Dodaj do ulubionych

Piewszy kryzys

27.06.08, 09:40
No i perwszy kryzys.
Zaczelo sie od tego ze wyjechalem sluzbowo na 3 tygodnie. Cinek zostal z mama
i babcia. Caly czas mowil po polsku.
Efekt tych 3 tygodni - niemal kompletny angieslki reset i uwstecznienie. Po
moim powrocie na wiekszosc przedmiotow w angielskiej rozmowie pokazywal palcem
i mowil "this".
Za to eksplozja jezykowa polskiego - mowi z predkoscia karabinu maszynowego i
do tego odmienia przez przypadki. Bierna znajomosc angielskiego naszczescie
zostala niezieniona. Perfekcyjnie rozumial co do niego mowilem.
Przez miesiac udalo sie przywrocic poprzednia zdolnosc mowienia lecz wyczuwam
juz stawiany opor. "No English, polish speak".
Niby problem zazegnany ale..
no wlasnie - zauwazylem jedna zmiane. Jesli Cinek jest tylko ze mna (nawet na
placu zabaw z innymi dziecmi) mowi po angiesku a nawet bawi sie sam zabawkami
po angielsku.
Lecz gdy tylko pojawi sie mama przelacza sie na polski tak skutecznie ze nawet
do mnie zaczyna mowic po polsku (wczesniej nic takiego nie mialo miejsca).
Zwracam sie zatem o rade do bardziej doswiadczonych. Jak rozwiazac ten problem
(jednak bez tak drastycznych metod jak ograniczanie przebywania z mamasmile,
zwlaszcza ze polski stal sie juz widocznie dominujacym jezykiem Cinka.
Byc moze przestac "rozumiec" gdy cos do mnie mowi po polsku (gdyz dotychczas
mowie mu jak ma powiedziec to po angiesku niejako tlumaczac) ale to go chyba
rozleniwia bo wyglada na to ze go wyreczam w mowieniu.
Z nadzieja czekam na wakacje bo wyjezdzamy na rodzinny oboz angielski moze
wtedy cos sie zmieni.
Obserwuj wątek
    • lenkaaa Re: Piewszy kryzys 27.06.08, 11:22
      Mam córkę starszą od Twojego synka o 5 miesięcy. Ze mną rozmawia po
      polsku z tatą po angielsku, w przedszkolu rozmawia po holendersku.
      U nas pojawiały sie fazy gdy będą sama (najczęściej w łóżeczku po
      przebudzeniu) bawiąc się rozmawiała tylko po polsku, potem tylko po
      angielsku, potem była faza holenderska kiedy nie tylko po
      przebudzeniu gadała po tubylczemu ale i do mnie zagadywała po
      holendersku, ja odpowiadałam po polsku a ona dalej po holendersku.
      Po każdych odwiedzinach teściowej mówiła coraz lepiej po angielsku,
      po odwiedzinach mojej mamy polepszał się zasób słów polskich ale
      nigdy nie mówiła do taty po polsku i nigdy do mnie po angielsku.
      Chciałam Ci napisać, że masz trudniej, bo skoro syn wie, że umiesz i
      posługujesz się polskim to to wykorzystuje :o) dla własnej
      wygody :o) ale właśnie zdałam sobie sprawę, że moja córka doskonale
      wie, że mama z tatą rozmawiają tylko i wyłącznie po angielsku a
      jednak nigdy nie mówi do mnie w tym języku. Tak więc nie mam pojęcia
      co by Ci doradzić i jak to rozwiązać inaczej niż poprzez
      konsekwentne trwanie przy angielskim podczas rozmów z dzieckiem....
    • gosiash Re: Piewszy kryzys 27.06.08, 14:52
      Ja tak jak lenkaa uwazam, ze po prostu rozmawiaj z dzieckiem po
      angielsku, angielskie bajki itd. tak jak pewnie bylo do tej pory.
      Tak to juz z dziecmi jest, ze przechodza rozne etapy. U mnie tez tak
      jest, ze jak wracamy z Polski mala mowi swietnie po polsku,
      angielski jakby slabiej. Jak jestesmy dluzej w anglii jej angielski
      sie zdecydowanie wzmacnia. I u Ciebie sa takie same efekty, jak jest
      tylko i wylacznie polski to nagle eksplozja polskiego. Jak
      powrociles z podrozy to po jakims czasie angielski sie wzmacnia. Tak
      wiec mysle, ze spij spokojnie. Zobaczysz co bedzie jak wrocicie z
      obozu. Uwazaj zeby Cie babcie nie przechrzcily, ze sie z wnukiem nie
      moga dogadac wink
    • intela Re: Piewszy kryzys 27.06.08, 17:18
      Ja nie rozumiem w czym jest problem? Dlaczego nie moze mowic w
      dwoch jezykach. Chyba dwa jest wiecej niz jeden.
      Jak widzisz problem w mowieniu po polsku to dlaczego ty piszesz po
      polsku?
      Albo moze jest to dowod na to ze jednak jajko jest madrzejsze od
      kury.
      • mr_cellophane Re: Piewszy kryzys 27.06.08, 18:45
        intela, chyba nie bardzo znasz moja sytuacje.
        Mieszkamy w Polsce i obydwoje (ja i zona) jestesmy Polakami, poza tym to
        polskojezyczne forum wiec dlatego pisze na nim po polsku. Pisalem juz
        niejednokrotnie dlaczego taki a nie inny model rodziny (jak w stopce non native)
        Cinek ma wlasnie mowic w dwoch jezukach, problem w tym ze jedynie ja jestem
        zrodlem angielskiego wiec zaczyna mowic wylacznie jednym - polskim.
        • intela Re: Piewszy kryzys 27.06.08, 19:58
          O! To sorki. Nie znalam sytuacji. Z jednej strony chwali sie ze
          uczycie dziecko drugiego jezyka ktore to jak "okno na swiat" w jego
          przyszlosci.
          A rodzinie nie ma co sie dziwic. Widocznie wydawalo im sie to
          sztuczne i nie czuja tego "blusa" tak jak ty.
          Nie martw sie, mala przerwa wiele mu nie zaszkodzi.
          • mr_cellophane Re: Piewszy kryzys 28.06.08, 08:53
            Co do rodziny to niestety babcie nie znaja angielskiego wiec nawet nie maja
            mozliwosci sprobowacsmile
            Co zas do modyfikacji by zbilansowac niedobr angielskiego to zaczelismy
            wprowadzac popoludniowa "angielska kawke" tzn jak wracamy z pracy siadamy razem
            przy stole przy kawce a Cinek przy szklance mleka dodatkowo jakies maslane
            ciasteczko i wtedy te 15-20 min mowimy wylacznie po angielsku. To nie tylko
            zmusza Cinka do przelaczennia sie na angielski ale i moja kochana zonke do
            rozwoju swojego angielskiego (jej angielski jest niezly ale z racji zawodu
            bardzo naukowy). Cinek narazie walczy przelaczajac sie czesto na polski ale mam
            nadzieje ze szybko pojmie zasady tego rodzinnego kwadransa.
    • conejito13 Re: Piewszy kryzys 27.06.08, 17:27
      to nie kryzys (pocieszam), to naturalny sposob uczenia sie. dzieci,
      podobnie jak my, upraszczaja sobie. patrza, obserwuja, wnioskuja. w
      jakim jezyku porozumiewa sie wiekszosc, oni tez wiec. dlaczego
      mieliby wykonywac kolejna prace umyslowawink dzieciaki sa bystre. wiec
      tylko konsekwencja. moj maly ma 1 rok i 3 miesiace i mowi fajnie
      kilka slow zarowno po hiszp jak i pol. czasami miesza i mowi do mnie
      po hiszpansku (np. yaya - babcia, papa - tata, chicha - papu, za to
      rowniez nie mowi adios tylko papa do Hiszpanow ktorzy robia wielkie
      oczy bo nie wiedza o co mu idzie, jaki papa, hehesmile. teraz jestem z
      nim w polsce i do tutejszej babci tez mowi yaya (hiszp.babcia).
      powtarzam mu do znudzenia: baba, babcia, i powtarza baba, a potem
      slysze jak do siebie cichutenko mowi: yaya. mam ubaw z niego. moj
      syn na dodatek wie, ze tutejsza polska babcia zna hiszpanski no i
      mama oczywiscie. ale to nic. konsekwencja i tylko to nas uratuje.
      odwroci mu sie na pewno. a wyjazdy...coz... moj teraz jest ze mna
      dwa miesiace w polsce, wczesniej byl miesiac, ale ojca wlasnego
      rozumial i babcie tamta. naprawde to naturalny proces. teraz na
      obozie jezyk. na pewno twoj synek nabierze wiekszej wiary w to, ze
      warto jest mowic po ang., beda tam rowniez inne dzieci. a to jest
      wazne. powodzenia!
    • risando Re: Piewszy kryzys 28.06.08, 11:02
      Witam,

      w tym wieku nagle i znaczne zmiany w zaleznosci od "imputu" tez obserwowalem. Wedlug mnie nie ma powodu do obaw.

      > (jednak bez tak drastycznych metod jak ograniczanie przebywania z mamasmile

      Poniewaz u nas mama i tak sporo czasu spedza z corka, szukam czasem okazji, aby pobywac sam z corka (spacery, male wycieczki, jakies wspolna zabawa w ogrodzie), poniewaz wtedy jednak najlepiej nam idzie rozmowa. W obecnosci mamy czy (polskich) dziadkow corka czesto jakby odwroci sie jezykowo ode mnie i zaczyna cos opowiadac wszystkim, a jak wszystkim to naturalnie po polsku.

      Czasem corka prosi zone tez o "tlumaczenie": "Mamo, powiedz tacie, ze ...". To sa sytuacje, w ktorych brakuje jej slownictwa. Wtedy ja nawiazuje do tego i przekazuje niezbedne slownictwo, podsumujac to, co ona powiedziala zonie. Corka o dziwo jednak nigdy nie pyta sie, czy moze mi bezposrednio cos wyjasnic po polsku.

      Niestety widze w tym pewna ujemna strone wychowowania dwujezycznego: Kiedy corka np. cos przezyla w zerowce, ale nie zna kluczowego slownictwa, ona unika rozmowy ze mna i czeka tak dlugo, az zjawia sie polskojezyczny domownik. Wtedy latwiej i szybciej moze opowiadac po polsku.
      Coraz czesciej obserwuje w przypadku klopotow ze slownictwem tez inne zachowanie: Kreci sie kolo mnie, waha sie, ucieka, wraca, ale dopiero po moim pytaniu "Co slychac? Chcialabys mi moze cos powiedziec?" zaczyna mowic.

      Pozdrawiam
      • mr_cellophane Re: Piewszy kryzys 28.06.08, 11:44
        > Niestety widze w tym pewna ujemna strone wychowowania dwujezycznego: Kiedy cork
        > a np. cos przezyla w zerowce, ale nie zna kluczowego slownictwa, ona unika rozm
        > owy ze mna i czeka tak dlugo, az zjawia sie polskojezyczny domownik.

        Zauważyłem dokładnie to samo, Cinek jesli jest tylko ze mna, mowi mniej niz
        jesli jest z mama. Komunikacja zdaje sie byc ograniczona do niezbednego miniumum.
        Natomiast gdy jest ktos polskojezyczny to buzia mu sie nie zamyka (oczywiscie po
        polsku). Gada jak najety i widac wtedy jak wiele ma do powiedzenia i jake
        ogromne slownictwo.
        Od wrzesnia idzie do przedszkola i chyba ta przepasc bedzie sie poglebiac gdyz
        jego przedszkolny swiat bedzie tylko polski.
        Mam jednak swiatelko w tunelu - przedszkolne zajecia z angielskiego, a wlasciwie
        nauczyciel, ktory dodatkowo jest w stanie podjac sie indywidualnych zajec tzn.
        poprosu rozmowy i zabawy z Cinkiem, mysle ze to bedzie z pozytkie dla nich obu
        (bo nauczyciel tez chcialby poprostu pogadac i pobawic sie z dzieckiem po
        angielsku a takiej mozliwosci w tym przedszkolu jeszcze nie mial(dla pozostalych
        maluchow to pierszy kontakt z angielskim)
        • maska_pl Re: Piewszy kryzys 30.06.08, 10:04
          Widzę, że mamy bardzo podobną sytuację, tyle że ja jestem mamą, a moja Buba jest miesiąc młodsza od Cinka i jest dziewczynką. Ja zauważyłam podobną sytuację, gdy mała zaczęła mówić mając ok 2 lata. W ciągu 3 msc rozgadała się do tego stopnia, że zaczęła tworzyć zdania podrzędnie złożone, niestety tylko po polsku. Po angielsku powtarzała pojedyńcze wyrazy, i nie chciała nawet czytać razem ze mną angielskich książeczek. Polski ewidentnie przeważał, bo jestem mamą pracującą, a całe dnie spędzała z polsko-języczną babcią. Szukając sposobu na zmianę tej sytuacji odkryłam angielskojęzyczne przedszkole dla maluchów. Mała chodziła tam raz w tygodniu na 4 godz. Z tego co pamiętam już po jakichś 3 tygodniach zaczęłam widzieć różnicę. Obenie, po 4 msc przedszkola, z przerwami na choroby, bardzo chętnie czytamy wszelkie książeczki, angielskie DVD są zdecydowanie preferowane, a ja mam wrażenie że mała cały czas nawija po ang., chociaż babcia twierdzi że z nią rozmawia po polsku. Dlatego uważam, że bardzo ważne jest inne, niż rodzic i bajki, źródło języka. Jeśli znalazłeś takiego nauczyciela w przedszkolu, to super. Ja właśnie zastanawiam się co wymyślić od września, bo Buba idzie do polskiego przedszkola i już boję się, trochę na zapas, że te trzy godziny spędzane ze mną na co dzień nie zrównoważą całego polskiego otoczenia.


          Buba(XI.2005), non-native bilingual, OPOL, ang (mama), pol (tata),
          • mr_cellophane Re: Piewszy kryzys 30.06.08, 15:22
            Cinek oglada niemal wylacznie bajki po angielsku. Staramy sie aby to byly te
            same jakie sa obecnie w polskiej TV aby mial wspolne tematy rozmow z innymi
            dzieciakami w przedszkolu.
            Ksiazki sa bardziej zbilansowane. Jeden wieczor sa polskie (mama czyta) a w
            kolejny angieslkie. Nie zauwazylem jeszcze aby faworyzowal ktores z nich.
            Nie mniej jednak niemal caly jego swiat do okola jest polski, tak wiec widac
            miazdzaca przewage polskiego. Pocieszajace jest jednak to ze gdy nie zna
            jakiegos slowa nie uzywa wtedy bezposrednio polskiego tylko mowi "Mummy said
            ogorek" oczekujac ze podpowiem mu angielski odpowiednik.
            Probowalem isc z Cinkiem na zajecia Helen Doron (to jedyna alternatywa angielska
            dla dzieci w moim miescie) jednak okazala sie byc kompletna porazka.
            Zachwalana naturalnosc przyswajania jezyka byla dla dwujezycznego dziecka za
            malo naturalna.
            Gdy pani po raz siodmy powtorzyla "This is a sheep" Cinek znudzony, pytal
            dlaczego pani mowi caly czas to samo. Tak wiec nie mialo to nic wspolnego z
            zabawa po angielsku.
            Tak wiec mam podobny rebus do ciebie maska_pl. Coz zrobic aby zbilansowac
            niewielka ekspozycje na angielski, a wydawac by sie moglo ze angieslki jest
            wszedziesmile
            A moze bede bral go ze soba do pracy (pracuje w j.angieslkim) - tylko co na to
            powie moj szef smile
    • wawrzynca Re: Piewszy kryzys 30.06.08, 16:34
      ja tez uprawiam non-native,
      Laurka na razie, odpukac, tylko miesza obydwa jezykki, zadnego z nich nie
      faworyzuje. Swietnie sie sprawdza w naszym przypadku jeje
      rowiesniczka,Francuzka, z ktora sie zaprzyjaznila. Razem z jej mama spotykamy
      sie na podwieczorku i wspolnej zabawie...wydaje mi sie, ze wtedy jej latwiej
      zrozumiec potrzebe uzywania drugiego jezyka, no i przede wszytkkim praktykowac z
      innymi, hmmm atrakcyjniejszymi, hehe, rozmowcami...
    • maska_pl Re: Piewszy kryzys 01.07.08, 14:56
      Jeśli chodzi o DVD, to nie wyobrażam sobie żeby moje dziecko miało nie znać Bolka i Lolka czy Kota Filemona. Zresztą z polskich bajek też uczy się ciekawych zwrotów, np. "fora ze dwora".
      Zajęć typu Helen Doron nawet nie brałam pod uwagę, zresztą postanowiłam również nie zapisywać małej na ang. w przedszkolu, bo wydaje mi się, że może tylko namieszać pani nauczycielce i stale psuć jej szyk zajęć, sama nic z tego nie korzystając. Właśnie, risando, czy zamierzacie wysłać córkę do klasy z językiem niemieckim, bo tak jak sobie o tym myślałam to wydaje mi się to trochę bez sensu, chociaż z drugiej strony pewnie nauczyłaby się czytać i pisać?
      Ja znalazłam nawet mojej Bubie koleżankę, rówieśniczkę - Amerykankę. Niestety bardzo rzadko udaje nam się spotkać, a i tak podczas pierwszego spotkania, gdy Buba mówiła jeszcze głównie po polsku, miałam wrażenie, że szybciej ona nauczy koleżankę polskiego niż odwrotnie, a za drugim razem każda z dziewczynek samodzielnie bawiła się zabawkami w swoim kącie, mam nadzieję, że z czasem się to zmieni. Ile lat ma Laurka?
      I jeszcze pytanie do mr_cellophane - skąd wytrzasnąłeś ten obóz dla rodzin angielskojęzycznych?

      Buba (XI.2005), non-native bilingual, OPOL, ang (mama), pol (tata)
      • risando Re: Piewszy kryzys 01.07.08, 16:04
        -----------

        Właśnie, risando, czy zamierzacie wysłać córkę do klasy z językiem niemieckim, bo tak jak sobie o tym myślałam to wydaje mi się to trochę bez sensu, chociaż z drugiej strony pewnie nauczyłaby się czytać i pisać?

        -----------

        Witam,

        nasza corka bedzie miala obowiazkowa nauke jez. angielskiego od pierwszej klasy, czyli od wrzesnia. Lekcje jez. angielskiego miala juz w przedszkolu i corka bardzo lubi ten jezyk, chociaz nauka idzie jej raczej odpornie.

        Nie zapisalbym corki na tym etapie do klasy z jez. niemieckiem, poniewaz:

        - nauka w szkole bylaby nauka jezyka obcego, jednak dla corki jezyk niemiecki jest jezykiem ojczystym (obok/wraz z jezykiem polskim) - zupelnie inna metoda.
        - corka niestety nie rozumie osob mowiacych z wyraznym akcentem.
        - istnieje niebezpieczenstwo "nasladowania" ewentualnych bledow nauczyciela

        Czytac i pisac corka nauczy sie w domu. Prawie codziennie cwiczymy 30 do 60 min. za pomoca podrecznika do 1 klasy i arkuszy zastosowanych w niemieckich podstawowkach (z Internetu oraz specjalnych wydawnictw, ktore mozna kupic w ksiegarniach). Cwiczenia sa podobne do tych w polskiej zerowce.

        Wybieram w tej chwili glownie cwiczenia poglebiajace slownictwo, chociaz generalnie corka sobie wybiera arkusz, nad ktorym akurat chce pracowac (bardziej pisac, czytac czy malowac). Wszystkie arkurze przechowuje w segregatorze - corka przeglada segregator i wybiera.

        Jestem pozytywnie zaskoczony, poniewaz corka dosc chetnie w taki dosc formalny sposob sie uczy i calkiem dobrze rozwiazuje zadania.
        Zaczelismy nasza domowa nauke w lutym. Mielismy spora przerwe z powodu choroby i pobytu w szpitalu, jednak teraz juz powrocilismy do starego systemu.

        Niezaleznie od tego czytam corce oczywiscie ksiazki, chociaz juz nie tak regularnie jak kiedys. Corka sama czyta jeszcze bardzo powoli i sie szybko zniecheca.

        Pozdrawiam

      • mr_cellophane Re: Piewszy kryzys 01.07.08, 20:28
        > Jeśli chodzi o DVD, to nie wyobrażam sobie żeby moje dziecko miało nie znać Bol
        > ka i Lolka czy Kota Filemona.
        Polska klasyke zostawiam dziadkom - tej radosci nie moge im odebrac gdy razem z
        Cinkiem ogladaja te same bajki ktore ogladali ze swoimi dziecmi (z nami) tak
        wiec Cinek przerabia rowniez "klasyke".
        Kiedys ktos napisal na tym forum ze dzieci nie powinny ogladac duzo TV ale nie
        dzieci dwujezycznesmile

        Co do obozu - moi znajomi z czasow studenckich pracuja dla amerykanskiej
        fundacji chrzescijanskiej (skupiajaca katolikow i protestantow) i od 2 lat
        organizuja letnie obozy rodzinne z jezykiem angielskim. Zajecia sa na roznych
        poziomach (wstepne testy na poczatku obozu) prowadzone przez amerykanskich
        studentow. Dzieci tez maja swoje amerykanskie "baby-sitter". Jesli twoj
        swiatopoglad oparty jest na dekalogu to zapraszam po szczegoly.
        • jan.kran Re: Piewszy kryzys 02.07.08, 00:08
          Troche OT i pytanie bylo do Risandosmile ale podziele sie doswiadczeniem dzieci
          uczacych sie jezyka ojczystego jako jezyka obcegosmile
          Mloda nigdy nie uczyla sie niemieckiego w norweskiej szkole bo jak uslyszalam
          jak Norweg uczacy niemieckiego mowi w tym jezyku szybko zapisalm Ja na francuskitongue_outPP
          Niemiecki ustny i pisemny zdala eksternistycznie w Norwegii na najlepsze oceny
          i zdaje sie ze lepiej mowila i pisala po niemiecku od egzaminujacych....
          Juniora , poniewaz ma problemy w szkole z powodu Aspergera zapisalam w
          pierwszej klasie gimnazjum na niemiecki zeby dziecko mialo latwiejsmile
          Po pierwszych kilku lekcjach przyszedl do mnie i zapytal co ma zrobic jak
          nauczycielka robi bledy po niemiecku .
          Powiedzialm ze ma siedziec cicho , wiem ze niepedagogicznie ale co mialam zrobic ?
          Po kilku miesiacach na spotkaniu z pedagogiem , psychologiem i wszystkimi
          nauczycielami padla propozycja zeby Junior nie chodzil na zajecia z niemieckiego
          tyko zdal jezyk jako ekstern.
          Wiem ze nauczycielka nimieckiego powitala z ulga moja zgode bo Junior odrabial
          lekcje za cala klase , na lekcjach umieral z nudow i mowil i pisla lepij niz Ona .
          Tak ze w wypadku dziecka znajacego bdb jezyk obcy bym sobie odpuscila nauke z
          roweisnikami i ewentualnie szukala mozliwosci nauki na wyzszym poziomie.
          Kran
          • maska_pl Re: Piewszy kryzys 02.07.08, 09:58
            Czyli moje przemyślenia nie były takie głupie, chociaż jak na razie czysto teoretyczne. Obawiam sie tylko czy w najbliższej szkole podstawowej będzie możliwość jakiegoś wyboru, bo wiadomo, że angielski jest najpopularniejszy, ale tym będę się martwić za 4 lata.
            Jeśli mowa o nauce/kursach języka na wyższym poziomie to pamiętam wypowiedź z tego forum, gdzie mama wysłała swojego, chyba dziesięcioletniego synka na obóz językowy ze studentami, bo byli na podobnym poziomie, oczywiście był to pierwszy i ostatni raz, bo o czym on miał z nimi rozmawiać i chyba jeszcze wykorzystywali go do odrabiania prac domowych.
            Mr_cellophane, czy zaglądasz czasem do swojej poczty gazetowej?
      • wawrzynca Re: Piewszy kryzys 02.07.08, 12:03
        Laurka ma 2 lata i 6 miesiecy, a Claire jest o miesiac mlodsza..jesli chodzi o
        jezyk obydwie sa dwujezyczne:u nas polski, a u niej niemiecki..
        mysle, ze ta wzajemna komunikacja jest udana nie tylko dzieki regularnym
        spotkaniom, ale takze podobnemu temperamentowi obydwu panienek..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka