Dodaj do ulubionych

ciazowe paranoiczki?

08.12.09, 15:12
czesto czytam ciazowe fora tutaj na gazecie.pl i trafia sie masa postow typu:
czy to normalne? mam to i tamto i nie wiem co mam robic? czy takie cos to
objaw czegos? lekarz zbadal i mowil ze wszsytko ok ale ja sama nie wiem, co
sadzicie? usg wykazalo to i tamto i lekarz mowi ze jest ok ale czy to napewno
ok?.... i mozna by tak w nieskonczonosc.

moj wniosek jest taki ze co druga babka w ciazy w Polsce (chyba glownie) nie
ufa swojemu lekarzowi, za to woli zaufac wszelkim informacjom ktore wyczyta na
jakims internetowym forum. lekarze mowi jedno a one i tak wlaza na forum
pytajac sie o opinie i o ty czy ten lekarz ma racje....
to samo z niepokojacymi objawami - zamiast od razu dzwonic do swojego lekarza
i pytac czyto normalne, to wchodza na forum i pyta sie obcych...

paranoja jakas czy tyko mi sie wydaje?
Obserwuj wątek
    • karolina_zet Re: ciazowe paranoiczki? 08.12.09, 15:35
      mam przyklam trzech moich kolezanek mieszkajacych w Pl. Wszystkie
      poszly bardzo wczesnie na zwolnienie bo przeciez sa w ciazy.
      Z nudow oblozyly sie lektura fachowa, i spedzaly czas w internecie.
      Zdiagonowaly sobie ze ciaze maja zagrozone. Byly malo aktywne - bo
      przeciez wiele rzeczy nie mogly robic.
      Efekt: w jednej dziecko nawet sie nie odwrocilo ( mama cala ciaze
      przelezala w lozku), druga - odstala odchylki ze dziecko na pewno
      jest chore - maz wszystkie ksiazki doslownie przez okno wyrzucil.
      Trzecia tyle sie o bolu porodowym naczytala ze uparla sie ze rodzic
      bedzie tylko przez cesarke.
      Ciesze sie ze przez cala moja ciaze bylam do konca aktywna - ja
      bylam szczesliwa a dziecko urodzilo sie szybko i zdrowe.
    • justyna_w24 Re: ciazowe paranoiczki? 08.12.09, 16:12
      Ja znam takie ktore maja po 3 lekarzy, usg planowe (genetyczne,
      polowkowe bo oczywiscie na kazdej wizycie podgladaja malucha) robia u
      super ekstra specjalistow od usg i konsultuja z kolejnymi. Jak nie
      dostana duphastonu to zmieniaja lekarza, bo ten co nie dal to konowal
      jakis, jak nie da l4 to tez pan doktor jest fuj (ale najlepszy jest
      powod, nie chce l4 bo zle sie czuje tylko jest w ciazy i jej sie
      nalezy)

      a najgorszymi kretynkami wg mnie sa te, ktore mieszkaja za granica,
      tu maja ciaze prowadzone a lykaja duphaston jak dropsy, nie
      przyznajac sie poloznej czy lekarzowi - no bo w Polsce dziala
      • kiotano_woman Re: ciazowe paranoiczki? 08.12.09, 16:24
        Hmmm...pojde pod prad.

        Leki kobiet w ciazy to chyba normalne? Owszem zdarza sie popasc w paranoje, ale jakby tu rzec...
        Kobieta w ciazy, jak zapewne wiekszosc wie, czesto zmienia sie nie do poznania i nagle super dzielna babka moze dostac wlasnie paranoi. Tylko ze nie dlatego, ze jest Polka w ciazy, a KOBIETA W CIAZY. Z kolei inne dostaja nadzwyczajnego przypływu sił.
        Wydaje mi sie, ze fizjologia tego stanu jest taka sama i w PL i w UK :-) I nie ma co wyciagac wnioskow po lekturze polskich forow dla kobiet w ciazy, dla pelniejszego obrazu moze warto zajrzec na angielskie?
        :-)))))))))))))))))))
        • karolina_zet Re: ciazowe paranoiczki? 08.12.09, 16:32
          obojetnie czy mowimy o Polkach czy Angielkach - nakrecanie sie bywa
          niebezpieczne ( w kazdej dziedzinie), a nadmiar wolnego czasu temu
          sprzyja - niestety "chorobowe" podejscie do ciazy w Pl ulatwia
          sprawe.
          • natalinka.londyn Re: ciazowe paranoiczki? 08.12.09, 16:44
            mnie przeraża ilosc usg wykonywanych w Polsce, na kazdej wizycie co
            3 tygodnie - wiem, ze nie ma dowodow na to, ze usg wplywa negatywnie
            na plod, ale nie ma tez dowodow na to, ze nie wplywa. skoro tyyle
            kobiet na calym swiecie ma robione usg 3 razy w trakcie ciazy to
            chyba nie ma realnej potrzeby (nie mowie o ciekawosci mamusi)
            latania na usg co kilka tyg! mowa o ciazy fizjologicznej oczywiscie
            i badaniu robionym aby zapchac kieszenie lekarzowi.
            • justyna_w24 Re: ciazowe paranoiczki? 08.12.09, 16:57
              Jesli ciaza jest prowadzona panstwowo to zazwyczaj sa 3 usg, na kazdej
              wizycie usg maja dziewczyny, ktore ciaze prowadza prywatnie
        • justyna_w24 Re: ciazowe paranoiczki? 08.12.09, 16:46
          > Wydaje mi sie, ze fizjologia tego stanu jest taka sama i w PL i w UK
          :-)

          Zadna ze znanych mi angielek kiedy byla w ciazy nie robila takich
          cyrkow jak moje polskie kolezanki.
          • elachobham Re: ciazowe paranoiczki? 08.12.09, 17:02
            no wlasnie sek w tym ze czytuje angielskie fora tez i tam jakos nie widze takiej
            paranoi...
            przewazaja tematy bardziej przyziemne - ktore pieluchy wybrac, ktory wozek
            wybrac, itp

            poza tym jeszcze jedno co zauwazylam to bardzo duza ilosc babek w ciazy na
            prochach (w PL). przynajmniej duzo postow na temat prochow branych w czasie
            ciazy - duphaston i inne tym podobne!? bo lekarz jej przepisal bo ma za krotka
            szyjke (!), albo raz poronila a za drugim razem zaszla w ciaze to lekarz od razu
            jej przepisal duphaston (czy cos tam podobnego) na podtrzymanie...

            plus jakos w UK nikt nie robi badan ginekologicznych (no chyba ze rzecywiscie
            trzeba), zdrowe dzieci sie rodza, i nikt nie panikuje. wydaje mi sie ze im mniej
            inwazji z zewnatrz tym lepiej.

            ostatnio sie mnie prau znajomych z PL pytalo czy mam dobra opieke i czy sie mna
            dobrze zajmuja tu w UK bo sie tyle naczytali i nasluchali ze sluzba w zdrowia w
            UK to taka bieda... mialam wrazenie jakbym mieszkala gdzies w dalekiej dzikiej
            Azji i nie miala dostepu do cywilizacji, i nagle sie wszyscy zaczynaja
            interesowac czy mam dobra opieke....

            sama jestem oczekujaca i wiem doskonale ze im wiecej czytam tych forow tym
            bardziej powinnam swirowac. na szczescie jestem odporna :P
            • justyna_w24 Re: ciazowe paranoiczki? 08.12.09, 17:16
              Brat mojej kolezanki jest ginekologiem i mowi ze nie ma dowodow na to
              ze duphaston ciaze podtrzymuje, mowi ze lekarze go przepisuja bo sie
              pacjetki w necie wyszkolily, ze pomaga i wrecz domagaja sie recepty.
              Jest to tez rodzaj asekuracji lekarza, bo jak da leki znaczy ze
              zrobil 'wszystko' zeby ciaze ratowac. nie mowiac juz o tym ze
              koncerny farmaceutyczne tez sie przyczyniaja do jego popularnosci (20
              tabletek 40 zl, zazwyczaj bierze sie 2 na dobe, a czasem wiecej)

              Co do biedny angielskiej sluzby zdrowie... to co w UK kobieta rodzaca
              ma w standarcie w Polsce w niewielu panstwowych szpitalach jest za
              darmo (prywatna sala, zoo, porod w wodzie, swoja polozna).
              Wiekszosc kobiet w ciazy porownuje panstwowa opieke w uk do prywatnej
              w Polsce i dlatego odnosi sie wrazenie ze nhs jest taki biedny, A on
              nie jest biedny tylko bardzo racjonalny.
            • mama5plus Re: ciazowe paranoiczki? 08.12.09, 19:26
              > sama jestem oczekujaca i wiem doskonale ze im wiecej czytam tych forow tym
              > bardziej powinnam swirowac. na szczescie jestem odporna :P


              To dobrze ze jestes :) Ja zaczelam czytac dopiero w trzeciej ciazy i mam tak ze
              jestem dociekliwa i lubie wiedziec co, dlaczego tak a dlaczego nie wiec mialam
              pewien dystans do tych cudowan. A i trafilo sie tam pare bywalczyn z innych
              zakatkow swiata z podobnymi doswiadczeniami jak moje plus kilka uswiadomionych
              polskich diamentow w kraju :) ktore tez sie opowiadaly przeciwko nacieciu krocza
              i innej medykalizacji. Inna sprawa ze np na wspomnienie takiego porodu domowego
              na nich suchej nitki ogol nie zostawial ;)

              I takich artykulow tez wtedy nie bylo ;)
              www.edziecko.pl/ciaza_i_porod/1,79332,7297086,Bardziej_po_ludzku.html
              kurczaki, czuje sie jak dinozaur :-> ;o)
          • redona Re: ciazowe paranoiczki? 08.12.09, 17:04
            Moja odpowiedz i tak i nie.

            Kobiety w ciazy wyolbrzymiaja problemy , ale wydaje mi sie jak sa z
            pierwszym dzieckiem w ciazy, nie wiedza co oczekiwac, i maly bol to
            strach ze cos sie dzieje, duzo mniej jest watkow kobiet w ciazy z
            drugim czy kolejnym dzieckiem, wydaje mi sie ze juz po pierwszej
            ciazy wiedza co oczekiwac i nie musza ( nie maja potrzeby) zadawac
            pytania na ktore znaja odpowiedz
        • mama5plus Re: ciazowe paranoiczki? 08.12.09, 19:17
          I nie
          > ma co wyciagac wnioskow po lekturze polskich forow dla kobiet w ciazy, dla peln
          > iejszego obrazu moze warto zajrzec na angielskie?

          Otoz od dekady prawie jestem stala bywalczynia angielskich, amerykanskich,
          francuskich.
          Zadne z uczestniczek w/w nich nie dorownuja naszym rodaczkom.
          No moze Francuzki maja tendencje ale w porownaniu z gazetowym forum ktore znam
          od tejze dekady, to jest luz-blues, soft ;)
          Do gazetowego panikarstwa na krawedzi paranoi zdazylam sie juz przez te lata
          przyzwyczaic, ale dziwilo mnie to okrutnie, nie powiem. Teraz juz tylko lekko bawi.
          I na szczescie to nie dotyczy 100% ciezarnych ( a pozniej matek).
          • zurekgirl Re: ciazowe paranoiczki? 08.12.09, 20:06
            Ja uwazam, ze mialam paranoje umiarkowana. Pracowalam cala ciaze,
            nie oszczedzalam sie ani troszke, latalam samolotami, ale tez jak
            mialam jakiekolwiek watpliwosci, to pytalam na forum wlasnie.
            Dlaczego na forum, a nie lekarza? Bo zazwyczaj co lekarz to opinia,
            wiec musialabym isc do pieciu, aby poznac rozne punkty widzenia, a
            za bardzo czasu ani ochoty nie mialam na takie wizyty. Latwiej mi
            bylo zapytac doswiadczone mamusie.

            Teraz natomiast gdy czytam badz slucham ciezarowki, nie moge sie
            nadziwic, jak bardzo panikuja. Czyli moj punkt widzenia zalezy od
            punktu siedzenia. Przyznalam sie ;)
            • migotka_bober Re: ciazowe paranoiczki? 08.12.09, 20:27
              1ciaze poronilam w 4 mies
              2 lata nie zaszlam
              pomogl clo /w drugim cyklu/
              mialam prace fizyczna-zwolnilam sie w6tc
              krwawilam,plamilam,mialam bole
              lezalam w domu do 5 miesiaca
              bralam progesteron

              zazdroszcze kobietom ktore sie dobrze czuja i jeszcze na weseach
              baluja z brzuszkiem....zaluje ze ja tak nie dalam rady-opuscilam
              slub jedynej siostry....

              jeszcze jakies pytania? :P
    • marzeniee22 Re: ciazowe paranoiczki? 08.12.09, 20:51
      Ja tez bylam paranoiczka, przyznaje bez bicia :) Rowniez pytalam na
      forum o rozne rzeczy. Mialam ciagle skurcze i u zadnej mojej
      ciazowej koleznaki takowych nie zauwazylam. Balam sie strasznie,
      lezalam 4 miechy i z nudow czylam forum i bardziej sie nakrecalam.
      Coraz to nowe schorzenia "mialam". Paranoja. Do szpitala jezdzilam
      wiele razy, az musieli dokladac kartki na notatki do mojej ksiazki
      ciazowej. Zawsze twierdzili, ze szyjka ok i moge chodzic, skurcze
      nic nie powoduja. Ja oczywiscie mosialam zasiegnac porady pol.
      ginekologa i juz po pierwszej wizycie wyszlam z placzem, bo
      oczywiscie na wstepie uslyszlam, ze szyjka za krotka (to byla nie
      prawda maial 33mm i sie nie skaracala, a pol normy mowia, ze za
      krotka :( ), ze maly palec lekko wchodzi, ze w PL to juz bym pod
      kroplowka lezala, bo on tez widzial , ze skurcze sa. I to ciagle.
      Panika totalna. Tutaj dziewczyny mi tez naprawde pomogly, bo
      opisaly swoje przypadki i bylam ciut spokojniejsza. Jednak szlag
      mnie trafial jak czytalam, ze panna ma 10 skurczy na dzien (to jest
      normalne- teraz to wiem) i bierze fenoterol. Ja musial miec cesarke,
      bo tak mi skurcze" pomogly", ze porod nie chcial postepowac.
      Jednak zgadzam sie z tym, co jedna z Was napisala, ze "punkt
      widzenia zalezy od punktu siedzenia". Teraz jestem madrzejsza, ale
      jak jest sie pierwszy raz w ciazy to wszystko jest nowe i kobiety
      nie wiedza co normalne, a co nie. A w PL lekarze przesadzaja i to
      tez jest fakt niezaprzeczalny.
    • agg3 Re: ciazowe paranoiczki? 08.12.09, 20:59
      nie mowiac o na prawde powaznych przypadkach, kobiety w PL
      przesadzaja w 99% PARANOICZKI!!! dotyczy to tez moich
      kolezanek/kuzynek i to nie tylko jesli chodzi o ciaze.
    • liley11 Re: ciazowe paranoiczki? 08.12.09, 21:20
      ciaza czy nie ciaza, nie ufam konowalom i jak trzech nie ma takiej
      samej opinii, to znaczy ze problem jest bardziej skomplikowany

      do GP ide tylko wtedy, jak musze miec recepte, i wiem co mi jest i
      jaki lek potrzebuje

      lekarze sie myla, sa tylko ludzmi i ja wole sama doszukac sie, co mi
      dolega i leczyc sie poza konwencjami, jesli sie da
      hipochondryczka nie jestem


      ps.: pochodze z rodziny lekarskiej
      • justyna_w24 Re: ciazowe paranoiczki? 08.12.09, 21:27
        liley11 napisała:

        > ciaza czy nie ciaza, nie ufam konowalom i jak trzech nie ma takiej
        > samej opinii, to znaczy ze problem jest bardziej skomplikowany
        >
        > do GP ide tylko wtedy, jak musze miec recepte, i wiem co mi jest i
        > jaki lek potrzebuje
        >
        > lekarze sie myla, sa tylko ludzmi i ja wole sama doszukac sie, co
        mi
        > dolega i leczyc sie poza konwencjami, jesli sie da
        > hipochondryczka nie jestem

        bez komentarza
      • golfstrom Re: ciazowe paranoiczki? 08.12.09, 22:16
        Tak sobie mysle, o ilez latwiejsze byloby zycie przecietnego pacjenta, gdyby lekarze mieli odpowiednie pieczatki.
        Np. Jan Kowalski, lekarz medycyny
        John Smith, lekarz konowal
        Odewalu Malekele, lekarz czarny
        Bogumila Nowak, co prawda nie lekarz ale cioteczna kuzynka jest lekarzem (oczywiscie medycyny).

        I wtedy wszystko byloby jasne, kwalifikacje widoczne jak na dloni.
        • murasaki33 Re: ciazowe paranoiczki? 08.12.09, 22:44
          golfstrom, doskonale:)))
      • gypsi Re: ciazowe paranoiczki? 08.12.09, 22:35
        I GP wypisuje Ci te recepty na zyczenie?
        • liley11 Gypsi 08.12.09, 22:56
          Nie, przeciez nie wchodze i nie mowie, ze jestem chora na to i na to
          i che to i to.

          Chociaz raz zdazylo mi sie podac jedna nazwe (GP zapomnial) i miotal
          sie pomiedzy komputerem a notesem. Wydawalo mi sie ze nie mial nic
          przeciwko temu.

          GP bada, robi wywiad, stawia diagnoze i wypisuje lek, z tym ze ja
          wczesniej wiem, jaka diagnoza i jaki lek powinien byc wypisany. Na
          szczescie to tylko blahe sprawy i na szczescie nie mialam
          nieprzyjemnosci bycia powazniej chora. Jak nie potrzebuje leku na
          recepte (aby sie wyleczyc), to nawet nie ruszam sie do GP.

          Mialam za to bardziej skomplikowane schorzenia jeszcze w Polsce i
          swoja gehenne przeszlam i od tego czasu nie ufam slepo lekarzom.
          Czasem sa takie choroby, ze lekarz spotykajacy sie z codziennymi
          schorzeniami, nie ma pojecia (zapomina, nie skojarzy lub nie wie) o
          wlasciwej metodzie leczenia czy przeprowadzeniu badan.

          Chcialam Cie Gypsi przeprosic na nazwe "konowal". Moi rodzice tez sa
          z tej beczki. Czasami mam czarny humor (to po ojcu) i zapominam, ze
          nie kazdy ma taka tolerancje na autoironie, jak ja.

          Marzy mi sie taki lekarz, ktory bylby polbogiem i leczylby pacjenta
          pomagajac a nie szkodzac, albo szkodzac w jak najmniejszyms stopniu,
          jesli to absolutnie konieczne. (Zwykly paracetamol ma dluga liste
          skutkow ubocznych). Lekarz holistyczny (po studiach medycznych,
          homeopata, znawca medycyny chinskiej, dietetyk,...) Tak wiele
          czynnikow ma wplyw na nasze zdrowie, ze leczenie tylko objawow lub
          jedej czesci nie rozwiazuje problemu. Zalecza, pomaga zmniejszyc
          symptomy, zagasza chorobe...ale jej nie eliminuje i czesto to
          przeradza sie juz w duzo powazniejszy stan.

          gypsi napisała:

          > I GP wypisuje Ci te recepty na zyczenie?
          • edytataraszkiewicz Re: Gypsi 08.12.09, 23:25
            Ja pitole...Zalozycielka watku cierpi na paranoidalna niechec do
            odpowiadania a takze czytania postow pytajacych:D

            Od czego jest forum?
            Kazdy ma prawo pytac,a to nie znaczy,ze slepo ufa tylko forumowiczom.
            Pytania zadajemy i pewnie czesc z nas cieszy sie,ze potrafi
            odpowiedziec i przyjsc z pomoca ,pocieszyc,zganic ,czuz nie?

            A wiadomo ciezarna ma wiele watpliwosci,byc moze my Polki jestesmy
            nadwrazliwe,ale to wynika z faktu,ze zawsze pod reka mialysmy
            lekarza,ktory byl ,,na zawolanie''.Tu w UK jest inaczej,a nie kazdy
            mieszka tu od dziesiecioleci,wiec nie ma sie co dziwic.
            Przeciez ciezarna ma rozne paranije,nie tylko dotyczace dzieka...
          • gypsi Re: Gypsi 08.12.09, 23:40
            Liley, z Twojego postu tak to troche zabrzmialo, ze wchodzisz i mowisz, a oni Ci
            pisza.
            Ja sie za konowala nie obrazam, ja tam prosty wiejski lekarz jestem i glownie
            banki, syrop z cebuli i ziola uwazam;)
            Ale takiego jak Ty bys chciala, holistycznego, znawce homeopatii, medycyny
            chinskiej, dietetyka, to... sorry, ale takie zwierzeta niue istnieja chyba.
      • mama-123 Re: ciazowe paranoiczki? 09.12.09, 00:09
        Jesli za kilka lat przeczytasz swoja wypowiedz, to gwarantuje Ci, ze
        zdziwisz sie co napisalas.
        Ciezki jest zywot brytyjskich lekarzy, gdy maja polskich pacjentow.
    • jaleo Re: ciazowe paranoiczki? 08.12.09, 21:36
      Haha, temat rzeka, moznaby ksiazke napisac :-)

      Wg mnie to jest kulturowe. Mieszkajac cale swoje dorosle zycie poza PL, nie
      spotkalam sie nigdy z takim podejsciem do ciazy, jaki maja Polki (i zaraz mnie
      znowu jakas bogo-ojczyzniana zjedzie na jakims blogu, ale co tam ;-))

      Z jednej strony, tak jak piszecie - obsesyjne rozdrapywanie szczegolow,
      konsultowanie tego samego u dziesieciu lekarzy, a z drugiej - paradoksalnie -
      traktowanie lekarzy jako jakiejs wszystkowiedzacej wyroczni i calkowite
      pozegnanie sie z wlasnym zdrowym rozsadkiem. Jak tylko sie ktos odwazy
      zakwestionowac rutynowe nacinanie, czy inne tego typu "lekarskie" zabiegi rodem
      z czasow krola cwieczka, to sie zaraz odzywaja glosy "chcesz byc madrzejsza od
      lekarza", "przeciez lekarz wie, co robi".

      Kompletnie inna mentalnosc. Kobieta polska jest klebkiem nerwow, jezeli nie
      zrobi pietnastu badan u "najleszysch specjalistow", bo tylko w ten sposob mozna
      sie "upewnic, ze dzidzia/fasolka jest zdrowa". Kobieta brytyjska z kolei jest na
      drugim biegunie - jest klebkiem nerwow, jak musi jakies badanie zrobic, bo
      przeciez jak nic sie zlego nie dzieje, to po cholere sie denerwowac badaniami :-)

      Dla kobiety polskiej ciaza jest okresem nieustajacego leku i niepewnosci.
      Zawsze sie dzieje przynajmniej jeden niepokojacy proces, a nawet jesli kurcze,
      akurat nic a nic sie nie dzieje, to tez jest powod do paniki - na CIPie jest
      mnostwo watkow w stylu "jestem w ktoryms tam tygodniu ciazy, i nie mam
      mdlosci/nie czuje sie zmeczona/nie bola mnie piersi/nie mam zgagi (niepotrzebne
      skreslic) - UWAGA - "czy z moja dzidzia wszystko w porzadku"?

      Zblizajacy sie porod jest dla kobiety polskiej wysoce niebezpiecznym, bardzo
      nieprzewidywalnym i pelnym grozy wydarzeniem, gdzie prawdopodobienstwo powiklan
      i mrozacych krew w zylach nieszczesc jest ogromne. W ogole z porodu to sie nie
      da ujsc calo bez wspolczesnej medycyny, rozumianej glownie jako "specjaliszyczny
      sprzet, leki i fachowcy", bo przeciez im wiecej umedycznienia tym lepiej. Tylko
      kretynka by sie zdecydowala na rodzenie w domu, bo przeciez co ze
      "specjalistycznym sprzetem" hehe.

      Tu juz sie powstrzymam (choc z trudem) przed wywodem na temat tych wszystkich
      "dzidzi", "fasolek" i innych roslin straczkowych, czyli zjawiska odmozdzenia i
      zdziedzinnienia, ktore dotyka kobiete polska w ciazy, bo to osobny temat.

      I na koniec, zeby nie bylo, ze ja sie wysmiewam z kobiet, ktore rzeczywiscie
      maja trudne ciaze - ja jestem po dwu poronieniach, w tym jednym poznym (w 14
      tygodniu) i po nowotworze lozyska, po kotrym bylam przez poltora roku pod
      specjalistyczna opieka, wiec moja kariera rozrodcza nie jest uslana samymi
      rozami, lez tez troche wylalam.
      • mama5plus Re: ciazowe paranoiczki? 08.12.09, 22:51
        jaleo napisała:

        > Haha, temat rzeka, moznaby ksiazke napisac :-)
        >
        > Wg mnie to jest kulturowe. Mieszkajac cale swoje dorosle zycie poza PL, nie
        > spotkalam sie nigdy z takim podejsciem do ciazy, jaki maja Polki


        I chyba tez cos w tym jest, choc fakt przeflancowania pozniejszego tez pewnie
        nie decyduje o tym ze przywlecze sie dawna mentalnosc.

        Niemniej jednak ja zadnej ciazy nie przeszlam w PL. Co wiecej, jakos przed
        wyjazdem nie mialam kompletnie kontaktu z kobietami w ciazy, a, co za tym idzie,
        z cala ta mentalnoscia, zwyczajowoscia i nastawieniem.
        Nawet z akademika sie wyprowadzilam zanim wspollokatorka z pokoju wstapila w
        stan blogoslawiony :) acz pamietam ze ostro zaprotestowala gdy podczas odwiedzin
        kiedys inna kolezanka podsunela pomysl ze moglabym jej ramiona rozmasowac bo
        ciagle na bole narzeka.

        Pamietam pare dziewczyn z roku bedacych w ciazy w koncowce studiow ale z nimi
        tez jakos tez tylko sie mijalam.
        No wiec zero doswiadczen czy nalecialosci w temacie.
        I moze w zw z tym ta moja pierwsza ciaza byla taka bardzo niepolska ;)
        Spokojna, bez paniki, aktywna, nawet jakis wolontariat sobie wzielam.
        Owszem, czytalam rozne lektury tematyczne, szkola rodzenia ale nastawienie to
        angielskie wlasnie....
        I pamietam juz w koncowce chyba jakos, moja tubylcza polska znajoma
        powiedziala mi cos w stylu: `wiesz, ta twoja ciaza to taka jakas nie-ciaza ;)
        Tam kuzynka, bratowa w PL, kolezanki panikuja, od zmyslow odchodza, leza, na
        zwolnieniach, powiklania wszystkie maja, a Ty tak normalnie zyjesz` ;-P
        Sens jej slow zrozumialam dopiero po nabyciu pc i podlaczeniu sie do netu kilka
        lat pozniej ;-). I poprawka - w czwartej ciazy, nie w trzeciej :D

        A po ciazach znajdowaly sie inne powody do paniki: skazy, diety karmiacych,
        cwiczenia Voyty z zadziwiajaca czestotliwoscia, tudziez inne szelki Pawlika :->
        I antybiotyki, antybiotyki, antybiotyki, syropki, witaminki.... im wiecej tym
        lepiej. Wtedy lekarz nie konowal ;)
      • murasaki33 Re: ciazowe paranoiczki? 08.12.09, 22:53
        Ja pierwsza ciaze przezylam na jakiejs innej planecie chyba, bo
        zupelnie bez internetowego szalenstwa, zero for na temat, zero
        pomyslow i koncepcji. Ze dwie ksiazki w domu o ciazy i wizyty u
        konsultanta, zupelnie mnie zadowolily. Mialam problemy i w
        pierwszej, i w drugiej-jeszcze wieksze, ale slabo mi sie robilo nie
        od braku troski a wrecz przeciwnie - od nadmiaru zainteresowania
        moja osoba i nadmiaru badan i wizyt w szpitalu. Ale mialam pewnosc,
        ze trzymaja reke na pulsie. Gdybym nie musiala, ani razu z wlasnej
        woli nie poszlabym na ekstra badania - to co oferuje nhs i basta. W
        PL pewnie postepowalabym tak samo, ale wiekszosc kolezanek mialo
        PROBLEMY nie z tej ziemi-wyimaginowane osobisci lub zasugerowane,
        ciaze zagrozone i cesarki na zyczenie. No i puste konta, bo to
        wszystko kosztuje. Ale 90% z nich wybralo opcje "paranoja" a
        nieliczna reszta przeszla przez ten czas spokojnie.
    • spragnienie kazdy medal ma 2 strony, choc... 08.12.09, 22:46
      Jestem ciezarowka tuz przed rozwiazaniem. w ciaze zaszlam po prawie dwoch latach
      staran... Wlasciwie to juz przestalam wierzyc w to, ze i nam sie uda zaciazyc...
      Uwazalam na siebie od momentu cudownego odkrycia;), unikalam stron poswieconych
      ciazy i problemom jej towarzyszacych, bo wiedzialam, ze nie ma nic gorszego od
      wyszkuwiania sobie problemow...
      W 14 tygodniu plamilam, strach byl przeogromny... Wciaz jest jakis tam lek o to,
      czy doczekamy szczesliwego rozwiaznia, czy dzidzius bedzie zdrowy... To moja
      pierwsza, dlugo wyczekiwana przez wszystkich i wymodlona ciaza... Wiele rzeczy
      jest nowych, zdarza mi sie zadawac pytania, bo cialo czasem wydaje mi sie obcym
      tworem, nad ktorym nie mam mozliwosci panowac...

      Ciesze sie bardzo, ze mieszkam w UK, bo w POlsce, nakrecana przez kobiety
      panikary, wydalabym fortune... Podczas pobytu letniego stracilam spora sume na
      spotkania z ginolami, robienie usg i tysiaca badan, ktore nie byly chyba
      konieczne... Dla wlasnego swietego spokoju...
      W najblizszym otoczeniu bylo sporo poronien, przedwczesne porody z utrata
      dzieci, w tym historia mojej mamy... To wszystko strasznie przykre, chcac nie
      chcac te sprawy maja wplyw na nasze myslenie... Wazne, by zachowac rozsadek i
      wierzyc w to, ze nas sie uda;)! Ja rozamwiam codziennie z Aniolem Strozem... Mi
      to pomaga;)!

      pracowalam do 37 tygodnia ciazy, w 23 tygodniu wracalam autem do UK, lecialam
      samolotem, jestem aktywna... wiele polskich kolezanek pukalo sie w glowe
      slyszac, ze zamierzam spedzic 20 godzin w samochodzie w 23 tygodniu, czulam sie
      jak wyrodna matka...

      Polki maja bzika, ale nie wszystkie... Znam osoby badajace sobie same szyjke
      macicy, szprycujace sie tabsami... Niektore maja powody by to robic, inne nie...

      Jak plamilam i balam sie, ze strace malego zalowalam, ze jestem w Anglii.
      Potrzebowalam wtedy jednej krotkiej rozmowy z kompetentnym lekarzem,
      sprawdzenia, ze wszystko jest ok, bo bylo ok... Plamienia sie zdarzaja... Ja
      tego nie wiedzialam... I czulam sie bezbronna i pozostawiona samej sobie...
      szukalam pomocy i wsparcia innych kobiet... Bo nie dostalam tego od naszej
      uk`owskiej sluzby zdrowia...



      • liley11 Re: kazdy medal ma 2 strony, choc... 08.12.09, 23:13
        W pierwszej ciazy mialam jakas wewnetrzna pewnosc, ze cala ciaza
        przebiegnie dobrze. I tak tez sie stalo. Niemniej przeczytalam
        wszystkie watki forum kobiet, ktore urodzily kilka miesiecy
        wczesniej, mase ksiazek i czasopism (tych z PL tez) tylko po to, aby
        dowiedziec sie jak najwiecej na temat ciazy i pozniej noworodka. Dla
        mnie wiedza daje poczucie bezpieczenstwa. Niewiedza, bezradnosc -
        powoduje strach, panike. Wiedzialam, czego moge sie spodziewac,
        czego oczekiwac i bylam spokojna, jak pojawily sie jakies
        dolegliwosci, objawy itp. Przesialam informacje co do opieki nad
        noworodkiem i wybralam te, ktore wydaly mi sie rozsadne. Jedyny raz
        spanikowalam, jak odkrylam wlasnie na internecie, po 3
        najoczywistrzych objawach, ze moja corka nei toleruje nabialu
        (karmilam piersia i nawet w glowie mi sie nie miescilo, ze dziecko
        moje moze miec jakies alergie). Wszyscy dookola (GP, polozne, HV)
        mowili, ze to normalne. Dziecko cierpialo, ja sie meczylam. Zadnej
        pomocy. sama przestudiowalam internet, ksiazki i moja dieta
        opanowalam sytuacje. Jaka udreke przeszlismy eksperymentujac sami z
        corka, bez zadnej fachowej pomocy...tylko my to wiemy i nasza
        rodzina, a corka mam nadzieje, ze tego pamietac nie bedzie. Gdyby
        nie moja dociekliwosc, nie skonczylo by sie to tak dobrze dla corci.

        Teraz jestem w drugiej ciazy, po poronieniu w czerwcu. Nikt nade mna
        sie "nie spuszcza" i nie mam tego za zle. Staram sie myslec
        pozytywnie. W czwartek ide na scan z dusza na sercu, bo mam traume z
        ostatniego scanu, podczas ktorego czekalam wieki az mi ktos
        powiedzial czy na obrazie jest czy nie jest martwe dziecko! Zbywano
        moje pytania, prosby. W koncu sama wypowiedzialam te straszne slowa.
        Zaprzeczyli. To byl koszmar! Bo na ekranie wygladalo ....
        ..nie zdazylam sie doksztalcic na internecie z usg ciazy...
        • migotka_bober Re: kazdy medal ma 2 strony, choc... 08.12.09, 23:49
          ja jeszcze dodam ze mimo tych schiz i przezyc jedna rzecz mnie
          cieszy :ze mnie tu w UK nie badali dopochwowo, jak bylam w szpitalu
          z sza ciaza w PL to badali non stop mimo ze krwawilam, potem
          poronilam,,,

          zostal mi uraz czy co, ale grzebac tam nie powinni tak czesto,i jak
          mysle sobie o przyszlosci, to jakbym w PL miala w ciazy byc to chyba
          zabronie sie tam badac :)

          jak zaszlam w ta/urodzilam syna 2 lata temu/ to polecialam do PL
          masa spraw sie wlokla bo studia itd i poszlam przy okazji do swojego
          gina, pochwalic sie co narobil tym clo :) i chcial mnie gosc zbadac
          a to byl 8tc--zabronilam, powiedzialam ze nie chce ,,,
          sluchajcie,,,czlowiek przesiaka innymi zwyczajami migiem :D
    • pati-5 Re: ciazowe paranoiczki? 08.12.09, 23:46
      punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia mimo ze pierwsze dziecko
      mam po 4 miesiecznym lezeniu i łykanku tabsów naprawde miałam takie
      skurcze ze wychodziłam tylko do toalety staram sie nie panikowac
      bo niewiele mi tu pomoga wiec po co sie nakrecac wierze ze bedzie
      dobrze choc znow mam skurcze i łykam tabsy z polski i wcale sie z
      tym nie kryje poprostu chce miec dziecko i tyle poprostu rodze
      zdrowe dzieci ale mam problem z ich donoszeniem a i zapewniam
      skurcze ktore mam teraz nie sa normalne choc sa olewane w porównaniu
      z nimi poród to pikus
      • justyna_w24 Re: ciazowe paranoiczki? 09.12.09, 14:10
        choc znow mam skurcze i łykam tabsy z polski i wcale sie z
        > tym nie kryje poprostu chce miec dziecko i tyle

        a te tabsy to ci chociaz lekarz przepisal po zbadaniu cie i zrobieniu
        badan czy na ladne oczu komus z rodziny albo kolezance?
    • mama-123 Re: ciazowe paranoiczki? 09.12.09, 00:08
      Pamietam, ze w drugiej ciazy tak sie ucieszylam, gdy lekarka w koncu
      cos znalazla, musialam brac jakies tam leki. Z wielka satysfakcja
      wyszlam z gabinetu od mojej lekarki w Londynie. Tak, tak bylam
      przykladem takiej wlasnie przewrazliwionej, ale na szczescie przy
      trzeciej ciazy juz mi przeszlo.
    • panixx Re: ciazowe paranoiczki? 09.12.09, 13:45
      Oj, po prostu ciezarna kobieta (zwlascza po raz pierwszy) jest lekko
      przewrazliwiona, boi sie o dziecko, szuka wsparcia i kobiet, ktore
      przezyzly/przezywaja to samo...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka