda na swiat dzieci bo troche za duzo tego dobrego. Sami nie jestesmy w stanie nad tym zapanowac a co dopiero maluchy. Wracajac do jezyka polskiego. Nauczyl sie go dla mnie i jak mowi, zeby rozumial o czym bede rozmawiala z dziecmi (kiedy je bedziemy mieli). Mowi raczej dobrze, troche mieciutko i czasem sie zapomina i uzywa form zenskich, ale nie bardzo umie pisac. Uwielbia mowic po polsku i strasznie tym szpanuje. Zawstydza innych mezów i partnerów moich kolezanek i sluzy im za przyklad. A ze mieszkamy w Hiszpanii, raczej tego jezyka nie potrzebuje. Odpowiedz Link
baania Re: Język w rodzinie 16.03.06, 16:46 Musze sie pochwalic genialnym mezem ), ktory nauczyl sie polskiego sam, bez kursow i bez mojej pomocy. Mowi idealnie, z idiomami i bez obcego akcentu. Polak nie pozna, ze ma do czynienia z obcokrajowcem. Mowi nawet poprawniej niz wielu Polakow i czesto mnie poprawia, gdy zrobie blad. Gdy sie poznalismy, zaczal sie sam uczyc polskiego z ksiazki i kaset. I zaczal do mnie pisac po polsku. Po slubie przez rok mieszkalismy w Polsce. Maz nie mial pracy i calymi dniami siedzial rozszyfrowujac gazety. Po powrocie do domu znajdywalam pliki gazet z jego notatkami na marginesie. W tym okresie mowilismy jeszcze miedzy soba po angielsku, bo nie dowierzalam jego mozliwosciom. Ale maz sie upieral, bysmy mowili po polsku i stopniowo przeszlismy na polski. Od 11 lat rozmawiamy wylacznie po polsku. Ania Odpowiedz Link
katajina Re: Język w rodzinie 17.03.06, 01:22 My z mezem rozmawiamy po polsku, bo ja za japonski wzielam sie dopiero od niedawna. Wczesniej mieszkalismy w Polsce przez 2,5 roku, wiec japonski nie byl mi potrzebny. Maz uczyl sie kilku jezykow slowianskich(ja rowniez), wiec od poczatku jakos radzilismy sobie z komunikacja tym bardziej, ze to on wasnie staral sie mowic po polsku. Poza tym obydwoje w roznym stopniu znamy angielski i niemiecki, wiec w razie problemow probowalismy szukac slowek w tych jezykach. A zeby bylo ciekawiej, pierwsza nasza rozmowa odbyla sie glownie po czesku Odpowiedz Link
magroen Re: Język w rodzinie 03.02.07, 23:15 Mój maz jest Holendrem. Jestesmy razem od 2 lat. Od tego czasu byl w Polsce 11 razy. Na poczatku oczywiscie nauczyl sie przeklinac, ja zreszta tak samo uczac sie niderlandzkiego. Ale za kazdym razem jak jest w Polsce uczy sie nowych slów i idzie mu calkiem niezle i bardzo szybko. Moi rodzice mówia do niego tylko po polsku. Dzien po naszym weselu zrobil nam ogromna niespodzianke. Sprzatajac sale zaspiewal mojej mamie ,, Tesciowa ty stary rowerze, tylko pedalów ci brak". W ten sposób zalpal sobie plusy u swojej tesciowej. Mieszkamy w Holandii. W domu mówimy tylko po holendersku, aczkolwiek mamy malego synka do którego ja zwracam sie tylko po polsku. Zamierzam go nauczyc mówic po polsku. Mój maz podlapuje wyrazy i czasami mnie zaskakuje gdy mi cos po polsku odpali. Mysle ze jest na dobrej drodze. Czeste wyjazdy do Polski pomagaja mu w tym. Pozdrawiam Odpowiedz Link
kayah73 Re: Język w rodzinie 06.02.07, 20:33 Maz Kanadyjczyk, kiedy sie poznalismy nie mowil ani slowa po polsku i tak w zasadzie bylo do momentu pojawienia sie corki. Do corki (teraz 20 mies) staram sie mowic tylko po polsku, tata zalapuje niamal na rowni z nia i, ku mojej rozpaczy, stara sie tez do niej tez mowic po polsku. Nie mam pojecia ile rozumie, glownie jednak slownictwo dzieciece (nazwy przedmiotow, jedzenia, proste czasowniki typu "chodz", "siadaj", itd), szybszej rozmowy nie, ale mysle ze wszystko przed nim. Chlopak mojej siostry, rowniez Kanadyjczyk, stara sie nie pozostac w tyle i sam meczy moja siostre zeby go poduczala. W efekcie spotkania z nimi sa przesmieszne, bo licytuja sie ktory umie wiecej, np. moj maz: "jeden, dwa, trzy, cztery, piec!", na co chlopak siostry: "zielony, czerwony, niebieski, zolty!", na co moj maz: "raz rybki w morzu braly slub chlup chlup chlup". Odpowiedz Link
jan.kran Re: Język w rodzinie 06.02.07, 22:19 Śliczna historia Kayah)) Pozdrawiam wszystkich którzy zmagają się z naszym pięknym i trudnym językiem Kran Odpowiedz Link
malynils Re: Język w rodzinie 02.05.07, 13:36 Moj maz jest jezykowym antytalenciem i jego lingwistyczna blyskotliwosc konczy sie na "piwo duze prosze". Odpowiedz Link
kukaw Re: Język w rodzinie, polski w Madrycie 02.05.07, 22:10 Kurs polskiego w Madrycie - glownie mezowie i narzeczeni Polek. Moj maz zrobil trzy lata. Widzialam, czego sie uczyl i w jakim tempie. Polecam bardzo solidna nauczycielke Ewe Brzozowska. (Swoja droga znakomite nazwisko do nauki poprawnej wymowy!) Odpowiedz Link
elsch Re: Język w rodzinie 17.05.07, 14:25 Zazdroszczę Wam mężów, którzy opanowali tajniki naszego języka. Ja niestety nie mogę z moim małżonkiem toczyć rozmów po polsku, ponieważ jego poziom pozostawia wiele do życzenia. Na początku naszej znajomości mówił co prawda, że chce się nauczyć polskiego, ale później zorientowałam się, że zacięcia lingwistycznego w nim za grosz nie ma i raczej nie powinnam liczyć na jakieś cuda. Przez pewien czas bardzo z tego powodu cierpiałam, próbowałam tłumaczyć, że znając mnie tylko w "niemieckim" wydaniu nie zna mnie całkowicie, ale mój małżonek zawsze był zachwycony moim niemieckim i mu to w pełni wystarczało. Żeby ten temat nie stał się przyczyną jakichś poważniejszych kłótni, przestałam go poruszać. Na szczęście córka rosła i chętnie rozmawiała ze mną coraz lepszą polszczyzną, więc na co dzień mi języka nie brakowało. Wybaczam jednak mojemu małżonkowi jego antytalent językowy, bo rekompensuje to swą miłością do Polski, a szczególnie do Tatr, gdzie za jego namową kupiliśmy parę lat temu działkę i wybudowaliśmy wspaniałą chałupkę góralską. To był naprawdę genialny pomysł. Teraz jeździmy kilka razy do roku do Polski i siłą rzeczy mój małżonek trochę powiększa zasób słownictwa. Idzie mu to dość opornie, ale w Polsce nie zginie. Jest tam bardzo lubiany i większości osób jego słaba znajomość języka zupełnie nie przeszkadza. Ale ja ciągle nie tracę nadziei. Może za następne dwadzieścia lat pogadamy sobie po polsku Odpowiedz Link
magdalik Re: Język w rodzinie 17.05.07, 20:09 Moj maz Anglik jeszcze przed naszym pierwszym spotkaniem (w Polsce) umial troche mowic po polsku bo podstaw nauczyl sie na kursie prowadzonym na uniwesytecie w Anglii. Od zawsze interesowala go Polska i ogolnie sytuacja polityczna w krajach postkomunistycznych. Swoja dissertation pisal na temat pierwszych wyborow w wolnej Polsce i pierwszy raz przybyl do Polski wlasnie po to aby zebrac potrzebne do pracy materialy. Potem dzieki ponownym licznym powrotom do Polski i obcowaniu z moja rodzina i przyjaciolmi bardzo podszkolil swoj polski a prywatne lekcje polskiego pozwolily mu na tyle opanowac jezyk ze nie ma praktycznie zadnego problemu w porozumiewaniu sie z Polakami, robiac przy tym oczywiscie wiele bledow gramatycznych. Ja jednak uwazam to za wielki sukces bo w Anglii nauka jezykow obcych generalnie nie jest popularna a jezyk polski nie nalezy do latwych. Ponadto uwazam ze znajomosc polskiego mojego meza bardzo ulatwia wychowywanie naszego synka w dwujezycznosci bo moge swobodnie rozmawiac z malym po polsku i nie czuc sie skrepowana faktem ze tata nic nie rozumie. Odpowiedz Link