kasia.ole 25.06.08, 20:34 Mojej mamusi dzis rozpoznano przerzuty na mózg. Jeszcze nie wiemy jakiej wielkości. Proszę osoby, których bliscy mają równiez takie pzrerzuty o wszelkie informacje,: leczenia rokowania..... Dziękuje Kasia Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
akado Re: przerzuty na mózg 27.06.08, 09:17 Kasiu wiem, że jak jest 1 przerzut to się operuje i usuwa, czasem nawet 2 też się operuje. U mojej mamy rozpoznano niestety na raz 4 przerzuty w mózgu, więc operacji być nie mogło, tylko leczenie paliatywne. Mama miała 5 naświetlań paliatywnych na głowę w związku z tymi przerzutami. Od chwili wykrycia przerzutów mama żyła równo 2 miesiące. Odpowiedz Link
m.nikla Re: przerzuty na mózg 27.06.08, 09:30 czy przezuty na móżg to juz zawsze jest pewny wyrok??? Odpowiedz Link
akado Re: przerzuty na mózg 27.06.08, 21:09 Gdy u mojej mamy wykryto przerzuty, to przeszukałam internet jak również to forum, pytaliśmy też lekarzy żeby się wszystkiego możliwego dowiedzieć - tak jak napisałam, jeżeli jest 1-2 przerzuty to się operuje i usuwa te guzy i wtedy można jeszcze cieszyć się życiem spokojnie (wtedy to nie jest wyrok). Natomiast w przypadku liczniejszych przerzutów już się nie operuje - i to jest właściwie wyrok, zostaje tylko leczenie paliatywne i niewiele czasu, max. kilka miesięcy. Odpowiedz Link
kasia.ole Re: przerzuty na mózg 29.06.08, 21:39 Bardzo prosze o informację czy pomiedzy naswietlaniami mamcia Twoja była w szpitalu, czy wracała do domu, Jak wogóle szybko pojawiają sie jakieś inne objawy. Mopja mamusia narazie chodzi- czy Twoja mamusia szybko przestała chodzić. Narazie moja mamusia ma zawroty głowy. Jutro bedzie pzrewieziona z neurologii na onkologię. MA 2 guzy, jeden w móżdżku. Bardzo prosze o wszelką informację jak to wszytko postępowało. Odpowiedz Link
deria1 Re: przerzuty na mózg 02.07.08, 10:34 Boję się, że mój tato ma również przerzuty do mózgu - ma zachwiania równowagi, nie ma siły, wymiotuje i nic nie je. Bardzo się boję, bo słyszałam z wielu źródeł, że przerzuty do mózgu są bardzo groźne. Aż boję się myśleć... Na jaki nowotwór cierpi twoja mama? Bo u mojego taty wykryto rok temu drobnokomórkowy rak płuca + zespół żyły głównej górnej Odpowiedz Link
kasia.ole Re: przerzuty na mózg 02.07.08, 16:25 Moja mamusia ma niedrobnokomórkowego raka płuc oraz przerzuty na kości. Rak zostal wykryty w styczniu 2007. Teraz jest juz po pierwszym naswietlaniu głowy. Miesiąc temu miała robiony TK głowy-było czysto, a teraz juz są dwa guzki:( Odpowiedz Link
magda4277 Re: przerzuty na mózg 02.07.08, 22:31 U mojej Mamy wykryto na pewno 3 przerzuty (ale moglo ich byc wiecej, miala mtomograf bez kontrastu ze wzgledu na niewydolnosc nerek). Miala 2 serie naswietlan (kazdorazowo po 5 dni, pobyt w szpitalu). Po drugiej turze radioterapii zyla tylko tydzien. Od momentu wykrycia przerzutow 2 miesiace i kilka dni. Zmarla 3 miesiace temu, miala 56 lat. Odpowiedz Link
deria1 Re: przerzuty na mózg 13.07.08, 21:21 Cześć Kasiu, co u twojej mamy? U mojego taty dziś wykryto wielowarstwowe guzy przerzutowe do mózgu - nieoperacyjne z racji ich ilości. Jesteśmy załamani! Tato miał dziś 3 ataki padaczki i znalazł się na neurologii. Co dalej? Nie wiem... To straszne, jak ta choroba postępuje. Najgorsze jest to, że nic nie można zrobić! Odpowiedz Link
