Dodaj do ulubionych

Moja Mama odeszła...

13.08.09, 00:05
Jutro miną dwa tygodnie odkąd moja Mama nie zyje...chyba nigdy nie pogodzę się
z Jej śmiercią...i nigdy nie zrozumiem dlaczego tak wspaniała osoba musiała
odejść...5 lat cierpienia i nadziei że jednak zdarzy się cud..ale cuda się nie
zdarzają..i to niewyobrażalne uczucie że jednak zrobiłam za mało by Jej
pomóc..ze może można było zrobić coś jeszcze by Jej pomóc...i pytanie DLACZEGO
?????????????????????????
Obserwuj wątek
    • brazylion3 Re: Moja Mama odeszła... 13.08.09, 07:53
      Bardzo mi przykro:(
      Życie z wyrokiem śmierci jest okrutne.
    • sygitka21 Re: Moja Mama odeszła... 13.08.09, 11:43
      Bardzo współczuję. :(
      Chyba każdy w takiej sytuacji ma wrażenie, że nie zrobił
      wszystkiego, co można było. Ale to nie jest prawda. Ważne jest, że w
      tym dramacie Twoja Mama miała Ciebie kochającą przy sobie.
      Takich trudnych wydarzeń w życiu zdarza się niesamowicie wiele, u
      mnóstwa osób. Ci ludzie mijają nas, żyją obok.
      Ból i osamotnienie, gdy sami zostaniemy naznaczeni wywołuje poczucie
      niesprawiedliwości.
      To trudne, lecz i takie bywa życie. Więc płacz po Mamie. Wspominaj
      Wasze najlepsze chwile i pielęgnuj wszystko, co przekazała Ci
      wychowując Cię. Niech Twoje dzieci mają w tym swój udział. Niech
      przynoszą na Jej miejsce odpoczynku ukochane przezeń kwiaty. Pokazuj
      miejsca Jej drogie i wyjaśniaj dlaczego. Dla Twojej Mamy Ty jesteś
      Jej największym skarbem. Jej światełko nosisz w sobie i przekazujesz
      dalej.
      Przepraszam, jeśli piszę coś, co Cię może urazić
      Życzę dużo hartu ducha, siły, i wszystkiego, czym obdarowała Cię
      Twoja Mama
      • sonia-3 Re: Moja Mama odeszła... 13.08.09, 22:11
        Bardzo Ci współczuję - zresztą nie tylko Tobie- bo i sobie ( choć to już cztery lata jak moja ukochana Mamusia też odeszła chorując na raka jajnika) i wszystkim , którzy potracili swoich bliskich. Takie to już życie jest - okrutne i niesprawiedliwe, i nic na to nie poradzimy. Nawet dziś rozmawiałam o tej niesprawiedliwosci z lekarzami z którymi pracuję. Na sali operacyjnej obok operowana była dziweczynka- śliczna 6-cio letnia- z nowotworem mózgu. Nie tylko my przeżywamy dramaty i niewyobrażalne tragedie , i nic na to nie poradzimy. Trzeba żyć dalej, z nadzieją że takie nieziemsko okrutne doświadczenia już nigdy więcej nas nie doświadczą. Trzymaj się- na pewno zrobiłaś wszystka co można było zrobić. Jak moja Mama już była w bardzo ciężkim stanie to na wizycie u Pani profesor zapytałam - jak to jest że ludzie są tak mądrzy że w kosmos polecą ą lekarstwa na to świństwo nie znajdą . I wtedy Pani profesor powiedziała- że to świństwo jest widocznie bardziej skąplikowane niż kosmos i czasami nie ma ratunku. Pozdrawiam i życzę dużo sił.
        • she-1 Re: Moja Mama odeszła... 21.08.09, 22:44
          Masz rację soniu,,,dramaty dzieją się obok nas..i dotykaja każdego w mniejszym
          lub w większym stopniu...ja tez napatrzyłam się na cierpienie ludzkie w szpitalu
          i to mnie wzmocniło...dlatego gdy Mama odchodziła - byłam silniejsza...dopiero
          teraz dociera do mnie to wszystko...najgorsze jest to ze była mi bardzo
          potrzebna...bardzo...nie znajduję słow ...dziekuję ...
          • lorana Re: Moja Mama odeszła... 06.09.09, 11:19
            Ja również straciłam w tym roku dwie ukochane osoby i to w bardzo krótkim
            odstępie czasu. Dlatego na pewno nie zapomę moich 30 urodzin....
            Najpierw moja Mama po półtora miesięcznej walce z rakiem odeszła a w cztery
            miesiące później moja Babcia dołączyła do swojej córki. To jest coś strasznego
            stracić e ciągu tak krótkiego okresu czasu dwie cudowne osoby. Każda śmierć jest
            tragedią. Ja tłumaczę sobie to w ten sposób, że musiały odejść bo gdzieś tam
            potrzebowali dobrych i mądrych osób, a ja muszę teraz mądrości przekazane przez
            Nie przekazać dalej. I wiem, że będą żyły dopóki będę w naszych sercach.....
      • she-1 Re: Moja Mama odeszła... 21.08.09, 22:40
        Pięknie to ujęłaś...dziękuję...
    • jestemmisiapysia Re: Moja Mama odeszła... 09.09.09, 19:51
      Doskonale Cię rozumiem, moja Mama umarła dwa lata temu, nadal sie z
      tym nie pogodziłam. Nadal gdy wydarzy się w moim życiu coś miłego,
      albo coś strasznego chwytam za telefon i szukam jej numeru w książce
      telefonicznej, i wtedy przypomina mi się że numeru nie ma, że
      telefon wyrejestrowany i łza kręci się w oku...
      Nieszczęsne pytanie DLACZEGO ONA?? zadaje niezmiennie od tych dwóch
      lat wszystkim lekarzom, księżom, znajomym bliższym i dlaszym.
      Dlaczego osoba tak dobra i kochająca, ratująca przez 30 lat ludzkie
      życia, nie została uratowana. W każdym chorym człowieku widziała
      cierpiącego pacjenta, natomiast sama została potraktowana, jak
      kolejny przypadek w statystykach medycznych.
      Też się czasem zastanawiam, czy nie za mało zrobiłam, czy mogłam coś
      wiecej pomóc, ale za chwile przychodzi mi na myśl, że to ona lepiej
      wiedziała co się z nią dzieje. W dniu moich imienin powiedziała mi,
      że nie wyjdzie z tego szpitala, zamieniłam to w żart. Po dwóch
      tygodniach już jej nie było... poddała się i nie chciała cierpieć,
      czy już wtedy wiedziała, że nikt jej już nie pomoże.
      Umarła nie przez raka tylko przez wyniszczenie organizmu chemią i
      naślietleniami.
      Czasem wydaje mi się że ona jest gdzieś blisko tylko nie mogę z nią
      porozmawiać, i już nigdy nie powiem do niej MAMUSIU ;(
      Mogę Ci poradzić, abys co dziennie, gdy wstaniesz starała się uczyć
      żyć bez niej, tak jak już ktoś napisał, żyć tak jakby ona chciała.
      Będą dni łatwiejsze, ale będą i takie kiedy nie będzie ci się
      chciało wstać i całe przepłaczesz. Ważne żebyś miała przy sobie
      kogoś bliskiego, kto cię wysłucha i przytuli.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka