Dodaj do ulubionych

zawód i rozpacz

25.06.07, 15:51
Witam wszystkich na tym forum,pisze pierwszy raz i bardzo prosze o porade..
U mojego taty wykryto dwa tyg temu nowotwor tzrustki(ogon i trzon) z
naciekami na sledzione i tk.tluszczowa. Tata dostal cukrzyce, schudl bardzo i
ogolnie jego samopoczucie sie pogorszylo.Ja jestem naukowcem i nie chce sie
poddawac, znam rokowania, wiem jakie sa fakty, jednakze wiem tez ze niktorym
sie udaje zatrzymac proces nowotworowy, czasem nawet cofnac, wiem ze sa
przypadki dluzszych pzrezyc. Bylismy juz w Katowicach w zakladzie prof.Lampe
(jednak prof.byl na urlopie), tam stwierdzili ze nie operacyjny i kazali se
udac do poradni z naszego regionu...tak po prostu...udalismy sie na wizyte do
pfeso do prof.Szawlowskiego, niby dal skierowanie do COI, obiecaal ze sie
zajmie tata, jednak wcale go w COI nie bylo, biopsje wyznaczyli za 2 tyg.,
wyniki tez za 2 tyg, i wizyte w przychodni za miesiac...tak po prosru...nawet
nie obejzreli zdjec tomografii, tylko przeczytlai krotki(acz dokladny opis)i
zwyczajnie stwierzdili ze chemia paliatywna...A ja po prostu nie moge tego
przezyc, nie wiem co jzu robic, do kogo sie udac...pokladalam w Szawlowskim
wszlekie nadzieje, czytalam na waszym forum ze operowal diagnozy
nieoperacyjne, czytalam ze stosuja leczenie skojarzone, brachyterapie...
Czemu tate nigdzie nie chca przyjac?Prosze powiedzcie, czy was tez tak
odsylali na pastwe losu...mowia ze trzustka jest nieulezcalna,ze sa slabe
rokowania, a wiec czemu sie nie poswieca pacjentom odpowiednio duzo zcasu,
czemu nie probuje kazdej metody, tylko od razu skazuje na leczenie
paliatywne, ot tak, bez walki, tata ma 50 lat, jest silny, wiem o tym i chce
zyc, nas jest trojka, najmlodsza sisotra ma 16 lat, powiedzcie, pioradzcie,
do kogo sie udac jak najszybciej, zeby okazal sie czlowiekiem z sercem, zeby
staral sie pomoc a nie odsylala z kwitkiem, bez nadziei...nie poddam sie, po
prostu wierze w nauke, wierze ze mozna tacie pomoc,prosze poradzcie...
(zastanawialam sie nad szpitalem na Banacha i prof.Krasnodebskim, czy on
gdzies prywatnie przyjmuje i jaki jest?, jeszcze nad WAM i tam
prof.Szczyglikiem?(jakos tak), ale tez nie wiem jak sie tam dostac, )
Dziekuje za kazda pomoc
pozdrawiam wszytskich i wairy duzo zycze
Obserwuj wątek
    • b_a_l_b_i_n_k_a Re: zawód i rozpacz 25.06.07, 16:25
      Prof. Szczylik przyjmuje prywatnie na Mokotowskiej
      www.plw.pl/persons.php
      To bardzo dobry onkolog, niestety nie wiem jak to wyglada w bezposrednim
      kontakcie.
      • mania60 Re: zawód i rozpacz 25.06.07, 21:05
        Prof. Szczylik , to przemiły , wspaniały człowiek, oddany chorym .mania
        • polimeraska Re: zawód i rozpacz 25.06.07, 23:34
          dziekuje za opinie, tylko zastanawiam sie czy czlowiek bez znajomosci, ma
          szanse sie leczyc na oddziale u tego prof. w szpitalu wojskowym? np, jesli tata
          mialby brac chemie, to moglby byc tam prowadzony?czy biopsje BAC mozna byloby
          tam zrobic bez dlugiego oczkiwania na termin?zazcynamjzu watpic ze lekarze maja
          dobre checi w tym kraju, ze robia wzyztsko by pomoc, po prostu odkad tata
          zachorowal, napotykam bezpostaciowe istoty, ktore nawet nie probuja sie
          zainteresowac problemem...schematycznie postepuja, bez wiekszego wysilku:(
          • ajkaa2 Re: zawód i rozpacz 26.06.07, 00:10
            czy prof . Szczylik zajmuje się też rakiem płuc?
          • mo.p Re: zawód i rozpacz 26.06.07, 07:43
            Witaj!
            mój sasiad miał ten sam typ nowotworu co Twój tato,wiem że bardzo dobrym
            specjelistą jest prof Habior i prof Butruk wiem że przyjmuje on prywatnie w
            Fundacji Gastroenterologii w Warszawie
          • mania60 Re: zawód i rozpacz 26.06.07, 17:13
            Przeważnie jest tak, że jak pójdziesz do prof na prywatną wizytę , to on kieruje na leczenie do swojego szpitala. Szpitale wojskowe są teraz dostępne dla wszystkich i leczą się tam ludzie z całej Polski. Powodzenia . mania
            • majsterek2 Re: zawód i rozpacz 26.06.07, 20:09
              Witam
              Musisz zdawać sobie sprawę co to za straszna choroba zwłaszcza z diagnozą,że
              jest nieoperacyjny.Cuda się zdarzają ala trzeba się przygotować psychicznie na
              najgorsze.
              pozdrawiam i życzę wytrwałości
            • madrek76 Re: zawód i rozpacz 26.06.07, 22:42
              Potwierdzam to co napisała "mania60".Tata ma raka żołądka nieoperacyjny, w
              trakcie chemioterapii.Byłam na konsultacjach u prof. Szawłowskiego,. prof.
              Butruka w Warszawie, prof. Kuliga i prof. Popieli w Krakowie a i tak wszyscy
              oni odsyłali do DCo we Wrocławiu bo to jest najblizszy mi osrodek onkologiczny,
              tłumaczac ze operacja i owszem mogłaby byc u nich, ale jesli chodzi o chemie to
              zalecaja u siebie itp. uzasadnienia. Ale powodzenie, moze Tobie sie uda jednak
              dotrzec tak by przyspieszyc leczenie!!!! Ja z opowiesci ludzi, którzy byli po
              raz kolejny u prof. Szawłowskiego słyszałam ze daje skierowanie, ale potem juz
              na oddziale zajmuja sie wszystkim inni lekarze, chyba ze Ktos "szczególny"
              polecony przez znajomych wtedy sam prof. dba by terminy były krótkie, a tak
              zawsze niestety wszystko trwa, choc czasami smutek bierze, bo w onkologi liczy
              sie kazdy dzien!!!! Zawsze jednak trzeba wierzyc, mi tez prof. który tate
              operował nie dawał zadnych szans nawet nie chciał podac chemii, a jednak tata
              chemie dostał, bo inni lekrze uwazali inaczej. Trzymam kciuki!!!
              • yago997 Re: zawód i rozpacz 27.06.07, 11:23
                niestety i mnie dotknął ten problem - walka z czasem i służbą zdrowia, ich
                terminy przyprawiają o zawrót głowy, nie dziwię się że mamy tak słabe wyniki
                leczenia raka, większość ludzi nie dożyje nastepnej wizyty wyznaczonej np za 4
                mies....a potem tłumaczy się że większość ludzi przybywa do onkologa za
                późno...diagnozowanie mojej mamy trwało ponad 2 tyg, w ciągu których
                zrobiono "aż" 3 badania, to i tak sukces!bo niektórzy czekają tygodniami na MR,
                prywatnie zajęłoby to może 5 dni, teraz czekamy na termin operacji..a czas
                ucieka..a guz pewnie rośnie..słyszę tykanie zegara i wariuję

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka