Dodaj do ulubionych

Konsultacje za granicą

10.02.07, 16:01
Witam wszystkich.
Moj Tatko (54l) choruje od roku na raka płuc, ma przerzuty do kosci i węzłów
chłonnych. W tej chwili jest juz po drugim cyklu chemii ktora w zasadzie jak
poprzednia na niewiele sie zdała. Ogólny stan Taty jest super, tzn zyje
normalnie, w zasadzie procz pojawiajacych sie czasem boli w kregoslupie nic
mu nie dolega, rzadko rowniez siega po jakiekolwiek srodki usmierzajace ból.
Poniewaz ten drugi cykl chemii był ostatnim i szansy na cokolwiek w Polsce
juz nie mamy chciałam Was spytac czy ktoś z Was konsultował leczenie za
granicą. Ja mieszkam w Szkocji i chciałabym sie wybrać do jakiegoś onkologa
tu ale nie wiem czy powinnam tłumaczyć wszystkie dokumenty, czy wystarczy jak
powiem lub przedstawie łacinskie nazwy choroby i leków które Tata dostawał. W
ogóle czy taki lekarz bedzie w stanie mi coś powiedziec? Guz Taty jest
nieoperacyjny, nie wiem czy w innych krajach panują np inne standardy jeżeli
chodzi o podawaną chemie? Czy w ogole taka konsultacja ma sens? Moj Tata
uważa że nie ma i jak twierdzi kiedyś umrzeć trzeba ale ja nie jestem w
stanie siedzieć bezczynnie i chciałabym próbować wszystkiego chociaz wiem ze
na tym etapie choroby w zasadzie juz nic sie zrobić nie da... Liczę chyba na
cud... Jeśli ktoś mógłby powiedzieć mi cokolwiek na temat podobnych
konsultacji to bardzo proszę...
Życzę zdrowka wszystkim którzy walczą z tą paskudą chorobą u siebie bądz u
swoich bliskich.
Pozdrawiam serdecznie
Ewa
Obserwuj wątek
    • aniani3 Re: Konsultacje za granicą 10.02.07, 21:08
      nie miałam co prawda do czynienia z takim przypadkiem, ale dzieki temu forum
      wzięłam wyniki mojej mamy (chociaż były bardzo złe) i byłam w sumie u 4 lekarzy
      na konsultacji.
      Jeśli masz taką możliwość to idź i konsultuj, co kraj to obyczaj, moze u Ciebie
      inaczej leczą. Moze w kościele pomoże Ci polski ksiądz. Często pomagają w
      różnych przypadkach. Spróbuj, chociaż pogadasz z nim i coś doradzi jak to
      zorganizować.
    • gontcha Re: Konsultacje za granicą 10.02.07, 21:59
      Co do konsultacji...

      Oczywiście pogadać z onkologiem nie zaszkodzi. Dokumenntację to lepiej jest
      mieć przetłumaczoną - nie tylko 'łacinka', ale i podstawowe informacje -
      epikryzy, wyniki badań takich jak USG, RTG, czy TK. Nazwy leków najlepiej jest
      podać 'składem', bo nazwy handlowe różnią się w poszczególnych krajach czasem.
      Warto też mieć ze sobą (jeśli można) zdjęcia z TK i podobne.
      Oczywiście na początek możesz mieć tylko skróconą historię choroby i
      zrobić 'rozeznanie' u lekarza - czy wogóle się podejmie konsultowania - bo to
      wiąże się raczej z obejrzeniem pacjenta, czy przebadaniem.
      Standarty w krajach są podobne, aczkolwiek czasami wystepują różnice (jest to
      też kwestia dostępności leków i ich zarejestrowania w danym kraju).
      Jeśli idzie o leczenie zas: z tym bywa różnie. Czasami (na terenie UE) mozna
      załatwić refundację takiego leczenia przez NFZ. Czasami trzeba sammemu za
      leczenie zapłacić (i za wiyzty i badania). Przykładowo podam: koszt
      chemioterapii w USA może dojśc do 100.000 USD.

      A czy konsultacja ma sens?
      To zalezy... widzisz, jak jechałam na konsultację do Bostonu, to o wszystkim
      wiedział mój lekarz prowadzący, popierał to i miałam pewnośc, że zastosuje po
      powrocie zalecenia z USA. Nie miałaby sensu konsultacja, dla samej
      tylko 'wycieczki' i poznania opinii innych lekarzy. Nie miałam złudzeń co do
      leczenia tam, bo wcześniej zostałam poinformowana o potencjalnych kosztach.
      Zreszta byłam w kontakcie z moim lekarzem prowadzącym cały czas i dsam kazał mi
      wracac do Polski - tu dokończył badania, wdrożył leczenie (prawie - bo
      formalności długo trwają, ze względu na to, że jest to terapia eksperymentalna).

      Tyle mogę Ci powiedziec, ale jak masz jakieś pytania to smiało pytaj.

      Pozdrawiam,
      Anka
    • gar.muduru Re: Konsultacje za granicą 26.02.07, 00:51
      Ewo, moja mama choruje na glejaka wielopostaciowego (rak mózgu). Moim
      zamierzeniem było skonsultowanie jej przypadku w Wielkiej Brytanii.
      Skontaktowalam sie z Royal Marsden Hospital w Londynie, z oddziałem, który
      zajmował się tym schorzeniem. Sekretarka profesora poiunformowala mnie, co jest
      potrzebne: było to skierowanie; w naszym przypadku list od polskiego lekarza,
      opisujący historię choroby - nasz neurochirurg napisał go dla nas po angielsku.
      Przetłumaczyliśnmy też u tłumacza przysięgłego (lekarza) dokumentację mamy:
      wypisy ze szpitala, badanie hist-pat i jeśli dobrze pamiętam ostatnie wyniki
      badań krwi oraz oczywiście zdjęcia MR (rezonans). Wysłałyśmy fax'em
      skierowanie od polskiego lekarza, po dwóch dniach profesor odpisał nam,
      potwierdził, że leczenie, które zastwosowano w CO w Warszawie było zgodne z
      tym, co on zrobiłby w Londynie, że nie innych środków walki z tą chorobą na
      tym etapie ( pred wznową), że jeśli mamy atpliwości możemy przyjść na prywatn`a
      wizytę. W liście wyjaśnił też nasze wątpliwości, co do stosowanej
      chemioterapii. Na ewentualną konsultację udamy się w razie wznowy; może uda się
      nam zapisać mamę na badania kliniczne w Wielkiej Brytanii?
    • ampolion Re: Konsultacje za granicą 28.02.07, 17:04
      Warto rozejrzeć się za specjalistą - Polakiem praktykującym w WB bo to pozwoli
      uniknąć problemu z tłumaczeniami. A te mogą być poważne i nawet mała
      niedokładność może mieć groźne skutki.

      "Mądrej głowie dość dwie słowie".
      Przepisy kulinarne są dłuższe.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka