green.isobel
09.06.09, 11:55
Witajcie,
Mój Tato miał pół roku temu zdiagnozowany rak płuc T4 N2 M0.
Dostał radioterapię paliatywną (10 naświetlań), po której zmniejszył się mu
kaszel i zniknęło krwioplucie.
Jest to człowiek aktywny, jeździ samochodem, chodzi po zakupy, pracuje. Każdy
kto na niego spojrzy, nie wierzy, że jest tak bardzo chory. Ma wielką wolę życia.
Poszłam do jego lekarki zapytać co dalej, uzyskać jakieś skierowanie na
badanie czy cokolwiek, bo wizytę umówioną ma Tato dopiero pod koniec lipca.
Dostałam skierowanie do hospicjum. Usłyszałam, że nic się nie da zrobić. Nie
rozumiem tego, bez badań, bez prób leczenia (rak jest wg onkologa z WCO i
chirurgów z AMG nieoperacyjny). Tato nie dostaje żadnych leków od pół roku!
Czy to normalne? Mam wrażenie, że znów zaczyna kaszleć.
Pomóżcie, co mam zrobić? Gdzie iść po pomoc? Taty lekarz jest z WCO. Poszłabym
z jego papierami do innego onkologa, najchętniej nie związanego z WCO i AMG w
Gdańsku. Może ktoś ma namiar na prywatny gabinet najlepiej specjalisty i
radio-, i chemioterapii. Może do kogoś z Gdyni?
Pozdrawiam, Iza.