Dodaj do ulubionych

przerzuty na mózg

25.06.08, 20:34
Mojej mamusi dzis rozpoznano przerzuty na mózg. Jeszcze nie wiemy jakiej
wielkości. Proszę osoby, których bliscy mają równiez takie pzrerzuty o
wszelkie informacje,: leczenia rokowania.....

Dziękuje Kasia
Obserwuj wątek
    • akado Re: przerzuty na mózg 27.06.08, 09:17
      Kasiu wiem, że jak jest 1 przerzut to się operuje i usuwa, czasem nawet 2 też się operuje.
      U mojej mamy rozpoznano niestety na raz 4 przerzuty w mózgu, więc operacji być nie mogło, tylko leczenie paliatywne. Mama miała 5 naświetlań paliatywnych na głowę w związku z tymi przerzutami. Od chwili wykrycia przerzutów mama żyła równo 2 miesiące.
    • m.nikla Re: przerzuty na mózg 27.06.08, 09:30
      czy przezuty na móżg to juz zawsze jest pewny wyrok???
      • akado Re: przerzuty na mózg 27.06.08, 21:09
        Gdy u mojej mamy wykryto przerzuty, to przeszukałam internet jak również to forum, pytaliśmy też lekarzy żeby się wszystkiego możliwego dowiedzieć - tak jak napisałam, jeżeli jest 1-2 przerzuty to się operuje i usuwa te guzy i wtedy można jeszcze cieszyć się życiem spokojnie (wtedy to nie jest wyrok).
        Natomiast w przypadku liczniejszych przerzutów już się nie operuje - i to jest właściwie wyrok, zostaje tylko leczenie paliatywne i niewiele czasu, max. kilka miesięcy.
        • kasia.ole Re: przerzuty na mózg 29.06.08, 21:39
          Bardzo prosze o informację czy pomiedzy naswietlaniami mamcia Twoja była w
          szpitalu, czy wracała do domu, Jak wogóle szybko pojawiają sie jakieś inne
          objawy. Mopja mamusia narazie chodzi- czy Twoja mamusia szybko przestała
          chodzić. Narazie moja mamusia ma zawroty głowy. Jutro bedzie pzrewieziona z
          neurologii na onkologię. MA 2 guzy, jeden w móżdżku. Bardzo prosze o wszelką
          informację jak to wszytko postępowało.
    • deria1 Re: przerzuty na mózg 02.07.08, 10:34
      Boję się, że mój tato ma również przerzuty do mózgu - ma zachwiania
      równowagi, nie ma siły, wymiotuje i nic nie je. Bardzo się boję, bo
      słyszałam z wielu źródeł, że przerzuty do mózgu są bardzo groźne. Aż
      boję się myśleć... Na jaki nowotwór cierpi twoja mama?
      Bo u mojego taty wykryto rok temu drobnokomórkowy rak płuca + zespół
      żyły głównej górnej
      • kasia.ole Re: przerzuty na mózg 02.07.08, 16:25
        Moja mamusia ma niedrobnokomórkowego raka płuc oraz przerzuty na kości. Rak
        zostal wykryty w styczniu 2007. Teraz jest juz po pierwszym naswietlaniu głowy.
        Miesiąc temu miała robiony TK głowy-było czysto, a teraz juz są dwa guzki:(
        • magda4277 Re: przerzuty na mózg 02.07.08, 22:31
          U mojej Mamy wykryto na pewno 3 przerzuty (ale moglo ich byc wiecej,
          miala mtomograf bez kontrastu ze wzgledu na niewydolnosc nerek).
          Miala 2 serie naswietlan (kazdorazowo po 5 dni, pobyt w szpitalu).
          Po drugiej turze radioterapii zyla tylko tydzien. Od momentu
          wykrycia przerzutow 2 miesiace i kilka dni. Zmarla 3 miesiace temu,
          miala 56 lat.
    • deria1 Re: przerzuty na mózg 13.07.08, 21:21
      Cześć Kasiu, co u twojej mamy? U mojego taty dziś wykryto
      wielowarstwowe guzy przerzutowe do mózgu - nieoperacyjne z racji ich
      ilości. Jesteśmy załamani! Tato miał dziś 3 ataki padaczki i znalazł
      się na neurologii. Co dalej? Nie wiem... To straszne, jak ta choroba
      postępuje. Najgorsze jest to, że nic nie można zrobić!
