Dodaj do ulubionych

Rece opadają!

14.08.06, 15:24
Sama nie wiem jak to napisać , ale muszę to z siebie wyżucić.Mój tata ma raka
niedrobnokomórkowego płuc, z naciekami na oskrzela, tchawicę.Żle poczuł się
już w marcu , miał okropne bóle głowy, zaczął chodzić po lekarzach
specjalistach, od jednego do drugiego, diagnozy były różne, zapalenie
tętnicy skroniowej, zapalenie nerwu , a wręcz lekarze podejrzewali go że chce
wyłudzić rentę i uroił sobie chorobę.Zrobił tony badań , tomograf,
rezonans i nic.W końcu lekarka pierwszego kontaktu skierowała go na
prześwietlenie płuc i wyszło szydło z worka.Tata trafił na oddział
DCCHP.Dostał pierwszą chemię, na drugi dzień po ukończeniu chemii został
wypisany ,półprzytomny z gorączką 38.5 do domu.Dostał leki.W domu tego
samego dnia zaczeły się wymioty, szukałam wtedy u was pomocy, za którą
jeszcze raz serdecznie dziękuję.Wezwaliśmy pogotowie, lekarka dała zastrzyki
i poradziła wizytę w poradni przyszpitalnej.Z samego rana zawiozłam tatę do
poradni, dostał kolejne leki(tabletki), choć cały czas powtarzałam
lekarzowi że tato wszystko wymiotuje , nie może nawet napić się wody , żeby
jej nie zwrócić.Jedyną radą lekarza było stwierdzenie że jak dalej tak
będzie proszę wezwać karetkę.Tata wytrzymał 2 dni, cały czas wymiotując z
temperaturą skaczącą do 39 stopni.W sobotę mimo jego sprzeciwu wezwałam
karetkę.No i się zaczeło, przyjechał lekarz, tak na oko koło 30 tki prosto
po studiach, osłuchał ojca, nie zmierzył ciśnienia , choć potem okazało
się że wpisał dane chyba z sufitu do karty.Stwierdzi, że pacjent nie
kwalifikuje się do szpitala.Tata miał 38.5 stopni gorączki, od kilku dni nic
nie przyjmował , wszystko zwracał.Był półprzytomny.Przyznaję , wściekłam
się i zarządałam danych lekarza, informując że żłożę na niego skargę.Wtedy
pan doktor powiedział że wezwie na mnie policję bo jestem "Żle nastawiona",
a on ma już tago dość(pracy w pogotowiu), nie będzie siedział z pacjentem 3
godziny na izbie przyjęć i na szczęście wyjeżdża za miesiąc za granicę!
Zagotowałam się! Pan doktor zadzwonił do jakiejś kontroli czy czegoś
podobnego żeby się na nas poskarżyć.Tam poradzono mu aby wystawił nam
skierowanie do szpitala, ale z własnym transportem.Oczywiście zgodziłam
się , dobre i to.Wypisał i wyszedł trzaskając drzwiami.Zawiozłam tatę do
szpitala.I tu kolejne kwiatki: pani doktor która go przyjmowała! Tata
spytał , jak długo będzie się jeszcze tak żle czuł i ile mu jeszcze
zostało.Pani doktor stwierdziła " szkołę Pan skończył, zawód pan ma,
dzieci też, swoje Pan wypił, wypalił, więcej i tak nie będzie, najwyższy
czas się zbierać! Mój tata ma 55 lat.Ja wiem że jego stan jest bardzo ciężki,
nie kwalifikuje się do operacji, kazano nam przygotować się na najgorsze.Ale
czy jeśli paxjent jest w takim stanie to już nic mu się nie należy?? ani
dobre słowo ani opieka? Ja nie żądam wiele , nie chcę żeby cierpiał.Tata
nie chce zgodzić się na kolejną chemię, powiedział że nie wytrzyma , bólu ,
upokorzeń.I co ja mam robić? Staram się ze wszystkich sił podtrzymać go na
duchu , walczę z lekarzami, ale mam jakieś takie dziwne uczucie, że spisano
go już na straty , więc po co się przejmować? Ewa
Obserwuj wątek
    • jedruch Re: Rece opadają! 14.08.06, 15:34
      Rzeczywiście dramat. Nawet szkoda komentować.
    • troubleska Re: Rece opadają! 14.08.06, 22:42
      Ewa, nie poddawaj się, musisz znaleźć innego lekarza, którego podejście będzie
      normalne. Ja wiem, że to syf i że brakuje sił po takiej szarpaninie i
      bezdusznych kretynach spotykanych po drodze... Niezależnie od tego, jaki jest
      stan Twojego taty; nawet jeśli jest bardzo ciężki, nikt nie ma prawa tak go/was
      traktować. To są truizmy, ale niestety w naszym pięknym kraju trzeba je wciąż
      powtarzać.

      Może tata powinien jednak spróbować leczenia i nie poddawać się? Po chemii to
      naturalne, że następują torsje i nie można patrzeć na jedzenie. Ale leki
      przeciwwymiotne pomagają trochę, a po kilku dniach jest już zazwyczaj lepiej.
      Nie wiem, to bardzo trudne i osobiste, ale chyba warto walczyć...
      • ila222 Re: Rece opadają! 15.08.06, 23:26
        hej,
        jak się czuje tata?
        Moja mama też miała chemię, nie wymiotowała coprawda ale gorączki też miewała.
        Pozdrawiam,

        Ilona
        • 2222-2e Re: Rece opadają! 16.08.06, 06:43
          Cały czas w szpitalu, ale trochę lepiej.Dostaje leki w kroplówkach, nie
          wymiotuje już tak bardzo, temperatura spadła do 37 stopni.Szukamy z mamą
          dobrego onkologa we Wrocławiu , a ja zastanawiam się czy nie zgłosić taty do
          opieki paliatywnej ale w domu.Dzięki za troskę! Ewa
          • lucolb Re: Rece opadają! 16.08.06, 08:31
            Pozdrawiam i życzę dużo cierpliwości a przede wszystkim siły. We Wrocławiu
            może poradnia onkologiczna na Weigla ? Jest tam dr Świątoniowski, wydaje mi
            sie ,że bardzo poważnie traktuje chorego. Mamy dobre doświadczenia z kontaktów
            z nim. A może jeszcze ktoś poleci dobrego lekarza nie koniecznie cudotwórcę, bo
            wiemy ,że nowotwór sieje niezłe spustoszenie.
            Za Was , za nas i za innych borykających się - trzymam kciuki. Nie dajmy się !!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka