No i perwszy kryzys.
Zaczelo sie od tego ze wyjechalem sluzbowo na 3 tygodnie. Cinek zostal z mama
i babcia. Caly czas mowil po polsku.
Efekt tych 3 tygodni - niemal kompletny angieslki reset i uwstecznienie. Po
moim powrocie na wiekszosc przedmiotow w angielskiej rozmowie pokazywal palcem
i mowil "this".
Za to eksplozja jezykowa polskiego - mowi z predkoscia karabinu maszynowego i
do tego odmienia przez przypadki. Bierna znajomosc angielskiego naszczescie
zostala niezieniona. Perfekcyjnie rozumial co do niego mowilem.
Przez miesiac udalo sie przywrocic poprzednia zdolnosc mowienia lecz wyczuwam
juz stawiany opor. "No English, polish speak".
Niby problem zazegnany ale..
no wlasnie - zauwazylem jedna zmiane. Jesli Cinek jest tylko ze mna (nawet na
placu zabaw z innymi dziecmi) mowi po angiesku a nawet bawi sie sam zabawkami
po angielsku.
Lecz gdy tylko pojawi sie mama przelacza sie na polski tak skutecznie ze nawet
do mnie zaczyna mowic po polsku (wczesniej nic takiego nie mialo miejsca).
Zwracam sie zatem o rade do bardziej doswiadczonych. Jak rozwiazac ten problem
(jednak bez tak drastycznych metod jak ograniczanie przebywania z mama

,
zwlaszcza ze polski stal sie juz widocznie dominujacym jezykiem Cinka.
Byc moze przestac "rozumiec" gdy cos do mnie mowi po polsku (gdyz dotychczas
mowie mu jak ma powiedziec to po angiesku niejako tlumaczac) ale to go chyba
rozleniwia bo wyglada na to ze go wyreczam w mowieniu.
Z nadzieja czekam na wakacje bo wyjezdzamy na rodzinny oboz angielski moze
wtedy cos sie zmieni.