kasia.ole Re: przerzuty na mózg 13.07.08, 22:02 Witaj Deria.. tak bardzo mi przykro, wiem jak to jest. Pamiętam ten dzień w którym na oddziale neurologi lekarka poinformowała mnie ze to przerzuty. Nie potrafiłam tego powiedzieć mamie. <yslałam, ze powiem mojej mamusi na drugi dzień, ale ona na wizycie sama sie dopytrała. Chyba przeczuwała. Z neurologii trafiła na onkologię. Miała 5 naświetleń. Teraz mamy mamusi w domu. U mojej mamusi wykryto dwa guzy jeden około 7 mm a drudi około 17 -18 mm. Jeden znajduje sie w móżdzku a drugi pod pniem mózgowym. Dziękuję Bogu bo mamusia narazie się dobrze czuje. Piewrszy dzień po powrocie do domu spała cały dzień. A następne dni były ok. Codziennie wieczorami chodziłyśmy na spacery. Wiem, że w każdej chwili może sie to zmienić - tak nas poinformowała lekarka. Moja mamusia nie miała narazie padaczki. Jesteśmy zapisani do hospicjum domowego, ale lekarka powiedziała, że pierwsza wizyta będzie wówczas, gdy coś sie będzie działo. U nas w Rzeszowie powiedzieli, że te przerzuty są nieoperacyjne. W tamtym tygodniu byliśmy w Warszawie w centrum onkologii - ale nic nam innego nie pwoiedzieli. Jeszcze mamy dzwonić we wtorek. Deria nie wiem co będzioe, ąle cały czas jestem z mamą. Wiem, że teraz muszę być...boję sie strasznie..nie ma dnia beż łeż i pytań dlaczego moja mamusia..ma dopiero 51 lat.. tyle życia przed nią.. tak bardzo ją kocham i nie wyopbrażam sobie życia bez niej. Teraz nie boli ją główka - nie chce, żeby cierpiała. Deria czekam na informację od Ciebie. Jakby była potrzba to podaje moje gg: 3993846 Jestem z Tobą i gdybyś tylko potrzebowała pomocy to pisz. Czekam na wiadomość Ściskam mocno Kasia Odpowiedz Link
deria1 Re: przerzuty na mózg 15.07.08, 12:32 Witam Kasiu! Dzięki za słowa otuchy! To wielka tragedia, że nasi bliscy odchodzą w tam młodym wieku (mój tatuś ma 61 lat). Zadaję sobie pytanie: dlaczego akurat nas to dotyka? Gdzie jest BÓG, że pozwala tak cierpieć. Dzięki temu forum czuję, że nie tylko mnie to dotyczy - są tu przesympatyczne osoby - takie jak ty - które dodają otuchy i pomagają przejść przez to piekło! Życzę tobie ( i sobie) jak najwięcej chwil razem z naszymi rodzicami...I aby nie musieli cierpieć! Odpowiedz Link
lilianka.1 Re: przerzuty na mózg 13.07.08, 22:31 Kasiu!Bardzo mi przykro z powodu Twojej mamusi.Moja bliska osoba też miała mnogie przerzuty.Miała ich aż 30 w głowie.Oczywiście były nieoperacyjne.Miała podawane sterydy przeciwobrzekowo i paliatywne naświetlania.Pomimo takiej dużej ilości przeżutów nigdy nie miała napadów padaczkowych.Miała niedowład prawej strony ciała.A głównie miała ucisk na nerwy odpowiedzialne za nogi.Nie czuła stóp.Przestała chodzić.Niestety przegrała walkę z rakiem,która trwała 3 miesiące.Miała zaledwie 26 lat.Życzę Tobie i Twojej mamusi dużo siły i zdrówka. Odpowiedz Link
akado Re: przerzuty na mózg 16.07.08, 01:01 Kasiu. Ole.U nas wyglądało to tak - moja mama dostała udaru mózgu i w szpitalu na izbie przyjęć silnego ataku padaczki. Tomografia głowy na neurologii wykazała 4 przerzuty do mózgu. Mama leżała na neurologii, potem wypissano ją do domu z lekiem na padaczkę Depakiene-Chrono i zapisaliśmy mamę do Hospicjum Domowego. Depakine wystarczyło (pod względem skuteczności) na 1 miesiąc. Po miesiącu zaczęła podskakiwać raz lewa raz prawa ręka - w tym czasie mama miała 5 naświetlań paliatywnych na głowę ale one nic mamie nie pomogły a tylko wszystkie wsłosy jej wyszły - po 5 tygodniach od udaru mózgu mama dostała następnej padaczki ( z utratą przytomności, następnie ponownie szpital - respirator na neurologii, tlen). Po odzyskaniu przytomności miała ogromne luki pamięciowe i już do śmierci nie podniosła się z łóżka i słabła z dnia na dzień i powoli wyłączała się z życia - zapadała w letarg. Mama żyła 3 tygodnie od czasu tej padaczki, z neurologii przewieziono mamę na Oddział Paliatywny (tam opieka była super po proistu, chylę czoła przed personelem). Depakine nie pomagało i mamie na łóżku skakały często ręce - , nogi - ale ona tego nie czuła, mówiła że nic jej nie skacze a ja to widziałam przecież....a na koniec życia skakał tułów jak była w letargu i nawet jak była nieprzytomna to dostała 2 razy padaczki - byłam przy tym ja i mój brat, przewracaliśmy mamę na bok żeby się nie zakrztusiła. Odpowiedz Link
akado Re: przerzuty na mózg 16.07.08, 01:04 Co do samych naświetlań paliatywnych - to moja mam miała 5 paliatywny =ch na głowę i leżała wtedy w szpitalu na Oddziale Wewnętrznym, a do CO do Gliwic dowiził ją bus, w międzyczasie był weekend więc wyszła na przepustkę do domu. Odpowiedz Link
akado Re: przerzuty na mózg 16.07.08, 01:08 Dodam tylko, że po udarze mózgu i padaczce jednocześnie - kiedy to wykryto przerzuty - mama bardzo ładnie doszła do siebie, chodziła, mówiła, rozwiązywała krzyżówki. Dopiero kolejna padzczka 5 tyg. póżniej ją na dobre powaliła z nóg.... Odpowiedz Link
kasia.ole Re: przerzuty na mózg 17.07.08, 18:31 Moja mamusia jest coraz słabsza.... ledwo wstaje z łóóżka- nic ja nie boli tylko jest taka słaba.Mówi , że sie jej trzesą kolana.. czy to juz tak bedzie, a może sie polepszy Odpowiedz Link
kasia.ole Re: przerzuty na mózg 20.07.08, 15:39 Proszę o informację czy jak sie ma przerzuty na mózg to chory bardzo szybko przestaje chodzić? jak to było w przypadko waszych bliskich. Czy jak teraz mojaj mamusia ledwo wstaje z łóżko to oznacza ze bedzie tylko gorzej. z góry dziekuje kasia Odpowiedz Link
deria1 Re: przerzuty na mózg 20.07.08, 16:23 Witam Kasiu, u mojego taty 2 tygodnie temu zaczęły się problemy z lewą nogą - w tym tygodniu potwierdzono, że ma 6 guzów przerzutowych, w piątek przywieźliśmy go ze szpitala - to jeszcze z naszą pomocą wszedł na piętro, w szpitalu schodził z nami na dwór. A dziś....jest przykuty do łóżka. Nie chodzi, a jak usiądzie to leci. Co parę godzin ma ataki padaczki - wije się na łóżku, rozpiera go energia, przewraca się... . Dużo śpi. Boże, jak szybko to postępuje! Nie chcę cię martwić - ale u nas jest codziennie gorzej (nie powiedziane, że twoja mamusia będzie to w ten sposób przechodzić, czego jej serdecznie życzę).A jak się ma twoja mamusia? Odpowiedz Link
kasia.ole Re: przerzuty na mózg 20.07.08, 17:00 Deria ja juz nie wiem co robić.. mamusia moja dzis jest strasznie słaba wstawanie sprawia jej straszny ból, jak siedzi to troszkę ją trzesie ale tak leciutko ...nie wiem co to oznacza... to moze byc padaczka? To ze ja trzesie to mama mówi, że tak jest słaba, na zwenatrz nie widać, zeby ją trzesło.. może to są oznaki, że bedzie miała padaczke. Deria prosze napisz mi czy kupowaliscie jakis materac przeciwodlężynowy. Moja mamusia narazie leży na normalnym łóżku. Wogóle nie wiem czy to od naswietleń (wój tatsuś miał naswiert\tlania już?)czy od tych lekarstw- całe policzki ma takie napuchniete i twarde... Ja nie chce żyć nbez mamy;( Odpowiedz Link
estelka1 Re: przerzuty na mózg 20.07.08, 19:23 Kasiu, ciężko mi pisać te słowa, ale... przerzuty do mózgu robią spustoszenie w zastraszającym tempie. U mojej mamusi od pierwszych niepokojących objawów (osłabienie, przesypianie większości doby) do śmierci minął zaledwie miesiąc. Moja mama nie miała padaczki, po prostu wyłączała jej się świadomość i stopniowo postępowało porażenie wszystkich mięśni. Co do materaca przeciwodleżynowego, to jeśli mogę podpowiedzieć, postaraj się go wypożyczyć dla mamy. No chyba, że macie na tyle pieniążków, żeby go po prostu od ręki kupić, to oczywiście jak najbardziej. Jednak jeśli byście chcieli za pośrednictwem NFZ, to niestety formalności potrafią trwać tyle (zwłaszcza że jest sezon urlopowy), że możecie zwyczajnie nie zdążyć. Kasiu, wiem doskonale jak przeraża Cię wizja życia bez mamy. Z perspektywy 7 miesięcy bez mojej najukochańszej mamusi mogę Ci tylko powiedzieć, że da się. Boli okropnie, tęsknota jest niesamowita, ale się da. Tak naprawdę nie ma innego wyjścia... Ale dopóki mama żyje, łap chwile z nią, opiekuj się jak najlepiej i okazuj mamie jak bardzo ją kochasz. Jej to jest bardzo potrzebne... Trzymaj się dzielnie, bo trudne chwile przed Tobą. Odpowiedz Link
kasia.ole Re: przerzuty na mózg 20.07.08, 19:29 Estelka dziekuje za każde słowo. Co ja mam zrobić jak mama mówi, żebym poszła do lekarza z paliatywnego i zebym poprosiła, żeby dał jakies lekarstwa, bo ona chce chodzić jeszcze... poprostu nie wiem co mam powiedzieć.. Estelka przepraszam, ze pytam ale naprawdę nie chce oddać nigdzie mamy,: czy Ty miałaś mame w domu - jak wogóle wygląda ta codzienna higiena chorego- wiem, że moje pytanie może jest głupie, ale nie wiem czy sobie poradze. Moja mamusia waży 96 kg- teraz mi jest ją ciezko podnieść, żeby siadła. Napsiz prosze czy coś Twoja mamusie bolało.. boje sie, że moją zacznie cos boleć.. narzaie nic nie bierze przeciwbólowego.. Boże tak bardzo się boję..ale za nic w świecie nie chce jej oddać do szpitala... Odpowiedz Link