      • kasia.ole Re: przerzuty na mózg 13.07.08, 22:02
        Witaj Deria.. tak bardzo mi przykro, wiem jak to jest. Pamiętam ten dzień w
        którym na oddziale neurologi lekarka poinformowała mnie ze to przerzuty. Nie
        potrafiłam tego powiedzieć mamie. <yslałam, ze powiem mojej mamusi na drugi
        dzień, ale ona na wizycie sama sie dopytrała. Chyba przeczuwała. Z neurologii
        trafiła na onkologię. Miała 5 naświetleń. Teraz mamy mamusi w domu. U mojej
        mamusi wykryto dwa guzy jeden około 7 mm a drudi około 17 -18 mm. Jeden znajduje
        sie w móżdzku a drugi pod pniem mózgowym. Dziękuję Bogu bo mamusia narazie się
        dobrze czuje. Piewrszy dzień po powrocie do domu spała cały dzień. A następne
        dni były ok. Codziennie wieczorami chodziłyśmy na spacery. Wiem, że w każdej
        chwili może sie to zmienić - tak nas poinformowała lekarka. Moja mamusia nie
        miała narazie padaczki. Jesteśmy zapisani do hospicjum domowego, ale lekarka
        powiedziała, że pierwsza wizyta będzie wówczas, gdy coś sie będzie działo. U nas
        w Rzeszowie powiedzieli, że te przerzuty są nieoperacyjne. W tamtym tygodniu
        byliśmy w Warszawie w centrum onkologii - ale nic nam innego nie pwoiedzieli.
        Jeszcze mamy dzwonić we wtorek.
        Deria nie wiem co będzioe, ąle cały czas jestem z mamą. Wiem, że teraz muszę
        być...boję sie strasznie..nie ma dnia beż łeż i pytań dlaczego moja mamusia..ma
        dopiero 51 lat.. tyle życia przed nią.. tak bardzo ją kocham i nie wyopbrażam
        sobie życia bez niej. Teraz nie boli ją główka - nie chce, żeby cierpiała.

        Deria czekam na informację od Ciebie. Jakby była potrzba to podaje moje gg: 3993846
        Jestem z Tobą i gdybyś tylko potrzebowała pomocy to pisz. Czekam na wiadomość

        Ściskam mocno

        Kasia
        • deria1 Re: przerzuty na mózg 15.07.08, 12:32
          Witam Kasiu! Dzięki za słowa otuchy! To wielka tragedia, że nasi
          bliscy odchodzą w tam młodym wieku (mój tatuś ma 61 lat). Zadaję
          sobie pytanie: dlaczego akurat nas to dotyka? Gdzie jest BÓG, że
          pozwala tak cierpieć.
          Dzięki temu forum czuję, że nie tylko mnie to dotyczy - są tu
          przesympatyczne osoby - takie jak ty - które dodają otuchy i
          pomagają przejść przez to piekło! Życzę tobie ( i sobie) jak
          najwięcej chwil razem z naszymi rodzicami...I aby nie musieli
          cierpieć!
    • lilianka.1 Re: przerzuty na mózg 13.07.08, 22:31
      Kasiu!Bardzo mi przykro z powodu Twojej mamusi.Moja bliska osoba
      też miała mnogie przerzuty.Miała ich aż 30 w głowie.Oczywiście były
      nieoperacyjne.Miała podawane sterydy przeciwobrzekowo i paliatywne
      naświetlania.Pomimo takiej dużej ilości przeżutów nigdy nie miała
      napadów padaczkowych.Miała niedowład prawej strony ciała.A głównie
      miała ucisk na nerwy odpowiedzialne za nogi.Nie czuła stóp.Przestała
      chodzić.Niestety przegrała walkę z rakiem,która trwała 3
      miesiące.Miała zaledwie 26 lat.Życzę Tobie i Twojej mamusi dużo siły
      i zdrówka.
    • akado Re: przerzuty na mózg 16.07.08, 01:01
      Kasiu. Ole.U nas wyglądało to tak - moja mama dostała udaru mózgu i w szpitalu na izbie przyjęć silnego ataku padaczki. Tomografia głowy na neurologii wykazała 4 przerzuty do mózgu. Mama leżała na neurologii, potem wypissano ją do domu z lekiem na padaczkę Depakiene-Chrono i zapisaliśmy mamę do Hospicjum Domowego. Depakine wystarczyło (pod względem skuteczności) na 1 miesiąc. Po miesiącu zaczęła podskakiwać raz lewa raz prawa ręka - w tym czasie mama miała 5 naświetlań paliatywnych na głowę ale one nic mamie nie pomogły a tylko wszystkie wsłosy jej wyszły - po 5 tygodniach od udaru mózgu mama dostała następnej padaczki ( z utratą przytomności, następnie ponownie szpital - respirator na neurologii, tlen). Po odzyskaniu przytomności miała ogromne luki pamięciowe i już do śmierci nie podniosła się z łóżka i słabła z dnia na dzień i powoli wyłączała się z życia - zapadała w letarg. Mama żyła 3 tygodnie od czasu tej padaczki, z neurologii przewieziono mamę na Oddział Paliatywny (tam opieka była super po proistu, chylę czoła przed personelem). Depakine nie pomagało i mamie na łóżku skakały często ręce - , nogi - ale ona tego nie czuła, mówiła że nic jej nie skacze a ja to widziałam przecież....a na koniec życia skakał tułów jak była w letargu i nawet jak była nieprzytomna to dostała 2 razy padaczki - byłam przy tym ja i mój brat, przewracaliśmy mamę na bok żeby się nie zakrztusiła.
      • akado Re: przerzuty na mózg 16.07.08, 01:04
        Co do samych naświetlań paliatywnych - to moja mam miała 5 paliatywny =ch na głowę i leżała wtedy w szpitalu na Oddziale Wewnętrznym, a do CO do Gliwic dowiził ją bus, w międzyczasie był weekend więc wyszła na przepustkę do domu.
        • akado Re: przerzuty na mózg 16.07.08, 01:08
          Dodam tylko, że po udarze mózgu i padaczce jednocześnie - kiedy to wykryto przerzuty - mama bardzo ładnie doszła do siebie, chodziła, mówiła, rozwiązywała krzyżówki. Dopiero kolejna padzczka 5 tyg. póżniej ją na dobre powaliła z nóg....
          • kasia.ole Re: przerzuty na mózg 17.07.08, 18:31
            Moja mamusia jest coraz słabsza.... ledwo wstaje z łóóżka- nic ja nie boli tylko
            jest taka słaba.Mówi , że sie jej trzesą kolana.. czy to juz tak bedzie, a może
            sie polepszy
            • kasia.ole Re: przerzuty na mózg 20.07.08, 15:39
              Proszę o informację czy jak sie ma przerzuty na mózg to chory bardzo szybko
              przestaje chodzić? jak to było w przypadko waszych bliskich. Czy jak teraz mojaj
              mamusia ledwo wstaje z łóżko to oznacza ze bedzie tylko gorzej.

              z góry dziekuje kasia
              • deria1 Re: przerzuty na mózg 20.07.08, 16:23
                Witam Kasiu, u mojego taty 2 tygodnie temu zaczęły się problemy z
                lewą nogą - w tym tygodniu potwierdzono, że ma 6 guzów
                przerzutowych, w piątek przywieźliśmy go ze szpitala - to jeszcze z
                naszą pomocą wszedł na piętro, w szpitalu schodził z nami na dwór. A
                dziś....jest przykuty do łóżka. Nie chodzi, a jak usiądzie to leci.
                Co parę godzin ma ataki padaczki - wije się na łóżku, rozpiera go
                energia, przewraca się... . Dużo śpi. Boże, jak szybko to postępuje!
                Nie chcę cię martwić - ale u nas jest codziennie gorzej (nie
                powiedziane, że twoja mamusia będzie to w ten sposób przechodzić,
                czego jej serdecznie życzę).A jak się ma twoja mamusia?
                • kasia.ole Re: przerzuty na mózg 20.07.08, 17:00
                  Deria ja juz nie wiem co robić.. mamusia moja dzis jest strasznie słaba
                  wstawanie sprawia jej straszny ból, jak siedzi to troszkę ją trzesie ale tak
                  leciutko ...nie wiem co to oznacza... to moze byc padaczka? To ze ja trzesie to
                  mama mówi, że tak jest słaba, na zwenatrz nie widać, zeby ją trzesło.. może to
                  są oznaki, że bedzie miała padaczke.

                  Deria prosze napisz mi czy kupowaliscie jakis materac przeciwodlężynowy. Moja
                  mamusia narazie leży na normalnym łóżku. Wogóle nie wiem czy to od naswietleń
                  (wój tatsuś miał naswiert\tlania już?)czy od tych lekarstw- całe policzki ma
                  takie napuchniete i twarde... Ja nie chce żyć nbez mamy;(
                  • estelka1 Re: przerzuty na mózg 20.07.08, 19:23
                    Kasiu, ciężko mi pisać te słowa, ale... przerzuty do mózgu robią
                    spustoszenie w zastraszającym tempie. U mojej mamusi od pierwszych
                    niepokojących objawów (osłabienie, przesypianie większości doby) do
                    śmierci minął zaledwie miesiąc. Moja mama nie miała padaczki, po
                    prostu wyłączała jej się świadomość i stopniowo postępowało
                    porażenie wszystkich mięśni.
                    Co do materaca przeciwodleżynowego, to jeśli mogę podpowiedzieć,
                    postaraj się go wypożyczyć dla mamy. No chyba, że macie na tyle
                    pieniążków, żeby go po prostu od ręki kupić, to oczywiście jak
                    najbardziej. Jednak jeśli byście chcieli za pośrednictwem NFZ, to
                    niestety formalności potrafią trwać tyle (zwłaszcza że jest sezon
                    urlopowy), że możecie zwyczajnie nie zdążyć.
                    Kasiu, wiem doskonale jak przeraża Cię wizja życia bez mamy. Z
                    perspektywy 7 miesięcy bez mojej najukochańszej mamusi mogę Ci tylko
                    powiedzieć, że da się. Boli okropnie, tęsknota jest niesamowita, ale
                    się da. Tak naprawdę nie ma innego wyjścia... Ale dopóki mama żyje,
                    łap chwile z nią, opiekuj się jak najlepiej i okazuj mamie jak
                    bardzo ją kochasz. Jej to jest bardzo potrzebne... Trzymaj się
                    dzielnie, bo trudne chwile przed Tobą.
                    • kasia.ole Re: przerzuty na mózg 20.07.08, 19:29
                      Estelka dziekuje za każde słowo. Co ja mam zrobić jak mama mówi, żebym poszła do
                      lekarza z paliatywnego i zebym poprosiła, żeby dał jakies lekarstwa, bo ona chce
                      chodzić jeszcze... poprostu nie wiem co mam powiedzieć.. Estelka przepraszam, ze
                      pytam ale naprawdę nie chce oddać nigdzie mamy,: czy Ty miałaś mame w domu - jak
                      wogóle wygląda ta codzienna higiena chorego- wiem, że moje pytanie może jest
                      głupie, ale nie wiem czy sobie poradze. Moja mamusia waży 96 kg- teraz mi jest
                      ją ciezko podnieść, żeby siadła. Napsiz prosze czy coś Twoja mamusie bolało..
                      boje sie, że moją zacznie cos boleć.. narzaie nic nie bierze przeciwbólowego..
                      Boże tak bardzo się boję..ale za nic w świecie nie chce jej oddać do szpitala...
                      • lilianka.1 Re: przerzuty na mózg 20.07.08, 21:43
                        Kasiu.ole! Jeżeli mogę Ci coś poradzić,to wcale nie musisz oddawać
                        mamusi do szpitala.Istnieje coś takiego jak domowa opieka
                        paliatywna.Musisz zgłosić to w hospicjum.Jeżeli jest w Twoim
                        mieście.Oni pożyczają do domu różne sprzęty między innymi materace
                        przeciw odleżynom i jeszcze takie ubikacje-krzesła.To naprawdę
                        bardzo pomocne.I oczywiście dziennie przychodzi lekarz do domu i
                        siostry,Które podają kroplówki,pomagają w codziennej higienie
                        chorego-kąpiel itp.A w razie bóli lekarz ustala leki jak nie
                        pomagają to plastry przeciwbólowe a na koniec to morfinę:((Moja rada
                        taka jeżeli Twoja Mamusia się coraz mniej porusza to materac
                        przeciwodleżynowy jest podstawą.Bez tego jest naprawdę
                        kiepsko.Trzymam za Ciebie kciuki.I nie martw się bo przy bardzo
                        mocnych bólach morfina pomaga.Tylko traci się kontakt z chorym.(dużo
                        śpi,jest trochę w "innym świecie")Dlatego Bądz przy mamusi jak długo
                        się da.Trzymaj się dzielnie!!!
                      • estelka1 Re: przerzuty na mózg 21.07.08, 13:04
                        Kasiu, jeśli mama chce żebyś poszła do lekarza z poradni
                        paliatywnej, idź poproś, żeby przyszedł do mamy i porozmawiał i z
                        nią i z Tobą. Osobom postronnym łatwiej w delikatny sposób
                        powiedzieć prawdę o stanie zdrowia, my takiej siły możemy nie zebrać
                        w sobie. Poza tym poradnia paliatywna bardzo często prowadzi
                        hospicjum domowe, a to może być w Waszej sytuacji pomocne. Co do
                        mojej mamusi, to sytuacja była o tyle szczęśliwa że nic nie bolało.
                        Może ze dwa razy poskarżyła się na ból głowy, ale nie brała nic,
                        zasypiała i nie czuła bólu. Prawdę mówiąc ostatni miesiąc życia
                        mamusia po prostu przespała. Budziła się jak chciała do wc, a na
                        ogół to my z tatą ją budziliśmy, żeby nakarmić, zaprowadzić do
                        toalety, łazienki, czy później żeby umyć już w łóżku. Nie oddaliśmy
                        mamy do szpitala, bo jeszcze jak była na chodzie mówiła, że sie tego
                        boi, wręcz pytała tatę, czy nie odda jej nigdzie nawet jak będzie z
                        nią kiepsko. Żadne z nas nie miałoby sumienia... Co prawda mama
                        zmarła ostatecznie w szpitalu, ale to dlatego że pojechała na
                        naświetlania paliatywne i niestety po 2 jej organizm nie dał rady i
                        odeszła. Ale nawet w szpitalu nie była sama. Mama pojechała do
                        centrum onkologii karetką, a w tym samym czasie moja siostra jechała
                        do Szczecina autobusem i te dwa dni była z mamą non stop, tylko na
                        noc jechała do hotelu. W dniu śmierci mamy, ja akurat jechałam do
                        szkoły do Szczecina, a tata jechał ze mną żeby zmienić siostrę. Tak
                        że całą trójką byliśmy z mamą do końca.
                        Co do pielęgnacji mamy w domu, nie powiem że było łatwo. Moja mama
                        była szczupła i drobna, a mimo to pod koniec kiedy już była mocno
                        porażona, ciężko mi było umyć mamę, podnieść, czy przeprowadzić do
                        ubikacji. Dopóki można było, prowadzałam ją, ale później nie byłam w
                        stanie sama wsadzić mamy do wanny. Raz mi pomogła koleżanka, ale...
                        blokowe łazienki są tak małe i ciasne, że po prostu nie mieściłyśmy
                        się we trzy. Wtedy zaczęłam myć mamę w łóżku. Moja 13 - letnia
                        wówczas córeczka, która była niesamowicie z mamą związana, pomagała
                        mi podtrzymać mamę a ja myłam i jakoś to szło.
                        Kasiu przy wadze Twojej mamy będzie trudno. Pomyśl może o
                        wypożyczeniu gdzieś łóźka szpitalnego, bo wszelkie wersalki, sofy to
                        jest po prostu dramat w takich sytuacjach. No i jeśli nie masz
                        możliwości wspomóc się jakąś koleżanką, ciotką, siostrą, to
                        rozejrzyj się czy nie ma u Was firmy prowadzącej opiekę nad chorymi
                        w domu, typu siostry PCK. Ja akurat pracuję w PCK i prowadzę taki
                        punkt opieki nad chorymi, więc wiem, że jest to sprawa do
                        załatwienia. Pytaj sie w ośrodku pomocy społecznej, centrum pomocy
                        rodzinie, czy po prostu w PCK. Ostatecznie można też taką opiekunkę
                        wziąć do pomocy prywatnie, ale wiadomo że to są dużo większe koszty.
