Dodaj do ulubionych

Denerwuję się...

01.08.06, 08:42
Jestem przed szpitalem, już spakowana i teraz tylko czytam, czytam i czytam.
Nie wiem, czy to dobry pomysł, bo chyba jeszcze bardziej się denerwuję.
Chciałabym byście mi wytłumaczyli jedną rzecz. W necie, gdzieś tam znalazłam
sformułowanie typu "wyłuszczenie guza jajnika" (przez zabieg laparoskopii),
czy to oznacza, że wcale nie muszą mi usuwać jajnika?
Bo szczerze mówiąc to bym chciała go sobie zostawić :)
Podobno jestem upierdliwa (tak mówią lekarze), ale ja tylko chcę wiedzieć.
Obserwuj wątek
    • liina Re: Denerwuję się... 01.08.06, 09:00
      Zostawiac nie ma co, bo jak zostawia, to z rakiem zostawia prawdopodbnie i
      wiesz co moze byc wtedy...Jak zostawa drugi jajnik, to bedzie hormonalnie
      wszystko ok., nie martw sie, na pewno drugi jajnik jest ok.
      Musza ten z guzem wyciac, musza otworzyc Cie i zobaczyc na walsne oczy co i ile
      jest zajete, nic innego nie zastapi takiej operacji.
      Trzeba wyciac wszytsko co sie da i ratowac zycie.
      Trzymaj sie.
    • b_a_l_b_i_n_k_a Re: Denerwuję się... 01.08.06, 10:17
      Kochana z jednym jajnikiem można mieć nawet dzieci :-)
      Głowa do góry, będziemy za Ciebie trzymac kciuki.
      • emgoro Re: Denerwuję się... 01.08.06, 11:04
        Za chwile zabieram się do odpisania na Twoją pocztę, to co do mnie przysłałaś
        na moją pocztę dwa dni temu. Myślę że niedługo możesz sprawdzić swoją skrzynkę
        pozdrawiam Robert
        • katemar Re: Denerwuję się... 01.08.06, 11:47
          Dziekuję. Będę informowała na bieżąco. To znaczy napiszę, jak już wrócę.
      • katemar Re: Denerwuję się... 01.08.06, 11:46
        Wiem, wiem... Mam już dwie dziewczynki, ale chłopak zawsze by sie przydał...
        Jak widac humor mi dopisuje :)
        • winner2006 Re: Denerwuję się... 01.08.06, 12:10
          Mysl teraz o sobie, a chłopak poczeka i przyjdzie na świat jak już będziesz
          zdrowa :-)
          Trzymam kciuki!
    • marta11 Re: Denerwuję się... 01.08.06, 22:00
      Trzymam kciuki! Bedzie dobrze!
      • katemar Re: Denerwuję się... 01.08.06, 22:46
        Musi byc dobrze. Jedzie ze mną mama, bo mąż daleko na szkoleniu w Słupsku.
        Ucałowałam już mocno maluchy... tak słodziutko śpią, zmówiłam paciorek...
        Jeszcze obejrzę swój ulubiony film Coyote Ugly i zasnę snem spokojnym. Myślcie o
        mnie i przesyłajcie swoje usmiechy.
        Do napisania
        wielki miś (tzn przytulam Was mocno :)
        • mlodav Re: Denerwuję się... 01.08.06, 22:58
          ja również trzymam kciuki:)a wszyscy razem ze mną ,będzie dobrze
          "...Pan jest naszym pasterzem..." pamietasz POWODZENIA
          • emgoro Re: Denerwuję się... 01.08.06, 23:50
            Jak pisałem na priv jestem z Tobą i wierzę, że będzie dobrze, bo są ku temu
            przesłanki. Trzymaj się dzielnie, a tu wiele ludzi będzie trzymało kciuki za
            Ciebie i powodzenie operacji. pozdrawiam Robert
    • tolka3 Re: Denerwuję się... 03.08.06, 08:38
      Ja również trzymam kciuki i czekam na dobre wieści!
    • katemar Jestem :) 10.08.06, 17:09
      Jestem już w domku. Trochę zmęczona, ale chyba samą podróżą, a nie operacją. Mam
      nadzieję, że "raczek nieboraczek" nie ugryzie już mocniej. Lewy jajniczek
      poszedł do odsiadki na dożywocie, prawy jeszcze mam nadzieje owocnie
      pofunkcjonuje :) Czekamy całą rodzinką na wyniki histopat. Poznałam bardzo
      dobrych ludzi, którzy wspierali mnie przez te kilka dni. Lekarzy, dla których
      nie było ważne co trzymam w rękach. Napatrzyłam się też troszeczkę na ból i
      cierpienie :( ale wierzę, że zakończy się w taki bądź inny sposób. Mój mąż
      wierzy, że będzie dobrze. Ja chyba też :)... I choć jestem przygotowana też na
      gorsze dni, teraz musze zająć się swoją córeczką... Obiecuję, że będę czytać na
      bieżąco posty i pomagać w miarę swoich sił.
      • teresa995 Re: Do katemar 10.08.06, 20:30
        Chciałabym Cię pocieszyć, ja wiele lat temu miałam operację usunięcia guzów obu
        jajników. Usunięto mi prawy jajnik, a lewy szczątkowo zostawiono. Guzy okazały
        się na szczęście niezłośliwe, Chociaż lekarze bardzo sceptycznie wyrażali sie o
        moim przyszłym zajściu w ciążę, uważali, że to niemożliwe, kazali mi cieszyć
        się, że co mniej więcej drugi miesiąc będę miesiączkować, to dwa lata po
        operacji zaszłam w ciążę.
        Też okres przedoperacyjny i kilka tygodni czekania na wyniki histopatalog.
        bardzo przeżywałam, byłam kłębkiem nerwów niezdolnym o czymkolwiek innym myśleć.
        Był to dla mnie najstraszniejszy okres w życiu.
        Na szczęście wszystko dobrze się skończyło.
        pozdr
        • katemar Re: Do katemar 05.11.06, 12:46
          Witajcie kochani.
          Dopiero teraz znalazłam chwilę, by napisać. Jestem (chciałoby się napisać po
          wszystkim, ale...) dziś spokojna i odpoczywam po drugim rzucie chemii,
          przedostatnim.
          Po operacji wycięcia lewego jajnika i jajowodu czekałam na wyniki histopat.
          Potwierdziły one wcześniejsze rozpoznanie ca.ovar.IA,G1, tylko wielkość okazała
          się mniejsza (38*41 mm). Drugi jajnik był czysty, podobnie zresztą jak węzły.
          Podczas zabiegu usunięto również mięsniaki znalezione na szyjce. Comiesięczna
          morfologia była jednak słabsza. Okropnie wariowały białe ciałka krwi, skakały
          markery. Ze wzgledu na przeszłość onkologiczną i niezbyt dobre geny zdecydowano
          podac chemię. Trzy serie w odstępach 21 dni. Jestem po dwóch rzutach. Nie jest
          źle, choć z samoczuciem różnie bywa. Wymiotuję dwa dni po podaniu, potem nie.
          Dokucza mi jednak okropny ból głowy. Cały czas pracuję i to chyba była dobra
          decyzja. Włosy się przerzedzają i pewnie będę musiała je pożegnać :(
          Po ostatnim rzucie kompleksowe badania i najprawdopodobniej operacja sprawdzająca.
          Pozdrawiam wszystkich gorąco.
          • b_a_l_b_i_n_k_a Re: Do katemar 05.11.06, 13:02
            Trzymaj się :-)
            • attenna11 Re: Do katemar 05.11.06, 19:51
              trzymaj sie dzielnie , przeciez masz dla kogo. Bedzie dobrze-musi byc
              dobrze!!!! Pozdrawiam Aneta
          • emgoro Re: Do katemar 06.11.06, 09:56
            No faktycznie dawno się nie odzywałaś. To jaką chemię dostajesz w Gdańsku? I co
            z tymi wariującymi markerami? Włosami się nie martw, bo to jest sytuacja
            przejściowa i zwykle odrastają mocniejsze i piękniejsze. Dolegliwości po chemii
            o jakich piszesz są typowe. Polecam Ci stronę Edukacja pacjenta - Jak
            bezpiecznie przejść przez chemioterapię?
            www.servier.pl/edukacja/mustophoran/edu1/2.php?
            PHPSESSID=999a22a32c12666174a649408e4187d9&ff=1&PHPSESSID=999a22a32c12666174a649
            408e4187d9
            pozdrawiam Robert
            • liina Re: Do katemar 06.11.06, 18:09
              Bedzie dobrze. Dobrze, ze zrobia po chemii operacje sprawdzajaca, bedziesz
              spokojna. Na USG i tomografiach to nic nie widac, a jak sa male zmiany, to na
              pewno ich nie widac, wiec bardzo dobrze, ze zajrza na koniec jeszcze raz.
              Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka