ewa216
10.02.07, 16:01
Witam wszystkich.
Moj Tatko (54l) choruje od roku na raka płuc, ma przerzuty do kosci i węzłów
chłonnych. W tej chwili jest juz po drugim cyklu chemii ktora w zasadzie jak
poprzednia na niewiele sie zdała. Ogólny stan Taty jest super, tzn zyje
normalnie, w zasadzie procz pojawiajacych sie czasem boli w kregoslupie nic
mu nie dolega, rzadko rowniez siega po jakiekolwiek srodki usmierzajace ból.
Poniewaz ten drugi cykl chemii był ostatnim i szansy na cokolwiek w Polsce
juz nie mamy chciałam Was spytac czy ktoś z Was konsultował leczenie za
granicą. Ja mieszkam w Szkocji i chciałabym sie wybrać do jakiegoś onkologa
tu ale nie wiem czy powinnam tłumaczyć wszystkie dokumenty, czy wystarczy jak
powiem lub przedstawie łacinskie nazwy choroby i leków które Tata dostawał. W
ogóle czy taki lekarz bedzie w stanie mi coś powiedziec? Guz Taty jest
nieoperacyjny, nie wiem czy w innych krajach panują np inne standardy jeżeli
chodzi o podawaną chemie? Czy w ogole taka konsultacja ma sens? Moj Tata
uważa że nie ma i jak twierdzi kiedyś umrzeć trzeba ale ja nie jestem w
stanie siedzieć bezczynnie i chciałabym próbować wszystkiego chociaz wiem ze
na tym etapie choroby w zasadzie juz nic sie zrobić nie da... Liczę chyba na
cud... Jeśli ktoś mógłby powiedzieć mi cokolwiek na temat podobnych
konsultacji to bardzo proszę...
Życzę zdrowka wszystkim którzy walczą z tą paskudą chorobą u siebie bądz u
swoich bliskich.
Pozdrawiam serdecznie
Ewa