kol32
30.03.06, 13:15
Wynik badania w kierunku markera PSA, ktory tata pokazał mi kilka dni temu
przeraził mnie: 150 (przy normie 0-4). Ojciec sprawę próbował bagatelizować i
chciał czekać jeszcze dwa tygodnie na wyznaczoną wizytę u urologa. Prawie
siłą zabraliśmy go do prywatnego lekarza. Ten od razu zlecił biopsję. Odbyła
się dziś. Teraz to potworne czekanie. Ale z tego co czytam i z wypowiedzi
lekarza wydaje się, że będzie tak: zaawansowany nowotwór kwalifikujący się
tylko do paliatywnego leczenia hormonalnego. Czy macie jakieś doświadczenia z
nowotworem tego typu? Czy jest jakaś nadzieja, że wynik będzie inny?
Dodam jeszcze, że tata ma też inne objawy mogące wskazwać na nowotwór a nie
rozpoznane jako takie przez lekarza pierwszego kontaktu: problemy z gardłem,
ogólny jadłowstręt ( a w szczególności wstręt do mięsa), okropne pocenie w
nocy (musi kilka razy się przebierać) i zimno w dzień, szybko też chudnie.
To wszystko już od jakichś trzech miesięcy ale wszystkich (a przede wszystkim
tatę)tak bardzo rozbiła poważna depresja mamy, że nie zreagowaliśmy na czas.
O mieszance strachu, bólu i nadziei jaka mną targa nie będę pisać bo na pewno
to znacie z własnego doświadczenia.
Pozdrawiam i dziękuję za każdy odzew i za to forum jako takie.