                        Jeśli będziesz chciała sie dowiedzieć więcej na ten temat, po prostu
                        zadzwoń do mnie a wcześniej złap mnie na gg (163068). Podam Ci nr
                        telefonu. Pozdrawiam cieplutko, Agnieszka
                      • deria1 Re: przerzuty na mózg 22.07.08, 12:55
                        Kasiu, jak twoja mama? Czy nabyłyście materac przeciwodleżynowy?
                        Jeśli tak, to daj mi proszę znać, jak się sprawdza? Mój tato leży na
                        łóżku sypialnianym. Nie wiem, jak u was, ale myślę, że przy takim
                        niedowładzie najlepsze byłoby łóżko z opcją podnoszenia zagłówka i
                        nóg. Jak dajecie sobie radę? Mój tato ciągle śpi, coraz gorzej je,
                        od 2 dni ma spokój z atakami padaczki, choć jesteśmy w strachu, że
                        wrócą... Był u niego ksiądz, bałyśmy się jego reakcji, ale teraz
                        myślimy, że to bdb decyzja - nikt z nas nie wie, kiedy "TO"
                        nastąpi... Bardzo dużo myślę ostatnio o śmierci, boję się!
                  • deria1 Re: przerzuty na mózg 20.07.08, 22:04
                    Kasiu - mój tatuś też się trzęsie - nie może usiedzieć - leci na
                    boki, jest tak słaby.
                    Nie sądzę, że jest to zapowiedź padaczki. Padaczka to mocniejsze
                    wstrząsy, pobudzenie, lęk. Mój tatuś dziś w nocy miał atak od 23 do
                    4 rano i raz w ciągu dnia. Przyjechał lekarz z hospicjum i zapisał
                    lek w tubkach doodbytniczych - ponoć bardzo skuteczny, podaje się go
                    jak będzie atak. Na razie nie mamy materaca przeciwodleżynowego -
                    właśnie zastanawiamy się w co się zaopatrzyć, aby ułatwić opiekę i
                    pielęgnację.
                    Mój tatuś nie miał na razie naświetleń. Sądzę, że nie mamy
                    sumienia wozić go w tym stanie do szpitala - a wiemy, że takie
                    naświetlania niewiele dają przy 6 guzach 4 cm. U nas było tak, że
                    guzy stwierdzono po ataku padaczki - i zaraz po tym tata już
                    całkowicie opadł z sił. Mam wrażenie, że traci świadomość - prawie
                    nie rozmawia - ciągle śpi. nie wiem jak długo nam zostało - ale
                    chcę spędzić te chwile razem z nim! On dla mnie zrobiłby to samo!

                  • kreseczka781 Re: przerzuty na mózg 21.07.08, 13:38
                    Kasiu,
                    zrób mamie badanie krwi na potas. Mój tata też przez pewien czas był bardzo
                    osłabiony (nie miał sił siedzieć, ciągle się pocił, wszystko było ogromnym
                    wysiłkiem). Po czym zrobiono badanie krwi i wyszło, że jest za niski potas.
                    Dostał tabletki i się trochę poprawiło. Być może w przypadku Twojej mamy jest
                    tak samo?
                    W sprawie materaca mogę tylko powiedzieć, że mój tata leżał na zwykłym i drobne
                    odleżyny (na kości ogonowej) pojawiły się mniej więcej po tygodniu ciągłego
                    leżenia. Nie zdążyliśmy załatwić p/odleżynowego, bo tata odszedł.
                    Trzymaj się dzielnie!
                    Joasia
                    • kasia.ole Re: przerzuty na mózg 23.07.08, 16:41
                      Dziewczyny..dziekuje ślicznie za każdą informację. Ja dzis tez mam dobrą
                      wiadomość, bo od dwóch dni mamusia zaczeła chodzić sama i teraz nawet nie chce
                      sie kłaśc do łóóżka..dziekuje Bogu, przynajmniej możemy sobie pospacerowac po
                      mieszkaniu. Włoski jej wypadają ale chyba to normalne po naswietlaniu głowy.
                      Deria - jesli chodzi o materac to jeszcze nie rozeznawałam tego, ale cyba trzeba
                      zacząć sie dopytywać - moja mamusia tez leży na naormalnym łóżku. A jesli chodzi
                      i mycie to nie da rady wejsc do wanny - wiec myję mamusie na lóżku- wiadomo, że
                      to nie to samo ale jakoś narazie daję radę. Ściskam was mocno i jeszcze raz dziękuję
                      • lilianka.1 Re: przerzuty na mózg 23.07.08, 18:43
                        Kasiu.ole Bardzo się cieszę,że w końcu masz dla nas jakieś
                        optymistyczne wieści o mamusi.To znaczy że Twoja mamusia nabiera
                        sił.To naprawdę dobry znak.A wypadającymi włoskami się nie martw.To
                        zupełnie naturalne po naświetlaniach.Trzymam za Was kciuki!!!Życzę
                        DUŻO ZDRÓWKA!
                        • kasia.ole Re: przerzuty na mózg 16.08.08, 20:58
                          Moja mamusia zaczyna vczuć sie coraz gorzej....strasznie trzesą sie jej
                          ręce..czasami nawet cała sie trzesie...czy może wasi bliscy też mieli takie
                          objawy przy przerzutach na mózg..może to jest spowodowane niskim cukrem...poza
                          tym strasznie puchną jej nogi.. trudność sprawia jej powiedzeninie zdania,
                          strasznie sie zapomina i nie może sie wysłowić... prosze o informację czy to tak
                          powoli będzie postępować.. czy to oznacza , że powili będzie od nas odchodzić..
                          w środe minie 2 miesiące od wukrycia przerzutów :(

                          Dziekuje Kasia
                          • deria1 Re: przerzuty na mózg 16.08.08, 21:47
                            Droga Kasiu,
                            Jak Tobie wiadomo mój tato cierpiał także na przerzuty do mózgu -
                            niestety odszedł od nas 31.07.08...
                            Drgania, o których piszesz były cały czas, z tym że bywały czasem
                            wyjątkowo silne - wówczas mama krzyżowała tacie obie ręce na piersi
                            i trzymała aby go wyciszyć. Czasem kręcił się wokoło, był bardzo
                            niespokojny, wywracał źrenice. Było widać gołym okiem, iż w mózgu
                            dzieje się coś niedobrego. Miał także kilka ataków padaczki.
                            Od diagnozy żył zaledwie 3 tygodnie - miał słabe serce, które mogło
                            nie wytrzymać kolejnego ataku. Bądź dzielna Kasiu - twoja mama
                            będzie teraz bardzo dużo spała. Wiem od lekarzy i pielęgniarek, iż
                            ludzie w tym stadium często odchodzą bez bólu - tak po prostu we
                            śnie. Dziękuję Bogu,iż mój tato nie cierpiał - nie doszło do
                            morfiny, plastrów itp. Nigdy nie mówił aby cokolwiek go bolało. Może
                            to głupio zabrzmi, ale "zazdroszczę" Tobie tych 2 miesięcy... My
                            mieliśmy bardzo mało czasu...Każdy organizm jest inny i inaczej
                            znosi chorobę. Ciesz się każdą chwilą z mamusią! Gdy czytam twoje
                            posty to wracają wszystkie wspomnienia z przed 2-3 tygodni...
                          • estelka1 Re: przerzuty na mózg 16.08.08, 23:17
                            Kasiu, powoli przyzwyczajaj się do myśli, że wspólnych dni z mamą
                            będzie coraz mniej, a te co pozostały, będą coraz trudniejsze. Wiem,
                            że to, co piszę jest brutalne i bolesne, ale chodzi mi o to, żebyś
                            zatrzymała się na chwilę i nie myślała o tym, co będzie jutro, za
                            tydzień, czy miesiąc, ale chłonęła chwile, jakie Wam zostały (Tobie
                            i mamie) i dała mamie to wszystko, czego dotąd nie zdążyłaś. Okazuj
                            całą swoją miłość i oddanie, bo jest to tak samo potrzebne Tobie i
                            mamie. Ona dopóki jest świadoma, prawdopodobnie widzi, że dzieje się
                            z nią coś niedobrego i boi się tak samo, jak Ty i reszta Twojej
                            rodziny. Jak nigdy dotąd będzie potrzebowała Waszej obecności,
                            wsparcia i miłości. Życzę Wam oczywiście, żeby choróbsko
                            przystopowało i dało Wam jeszcze dużo wspólnych chwil, ale czy tak
                            będzie trudno przewidzieć.
                            Powiem Ci tylko jedno z mojego i mojej mamusi przykładu. Przerzuty w
                            ciągu miesiąca spowodowały śmierć. Świadomość mamy wyłączała się w
                            zastraszającym tempie z dnia na dzień. Ale wiesz, czego mama do
                            końca była świadoma? Tego że jesteśmy kochającą się rodziną. Nawet
                            jak w ostatnich dniach nie mogła już mówić i praktycznie budziła się
                            na kilka chwil co kilka godzin, na moje słowa, że bardzo ją kocham,
                            kiwała tylko głową, że wie i przytulała policzek do mojej ręki, albo
                            kładła mi głowę na ramieniu. I choć teraz ryczę jak bóbr z tęsknoty
                            za mamą (wczoraj minęło 8 msc kiedy mamy nie ma), jestem szczęśliwa
                            że zdążyłam jej powiedzieć, jak jest dla mnie ważna i jak ją
                            kocham.
                            • kasia.ole Re: przerzuty na mózg 17.08.08, 10:33
                              Deria i Estelka,

                              Bardzo wam dziękuję za te słowa.

                              Dzisiaj rano obudziła sie z takim strasznym bólem żołądka, chbya to z neerwów-
                              tak bardzo bałam sie wstać i pojść do pokoju mamy- modłiłam sie, żeby dzis było
                              lepiej...ale jest innaczej. Moja mamusia jedynie skarży sie na ból biodra, bo
                              równoczesnie z przerzutami na mózg wykryto przerzuty na kości. Naświetlili
                              jedynie mózg a kość pozostawili. Narazie bierze ketonal i plastry 50.
                              Wczoraj jeszcez byłam na pogrzebie cioci- i ksiądz na kazaniu powiedział"..że
                              rodzina bez mamy już nie jest taką samą rodziną...


                              Jeszcze raz dziekuję za każde słowo

                              Pozdrawiam,
                              Kasia
                              • estelka1 Re: przerzuty na mózg 17.08.08, 11:34
                                Ksiądz ma dużo racji. Mama to jest po prostu dom i dzieciństwo,
                                nawet jak się już ma swoją rodzinę. Jak tata umiera pierwszy, jest
                                odrobinę łatwej, może dlatego, że kobiety jakoś łatwiej oswajają
                                codzienność. Zapewne to ma związek z faktem, że to mamy są motorem
                                napędowym w domach. Kasiu, ale co byśmy nie mowiły, taka kolej
                                rzeczy jest nieunikniona i lepiej żebyśmy to my żegnali rodziców,
                                niż oni swoje dzieci. A że na śmierć ukochanej osoby zawsze jest za
                                wcześnie, to druga sprawa. Tyle, że przychodzi taki moment, kiedy my
                                ludzie nie mamy nic do powiedzenia i ktoś z nas musi opuścić ten
                                świat.
                                Jest mi potwornie ciężko bez mamy, ale żeby nie pogrążyć się w żalu
                                staram się znaleźć jakieś pozytywy tej sytuacji. A wbrew pozorom
                                przy okazji choroby i smierci mamy zdarzyło się też dużo dobrych
                                rzeczy. Okazało się, ilu mam prawdziwych przyjaciół (o niektórych
                                nigdy wcześniej tak nie myślałam), okazało się że mam w porządku
                                dyrekcję i współpracownikow, widziałam jak bardzo kochali się moi
                                rodzice, na jakiego wspaniałego człowieczka pomogli mi wychować moją
                                14 letnią córkę i jak dużo miłości było i jest w moim rodzinnym
                                domu. A moja córcia szokowała mnie niesamowicie. Czy wiesz, że w
                                ostatnich tygodniach życia mamy, sama z siebie zrezygnowała ze
                                wszystkich przyjemności, spotkań z koleżankami itd. i każdą wolną
                                chwilę spędzała ze swoją ukochaną babcią? Pomagała mi myć mamę,
                                karmiła ją i cały czas tuliła się do niej. Wierz mi Kasiu, że te
                                ostatnie chwile życia mamy sa dla mnie jednymi z piękniejszych,
                                chociaż strasznie bolą. Ty masz to jeszcze przed sobą. Obyście miały
                                jeszcze dużo czasu dla siebie, ale nie zmarnuj ani chwili, bo potem
                                będzie Ci żal. Trzymaj się dzielnie i uściskaj mamę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka