rozanus
23.02.11, 15:02
Kochani potrzebuję pomocy.
Mama jest po drugiej chorobie nowotworowej (cały przebieg choroby opisałem przy okazji tematu o chemioterapii). Minął rok od zakończenia radioterapii, mieliśmy przez ten czas wzloty i upadki (mama czasem traci na wadze, zdarzają się zaparcia, problemy z jelitami). Do tej pory wszystko było jednak OK. Badanie USG kilka miesięcy temu wykazało małą ilość płynu w otrzewnej, profesor uznał, że jest to wynik przepuszczających jelit i nie ma się czym martwić. Tak też zrobiliśmy.
Dziś mama miała USG, bezpośrednią przyczyną badania były problemy z jelitami i ból brzucha. Okazało się że ilość płynu się zwiększyła: płyn w jamie otrzewnej o zwiększonej echogenności z nielicznymi pasmowatymi odbiciami o charakterze pasm włóknika
Wszystkie organy są czyste na badaniu USG, mam miała robione TK kilka miesięcy temu i poza niedokrwistością małego fragmentu jelita (efekt radioterapii) wszystko było OK. I tu pojawia się moje pytanie: skąd taka ilość płynu w otrzewnej? (płyn otacza wątrobę i śledzionę, które są czyściutkie) Mama nie ma wodobrzusza, choć dużo do granicy jej nie brakuje. Czy otrzewną widać wystarczająco na USG aby ocenić czy jest tam stan nowotworowy? Czy jest możliwa tak duża przepuszczalność jelita? Co to może być?
Konsultacja z profesorem w poniedziałek, miejscowi lekarze wyczerpali możliwości diagnostyczne.