lilianka.1 Re: przerzuty na mózg 20.07.08, 21:43 Kasiu.ole! Jeżeli mogę Ci coś poradzić,to wcale nie musisz oddawać mamusi do szpitala.Istnieje coś takiego jak domowa opieka paliatywna.Musisz zgłosić to w hospicjum.Jeżeli jest w Twoim mieście.Oni pożyczają do domu różne sprzęty między innymi materace przeciw odleżynom i jeszcze takie ubikacje-krzesła.To naprawdę bardzo pomocne.I oczywiście dziennie przychodzi lekarz do domu i siostry,Które podają kroplówki,pomagają w codziennej higienie chorego-kąpiel itp.A w razie bóli lekarz ustala leki jak nie pomagają to plastry przeciwbólowe a na koniec to morfinę:((Moja rada taka jeżeli Twoja Mamusia się coraz mniej porusza to materac przeciwodleżynowy jest podstawą.Bez tego jest naprawdę kiepsko.Trzymam za Ciebie kciuki.I nie martw się bo przy bardzo mocnych bólach morfina pomaga.Tylko traci się kontakt z chorym.(dużo śpi,jest trochę w "innym świecie")Dlatego Bądz przy mamusi jak długo się da.Trzymaj się dzielnie!!! Odpowiedz Link
estelka1 Re: przerzuty na mózg 21.07.08, 13:04 Kasiu, jeśli mama chce żebyś poszła do lekarza z poradni paliatywnej, idź poproś, żeby przyszedł do mamy i porozmawiał i z nią i z Tobą. Osobom postronnym łatwiej w delikatny sposób powiedzieć prawdę o stanie zdrowia, my takiej siły możemy nie zebrać w sobie. Poza tym poradnia paliatywna bardzo często prowadzi hospicjum domowe, a to może być w Waszej sytuacji pomocne. Co do mojej mamusi, to sytuacja była o tyle szczęśliwa że nic nie bolało. Może ze dwa razy poskarżyła się na ból głowy, ale nie brała nic, zasypiała i nie czuła bólu. Prawdę mówiąc ostatni miesiąc życia mamusia po prostu przespała. Budziła się jak chciała do wc, a na ogół to my z tatą ją budziliśmy, żeby nakarmić, zaprowadzić do toalety, łazienki, czy później żeby umyć już w łóżku. Nie oddaliśmy mamy do szpitala, bo jeszcze jak była na chodzie mówiła, że sie tego boi, wręcz pytała tatę, czy nie odda jej nigdzie nawet jak będzie z nią kiepsko. Żadne z nas nie miałoby sumienia... Co prawda mama zmarła ostatecznie w szpitalu, ale to dlatego że pojechała na naświetlania paliatywne i niestety po 2 jej organizm nie dał rady i odeszła. Ale nawet w szpitalu nie była sama. Mama pojechała do centrum onkologii karetką, a w tym samym czasie moja siostra jechała do Szczecina autobusem i te dwa dni była z mamą non stop, tylko na noc jechała do hotelu. W dniu śmierci mamy, ja akurat jechałam do szkoły do Szczecina, a tata jechał ze mną żeby zmienić siostrę. Tak że całą trójką byliśmy z mamą do końca. Co do pielęgnacji mamy w domu, nie powiem że było łatwo. Moja mama była szczupła i drobna, a mimo to pod koniec kiedy już była mocno porażona, ciężko mi było umyć mamę, podnieść, czy przeprowadzić do ubikacji. Dopóki można było, prowadzałam ją, ale później nie byłam w stanie sama wsadzić mamy do wanny. Raz mi pomogła koleżanka, ale... blokowe łazienki są tak małe i ciasne, że po prostu nie mieściłyśmy się we trzy. Wtedy zaczęłam myć mamę w łóżku. Moja 13 - letnia wówczas córeczka, która była niesamowicie z mamą związana, pomagała mi podtrzymać mamę a ja myłam i jakoś to szło. Kasiu przy wadze Twojej mamy będzie trudno. Pomyśl może o wypożyczeniu gdzieś łóźka szpitalnego, bo wszelkie wersalki, sofy to jest po prostu dramat w takich sytuacjach. No i jeśli nie masz możliwości wspomóc się jakąś koleżanką, ciotką, siostrą, to rozejrzyj się czy nie ma u Was firmy prowadzącej opiekę nad chorymi w domu, typu siostry PCK. Ja akurat pracuję w PCK i prowadzę taki punkt opieki nad chorymi, więc wiem, że jest to sprawa do załatwienia. Pytaj sie w ośrodku pomocy społecznej, centrum pomocy rodzinie, czy po prostu w PCK. Ostatecznie można też taką opiekunkę wziąć do pomocy prywatnie, ale wiadomo że to są dużo większe koszty. Jeśli będziesz chciała sie dowiedzieć więcej na ten temat, po prostu zadzwoń do mnie a wcześniej złap mnie na gg (163068). Podam Ci nr telefonu. Pozdrawiam cieplutko, Agnieszka Odpowiedz Link
deria1 Re: przerzuty na mózg 22.07.08, 12:55 Kasiu, jak twoja mama? Czy nabyłyście materac przeciwodleżynowy? Jeśli tak, to daj mi proszę znać, jak się sprawdza? Mój tato leży na łóżku sypialnianym. Nie wiem, jak u was, ale myślę, że przy takim niedowładzie najlepsze byłoby łóżko z opcją podnoszenia zagłówka i nóg. Jak dajecie sobie radę? Mój tato ciągle śpi, coraz gorzej je, od 2 dni ma spokój z atakami padaczki, choć jesteśmy w strachu, że wrócą... Był u niego ksiądz, bałyśmy się jego reakcji, ale teraz myślimy, że to bdb decyzja - nikt z nas nie wie, kiedy "TO" nastąpi... Bardzo dużo myślę ostatnio o śmierci, boję się! Odpowiedz Link
deria1 Re: przerzuty na mózg 20.07.08, 22:04 Kasiu - mój tatuś też się trzęsie - nie może usiedzieć - leci na boki, jest tak słaby. Nie sądzę, że jest to zapowiedź padaczki. Padaczka to mocniejsze wstrząsy, pobudzenie, lęk. Mój tatuś dziś w nocy miał atak od 23 do 4 rano i raz w ciągu dnia. Przyjechał lekarz z hospicjum i zapisał lek w tubkach doodbytniczych - ponoć bardzo skuteczny, podaje się go jak będzie atak. Na razie nie mamy materaca przeciwodleżynowego - właśnie zastanawiamy się w co się zaopatrzyć, aby ułatwić opiekę i pielęgnację. Mój tatuś nie miał na razie naświetleń. Sądzę, że nie mamy sumienia wozić go w tym stanie do szpitala - a wiemy, że takie naświetlania niewiele dają przy 6 guzach 4 cm. U nas było tak, że guzy stwierdzono po ataku padaczki - i zaraz po tym tata już całkowicie opadł z sił. Mam wrażenie, że traci świadomość - prawie nie rozmawia - ciągle śpi. nie wiem jak długo nam zostało - ale chcę spędzić te chwile razem z nim! On dla mnie zrobiłby to samo! Odpowiedz Link
kreseczka781 Re: przerzuty na mózg 21.07.08, 13:38 Kasiu, zrób mamie badanie krwi na potas. Mój tata też przez pewien czas był bardzo osłabiony (nie miał sił siedzieć, ciągle się pocił, wszystko było ogromnym wysiłkiem). Po czym zrobiono badanie krwi i wyszło, że jest za niski potas. Dostał tabletki i się trochę poprawiło. Być może w przypadku Twojej mamy jest tak samo? W sprawie materaca mogę tylko powiedzieć, że mój tata leżał na zwykłym i drobne odleżyny (na kości ogonowej) pojawiły się mniej więcej po tygodniu ciągłego leżenia. Nie zdążyliśmy załatwić p/odleżynowego, bo tata odszedł. Trzymaj się dzielnie! Joasia Odpowiedz Link
kasia.ole Re: przerzuty na mózg 23.07.08, 16:41 Dziewczyny..dziekuje ślicznie za każdą informację. Ja dzis tez mam dobrą wiadomość, bo od dwóch dni mamusia zaczeła chodzić sama i teraz nawet nie chce sie kłaśc do łóóżka..dziekuje Bogu, przynajmniej możemy sobie pospacerowac po mieszkaniu. Włoski jej wypadają ale chyba to normalne po naswietlaniu głowy. Deria - jesli chodzi o materac to jeszcze nie rozeznawałam tego, ale cyba trzeba zacząć sie dopytywać - moja mamusia tez leży na naormalnym łóżku. A jesli chodzi i mycie to nie da rady wejsc do wanny - wiec myję mamusie na lóżku- wiadomo, że to nie to samo ale jakoś narazie daję radę. Ściskam was mocno i jeszcze raz dziękuję Odpowiedz Link
lilianka.1 Re: przerzuty na mózg 23.07.08, 18:43 Kasiu.ole Bardzo się cieszę,że w końcu masz dla nas jakieś optymistyczne wieści o mamusi.To znaczy że Twoja mamusia nabiera sił.To naprawdę dobry znak.A wypadającymi włoskami się nie martw.To zupełnie naturalne po naświetlaniach.Trzymam za Was kciuki!!!Życzę DUŻO ZDRÓWKA! Odpowiedz Link
kasia.ole Re: przerzuty na mózg 16.08.08, 20:58 Moja mamusia zaczyna vczuć sie coraz gorzej....strasznie trzesą sie jej ręce..czasami nawet cała sie trzesie...czy może wasi bliscy też mieli takie objawy przy przerzutach na mózg..może to jest spowodowane niskim cukrem...poza tym strasznie puchną jej nogi.. trudność sprawia jej powiedzeninie zdania, strasznie sie zapomina i nie może sie wysłowić... prosze o informację czy to tak powoli będzie postępować.. czy to oznacza , że powili będzie od nas odchodzić.. w środe minie 2 miesiące od wukrycia przerzutów :( Dziekuje Kasia Odpowiedz Link
deria1 Re: przerzuty na mózg 16.08.08, 21:47 Droga Kasiu, Jak Tobie wiadomo mój tato cierpiał także na przerzuty do mózgu - niestety odszedł od nas 31.07.08... Drgania, o których piszesz były cały czas, z tym że bywały czasem wyjątkowo silne - wówczas mama krzyżowała tacie obie ręce na piersi i trzymała aby go wyciszyć. Czasem kręcił się wokoło, był bardzo niespokojny, wywracał źrenice. Było widać gołym okiem, iż w mózgu dzieje się coś niedobrego. Miał także kilka ataków padaczki. Od diagnozy żył zaledwie 3 tygodnie - miał słabe serce, które mogło nie wytrzymać kolejnego ataku. Bądź dzielna Kasiu - twoja mama będzie teraz bardzo dużo spała. Wiem od lekarzy i pielęgniarek, iż ludzie w tym stadium często odchodzą bez bólu - tak po prostu we śnie. Dziękuję Bogu,iż mój tato nie cierpiał - nie doszło do morfiny, plastrów itp. Nigdy nie mówił aby cokolwiek go bolało. Może to głupio zabrzmi, ale "zazdroszczę" Tobie tych 2 miesięcy... My mieliśmy bardzo mało czasu...Każdy organizm jest inny i inaczej znosi chorobę. Ciesz się każdą chwilą z mamusią! Gdy czytam twoje posty to wracają wszystkie wspomnienia z przed 2-3 tygodni... Odpowiedz Link
estelka1 Re: przerzuty na mózg 16.08.08, 23:17 Kasiu, powoli przyzwyczajaj się do myśli, że wspólnych dni z mamą będzie coraz mniej, a te co pozostały, będą coraz trudniejsze. Wiem, że to, co piszę jest brutalne i bolesne, ale chodzi mi o to, żebyś zatrzymała się na chwilę i nie myślała o tym, co będzie jutro, za tydzień, czy miesiąc, ale chłonęła chwile, jakie Wam zostały (Tobie i mamie) i dała mamie to wszystko, czego dotąd nie zdążyłaś. Okazuj całą swoją miłość i oddanie, bo jest to tak samo potrzebne Tobie i mamie. Ona dopóki jest świadoma, prawdopodobnie widzi, że dzieje się z nią coś niedobrego i boi się tak samo, jak Ty i reszta Twojej rodziny. Jak nigdy dotąd będzie potrzebowała Waszej obecności, wsparcia i miłości. Życzę Wam oczywiście, żeby choróbsko przystopowało i dało Wam jeszcze dużo wspólnych chwil, ale czy tak będzie trudno przewidzieć. Powiem Ci tylko jedno z mojego i mojej mamusi przykładu. Przerzuty w ciągu miesiąca spowodowały śmierć. Świadomość mamy wyłączała się w zastraszającym tempie z dnia na dzień. Ale wiesz, czego mama do końca była świadoma? Tego że jesteśmy kochającą się rodziną. Nawet jak w ostatnich dniach nie mogła już mówić i praktycznie budziła się na kilka chwil co kilka godzin, na moje słowa, że bardzo ją kocham, kiwała tylko głową, że wie i przytulała policzek do mojej ręki, albo kładła mi głowę na ramieniu. I choć teraz ryczę jak bóbr z tęsknoty za mamą (wczoraj minęło 8 msc kiedy mamy nie ma), jestem szczęśliwa że zdążyłam jej powiedzieć, jak jest dla mnie ważna i jak ją kocham. Odpowiedz Link
kasia.ole Re: przerzuty na mózg 17.08.08, 10:33 Deria i Estelka, Bardzo wam dziękuję za te słowa. Dzisiaj rano obudziła sie z takim strasznym bólem żołądka, chbya to z neerwów- tak bardzo bałam sie wstać i pojść do pokoju mamy- modłiłam sie, żeby dzis było lepiej...ale jest innaczej. Moja mamusia jedynie skarży sie na ból biodra, bo równoczesnie z przerzutami na mózg wykryto przerzuty na kości. Naświetlili jedynie mózg a kość pozostawili. Narazie bierze ketonal i plastry 50. Wczoraj jeszcez byłam na pogrzebie cioci- i ksiądz na kazaniu powiedział"..że rodzina bez mamy już nie jest taką samą rodziną... Jeszcze raz dziekuję za każde słowo Pozdrawiam, Kasia Odpowiedz Link
estelka1 Re: przerzuty na mózg 17.08.08, 11:34 Ksiądz ma dużo racji. Mama to jest po prostu dom i dzieciństwo, nawet jak się już ma swoją rodzinę. Jak tata umiera pierwszy, jest odrobinę łatwej, może dlatego, że kobiety jakoś łatwiej oswajają codzienność. Zapewne to ma związek z faktem, że to mamy są motorem napędowym w domach. Kasiu, ale co byśmy nie mowiły, taka kolej rzeczy jest nieunikniona i lepiej żebyśmy to my żegnali rodziców, niż oni swoje dzieci. A że na śmierć ukochanej osoby zawsze jest za wcześnie, to druga sprawa. Tyle, że przychodzi taki moment, kiedy my ludzie nie mamy nic do powiedzenia i ktoś z nas musi opuścić ten świat. Jest mi potwornie ciężko bez mamy, ale żeby nie pogrążyć się w żalu staram się znaleźć jakieś pozytywy tej sytuacji. A wbrew pozorom przy okazji choroby i smierci mamy zdarzyło się też dużo dobrych rzeczy. Okazało się, ilu mam prawdziwych przyjaciół (o niektórych nigdy wcześniej tak nie myślałam), okazało się że mam w porządku dyrekcję i współpracownikow, widziałam jak bardzo kochali się moi rodzice, na jakiego wspaniałego człowieczka pomogli mi wychować moją 14 letnią córkę i jak dużo miłości było i jest w moim rodzinnym domu. A moja córcia szokowała mnie niesamowicie. Czy wiesz, że w ostatnich tygodniach życia mamy, sama z siebie zrezygnowała ze wszystkich przyjemności, spotkań z koleżankami itd. i każdą wolną chwilę spędzała ze swoją ukochaną babcią? Pomagała mi myć mamę, karmiła ją i cały czas tuliła się do niej. Wierz mi Kasiu, że te ostatnie chwile życia mamy sa dla mnie jednymi z piękniejszych, chociaż strasznie bolą. Ty masz to jeszcze przed sobą. Obyście miały jeszcze dużo czasu dla siebie, ale nie zmarnuj ani chwili, bo potem będzie Ci żal. Trzymaj się dzielnie i uściskaj mamę. Odpowiedz Link