Dodaj do ulubionych

przeżyłam horror

25.04.06, 18:54
Moja mama, która jest chora na drobnokomórkowego raka płuc, trzy tygodnie
temu wylądowała w szpitalu z powodu omdlenia i ogólnego wyczerpania
organizmu. Objawy były niepokojące: zawroty głowy, całkowity brak apetytu,
kompletny brak sił. Lekarze w naszym powiatowym szpitalu wyprowadzili ją z
tego stanu i w wielki czwartek mama wróciła do domu. Ordynator przy wypisie
mówił kilkakrotnie tacie, że to przejściowe, na skutek radioterapii głowy
(profilaktycznej), że onkologicznie jest ok. Onkolog prowadzący mamę
twierdził to samo dwa tygodnie wcześniej. Kilka dni temu mama poszła do
szpitala na laryngologię, zeby podkurować uszkodzony radioterapią słuch. I tu
nagle bomba. Lekarze zakomunikowali mamie, iż ma przerzuty do głowy. I to
rzekomo napisał w wypisie lekarz, który prowadził mamę po tym zasłabnięciu.
Mama prawie zaczęła żegnać się z życiem, ja przeryczałam dwa dni. A oni
trzymali nas w niepewności od piątku do dzisiaj. DOpiero dziś raczyli zrobić
tomografię, bo przez weekend aparat był nieczynny, a wczoraj musieli zająć
się inną pacjentką. Bogu dziękuję, bo okazało się, że alarm był fałszywy, ale
wściekła jestem, że przez czyjąś głupotę moja mama, a my z nią, przeżyła taki
horror. Żeby chociaż od ręki wyjaśnili wątpliwości, a nie kazali czekać pięć
dni na badanie. Pocieszające w tej całej sytuacji jest to, że pomiędzy
kolejnymi kontrolami u onkologa, tu na miejscu bardzo dokładnie zbadali mamę.
Obserwuj wątek
    • b_a_l_b_i_n_k_a Re: przeżyłam horror 26.04.06, 09:35
      Całe szczęście Estelko, że podejrzenia się nie potwierdziły. Sprawę komentarzy
      na temat przerzutów bez potwierdzenia w badaniach pozostawiam bez
      komentarza....:-(
      • liina Re: przeżyłam horror 26.04.06, 11:08
        A na podstawie czego jej zakomunikowali, ze ma przerzuty w glowie?
        Przeciez zagladajac do ucha, to malo co widac co jest w glowie..., a badanie
        sluchu tez tylko sluch bada, a nie cala glowe.
        • estelka1 Re: przeżyłam horror 26.04.06, 20:25
          liina, laryngolog stwerdził te przerzuty na podstawie wypisu z poprzedniego
          szpitala (naszego powiatowego), gdzie mama leżała tydzień wcześniej i gdzie
          ordynator zapewniał tatę, że nie ma u mamy przerzutów. Od piątku do wtorku,
          kiedy wreszcie doczekaliśmy się tomografii, poza badaniami krwi i słuchu, nic
          mamie nie robiono. Nawet nie podjęto leczenia ucha, z powodu którego mama
          trafiła do tego cholernego szpitala. Tak jakby człowiek z przerzutami nie był
          wart tego, żeby go leczyć na coś innego niż rak. Dobrze, że to się szczęśliwie
          skończyło. Szkoda tylko zmarnowanych 4 dni, które mama mogłaby spędzić w domu i
          tych niepotrzebnych nerwów. I tak dość denerwujemy się samą chorobą, boimy się
          przerzutów i nawrotów raczyska, a tu jeszcze lekarze fundują nam stresy przez
          swoją głupotę

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka