22.11.08, 22:24
:)
od czego tu zaczać... moze najpierw się przywitam mam na imię Asia... i piszę
tu gdyż moja mama jest po mastektomii (lipiec)... z tego co się orientuje to
miała 7 wezłów przerzutowych... aktualnie czeka na ostanią ostrą chemię w
szpitalu w szczecinie... dobrze ze to juz ostania bo przerabiała już zastrzyki
na szpik kostny.... zaraz po niej zaczyna naświetlanie... najgorsze, że ja
mieszkam w warszawie ona pod szczeciniem... nawet nie moge jej przytulic...
ale juz nie dlugo swieta....
podczytywałam was juz od wrzesnia... witam... zycze wszystkim duzo sily
Obserwuj wątek
    • b_a_l_b_i_n_k_a Re: witam 23.11.08, 20:39
      Czesc Asiu :-)
    • jaga9911 Re: witam 24.11.08, 08:16
      Witaj Asiu :)

      Moja mama miała mastektomię i wycięcie węzłów we wrześniu...w tej
      chwili po drugiej chemii i też przed nią kolejne chemie a potem
      naświetlania.
      Nasze mamy to twarde Kobiety, muszą takie być. A my musimy brać z
      nich przykład.
      Twoja mama napewno czuje Twoją miłość i wsparcie.

      Pozdrawiam Jaga.
    • tulaaa10 Re: witam 30.03.09, 14:52
      Na początek chcę Ci podziękować za życzenia siły do walki-wszystkim
      tutaj są one potrzebne. Od września moja mama też choruje na raka
      piersi, jestem przy niej od samego początku. Mamusia ma chemię za
      sobą- też bardzo ostrą, miała być operacja, dzisiaj się
      dowiedziałam, że mają wątpliwości...co to znaczy...sama nie wiem, a
      może nie chcę wiedzieć. Pozdrawiam i życzę szczęścia w tej walce...
    • scholka1 Re: witam 30.03.09, 15:49
      witam Cię Asiu i Was wszystkie wspaniałe dziewczyny - tak trzymajcie!

      Ile znaczą dla chorej Takie córki, które stoją murem za swoją matką, dzieci to motor, który napędza do życia. Wiem coś o tym bo przeszłam tą drogę wyłożoną "kocimi łbami dwukrotnie". Od 4 lat nie daję się chorobie . Rok po roku mastektomia lewa i prawa , powikłania, ból, chemia....
      powikłania....ból..... gdyby nie moje dzieci / choć mieszkają każde w innym końcu Polski z dala ode mnie/dziś pewnie nie mogłabym co rano dziękować Panu Bogu za każdy nowy dzień, dzięki nim miałam siły i motywację by się leczyć, to z córką wyjeżdżałam na warsztaty psychoonkologiczne gdyż rak to nie tylko spustoszenie ciała ale i odporności psychicznej. To z syn przytulał mnie pierwszy po kolejnej operacji /było ich wiele/ operowana byłam w mieście ,w którym on mieszka. Jak bardzo potrzebne jest wsparcie bliskiej osoby nawet my chorzy w pewnym momencie tego nie wiemy.
      Czeka Was ogromnie trudne zadanie.
      Dlatego życzę Wam byście miały siły do przejścia tej trudnej drogi w parze z Waszymi mamami. Razem jednak wszystko udaje się lepiej. I tych wspaniałych osiągnięć Wam życzę.
      Jeśli miałybyście jakieś pytanie jak ja i moje dzieci w niektórych trudnych sytuacjach sobie radziliśmy to chętnie podzielę się doświadczeniami.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka