zoyka6
27.08.06, 01:14
wa miesiące temu u mojej mamy zdiagnozowano raka płuc. Od razu IV stopień z
przeżutami na nadnercze. Mamusia bardzio dzielnie zniosła wiadomość i poddała
się chemii. Niestetyjuż dzisiaj wiadomo, że chemia nic nie dała. Są dalsze
przeżuty na płucach i na drugim nadnerczu. W tej chwili mamy zdrowie ratują w
AMG, ale niedługo wróci do domu pod opiekę hospicjum i nas ( swoich dzieci).
Najbardziej boję się, że nie zdołamy w domu zapewnić jej takiej opieki by nie
odczuwała bólu i nie dusiła się. Obecnie mama już nie chodzi. Dała nam
dyspozycje co do dalszego naszego życia, omówiła sprawy pogrzebu. Boże jak
ciężko rozmawiać na takie tematy! Mimo tego nadal wierzy w "zaleczenie"
choroby, a my jej nie informujemy o najnowszym badaniu. Nie wiem jak to
wszystko znieść. Jak zorganizować życie mamy aby było jak najbardziej
normalne. Podzielcie się swoimi doświadczeniami proszę. Lekarze powiedzieli
że to potrwa już tydzień- dwa, ale im nie wierzę.Nie chcę by mieli rację