Dodaj do ulubionych

Czy pozwolić tacie odejść z tego świata?

29.01.09, 09:10
Mój tata jest chory na raka trzustki. Operację miał we wrześniu ubiegłego
roku. Po operacji do 20 grudnia czuł się dobrze. Mogę powiedzieć, że nawet
bardzo dobrze. Jednak od świąt Bożego Narodzenia stan się pogorszył. Przestał
jeść kilka razy dziennie wymiotował. W szpitalu nie chcieli go przyjąć
ponieważ stwierdzili, że nic mu nie jest. Na początku stycznia stan się tak
pogorszył że mama ponownie pojechała z tata na pogotowie (ONI NIE CHCIELI
PRZYJECHAĆ) Lekarz powiedział ze tata umiera i trzeba się przygotować, że
dzisiaj może umrzeć. Jednak udało się go uratować. Ale co z tego? Po tygodniu
wypuścili go do domu, ponieważ nic nie mogą zrobić. Ma nie całkowicie nie
drożne jelita i to co zje od razu zwymiotuje. Na dzień dzisiejszy tata dostaje
raz dziennie kroplówkę z glukozą. Pije tylko wodę i nic nie je. Oczywiście
wymiotuje koloru kawy. Ma bóle więc dostaje morfinę w plastrach. Miałam
wrażenie, że parę razy tata już chciał odejść, ale my go szybko z mamą
zaczęłyśmy "szarpać" i wracał do nas. Tata ma 181 cm i waży 50 kg. Z jednej
strony wiem, że najlepsze dla niego by było aby od nas odszedł bo by już nie
cierpiał a z drugiej strony nie wyobrażam sobie życia bez niego. Rodzina każe
jeszcze tatę zawieźć do innych lekarzy. Ale czy to ma sens szarpać?
Obserwuj wątek
    • monika7123 Re: Czy pozwolić tacie odejść z tego świata? 29.01.09, 10:51
      Oczywiście
      > wymiotuje koloru kawy. Ma bóle więc dostaje morfinę w plastrach.
      Nie jestem lekarzem ani specjalista ale i moja babcia i teść gdy
      zaczynali wymiotować taką ;kawą; to była kwestia dnia lub
      dwóch...Lepsza chyba byłaby morfina w zastrzyku i cos
      przeciwwymiotnego,mój teść tak dostał krótko przed śmiercia i
      pzrynajmniej przestał się męczyć.Co do ;zatrzymywania; to osobiście
      nie wierzę w taka możliwość ( moja teściowa głośno odmawiała
      różaniec i któras ciotka też stwierdziła ,że tym go
      zatrzymuje ,bzdura),po prostu przychodzi czas śmierci i ona
      następuje.
    • agnieszka_40 Re: Czy pozwolić tacie odejść z tego świata? 29.01.09, 13:14
      witaj
      Nic już nie zrobisz.
      Moja mama miała niedrozne jelito cienkie i miała takie same
      objawy,wiem co czujesz,ale uwierz mi nie szarp się bo szans juz nie
      ma.
      Jedyne co możesz zrobić mimo wlasnego wyczerpania to być przy tacie
      przez cały czas.
      Pamietaj,że najgorsze jest przd Tobą.
      Nie krzycz więcej-daj tacie odejść-nie trzeba przedłuzać cierpienia.
      Pozdrawiam bardzo gorąco
      agnieszka
    • yuj1 Re: Czy pozwolić tacie odejść z tego świata? 29.01.09, 15:53
      Aniu, dokladnie rok temu przechodzilismy przez to samo. Mój Tatuś
      umierał na raka trzustki. Nie było takich objawów jak u Twojego
      Taty, bo przez ostatnie dni spał bez przerwy i umarł w śnie. I to
      daje nam choc odrobinę ukojenia, że nie cierpiał tak, jak to mogło
      się zdarzyć. Dwie wczesniejsze doby były trudne. Tato zrywał się,
      jakby chciał uciekać, my mogliśmy tylko go podtrzymywać i uspokajać.
      Lekarze mówili , że można Tacie podać wzmacniającą kroplówkę , co
      przedłuzyłoby Mu życie o kilka dni, ale mówili tez o tym, że ból
      moze sie nasilić i będzie umieral w męczarniach. Pozwolilismy Tacie
      odejść. Może to byłoby egoistyczne z naszej strony , gdybysmy go
      zatrzymywali a poźniej skazywali na ogromne cierpienie. To bardzo
      trudna decyzja. Ale dziś wiemy, że postąpiliśmy słusznie. Pamiętam
      też słowa Taty, gdy w momencie, jak mial silny ból, powiedział, że
      wolałby umrzeć niż tak cierpieć. Dziś nam go tak bardzo brakuje i
      wiele rzeczy straciło sens. Życzę Ci dużo, dużo siły, bo przed Tobą
      najtrudniejsze chwile.
    • zielony_listek Re: Czy pozwolić tacie odejść z tego świata? 29.01.09, 16:55
      Aneczko, słyszałam, że w przypadku niedrożności jelita mozna
      interweniowac chirurgicznie, ale czy w przypadku Twojego Taty jest
      to sensowne może określić tylko lekarz.
      Miałam podobny dylemat, kiedy u mojej mamy przestały pracowac nerki -
      szarpać się w szpitalu z dializą (o ile by sie w ogole dało mamę
      przewieźc i dializować) i ugrać 2-3 dni, czy zostawic mamę w domu.
      Ale ja poza inodrmacjami od lekarza hospicyjnego i wsparciem z forum
      miałam możliwośc porozmawiania z fachowcem, bo moja znajoma od lat
      zajmuje sie dializami.

      Nie rozumiem, jak pogotowie mogło nie chcieć przyjechać???

      Moja mama przez ostatnie 3 dni miała pompę (taką małą przenośną,
      wypożyczoną z hospicjum domowego) ze środkiem przeciwwymiotnym i
      morfiną, żeby choć trochę mamie ulżyć. Może dałoby się wypożyczyć
      taką dla Taty?

      Aniu, bądźcie przy Tacie cały czas, trzymajcie za rękę, mówcie jak
      bardzo go kochacie, że wiecie, że on Was tez bardzo kocha.

      Pozdrawiam
      zielony_listek
      • elsy Re: Czy pozwolić tacie odejść z tego świata? 29.01.09, 21:14
        powiedzcie sobie najważniejsze rzeczy,jakie macie do powiedzenia,nie odkładajcie
        na później,żeby niczego nie żałować,niczego sobie nie wyrzucać.....
        może Twój Tatuś ma Wam jeszcze coś ważnego do przekazania....
        potrzeba wam teraz bardzo dużo siły,a Tacie modlitwy,jeśli jesteście wierzący,to
        módlcie się o to,aby nie cierpiał,aby Bóg mu dał siły na te ciężkie dni,które są
        jeszcze przed nim
        trzymajcie się i bądźcie dzielni mimo wszystko
        • orchi85 Re: Czy pozwolić tacie odejść z tego świata? 30.01.09, 00:00
          Najtrudniejsze przed Tobą...pozwolić Tacie odejść...kiedy przyjdzie czas, a wy
          będziecie akurat przy nim musicie wręcz mówić mu, żeby już poszedł, że będzie
          dobrze, ze sobie poradzicie. Bo inaczej on będzie dłużej cierpiał i walczył z
          nieuniknionym. Rodzice tak bardzo nas kochają, że nie umieją nas zostawić.
          Szczególnie widząc jak ich wołamy, błamy żeby zostali. Ja pod koniec choroby
          mojej Mamusi codziennie powtarzałam sobie, że jak przyjdzie ten moment muszę być
          dzielna, powiedzieć jej że może iść. Kiedy w naszych rozmowach pojawiał się
          temat jej śmierci też zawsze mówiłam: "Mamusiu będzie nam Ciebie strasznie
          brakowało, ale damy sobie radę, dobrze nas wychowałaś". Kiedy już nastąpił TEN
          moment nie miałam szansy jej tego powiedzieć. Mama nie umiała odejść przy nas.
          Poczekała aż zasnę koło jej łóżka na kanapie i wtedy i ona cichutko zasnęła na
          zawsze.
          Bądź dzielna i daj Tacie znać, że może odejść. To najlepszy dowód miłości jaki
          możemy dać rodzicom.
    • lulka_0 Re: Czy pozwolić tacie odejść z tego świata? 14.02.09, 02:12
      poprzedni post wysłał się chyba sam, więc dokończę...

      Ja na Twoim miejscu zadałabym sobie następujące pytania:
      - czy to JUŻ, czy jestem pewna, że już nic można zrobić (poza
      leczeniem paliatywnym)
      - czy tata jest na etapie pożegnania się ze wszystkimi
      - czy ma świadomość, że sytuacja jest terminalna
      - czy Ty sama się z tym pogodziłaś i czy rozumiesz, co to znaczy

      Gdyby okazało się, że sytuacja jest zła..., starałabym się mieć Tatę
      przy sobie. Co oznacza umożliwienie mu odchodzenia w domu,
      oczywiście pod możliwie najlepszą opieką hospicyjną. Ze wszystkich
      przeczytanych do tej pory postów wynika, że odchodzenie w domu jest
      najlepsze dla chorego (maksymalmnie wysoki próg poczucia
      bezpieczeństwa). W przypadku rodziny to nie zawsze działa, ale
      chodzi jednocześnie o możliwość (raczej nie dostępną w warunkach
      szpitalnych) autentycznego pożegnanania się z członkiem rodziny.

      Uporczywa terapia? Czy faktycznie ma charakter uporczywy - o tym
      powinien powiedzieć lekarz. ALE trzeba sobie zadać pytanie: po co?
      Poza tym: nadzieja zawsze umiera ostatnia, przecież wszyscy liczymy
      na cud...

      Powiem tylko tyle: ja sama chciałabym - gdyby okazało się, że jestem
      terminalnie chora - umierać w taki sposób, żeby ktoś mi bliski
      trzymał mnie za rękę...

      To wszystko jest bardzo trudne...
      • elsy Re: do lulka_O 14.02.09, 21:21
        ania1984.04 pisała już ,że niestety jej Tato przegrał nierówną walkę z
        nowotworem.......
        • ania1984.04 Re: do elsy 15.02.09, 14:49
          Dokladnie przegral ta walke i jest bez niego beznadziejnie. Moze jest proste
          slowo ale najbardziej odzwierciedla co czuje a czuje tylko pustke :(
          • elsy Re: ania1984.04 15.02.09, 20:49
            droga Aniu,mój Tatuś też przegrał nierówną walkę,miał pierwotnego raka
            wątroby,odszedł od nas na dzień przed Wigilią,23 lutego będzie dwa miesiące......
            odszedł niespodziewanie,nie było jeszcze tak źle,a nie doczekał Świąt,tak bardzo
            na nie czekał,wiedział,że to Jego ostatnie,ostatnie z nami,na ziemi.....odszedł
            w niecałe dwa dni...
            tak bardzo Go nam brakuje,nie ma słów,co opiszą,to co czujemy....Tobie nie muszę
            opisywać,Ty już znasz to uczucie niestety....
            pozostał grób,zdjęcia,wspomnienia,rzeczy po nim.....
            nigdy Go juz nie zobaczymy,Tatusiu tak za Tobą tęsknię

            Anie pozdrawiam Cię,trzymaj się,jak chcesz to pisz
            wiem,że wszystko teraz jest inne,gorsze,smutne i że nigdy nie będzie jak dawniej....
          • lulka_0 Re: do elsy - do Ani 16.02.09, 00:36
            Aniu, bardzo Cię przepraszam... Umknął mi Twój post w natłoku tak
            wielu na tym forum... Naprawdę strasznie mi przykro:) Jeszcze raz...
            Najszczerzej...
      • antychloniak Re: Czy pozwolić tacie odejść z tego świata? 03.03.09, 23:33
        Gdybym to ja umierala, tez chcialabym aby ktos z mooich bliskich
        trzymal mnie za reke. Myslalam, ze tego samego pragnelaby moja mama.
        Nie moglam jej o to spytac, bo nie mogla wiedziec ze musi odejsc.
        Wiem, ze nie zniosla by tego psychicznie. A my chcielismy zeby
        spedzila z nami te ostatnie chwile juz sie tak nie martwiac o to
        wszystko, tak jak to zawsze robila.
        W okresie chemioterapii gdy miala ciezkie chwile zawsze bralam ja za
        reke i wtedy sie uspokajala. Czesto tez tak siedzialysmy w moim
        mieszkaniu w okresie poszpitalny, gdy leczenie juz nie wchodzilo w
        gre. W tym ostatnim momencie niestety zawiodlam. Spalam kiedy
        odeszla. To takie cholernie dziwne. Chyba nigdy sobie tego nie
        wytlumacze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka