15.05.03, 16:32
czy ktos zna wytlumaczenie dlaczego "łebek" wymawia się
"łepek", sorry ze nie uzywam IPA ale nie mam jak :-)
Obserwuj wątek
    • ala100 Re: łebek 16.05.03, 13:18
      chomskybornagain1 napisał:

      > czy ktos zna wytlumaczenie dlaczego "łebek" wymawia się
      > "łepek",

      Chyba z powodu "k".

      Ja czasami wymawiam "łebek", a czsami "łepek". Piszę też wymiennie.

      >sorry ze nie uzywam IPA ale nie mam jak :-)

      Ja też powinnam tego używać? Ala
      • chomskybornagain1 Re: łebek 16.05.03, 13:36
        good guess but wrong :-), jesliby to bylolo z powodu "k" to mowilibysmy "chlep-
        chlepek" (tak jak "łep-łepek") a mowimy "chlep-chlebek".


        ala100 napisała:

        > chomskybornagain1 napisał:
        >
        > > czy ktos zna wytlumaczenie dlaczego "łebek" wymawia się
        > > "łepek",
        >
        > Chyba z powodu "k".
        >
        > Ja czasami wymawiam "łebek", a czsami "łepek". Piszę też wymiennie.
        >
        > >sorry ze nie uzywam IPA ale nie mam jak :-)
        >
        > Ja też powinnam tego używać? Ala
        • ja22ek Re: łebek 19.05.03, 17:34
          chomskybornagain1 napisał:

          >good guess but wrong :-), jesliby to bylolo z powodu "k" to mowilibysmy "chlep-
          >chlepek" (tak jak "łep-łepek") a mowimy "chlep-chlebek".

          good point but wrong :-) jeśliby stosować taką indukcję, to mówilibyśmy "ciec-
          ciecze" tak jak "piec-piecze", a mówimy "ciec-cieknie". A może odwrotnie? Jeśli
          struś, to i Kilimandżaro. Jeśli Kilimandżaro, to i struś.

          Między łepkiem a chlebkiem jest znacząca różnica w częstości używania. Obecnie
          wprawdzie raczej się mówi o główce niż o łebku, a wskutek dziecinnienia
          nejtywspikerów częściej niż kiedyś mówimy o chlebku, jednak przewaga łebków
          jest nadal kilkukrotna. To może mieć znaczenie. Znamy przykłady, kiedy jedna
          forma przypadkowa (desk, Kielc) spowodowała przemianę całej reszty (cka ->
          deska, Klce -> Kielce). Mniej wszakże dziwi zmiana formy jednego przypadku na
          wzór całej reszty.
          • chomskybornagain1 Re: łebek 20.05.03, 05:45
            pomieszlaes fonologie z morfologia.

            mowimy piecze dlatego ze po spoglosce mamy samogleske
            przednia "e" ktore dziala palatalizacyjnie. tak wiec
            jesli mamy forme gleboka
            //piek// i //ciek// to po dodaniu koncowki "e" i "nie"
            otrzymujemy
            //piek + e// ->/piecze/ na skutek palatalizacji
            //ciek + nie// -> /cieknie/ nie ma kontekstu dla
            palatalizacji.

            pytaniem pozostaje skad nie bierze to "n" - ale to juz
            chyba sprawa morfologii. Takiego problemu nie ma przy
            chlebku bo tam kontekst jest taki sam, w ciekNie i pieczE
            mamy inne kontekst - przegapiles haha.
            • ja22ek Re: łebek 20.05.03, 08:46
              Kontekst kontekstem, a kiedyś się mówiło 'ciecze'. Jeszcze przysłowie 'co się
              odwlecze, to nie uciecze' ma tą formę. Więc nie o kontekst chodzi, a o siły
              sprawcze, które 'łebka' zamieniły na 'łepka', a 'ciecze' na 'cieknie',
              natomiast w spokoju pozostawiły 'chlebka' i 'piecze'. Jak Pambóg da, to
              i 'pieknie' będziemy mówić, a nawet 'wleknie' :)
              No więc czy coś o tych siłach masz do powiedzenia?
              • chomskybornagain1 Re: łebek 20.05.03, 15:59
                a, oto chodzi. o "sily sprawcze". No wiesz to ze k
                zmienia w cz przed e jest umotywownego artykulacyjnie.
                wiec nie ma tu nic tajemniczego. tajemniczosc w "lepek"
                polega na tym ze w kontekscie 2 samoglosek (dzwiecznych)
                b ubezdzwiecznia sie to tak jakby kameleon schowal sie w
                trawie i przybral kolor czerwony - chodzilo mi o to, a
                nie o to ze w oglole zachodzi zmiana albo nie.

                co do wleknie i wlecze, ja tam czasami mowie wlecze, ba
                nawet chyba czesciej niz wleknie, mowie tez wloke i a
                czasem wleke - nie wiem czy to sa moje idiosynkratyczne
                zachowania czy inni tez tak mowia :-( nie wiem tez jakie
                jest zdanie preskryptywistow na temat tych form. no ale
                zalozmy ze nie mowi sie juz wlecze. mamy wiec problem
                skad sie wzielo "n", gdyz to "n" bleeds the rule (po
                polsku to sie chyba mowi blokuje regule, ale nie wiem),
                chodzi o to ze mamy regule palatalizaji k->cz/_e ale po
                tym k nagle pojawia sie n kn, tak wiec znika kontekst to
                palatalizacji, bo nie ma reguly *k->cz/_ne. Skad sie
                wziel to n? Ktos czytal klemensiewicza i wie?
            • ja22ek Re: łebek 21.05.03, 09:45
              Po głębszym zastanowieniu mam następujące uwagi
              chomskybornagain1 napisał:

              > pomieszlaes fonologie z morfologia.

              one się mieszają i beze mnie, choćby w 'piec' mamy węzeł morfologiczny.

              > mowimy piecze dlatego ze po spoglosce mamy samogleske
              > przednia "e" ktore dziala palatalizacyjnie. tak wiec
              > jesli mamy forme gleboka
              > //piek// to po dodaniu koncowki "e" otrzymujemy
              > //piek + e// ->/piecze/ na skutek palatalizacji

              A w 1 os. też mamy przednie 'e' (z dawnego 'ę'), które palatalizacyjnie nie
              działa. /piek/ + /e/ nie wiedzie do /piecze/. Wnioski są dwa, albo i trzy:
              1) Nasze 'e' obecnie nie działa palatalizacyjnie
              2) Głoska 'ę' nie działała palatalizacyjnie (kiedyś miało barwę bliższą 'a')
              3) Końcówki osobowe '-esz', '-e', '-emy', '-ecie' oprócz samych głosek
              zawierają znamię palatalizacji, więc w zasadzie są to '-`esz' itd. Przy czym ta
              palatalizacja ma swój specyficzny schemat oboczności wywoływanej przez nią w
              spółgłosce rdzenia (g:ż, k:cz itp).

              > //ciek + nie// -> /cieknie/ nie ma kontekstu dla
              > palatalizacji.

              Dla czasownika 'cisnąć' niby też nie ma kontekstu palatalizacji, ale:
              //cis + nie// -> /ciśnie/ (nie /cisnie/!)

              > pytaniem pozostaje skad nie bierze to "n" - ale to juz
              > chyba sprawa morfologii.

              Tak, to kwestia morfologiczna: przechodzenie starej koniugacji z obocznościami
              w rdzeniu (biec - biegę - bieżesz) na inny wzorzec, z przyrostkiem -nąć
              (biegnąć - biegnę - biegniesz). Powolny, ale stały to proces. Przyczyną wydaje
              mi się niechęć do alteracji rdzenia.

              Wracając do naszego czerwonego kameleona. Istnieje taka forma jak 'łepetyna',
              który wydaje się nie pochodzić od 'łepek', a od samego 'łep'! Tego na gruncie
              autoanalogii deklinacyjnej nie mogę wytłumaczyć.

              Reguły regułami, ale najciekawsze sa wyjątki!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka