ha-ya
21.02.13, 14:19
Przyznam sie, ze dzisiejszy artykul mnie zszokowal. Nie mieszkam w Pl wiec nie wiem jak to teraz wyglada od srodka, a za moich czasow ;) nie bylo szkol integaracyjnych.
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13434867,Nauczyciele__integracja_w_szkole_nie_ma_sensu.html
I pytanie do mam/ojcow dzieci w wieku szkilnym mam - jak to z rzeczywistosci dziala? Czy naprawde dzieciaki spotykaja sie z takim oporem przy przyjmowaniu do szkol. Przyznam, ze jestem niemile zaskoczona - moja corka od wrzesnia zaczenie szkole ( ma niecale 5 lat), bylam w kilku z nich i w kazdej szkole i prawie w KAZDEJ klasie jest kilkoro dzieci z roznymi niepelnosprawnosciami. W jednej znich byl chlopiec kompletnie niewidomy ( urodzil sie bez oczu), w innej dziewczynka z zespolem Downa. Dopoki dzieciaki saobie radza - chodza do normalnej szkoly, gdy przestaja ( bo i tak sie zdaza) ida do szkoly specjalnej ( ale to naprawde rzadko i w gre wchodzi glownie niepelnosprwanosc inetelektualna, nie fizyczna). Dodam tylko, ze klasy nie sa male- normalnie jest w nich 25-30 osob, a uczniowi ktory ma wieksze trudnosci pzysluguje asystujacy nauczyciel ( a i to nie zawsze i nie na caly etat). Wiec sie da - nauczyciele tezz nie widza problemu i na glowie staja, zeby dziecku i rodzicom pomoc :)