Dodaj do ulubionych

Chemioterapia a depresja

08.08.06, 17:06
Pod koniec lutego po usunieciu guza watroby rozpoczelam chemioterapie, ktora
ma trwac do konca roku.Po kolejnych chemioterapiach czuje sie coraz slabsza,
nie moge zasnac bez srodkow nasennych, w trakcie leczenia wystapila depresja,
z ktora nie potrafie sobie dac rady. Coraz trudniej jest mi wykonywac nawet
najprostsze obowiazki domowe. Czy ktos mial podobne doswiadczenia? Jak sobie
radzic w takich sytuacjach?
Obserwuj wątek
    • asia_m4 Re: Chemioterapia a depresja 09.08.06, 09:36
      Ja nie mam depresji i śpię jak suseł (jestem po trzeciej chemii, ale guza
      piersi jeszcze nie wycinali).

      Nie znam się na depresji kompletnie, ale co jakbyś próbowała jakoś "rozbawić"
      swój organizm? Jakąś zabawną ksiażką, komedią, spotkaniem z tryskającą humorem
      kolezanką? Może to by Cię troche rozluźniło.

      Może terapia u psychologa by CI pomogła.
      Popytaj lekarza prowadzącego - na pewno mają w szpitalu takie terapie.

      Jeśli chodzi o sen, to ponoć wypicie na noc gorącego mleka (może być z miodem)
      działa nasennie.
      Niektórzy dobrze śpią po ciepłej kąpieli, albo chociaż po błogim wymoczeniu
      stóp w misce z ciepłą wodą (z dodatkiem czegoś ładnie pachnącego).
      I niewątpliwie pokój, w którym śpisz musi byc dobrze przewietrzony.
      Nie proponuję liczenia baranów, ale wiem, ze ważne jest też to, w czym śpisz.
      Jak pościel jest świezo po praniu i pachnie jeszcze jakimś ładnym proszkiem to
      przyjemniej jest się w nią wtulić.
      Poczytaj trochę przed snem, w łóżku, to też czasem działa usypiająco.
      A gasząć światło i zasypiając rozluźnij wszystkei mięśnie i postaraj sie o
      niczym nei mysleć.
      Wiem, że powyzsze rady to banały, ale jestem przeciwnikiem tabletek nasennych,
      więc próbowałabym wykorzystać najpierw wszelke inne metody.

      Ja u siebie zauważyłam natomiast inny niepokojący objaw.
      Czasami zdarza mi się zapomnieć, ze cos komuś juz mówiłam, albo, ze ktoś mi coś
      mówił. Na szczęście nie zdarza sie to w kluczowych sytuacjach, ale miałam kilka
      razy zdarzenie, że sie kogoś o coś pytałam, a ta osoba mi na to "przecież już
      ci o tym opewiadałem".
      Nie wiem, czy sie tym martwić czy nie. Może to nic złego, może po prostu jak
      ktoś mi cos mówił to akurat myślałam o czymś innym i to wszystko.
      Może więc to nei ma żadego związku, ani z chorobą ani z chemią. ALe będę czujna.
      Ktoś mi mówił, że takie stany "zapominania" zdarzają sie w depresji. TYle, że
      ja nie czuje abym miała depresję. Wszystko z psychiką u mnie ok.
    • troubleska Re: Chemioterapia a depresja 09.08.06, 16:21
      Droga Viki.

      Znajdź jakiś sens. W czymkolwiek. Rób cokolwiek, co sprawia Ci przyjemność, a na
      co np. nigdy nie miałaś czasu. Dbaj o siebie. Z jednej strony pamiętaj, że
      jesteś chora, więc należy Ci się wyjątkowe traktowanie;-) Z drugiej zaś - to
      chwilowa (nawet jeśli wielomiesięczna) niedyspozycja, więc staraj się żyć na
      tyle normalnie, na ile to możliwe. Nie wiem jaka jest Twoja sytuacja rodzinna,
      zawodowa, więc trudno doradzić. Jeżeli masz ochotę ,napisz do mnie. Ja
      siedziałam w domu, pisałam opowiadania, oglądałam filmy, wynajdowałam sobie
      najdziwniejsze zadania, unikałam wychodzenia gdziekolwiek. Moja znajoma zaś -
      przeciwnie: oprócz tego, że nie chodziła do pracy, wiodła taki sam tryb życia
      jak przed chorobą. To indywidualna sprawa, musisz znaleźć swój własny sposób
      radzenia sobie z tym gównem. Nie daj się! Pamiętaj, że wszystko co złe, minie!
    • mania60 Re: Chemioterapia a depresja 10.08.06, 12:11
      Droga Viki! Jest to okres trudny dla każdej z nas. Musisz jednak sobie uświadomić , że na wyniki leczenia ma wpływ nasze samopoczucie psychiczne. Ja sobie sama zaserwowałam małął "psychoterapię": mówiłam sobie, że to świństwo ,Które we mnie wlewają ,to zabójstwo dla tego cholernego raka , dzięki temu będę zdrowa. Doszło do tego ,że wręcz czekałam na następną dawkę, bo wiedziałam ,że to mnie chroni.Były dni ,ze nie miałam siły się podnieśc , ale powtarzałam : Jak dzisiaj się nie podniosę , to jutro bedzie jeszcze gorzej. Więc wstawałam , myłam się sprzątałam mieszkanie i szłam do sklepu. Róznie to się kończyło, ale w sumie wygrałam walkę z czerniakiemIV stopnia. Dzisiaj jestem zdrowa i nie daje sobie zabrać złym myślom żadnego dnia. Zyczę ci wszystkiego dobrego i nie poddawaj się mimo wszystko. Trzymam za ciebie mocno kciuki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka