Dodaj do ulubionych

Ten nieszczesny paracetamol...

22.02.08, 15:21
Co i raz ktos tu sie wypowiada w stylu takim:
"lekarz kazal podawac paracetamol"
"zapisal tylko paracetamol"
itd. itp.

Wydaje mi sie, ze czesto niezrozumiane sa intencje, moze z powodu problemow
jezykowych czasami?
Po pierwsze - lekarz nie moze KAZAC brac/podawac niczego, to tylko
zalecenie/mozliwosc/propozycja - pacjent (rodzice/opiekunowie pacjenta) ma
wszak wolna wole. I to pacjent decyduje czy chce sie leczyc czy nie i co
bedzie robil ze swoim zdrowiem i zyciem.
On, nie lekarz.
Po drugie - obowiazkiem pacjenta jest BYC ZAINTERESOWANYM swoim stanem i
czytac, pytac, a nie oczekiwac, ze ktos za niego zalatwi, dowie sie, podsunie
na tacy gotowca.

Wracajac do paracetamolu - oczywiste jest, ze zaleca sie go jedynie do
zbijania temperatury lub przeciwbolowo. Zadnych innych cudow nie czyni,
infekcji nie leczy, itd.
Jest swietnym lekiem - bezpiecznym, stosunkowo nietoksycznym, moze byc
podawany niezaleznie od wieku.
Dlatego jest zalecany jako pierwszy rzut w bolach, infekcjach z goraczka, itd.
Dziala swietnie, oczywiscie jezeli pacjent nie z tych, co na bol palca jedna
tabletke, na bol drugiego palca druga, a potem jeszcze na bol glowy po tym
wszystkich poprzednich, kolejna tabletke.

Nie podchodzcie wiec do lekarza, ktory ZALECA paracetamol, TYLKO paracetamol
co gorsza, jak do zloczyncy. Wiekszosc infekcji, bo z tym najczesciej sie
idzie z dzieckiem, to wirusowki. Co ma pomoc na wirusa? Antybiotyk? To samo z
bolami, wszelkimi bolami. Zaleca sie ZAWSZE paracetamol jako podstawe, chyba
ze sa przeciwwskazania. Reszte lekow przeciwbolowych sie DODAJE do
paracetamolu - nazywa sie to "drabina analgetyczna".

Moze wiec nastepnym razem, zanim zlosc i frustracje przeleje sie na
klawiature, warto sie zastanowic, co NAPRAWDE ten lekarz powiedzial i co ZALECIL.
Zwlaszcza w pediatri, zwlaszcza u malych dzieci, stan moze sie zmienic z
godziny na godzine, wiec moze sie zdarzyc, ze rano w przychodni jest w miare,
a w nocy leci sie na pogotowie.
Ale to nie jest podstawa do podsumowywania, ze glupi lekarz (czy tepy GP, jak
tu niedawno padlo;) zrobil zle, bo od razu nie dal antybiotyku i pieciu innych
lekow wspomagajacych.

No, a teraz mozecie sie na mnie rzucic;)
Obserwuj wątek
    • karolkowa1 Re: Ten nieszczesny paracetamol... 22.02.08, 15:48
      Ja jestem za tym co napisalas i za Paracetamolem.Odkad jestem
      przciwna antybiotykom (jedeynie jesli naprawde trzeba przy infekcji
      i po kilku dniach okazuje sie ze paracetamol nie pomaga)i ich nie
      bierzemy jestesmy o wiele zdrowsi.Moj syn teraz 10-cio latek nie byl
      chory od 3 lat (okad mieszkamy tutaj bo w Polsce w sezonie zimowym
      lekarz przepisywal antybiotyk na byle przeziebienie)jedynie zwykle
      przeziebienia.Corka ma 16 miesiecy i nie wie co to antybiotyk.Brala
      jedynie w kroplach do oczu bo miala czeste zapalenie
      spojowek.Ktoregos razu juz sie wkurzylam po 3 antybiotyku,
      przemywalam jej oczko przegotowana woda i tez pomoglo i juz nie
      wrocilo.
      Paracetamol gora!
      Pozdrawiam Cie serdecznie.
      • gypsi Re: Ten nieszczesny paracetamol... 22.02.08, 15:52
        Nie no, nie demonizujmy, zeby tak zaraz gora, jest jeszcze pare fajnych rzeczy;)
        Ale tez go lubie, choc biore co prawda te trucizny lekami zwane dopiero jak
        naprawde nic innego nie pomaga.
        • trisamama Re: Ten nieszczesny paracetamol... 22.02.08, 16:00
          Ja tez jestem za leczeniem najpierw lagodnymi lekami a w ostatecznosci jakimis
          antybiotykami.
          Moje dziecko tez nie wie co to antybiotyki i mam nadzieje, ze sie nie dowie.
          • princessa24 Re: Ten nieszczesny paracetamol... 22.02.08, 16:41
            Wiesz ja własnie wróciłam od lekarza
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29377&w=76036351&a=76068363
            to temat o którym pisałam ...ja bylam dzisiaj w ciezkim szoku...

            ,,No więc przyjrzalam się dokładnie w swoje gardło i zobaczyłam,ze
            na
            migdałach ktore sa ogromne mam wielkie białe czopy ropne. Rozmawiam
            z mamuska ta do mnie,ze biegusiem do lekarza, bo to angina a
            nieleczona prowadzi do rozynych komplikacji-dodtakowo mam wysoka
            gorączke o ogólnie jestem osłabiona.
            No wiec po całonocnych mekach rano sie zarejestrowałam własnie
            wóciłam od lekarza....tragedia...
            popatrzył w gradlo stwierdzil,ze infekcja zaatakowała gardło wiec
            powinnam wziąć paracetamol , na moje pytanie czy moge isc do pracy
            wieczorem odpowiedzial ze bez problemu...no zszokowałam się
            maksymalnie...
            wiec mówie jemu,ze pamietam jako dziecko zawsze przy anginie
            dostawałam zastrzyki badz antybiotyki i z tego co wiem to angina
            jest dosyc grozna chorobą...na to pomruczal i przepisal
            penicyline ...
            jakie macie doświadczenia z lekarzami? czy to tylko ten jeden taki
            sie dureń zdarzył czy oni tak mają???
            A moze to ja się mylę i paracetamol zwalcza angine? ,,
            • gypsi Re: Ten nieszczesny paracetamol... 22.02.08, 17:06
              Paracetamol oczywiscie anginy nie zwalcza, ale goraczke podobno mialas wysoka?
              Podejscie do anginy sie zmienilo bardzo, wiele autorytetow teraz uwaza ze
              powinno sie z antybiotykiem zaczekac i organizmowi pozwolic powalczyc najpierw.
              Dlaczego nazwalas go durniem? Bo mial inne zdanie niz mamuska? A ona jest lekarzem?
              • princessa24 Re: Ten nieszczesny paracetamol... 22.02.08, 19:22
                gypsi napisała:

                > Paracetamol oczywiscie anginy nie zwalcza, ale goraczke podobno
                mialas wysoka?
                > Podejscie do anginy sie zmienilo bardzo, wiele autorytetow teraz
                uwaza ze
                > powinno sie z antybiotykiem zaczekac i organizmowi pozwolic
                powalczyc najpierw.
                > Dlaczego nazwalas go durniem? Bo mial inne zdanie niz mamuska? A
                ona jest leka
                > rzem?
                Nie , i nazwałam i nie bo zadaalm pytanie... ,,albo ja sie myle i
                paracetamol jest na angine albo mnie sie trafił taki dureń,,cos
                takiego mniejwiecej.Słowa tego uzyłam równiez z przypadku gdy
                zapytałam czy moge isc do pracy, bo tak mnie facet zdziwil tym
                paracetamolem ze nie wytrzymalam i spytałam o to..gdzie z gory sama
                sobie odpowiedziałam,ze na weekend na pewno w pracy sie nie
                pojawie.Powiedz mi, ktory ,,normalny,, lekarz wysyła pacjentke która
                przychodzac do gabinety juz po zazyciu tabletek na goraczke typu
                panadol ma 38 , słania sie na nogach bo oslabiony jest oraganizm, no
                który mówi: moze pani isc do pracy dzisiaj spokojnie...wziac
                paracetamol i mozna biegac z taca z anginą ropna miedzy klientami
                zarazjac po kolei wspólpracowników oraz klientów przy okazji i
                biegac spocona w pracy( poiedziałam jemu ,ze pracuje w bardzo
                ruchliwej restauracji)....
                nie wydaje mnie sie aaby lekarz który mnie badał dzisiaj byl
                kompetentny... nawet z tym swoim paracetamolem...
                co do mojej mamy-lekarzem nie jest ale wychowała trójke dzieci które
                sa juz teraz dorosłe obserwowala nasze zachowania po poszczególnych
                lekach, nieraz anginy mielismy i nie raz sie zmagała z ta choroba
                przy nas-wiec troszke doswiadczenia 50-letnia kobieta
                posiada...wyglada na to,ze wiecej od mlodego lekarza....

                ja rozumiem,ze ten paracetamol moze pomagac w niektórych przypadkach
                ale na pewno nie na angine
                teraz wiem,dlaczego gdy tylko zrobi sie troszke cieplej na dworze
                strasi ludzie padają na ulicy co krok inna osoba lezy i
                pogotowie...w wielu przypadkach powiklania pewnie czyli paracetamol
                na angine siadło serduszko...dziekuje zmieniam lekarza....
                • gypsi Re: Ten nieszczesny paracetamol... 22.02.08, 19:29
                  Szkoda mi Ciebie.
                  • princessa24 Re: Ten nieszczesny paracetamol... 22.02.08, 19:38
                    gypsi napisała:

                    > Szkoda mi Ciebie.

                    Milego wieczorku zyczę również:) Bo widzę,ze mam do czynienia z
                    osobą,która uważa ze ma zawsze racje...nie reagujesz kompletnie na
                    argumenty innych. Nikt nie jest taki idealny i perfekcyjny jak
                    Ty.Wybacz,ze chcialam zadbac o swoje zdrowie wczesniej niz pozniej
                    ze słabszym sercem sadzic sie z lekarzami.
                    • gypsi Re: Ten nieszczesny paracetamol... 22.02.08, 21:20
                      Szkoda mi Ciebie, bo strasznie sie musisz meczyc w zyciu, traktujac innych tak
                      pogardliwie. I przypisujac wlasne wielepiejstwo innym.
                      Na jakiez to argumenty nie zareagowalam?

                      Potrafie zrozumiec chec zadbania o zdrowie i goraco zachecam do tego wszystkich
                      swoich pacjentow i nie pacjentow tez, mowiac o zdrowym trybie zycia, diecie,
                      niepaleniu, nienaduzywaniu alkoholu, unikaniu niepotrzebnych lekow...

                      Ale rzuconych w emocjach tekstow o durnym lekarzu, ktory nie widzial nic zlego w
                      pojsciu do pracy z angina (to Ty wiesz, jak sie czujesz i czy mozesz isc, a na
                      pierwsze 7 dni i tak nie potrzebujesz zwolnienia, wiec co lekarzowi tak naprawde
                      do tego?) czy tej wypowiedzi o lezacych na ulicach co kawalek, bo antybiotykow
                      nie brali, za to paracetamol na pewno - wybacz, ale za rzeczowe argumenty
                      uznac nie mozna.

                      I rowniez milego wieczoru:)
                      • princessa24 Re: Ten nieszczesny paracetamol... 22.02.08, 21:54
                        masz rację z tymi emocjami bo mnie ponioslo za bardzo, ale nikogo
                        nie traktuje na pewno pogardliwie. Lekarza nie nazwalam beposrednio
                        durniem ze jest i koniec, tylko zadalam pytanie, czy to lekarz duren
                        czy ja sie myle a to różnica.

                        co do tego wysłania do pracy fakt, no niby moja sprawa, mój wybór
                        ale jesli przyszłaby do Ciebie osoba z goraczką 38 mimo zazytego
                        wczesniej panadolu, slaniaj,aca sie na nogach z oslabienia z wyrazna
                        anginą na migdałach, kazałabys jej wziąć paracetamol i z usmiechem
                        powiedziała,ze bez obaw moze isc do pracy? no niby moja sprawa jak
                        sie czuje ale angina jest chorobą zakaźna i zarazic sie mozna przez
                        rozmowę nawet a ja w pracy musze rozmawiac z ludzmi nachylac sie aby
                        pokazac cos menu, wyjasnic, czy rozmowa z wspólpracownikami....ja
                        sie moge i dobrze czuc i moge ,,myslec,, ze mi przeszlo po silnej
                        dawce paracetamolu ale bakterie sa we mnie...i zarazam...
                        takze nie dziw sie mojemu zdziwieniu...pierwszy raz sie spotkalam z
                        taka opinia lekarza, tymbardziej,ze jako dziecko czessto chorowałam
                        na anginę i pamietam,ze nie chcialo mi sie juz siedziec w domu i
                        poszlam do szkoly ,nauczyciele na biegu mnie z niej wyganiali...:)
                        • mysz2006 Re: Ten nieszczesny paracetamol... 23.02.08, 08:25
                          princessa24, jesli moge sie zapytac...
                          skoro wiesz ze angina jest zakazna, jesli ledwo stoisz na nogach i jestes ogolnie oslabiona i masz poprzednie doswiadczenia ze z angina wysylali cie ze szkoly do domu, wiesz ze pracujesz wsrod ludzi i roznosisz jedzenie - czyli _wiesz_ ze do pracy isc _nie_ powinnas, to _po co_ sie lekarza pytasz czy powinnas?

                          Przeciez z gory wiedzialas ze do pracy nie pojdziesz i tak i tak. No wiec dyskusja z lekarzem to byla po prostu pusta gadka!
                          • princessa24 Re: Ten nieszczesny paracetamol... 23.02.08, 16:09
                            mysz,przeczytaj proszę moje wczesniejsze wypowiedzi...tam
                            napisalam,ze z tego szoku zapytalam czy moge isc do pracy...z
                            ciekawosci co on odpowie... czytaj proszę.
                            nie jestem ideale-nie jestem perfekcyjnym czlowiekiem,wybaczcie
                            proszę ,ze wychowała mnie matka ktora dbała o nas, wpajala mi
                            zawsze,ze angina jest choroba która nie mozna zostawic i trzeba
                            leczyc ,,antybiotykami,, no tak bylam naczuczona w
                            Polsce...wybaczcie mam tylko 24 lata i naprawde nie urodzilam sie z
                            zyciowa wiedzą....

                            tak mnie uczyli przez cale zycie, tak mnie leczyli tez, ze sie
                            zdziwiłam....


                            czy np. cytologia...cale zycie mnie uczyli,ze to wymaz wacikiem...a
                            okazalo sie ze cytologia to wymaz szczoteczka ...
                            wybaczcie moje zdziwienie...no.
                            • mama5plus Re: Ten nieszczesny paracetamol... 23.02.08, 17:47
                              nie jestem ideale-nie jestem perfekcyjnym czlowiekiem,wybaczcie
                              > proszę ,ze wychowała mnie matka ktora dbała o nas, wpajala mi
                              > zawsze,ze angina jest choroba która nie mozna zostawic i trzeba
                              > leczyc ,,antybiotykami,, no tak bylam naczuczona w
                              > Polsce...wybaczcie mam tylko 24 lata i naprawde nie urodzilam sie
                              z
                              > zyciowa wiedzą....

                              Princessa, no rozumiem. :) Czlowiek gdy ma sie kiepsko to tez
                              inaczej reaguje.
                              Nerwy puszczaja.
                              Ale biorac pod uwage konkrety... trzeba brac poprawke na to ze
                              czasy sie zmieniaja.
                              Metody leczenia tez.

                              Mi tez angine leczono antybiotykiem. Jesli juz liczymy dzieci, to
                              moja mama miala czworo i byla nieco przewrazliwiona przy pierwszym w
                              szczegolnosci ;)
                              Niejedna wizyte prywatna zaliczylam a ze tato w pogotowiu pracowal
                              to i wiedza do ktorego lekarza najlepiej z pierwszej reki byla. ;)

                              M in przypadly mi w udziale i takie cuda jak delbeta + konska dawka
                              penicyliny w celu leczenia jeczmieni i zatok :P
                              Nawiasem mowiac na penicyline(i inne pokrewne) mam obecnie uczulenie
                              (ciekawe dlaczego ;) )co utrudnia bardzo zycie gdy jest naprawde
                              potrzebna bo to np jeden z najodpowiedniejszych antybiotykow w
                              czasie ciazy czy przy karmieniu.
                              Delbeta...no coz, czytajac co nieco na jej temat, dziekuje
                              niebiosom ze uniknelam nierzadkich wcale skutkow ubocznych. :0


                              Teraz... gdy moje dziecko razu pewnego mialo angine i lekarz ja w
                              zasadzie odkryl(bo ja przy standardowych objawach(wlasciwie jedynym-
                              goraczka) podejrzewalam raczej drogi moczowe) i przepisal antybiotyk
                              to wiedzac juz co nieco w temacie, wstrzymalam sie z jego podaniem i
                              choroba sama przeszla. ;)
                              Oczywiscie nie bylo latwo bo dziecko mialo goraczke, plakalo, nie
                              chcialo jesc, nie obylo sie bez slynnego calpolu na noc zeby choc
                              oko zmruzyl.
                              No nie bylo lekko ale przeszlo. I wiecej nie wrocilo. ;P
                              Wierze tez ze dzieki temu jego odpornosc sie wzmocnila i nie choruje
                              co chwile.
                              Co innego gdyby to byly nawracajace anginy i ewidentnie bakteryjne
                              (wtedy zreszta chcialabym najpierw zrobic wymaz z gardla) ale faktem
                              jest ze w duzej czesci to wirus jest powodem (zwlaszcza gdy angina
                              rozwinela sie w nastepstwie pzreziebienia) i z antybiotykiem warto
                              sie wstrzymac bo nie tylko nie pomoze ale moze i zaszkodzic
                              (wybijajac te dobre bakterie i robiac miejsce wirusowi ktory sie
                              jeszcze bardziej panoszy i zaprasza kumpli ;))

                              I zeby nie bylo... jestem w stanie zrozumiec dlaczego ten konkretny
                              lekarz przepisal dziecku antybiotyk- byl na zastepstwie, nie znal
                              mnie, mojego podejscia, nie wie czy nie jestem np rodzicem mocno
                              zapracowanym czy nieodpowiedzialnym ktory zamiast obserwowac dziecko
                              i ew wrocic z nim znowu gdy nie bedzie poprawy, zostawi to jak jest
                              i a nuz dojdzie do powaznych komplikacji.

                              Siostra leczyla u dzieci anginy antybiotykiem. Rok czy dwa lata
                              temu mieli jedna po drugiej. Oczywiscie na pierwsza antybiotyk. Na
                              kazda kolejna tez. W koncu sie zaparla, nie podala przy ktorejs
                              kolejnej, za to pedzlowala dziatwie gardla, odczekala troche
                              i...warto bylo moze bo to byla ostatnia angina z rzedu.
                              Niestety po antybiotyku organizm jest oslabiony i szybciej cos
                              lapie wiec bardzo prawdopodobne ze stad te nawroty a gdy organizm
                              sam zawalczyl to i odpornosci nabral.

                              Nikt tu chyba nie mowi o medycznym wyksztalceniu ale wydaje mi sie
                              ze podstawowa wiedza, zainteresowanie wlasnym organizmem i tym jak
                              funkcjonuje, obserwacja siebie, wsluchanie sie w swoje cialo (a nie
                              w to co nam wpojono) i tak, poczytanie troche...to sa rzeczy jak
                              najbardziej wskazane.

                              Moja mama tez mi wpajala rozne rzeczy. Teraz jednak jest po
                              leczeniu nowotworu jelita (nie sadze by tony lekow jakie spozyla, na
                              recepte, na wlasne zyczenie i bez recepty jesli sie dalo) byly w tym
                              bez znaczenia. I co?
                              I poglady jej sie znaczaco zmienily. ;)
                              Zreszta za rada onkologa ktory nie tylko na zywienie kazal zwracac
                              uwage ale ogolnie na wszystko co do organizmu idzie i ma z nim
                              kontakt (rowniez leki w kurzym miesie np)
                              Zatoczyla kolo i jest nam dopiero teraz po drodze.

                              I nie chodzi bynajmniej o wyreczanie lekarzy. Tak juz jest ze tylko
                              my mamy mozliwosc poznania siebie najlepiej, zaden lekarz tego za
                              nas nie zrobi I po pierwsze zapobiegania, po drugie pomagania sobie
                              gdy przytrafia sie cos na co nie ma leku.
                              No niestety, niby pewne rzeczy lecza sie same, ale tez nie nalezy im
                              tego utrudniac. Trzeba wtedy zadbac o diete, moze i zastosowac
                              jakies domowe metody jesli ktos w nie wierzy.
                              Oczywiscie ze zdarzaja sie lekarze beznadziejni.
                              Jak w kazdym zawodzie. Ani ranga zawodu ani nic innego nie zmienia
                              tego faktu.
                              Jesli sie jednak czepiam to wylacznie gdy oczekiwania, zarzuty sa
                              od czapy.
                              Jak np zarzut bliskiej mi( w sensie spokrewnionej) osoby `bo dohtur
                              byl czarny i przyjechal sobie poprawic` :/
                              Ze za malo usg, ze brak badania wewnetrznego w ciazy rutynowo, zena
                              przeziebienie tylko calpol... ze... no jest troche tego.

                              Jestem tez w stanie sobie wyobrazic ze jesli pacjent(czy opiekun)
                              zna slabo jezyk i przychodzi na wizyte ze slownikiem czy tlumaczem
                              to dla lekarza to bynajmniej nie jest ulatwieniem bo taka wizyta
                              zdecydowanie wiecej czasu pochlania niz normalnie.
                              Oczywiscie to nie usprawiedliwia powsciagliwosci informacyjnej tegoz
                              lekarza ale i trzeba przyznac ze latwo mu tez nie jest.
                              Zwlaszcza jesli przychodnia ma wiecej niz jednego takiego pacjenta
                              ( a pewnie w niektorych rejonach tak wlasnie sie sprawy maja)
                              Przykro tez ze niektorzy z gory zakladaja ze Polak to pewnie ni w
                              zab nie rozumie wiec szkoda czasu na tlumaczenie. Cos takiego nie
                              powinno miec prawa bytu...ale tez daje mi do myslenia bo oznacza
                              prawdopodobnie ze ten konkretny lekarz niejednego niekumatego rodaka
                              mial juz w swoim gabinecie.
                              Tym bardziej rozumiem bo zdarza mi sie tlumaczyc i za glowe sie
                              lapie jak niektorzy (ot np tacy z 10 letnim stazem pobytu tutaj 8-
                              O ) zamotali sie w roznych sprawach- ewidentnie przez brak
                              znajomosci podstaw jezyka kraju w ktorym od dekady mieszkaja,
                              pracuja i planuja sobie zycie na stale ulozyc 8-O
                              No i tak tworzy sie powszechna opinia o konkretnej nacji.
                              • princessa24 Re: Ten nieszczesny paracetamol... 23.02.08, 18:05
                                juz wczesniej przyznalam gypsi,ze mnie poniosly emocje:) fakt, masz
                                racje lekarzom nie chce sie tłumaczyc... mnie tez oswiadczyl z góry
                                paracetamol i tyle...dopiero na moja dociekliwosc raczył powiedziec
                                kilka zdan wiecej...mnie sie wydaje,ze poprostu ja trafiłam na
                                lekarza,któremu było obojetne , bo gdyby naprawde był przeciwny
                                podania antybiotyku moglby wyt;lumaczyc dlaczego...
                                w poslce tez sie spotkalam z lekarzami obojetnymi, np. ginekolog
                                ktory kazał brac dostinex po jednej tabletce dziennie przez 3
                                miesiace na hiperprolaktynemie na podstawie ...1 badania
                                krwi...jedno op. 8 tabletek to koszt 350 zł to nic, i ze kobiety
                                biora 1 tabletke na tydzien nie raz... poprostu lekarz chciał
                                zarobic nie baczac na moje zdrowie...dodam,ze powinien mnie wyslac
                                do endokrynologa najpierw, skierowac na badania hormonow głownie tsh
                                a przede wszytski rezonans i tomografia.... a jeszcze test z mtc...
                                o tym dowiedzialam sie od innych lekarzy gdzie po skutkach ubocznych
                                leku mdlałam,zle sie czulam i szukalam przyczyny okazało sie dopiero
                                co za lekarz bez odpowiednich badan juz mnie leczy na ...nie wiadomo
                                na co...
                                dlatego moje zaufanie do lekarzy troszke podupadło choc wiem,ze sa
                                fachowcy, i dla mnie zachowanie tego GP poprostu wydalo sie nie na
                                miejscu ze przy anginie tylko paracetamol i sio do pracy. Ze sie
                                powtórzę, no tak zostałam wychowana na takiej wiedzy...no w polsce
                                pdaje sie antybiotyk na wszystko prawie ze... takze moze i jest
                                lepiej bez ale oragnizm powinna sie raczej hartowac wczesniej bo
                                teraz chyba za pozno albo? no ja nie wiem.
                                Jesli kogos urazilam przepraszam...
                                • jj1978 Re: Ten nieszczesny paracetamol... 23.02.08, 18:44
                                  nie pisze tego bezporednio do ciebie bo napewno nie jestes jedyna
                                  osoba ktora spedzila duza czesc zycia leczac sie. takie mam wrazenie
                                  keidy czytam twoje posty. moja mama jest polozna i raczej
                                  przeciwniczka antybiotykow wiec w szkole bylam jedyna osoba ktora na
                                  bole glowy, gardla, goraczke i wszelkie przeziebienia brala cos co
                                  bylo wtedy odpowiednikiem paracetamolu chyba - kalcypiryna sie to
                                  nazywalo. uwazalam ae bylo to bardzo niesprawiedliwe bo musialam
                                  jeszcze na dodatek chodzic do szkoly a moi koledzy z kazdym
                                  przeziebieniem byli u lekarz i mieli zwolnienia. podobno mialam
                                  trzeci migdal i inne straszne rzeczy ale jakos interwencje lekarskie
                                  nie byly az tak niezbedne najwyrazniej.

                                  teraz mam sie calkem dobrze i dalej uzywam lekow na zbicie
                                  goraczki/decongestants kiedy sie przeziebie i zyje, i nie musze
                                  biegac do lekarza z byle powodu. troche dystansu do wlasnego stanu
                                  zdrowia sie czasem przydaje - aktywny tryb zycia (30 - 40 min cardio
                                  pare razy w tygodniu) pomaga lepiej niz wizyty u GP.
                                  • princessa24 Re: Ten nieszczesny paracetamol... 23.02.08, 19:27
                                    Piszesz,ze Twoja mama pozlożna byla i nie chciala stosowac
                                    antybiotyków no ok. W mojej miejscowosci pamietam nasi pediatrzy,
                                    lekarze rodzinni czesto stosowali antybiotyki.Zreszta bylo juz o
                                    tym ,ze polscy lekarze czesto stosuja antybiotyk czasami nieslusznie
                                    i ja to popieram ale... wejdz na kazda strone internetową, poczytaj
                                    gdziekowliek...jak radzila gypsi zanim pojdziesz do lekarza dowiedz
                                    się...no i nawet patrzac na jej rade na kazdej stronce dotyczacej
                                    anginy radza wizyte u lekarza i zastosowanie antybiotyku...

                                    Nie chce mi się powtarzac po raz kolejny tego co wczesniej napisalam
                                    o doswidczeniu, przyzwyczajen itp. bo nawet jakbym padla tu na
                                    kolana i prepraszała za swoje emocje to i tak wybaczenia nie
                                    uzyskam;))) no cóż mam nadzieję,ze jak ktos bedzie chory to lekarz
                                    nie potraktuje was rzeczowo :))

                                    A swoja drogą tak się zastanawiam.... gdybym poszła do tego lekarza
                                    nie swiadoma ,ze to angina lub nieswiadoma skutków anginy czy
                                    antybiotyków, dostala ten paracetamol, zapytala czy moge isc do
                                    pracy i lekarz odpowiedziałby ,tak jak mi ze tak bez obaw po
                                    paracetamolu mi wszystko przejdzie....I ja bym poszła bo n. nigdy
                                    nie miałam wczesniej anginy i nie znam sie i slepo wierze lekarzowi
                                    w koncu to on tu jest fachowcem...
                                    Ciekawe czy jakbym zarazila polowe pracownikow, klientów...i jeszcze
                                    sama padła gdzies tam... hmmm -pewnie zaraz znowu mnie zjedziecie
                                    ale takie głupie cos mi przyszlo do glowy;)))
                                    • mysz2006 Re: Ten nieszczesny paracetamol... 23.02.08, 19:55
                                      slucha princessa24, przestan sie katowac, bo nam jeszcze ze stresu nie wyzdrowiejesz

                                      osoba ktora choruje i ma goraczke jest vulnerable i faktycznie trzeba do niej podejsc opiekunczo. No ale nie kazdy lekarz ma to we krwi, o czym juz pisalam ponizej.

                                      Dodam ze angina moze byc zarowno bakteryjna jak i wirusowa, bez wymazu sie tego nie ustali, Czasem mozebyloby i lepiej wziasc antybiotyk jak ropnieje, tak na wszelki sluczaj zeby nie czekac na testy. Ale w UK na prawde anginy nie traktuje sie jako tragedie, bo tonsilitis czesto ustepuje sam bo organizm sobie z infekcja sam radzi.

                                      Co by bylo gdyby... gdybys poszla do pracy, ano nic, najprawdopodobniej 'przechodzilabys' chorobe i moze pozarazalabys podatne osoby

                                      zdrowia zycze
                                      • jj1978 Re: Ten nieszczesny paracetamol... 23.02.08, 20:15
                                        dokladnie, tez zycze duzo zdrowia.

                                        BTW dobra dieta i aktywnosc fizyczna naprawde pomagaja, wczezniej
                                        nie wierzylam tak bardzo w "cudowne" dzialanie zdrowego trybu zycia,
                                        ale dieta bogata w odpowidnie skladniki odzywcze, warzywa i owoce +
                                        bieznia albo cross trainer pare razy w tygodniu to podstawa. czasem
                                        sie nie chce to prawda, ale wyzszy poziom energii i lepsze
                                        samopoczucie po silowni pomaga, podnosi odpornosc i poprawia
                                        samopoczucie, przynajmniej moje:)
                                        • princessa24 Re: Ten nieszczesny paracetamol... 23.02.08, 20:41
                                          Z miła chęcią zapisalabym się na silownie, basen fitness..niestety..
                                          tutaj w Total fitness musze podpisac umowe z nimi i miesicznie
                                          placic sporo-za duzo jak na moja kieszen niestety a szkoda:(wiec,
                                          znalałam basen w jakims hotelu , niedrgo bo basen przygotowany dla
                                          klientow a nie kazdy korzysta wiec zeby utrzymac biora ludzi z
                                          zewnatrz ... czekam az zrobi sie cieplo wtedy rakietka w reke i na
                                          korcik..co do warzyw..no jem ale niestety warzywa w tutejszych
                                          supermarketach typu tesco to chemia głownie z Holandii(pracowalam 3
                                          lata na szklarnaich) wiem co to tam hodują grrr... a niestety nie ma
                                          w mojej miescinie zadnego sadu gdzie mogłabym zdrowe warzywka
                                          kupic...:( ubolewam nad tym bo jestem przyzwyczajona do do ogrodka
                                          babci i świeżych pomidorków ogórkow:)
                                          Zdrowy tryb zycia tez jest drogim trybem zycia...patrzac na ceny w
                                          naszym total fitnes:)czekam az otworza cos innego tanszego bo
                                          narazie jedynie to mamy.
                                          • mysz2006 Re: Ten nieszczesny paracetamol... 23.02.08, 21:07
                                            cieplo to sie moze zrobic dopiero w czerwcu, wiec nie czekaj

                                            nie pamietam juz czy masz dzidzisia - zrob sobie power walk z wozkiem albo sama. Kup skakanke albo hula hop.

                                            co do warzywek - akurat dzis w porannej TV mowili o chodowli pomidorow - mozesz posiac nasionka i kultywowac je na parapecie w kuchni no i poszukaj farmer's market w okolicy. Mozesz sie tez dowiedziec w lokalnym councilu czy przypadkim nie maja jakiejs dzialki do wynajecia. Poki co szprycuj sie multivitamina.
                                          • eballieu Re: Ten nieszczesny paracetamol... 23.02.08, 21:10
                                            Mysz2006 napisala:
                                            "Jednakze, skoro Wam tak bardzo na zdrowiu zalezy, a to co panstwo
                                            moze Wam zaoferowac za darmo (nie klocmy sie o te skladki NI, bo to
                                            w sumie grosze) jest nieadekwatne do waszych spodziewan,
                                            zainwestujcie w prywatne ubezpieczenie i bedziecie mialy problem z
                                            glowy. Na cos trzeba pieniadze wydawac, a chyba nie ma lepszej
                                            inwestycji niz zdrowie - wlasne lub rodziny.

                                            Tak poza tym to na prawde nie rozumiem skad te wszystkie lamenty,
                                            skoro do UK przyjechali w wiekszosci ludzie mlodzi i energiczni. Toc
                                            to przeciez zdrowiem powinniscie tryskac a nie po przychodniach sie
                                            paletac. Moze na prawde warto spojrzec na siebie jaki tryb zycia sie
                                            tu prowadzi, jak sie odzywiacie, jaka macie kondycje, w jakich
                                            warunkach mieszkacie.... "

                                            Zainwestowalismy w prywatne ubezpieczenie. Chirurg, ktorego tu
                                            odwiedzilam, az zaswiecil oczami na jego widok i byl bardzo chetny
                                            do wspolpracy. Pediatra trzymal nas zawsze po godzince, bo Allianz
                                            swietnie zwraca z ta karta ktora mamy.

                                            Brzydze sie warunkami w jakich zyje. Wiesz dlaczego? Bo jak
                                            wyjerzdzam z enklawy bogactwa, to widze ubustwo i ogromna przepasc.
                                            Serce mnie boli i dreszcze mam na plecach kiedy ide ulica
                                            najblizszego miasta. Jest mi cholernie smutno, ze ta przepasc jest
                                            ogromna.
                                            Tego nie widac np. w Holandii.

                                            Wyobrazasz sobie, ze istnieja kraje w zachodniej Europie, gdzie
                                            lekarz ma czas dla pacjenta, gdzie recepcjonistki nie zajmuja sie
                                            wypisywaniem skierowan, bo do wielu specjalistow bez skierowania sie
                                            idzie. Gdzie mimo wysokiego podatku dochodowego, placi sie za uslugi
                                            medyczne, ale ceny dostosowane sa do srednich zarobkow.
                                            Lekarz nalezy do tego samego klubu tenisowego, co piekarz,
                                            nauczyciel, ekspedientka ze sklepu, adwokat, inzynier. Robi zakupy w
                                            tej samej piekarni co emeryt, kupuje mieso i rybe w tym samym
                                            sklepie co emeryt.

                                            Tyle w tym temacie.


                                            • gypsi Re: Ten nieszczesny paracetamol... 23.02.08, 21:23
                                              Niewatpliwie UK krajem socjalistycznym nie jest.
                                              I jak dla mnie - swietnie, socjalizmu sie naogladalam i na wlasnej skorze
                                              naczulam przez pol zycia. I wystarczy.

                                              Ze zacytuje Pietrzaka - "albo jest rownosc, albo jest dobrobyt".
                                              • eballieu Re: Ten nieszczesny paracetamol... 23.02.08, 21:45
                                                Gypsi, ale o czym ty piszesz?
                                                Ja o krajach, w ktorych silna klasa srednia stanowi wiekszosc, a Ty
                                                o socjalizmie.

                                                Pierwszy raz szczeka mi opadla, kiedy zobaczylam, ze wcale nie w
                                                ankiecie badajaca opinie spoleczna, tylko formularzy do wyboru
                                                poza "pan","pani" i itp., bylo co? DOKTOR. Dobre sobie. Ze niby co,
                                                za pozycje spoleczna mnie tu szybciej/inaczej obsluza? Za socjalizmu
                                                wlasnie mialam taka rodzinna ksiazeczke, dzieki ktorej jako rodzine
                                                pracownika sluzby zdrowia miano nas obslugiwac w przybytkach
                                                powyzszej bez kolejki. Wstret do tego mialam, a jeszcze wiekszy do
                                                pytania - a po co czekaliscie w kolejce:-(

                                                Kiedys smiechem prysknelam, jak przeczytalam, ze angielscy lekarze
                                                specjalsici korzystaja z prywatnych ubezpieczen zdrowotnych, bo dla
                                                dobra pacjentow chca szybciej byc leczeni i szybciej moc wracac do
                                                pracy. Dodatkowo, to dla nich byloby strasznie krepujace lezec na
                                                tej samej sali, co np. ich pacjent.

                                                Wyslannicy Boga?





                                                • eballieu Re: Ten nieszczesny paracetamol... 23.02.08, 22:30
                                                  Gypsi, a zeby fachowo dyskusje zakonczyc, to zapodam tylko dwa
                                                  haselka do poczytania:
                                                  - social mobility i welfare state, wszystko w kontekscie UK, a jak
                                                  bedziesz miala czas i ochote, to poczytasz i o porownaniach.

                                                  • gypsi Re: Ten nieszczesny paracetamol... 23.02.08, 22:37
                                                    Dziekuje, poczytam.
                                                • gypsi Re: Ten nieszczesny paracetamol... 23.02.08, 22:34
                                                  Ten Dr tutaj to nie tylko lekarz, to kazdy doktor z doktoratem - taki przejaw
                                                  niegdysiejszej tytulomanii, choc prawda - obsluguja szybciej/inaczej. Lordow np.
                                                  tez - bedziesz sie buntowac?;)

                                                  Jeszcze jest pare innych "zaszlosci" - np. z czasow kiedy GP pracowali 24/7
                                                  pozostal tez priorytet w naprawach usterek telefonicznych w BT albo prawo do
                                                  odliczania od podatku pensji zony rejestrujacej pacjentow telefonicznie i
                                                  pomagajacej mezowi w pracy, itp.

                                                  Kto sie czym krepuje i jak zadziera nosa, to nie moja sprawa, ale zeby lekarz
                                                  dobrze i sprawnie pracowal pewien komfort musi miec.
                                                  I nie mowie tu o drogim samochodzie (choc wygodnym juz tak - dla GP to w koncu
                                                  narzedzie pracy do 2-3 wizyt dziennie) ale o sprawach oszczedzajacych czas,
                                                  pozwalajacych go przeznaczyc na doksztalcanie i wypoczynek, a nie latanie z
                                                  wywieszonym jezorem od pracy do pracy.
                                                  Typu pensja pozwalajaca na zatrudnienie pomocy domowej, wyznaczone miejsca
                                                  parkingowe pod praktyka, obsluga poza kolejnoscia czasami - nie dlatego, ze to
                                                  uwlacza czyjejs godnosci, ale zwyczajnie zabiera czas i meczy. A zmeczony
                                                  lekarz, to mylacy sie lekarz, co pacjenta moze kosztowac czasami niewiele, a
                                                  czasami zycie.

                                                  Juz byl taki watek, kiedy to rzucilyscie sie na mnie, za poglad ze lekarzom "sie
                                                  nalezy" i zaczela sie przepychanka ktory zawod odpowiedzialny bardziej. Poki co,
                                                  w tzw. rozwinietych krajach ta w pewnym sensie wyjatkowa pozycja lekarza jest
                                                  ciagle faktem. I jakos spoleczenstwa nie maja z tym wiekszych problemow -
                                                  rozumieja, aczkolwiek rowniez wymagaja. I wierza, ze oddaja sie w rece fachowcow
                                                  - przez 2 lata tutaj zdarzylo mi sie RAZ, ze pacjentka poprosila o podanie
                                                  wyniku badania, zwykle nie zawracaja sobie tym glowy, bo ufaja, ze ja jestem od
                                                  tego, zeby sprawdzic i dopilnowac. I leczyc najlepiej jak mozna.
                                                  Nawet Shipmanowi sie nie udalo tego zniszczyc;)
                                              • ollie1 Re: Ten nieszczesny paracetamol... 23.02.08, 23:03
                                                gypsi napisała:

                                                > Niewatpliwie UK krajem socjalistycznym nie jest.
                                                > I jak dla mnie - swietnie, socjalizmu sie naogladalam i na wlasnej skorze
                                                > naczulam przez pol zycia. I wystarczy.
                                                >
                                                > Ze zacytuje Pietrzaka - "albo jest rownosc, albo jest dobrobyt".

                                                A ja sparafrazuje Orwella:
                                                Jak się siedzi na szczycie drabiny i blisko koryta to pewnie że jest świetnie!
                                                Można za przeproszeniem "srać" na tych co niżej.

                                                Są ludzie, którzy taki właśnie system uważają za lepszy i sprawiedliwszy. Zazwyczaj są to ludzie, którzy nie wysadzają nosa spoza swojej "enklawy bogactwa" i ślepi są na ubóstwo dookoła. Im jest dobrze więc jest ok.
                                                Na szczęście socjalizm nie jest jedyną alternatywą.

                                                Poza tym pewna niekonsekwencja jest w tym co piszesz.
                                                Z jednej strony uważasz, że lekarzom należy się więcej, mają prawo do wypoczynku, obsługi poza kolejnością (sic!), pomocy domowej, bo ich zawód jest taki specjalny, przecież muszą być wypoczęci, muszą się dokształcać.
                                                A w kolejnym poście piszesz, że:
                                                - to pacjent powinien sam się dokształcić przed wizytą u lekarza, interesować, czytać i najlepiej leczyć sam u farmaceuty,
                                                - a po drugie lekarze mają prawo do pomyłek tak samo jak wszyscy inni i jak się komuś nie podoba do sądu.

                                                No to w końcu zdecyduj się: lekarze są specjalni czy nie? Bo póki co to z twoich wypowiedzi wynika, że specjalni są tylko jeśli chodzi o przywileje, ale jeśli chodzi o konsekwencje to już są równi z innymi.

                                                Jeśli zasługują na specjalne traktowanie, specjalne pensje, specjalne przywileje to może jednak też powinni wziąć równie specjalną odpowiedzialność za swoją pracę?
                                                • gypsi Re: Ten nieszczesny paracetamol... 23.02.08, 23:34
                                                  Nie "sram" na nikogo ponizej - skad ten pomysl? A na dole drabiny spolecznej tez
                                                  juz bylam, wtedy kazdy fachowiec (bioracy 1/5 mojej pensji za 15 minut pracy w
                                                  rodzaju skrocenia o pol metra rury od gazu i ponownego podlaczenia kuchenki)
                                                  uwazal, ze tak jest OK.

                                                  A nie bierzemy odpowiedzialnosci? Wiesz ile kosztuje OC lekarza?
                                                  To jest wlasnie odpowiedzialnosc.
                                                  A poza sadem cywilnym jest jeszcze izba lekarska (tu GMC) - blad czy niedbalosc
                                                  moze lekarza kosztowac utrate prawa wykonywania zawodu, w powaznych przypadkach
                                                  nawet do konca zycia. Zostajac lekarzem ma sie tego swiadomosc, zwlaszcza tutaj.


                                                  Nie widze zadnej niekonsekwencji w tym, ze od lekarza wymagam, zeby byl tip-top,
                                                  a od pacjenta zeby sie interesowal wlasnym zdrowiem.
                                                  Natomiast zdumiewa mnie jak kolejna osoba umniejsza fachowosc farmaceutow - po
                                                  to przeciez przeszli specjalne szkolenia, zeby rozroznic kiedy moga sprzedac
                                                  antybiotyk na drobniejsze infekcje, a kiedy nie. I swietnie to robia, duza
                                                  pomoca sa rowniez wykonywane przez nich przeglady lekow pacjentom. Podobne
                                                  podejscie "nasi" maja tez do TYLKO pielegniarek. A to sa AZ pielegniarki:)
                                                  Czas sie przyzwyczaic, ze w NHS jest Primary Care Team -nie tylko GP ale Nurse
                                                  Practitioner, Practice Nurse, District Nurse, Midwife, Health Visitor, Optitian,
                                                  Physiotherapist, Pharmacist, Podiatrist, Dietitian...
                                                  Kazdy jest fachowcem w swojej dzialce i czesto potrafi rozwiazac problem bez
                                                  koniecznosci wizyty u GP. Nie bronie sie przed praca, ale czy to nie jest
                                                  marnotrawstwo konsultacji czasami, zebym mierzyla cisnienie pani na
                                                  antykoncepcji, bo ona do "tylko pielegniarki" nie pojdzie? A ktos chory sie w
                                                  tym czasie nie dostanie.

                                                  I coz takiego w obsludze poza kolejka? Miedzy 12 a 15 mam zdazyc z papierami,
                                                  wizytami, nie upchne w tym godziny w urzedzie czy banku. A pracuje 9-18, nie
                                                  powiem przeciez pacjentom - "sorki, ja bede dzis pozniej, bo do councilu musze".
                                                  Nie wpycham sie przeciez w te kolejki, sami jak sie zorientuja, ze lekarz, to
                                                  masymalnie przyspieszaja. To jedno pol dnia w tygodniu, ktore mamy wolne, nie
                                                  jest przeznaczone na zalatwianie prywatnych spraw, tylko doksztalcanie.
                                                  • eballieu Re: Ten nieszczesny paracetamol... 24.02.08, 12:02
                                                    Gypsi, spadywuje na lotnisko za chwile.
                                                    Pomoc domowa w okolicy, w ktorej mieszkam to normalka, nawet przy
                                                    zonie na pelnym etacie w domu.

                                                    Nie zycze Ci, zreszta za daleko mieszkasz, zeby Ci kiedys wjechal w
                                                    auto zasypiajacy pracownik City, ktory stoi w kolejce jak cos musi
                                                    zalatwic, do GP idzie prywatnie w sobote, bo w tygodniu - niestety
                                                    konkurencja w pracy jest ogromna i na dzien wolny z powodu wizyty u
                                                    GP nie ma mozliwosci. Pewnie jest to jego wybor, za chwile ktos
                                                    napisze, ze nie umie znalezc balansu i zlotego srodka.
                                                    Zreszta nie tylko pracownik City, hydraulik pracujacy na swoj
                                                    wlasny rachunek, pracownik restauracji i kazdy inny czlowiek tez
                                                    pracuje od rana do wieczora. A czasami zaczyna noca i konczy o
                                                    swicie.

                                                    Tak jak juz Ci napisalam wczesniej - ja sie wstydzilam w Polsce
                                                    korzystac z przywilejow. Tu rowniez sie wstydze. Tak juz mnie
                                                    wychowano. I w sumie bardzo sie z tego ciesze. Nie wyobrazam sobie,
                                                    zeby tylek na zakupy wozil mi kierowca.
                                                    Dzis na lotnisko tez popedzimy sami, wiesz dlaczego? Bo kierowca tez
                                                    czlowiek i moze wlasnie zajada sobie w pub'ie obiadek z rodzinka.


                                                  • gypsi Re: Ten nieszczesny paracetamol... 24.02.08, 14:08
                                                    Szczesliwej podrozy:)

                                                    Jasne, wszyscy pracuja duzo i dlugo. Ale zgodzisz sie chyba, ze zdrowie i zycie
                                                    jest jednak delikatniejsza materia niz operacje finansowe, instalacja wod-kan
                                                    czy danie w restaracji. Wiec z powodu hipotetycznej nieodwracalnosci lekarskiego
                                                    bledu, naprawde w interesie pacjentow lezy zapewnienie swoim lekarzom warunkow
                                                    do pracy, bo ja tego przywilejami nie nazywam.

                                                    W Polsce tez nie korzystalam z zadnych przywilejow, ani dla siebie, ani dla
                                                    dzieci, siedzialam w kolejkach w przychodniach jak kazdy. No moze raz, nie dalam
                                                    sie zbyc pielegniarkom i zaparlam, ze wejde do dziecka na sale pooperacyjna i
                                                    juz. I tu uzylam sily autorytetu, ale w takiej sytuacji kazdy by uzyl wszystkiego.

                                                    Jesli chodzi o kierowce... ktos zlosliwy skwitowalby moze: "ludzkie panisko".
                                                    Ale ja zlosliwa ani zawistna nie jestem.
                                                    To dobrze o Tobie swiadczy, ze potrafisz dostrzec potrzeby ludzi, ktorzy dla
                                                    Ciebie pracuja, chwala Ci za to. Ale na co, albo przeciwko czemu mial to byc
                                                    argument? Ze jestes lepsza, bo dalas kierowcy wolna niedziele? No nie zartuj.
                                                    Podkreslalas, ze w Belgii czy Holandii lekarze tak wespol w zespol ze zwyklym
                                                    czlowiekiem i ze to tak swietnie, a tu nie, wywyzszaja sie. Troche dziwnie to
                                                    brzmi w ustach kogos, kto mieszka w enklawie i ma kierowce, nie sadzisz?

                                                    Za wszelka cene usilujesz "dokopac" tutejszym lekarzom przeciwstawiajac im
                                                    kontynentalnych, ktorzy tacy zwykli i nie zadzierajacy nosa podobno, choc nie
                                                    bardzo mi sie chce w to wierzyc.
                                                    Wszedzie na swiecie sa ludzie i taborety, moze tu akurat tylko na tych drugich
                                                    trafilas?
                                                  • mysz2006 Re: Ten nieszczesny paracetamol... 24.02.08, 16:39
                                                    gypsi napisała:
                                                    >
                                                    > Jasne, wszyscy pracuja duzo i dlugo. Ale zgodzisz sie chyba, ze zdrowie i zycie
                                                    > jest jednak delikatniejsza materia niz operacje finansowe, instalacja wod-kan
                                                    > czy danie w restaracji. Wiec z powodu hipotetycznej nieodwracalnosci lekarskieg
                                                    > o
                                                    > bledu, naprawde w interesie pacjentow lezy zapewnienie swoim lekarzom warunkow
                                                    > do pracy, bo ja tego przywilejami nie nazywam.
                                                    >

                                                    no a nie mowilam :-)) ze lekarze maja manie wyzszosci

                                                    gypsi, parafrazaujac angielskie powiedzenie, jak siedzisz w dole to przestan pod soba kopac!

                                                    mozesz nam tu oczki mydlic ze nie uwazasz sie za lepsza i pacjenci sa odpowiedzialni za twoje warunki do pracy, kiedy np tacy strazacy, ktorzy tez ratuja zycie, i smiem twierdzic ze czesciej i bardziej doraznie niz GP, nie maja przywileju zalatwiania spraw w councilu w pierwszej kolejnosci i ich zarobki sa niewspolmiernie nizsze od GP.

                                                    Lekarze nie sa jedyna profesja ktora musi miec OC i placic skladki za rejstracje w regulating body, i moga za bledy w pracy poniesc konsekwencje zabronienia wykonywania zawodu. W porownaniu do zarobkow obie oplaty to sa znikome sumy.

                                                    Twoj argument ze GP maja wysokie wynagrodzenie, /wyzsze niz np. etatowi kardiochirugdzy (sic!)/ dlatego, ze potrzebuja pieniedzy na zatrudnienie sprzataczki w domu czy kupienie auta sa na prawde smieszne.

                                                    I moze przydaloby sie czasami GP postac w kolejce w councilu (az wierzyc mi sie nie chce, ze po tak krotkim stazu w UK o czyms takim wiesz!!), czy pod koniec tygodnia zastanowic sie czy priorytetem jest kupno dziecku nowych butow lub zaplacenie za wyjazd na oboz skautow kontra naprawa cieknacego dachu, albo co gorzej zplacenie rachunku za elektrycznosc - o karnecie na silownie juz nie wspomne -,zeby ich sprowadzic na ziemie jak inni ludzie, na ktorych ekspertyzie GP tez polega jak farmerzy czy kierowcy autobusow musza zyc.
                                                  • gypsi Re: Ten nieszczesny paracetamol... 24.02.08, 23:01
                                                    Pisalam o lekarzach w ogole, nie o GP. BTW kardiochirurg zarabia wiecej, i to
                                                    duzo, od GP, wiec moze najpierw sprawdz zanim znowu podeprzesz sie nieprawdziwym
                                                    argumentem?
                                                    O mozliwosci popelnienia bledu przez lekarza, nie o ratowaniu zycia przez GP.
                                                    O komforcie pracy lekarza, zeby przez zmeczenie czy rozproszenie nie zaszkodzil
                                                    pacjentowi.
                                                    Ale Ty cudem jakims wyczytalas, ze GP musi miec wyzsza pensje, bo musi miec na
                                                    sprzataczke i samochod...

                                                    Przy tak porazajacej argumentacji pozostaje mi tylko powiedziec - coz, widocznie
                                                    ci, ktorzy pozwalaja na takie proporcje zarobkow lekarzy do innych zawodow,
                                                    poupadali na glowe. En masse, we wszystkich krajach tzw. zachodu.
                                                    A ci beznadziejni Anglicy, co sami prosza mnie bez kolejki w banku czy councilu,
                                                    no to juz doprawdy, wlazidupstwo i tyle. Zupelnie godnosc zatracili.
                                                  • princessa24 Re: Ten nieszczesny paracetamol... 24.02.08, 23:13
                                                    A skąd ludzie w kolejce w banku wiedzą,ze jesteś lekarzem??? bo
                                                    raczej nie wiem kto stoi przede mną czy za mną...
                                                  • gypsi Re: Ten nieszczesny paracetamol... 24.02.08, 23:54
                                                    Ludzie w kolejce nie wiedza, nie mam blizny na czole;)
                                                    Ale zaraz po wejsciu, jak sie ustawiasz w kolejce, podchodzi ktos z obslugi,
                                                    pyta co chcesz zalatwic i o nr konta albo karty kredytowej.
                                                    A potem sprawdza w kompie i kieruje ruchem - pan do tamtego pracownika, pani tu
                                                    sobie usiadzie i chwile zaczeka, pan do okienka, itp. Musi co zapamietali mnie z
                                                    pyska, bo od razu prosza na bok.

                                                    Za pierwszym razem, zaraz po przyjezdzie, przezylam przesmieszna sytuacje.
                                                    Weszlam do banku zapytac tylko o dzienne limity wyplat. Mieszkalismy jeszcze w
                                                    hotelu, rzeczy spakowane, wiec jakies dzinsy i kurtke na grzbiecie mialam
                                                    zapewne. No i panienka jak zobaczyla karte, to zaczela wielkim glosem wolac
                                                    jakiegos Johna i wpadla w panike, ze nie moze go znalezc, poleciala na zaplecze
                                                    z ta moja karta. Wtedy ja wpadlam w panike, ze zaraz mnie aresztuja. A z
                                                    zaplecza wyszedl pan w pieknie skrojonym garniturze i poprosil mnie ze soba do
                                                    tylu, no to dopiero mi mina zrzedla. A on wpuscil mnie do wewnetrznego
                                                    gabineciku, posadzil, zapytal co do picia, a potem jaki mam problem i uprzejmie
                                                    objasnil, ze w tym banku, z ta karta w kolejce sie nie stoi.
                                                    No wlazodupstwo normalnie;)
                                                  • princessa24 Re: Ten nieszczesny paracetamol... 25.02.08, 02:12
                                                    To tak szczerze to mnie zaskoczyłaś, bo w naszym banku to mozesz
                                                    sobie postac... dopoki nie staniesz twarzą w twarz z Panią z okienka
                                                    czy z obsługi nikt wczesniej zadnych pytan nie zadaje.
                                                    No chyba,ze jest to osoba starsza czy niepełnosprawna no ale to
                                                    zrozumiałe.
                                                    a stanowiska sa tak w banku rozmieszczone,zeby klient sam wiedział
                                                    do gdzie ma sie ustawic do kolejki.Moze w kazdym banku inaczej jest.

                                                    Mnie tylko najbardziej boli kiedy zarejestruje sie do lekarza i ide
                                                    na umowioną wizytę na daną godzinę i przychodzę mimo wszystko
                                                    wczesniej to i tak czekam 40 min.czasem wiecej... to,ze czekam to
                                                    nic ale to,ze przychodzą ludzie po mnie...a idą wczesniej i wcale
                                                    nie wygladają na bardziej chorych ode mnie starszych czy
                                                    niepelnosprawnych(bo ci rozumiem w pierwszej kolejnosci). Mamy w
                                                    naszej przychodni monitorek gdzie wklikujesz swoje dane i wyskauje
                                                    Tobie godzina wizyty i nazwisko lekarza.Gdy siedzisz w poczekalni
                                                    widzisz w zasadzie co inni tam wklepują i czesto widze,ze
                                                    przykladowo Ja na godz. 11.00 do Dr X i przychodzi sobie taki
                                                    gosciu jakies 26 lat na oko, podchodzi wklepuje sobie i wyskakuje
                                                    11.25 dr x tak samo- a idzie wczesniej ode mnie... no to mnie
                                                    najbardziej dziwi... czy ostatnio komputerki cos padły w przychodni
                                                    i panie w rejestracji same wolaly...1,5 godziny siedziałam...

                                                    Od czego to zalezy ktoś wie???
                                                  • mysz2006 Re: Ten nieszczesny paracetamol... 25.02.08, 11:44
                                                    gypsi napisała:


                                                    > Ale Ty cudem jakims wyczytalas, ze GP musi miec wyzsza pensje, bo musi miec na
                                                    > sprzataczke i samochod...


                                                    nie cudem tylko w _twojej wlasnej_ wypowiedzi (vide ostatnie zdanie) ktora wklajam ponizej :-))


                                                    gypsi 23.02.08, 22:34 Odpowiedz

                                                    Kto sie czym krepuje i jak zadziera nosa, to nie moja sprawa, ale zeby lekarz
                                                    dobrze i sprawnie pracowal pewien komfort musi miec.
                                                    I nie mowie tu o drogim samochodzie (choc wygodnym juz tak - dla GP to w koncu
                                                    narzedzie pracy do 2-3 wizyt dziennie) ale o sprawach oszczedzajacych czas,
                                                    pozwalajacych go przeznaczyc na doksztalcanie i wypoczynek, a nie latanie z
                                                    wywieszonym jezorem od pracy do pracy.
                                                    Typu pensja pozwalajaca na zatrudnienie pomocy domowej, wyznaczone miejsca
                                                  • gypsi Re: Ten nieszczesny paracetamol... 25.02.08, 14:09
                                                    Wiesz co, podalam pierwsze z brzegu przyklady pozwalajace oszczedzic czas i
                                                    przeznaczyc go na odpoczynek i doksztalcanie, a Ty interpretujesz
                                                    konfrontacyjnie, aby koniecznie udowodnic swoja teze.

                                                    Te wynagrodzenia sa rowniez na oplacenie szkolen, przynaleznosci do roznych
                                                    organizacji zawodowych dobrowolnych i nie, a wreszcie zapewne maja - jak juz
                                                    gdzies kiedys pisalam - wynagrodzic dlugie i trudne zdobywanie kwalifikacji
                                                    zawodowych. Zeby wyksztalcic lekarza w Polsce potrzeba w tej chwili 11 lat od
                                                    matury w Polsce, tutaj dla GP 10, dla specjalisty 13.
                                                    Jest tylko pare innych zawodow, gdzie ksztalcenie trwa podobnie dlugo, ale u
                                                    lekarzy dochodzi dodatkowy czynnik - czyli praca z zywym czlowiekiem. I
                                                    kalkulacja wynagrodzen to uwzglednia.

                                                    Wiesz, ja sie nie nie interesuje i nie wypominam nikomu ile kto zarabia i co z
                                                    ta kasa robi. Jesli chcialabym zarabiac jak finansista z City, to postaralabym
                                                    sie zostac finansista, ale nie zoladkowalabym sie, ze ma za duzo. Skoro ktos mu
                                                    tyle placi, to znaczy ze jest za co.
                                                    A jesli uwazam, ze ktos nie wypelnia nalezycie swoich obowiazkow, to zastanawiam
                                                    sie co moge zrobic - zglosic przelozonemu, napisac do szefa firmy, organu
                                                    nadzorczego, itp.
                                                    Tak samo z lekarzami - jestes pewna, ze masz racje, a lekarz nie zachowuje
                                                    standardow "Good Medical Practice", to idz z tym gdzie trzeba.

                                                    Dla mnie EOT.
                                                  • mysz2006 Re: Ten nieszczesny paracetamol... 25.02.08, 19:05
                                                    niestety gypsi nie przekonalas mnie swoja wypowiedzia, masz archaiczne podejscie do wagi zawodu lekarza w porownaniu do innych zawodow, wystarczy zwrocic uwage na twoj post troche wyzej na temat oceny wartosci pracy czlowieka ktory skracal rurke zeby kuchenke przeinstalowac.

                                                    A co do zoladkowania sie ile kto zarabia - kryjesz chyba glowe w piasek, albo udajesz ze nie wiesz, ze ludzie uwazaja pensje lekarzy za skandaliczne, kiedy budzet NHS cierpi na brak pieniedzy na lekarstwa. Slyszalas o drug post-code lottery?

                                                    faktycznie, lepiej zakonczmy temat!
                                            • princessa24 Re: Ten nieszczesny paracetamol... 23.02.08, 21:28
                                              tak mi przypomniałas o tej Holandii...pamietam, dolali jakis nowych
                                              chemikalii i dostalam strasznej alergii i mnie do lekarza szef
                                              wysłał... ja wtedy ledwo angielskiego ledwo holenderski wiec, bałam
                                              się jak z nim się dogadam ...o dziwo... tłumaczył jak tylko
                                              potrafił, dokaldnie spokojnie z usmiechem:0 wytlumaczył mi jak
                                              dostałam ta alergię, dlaczego, co mi przepisuje, jak to mam
                                              stosować;) mimo,ze poczekalnia pełna ludzi o dziwo... :)))
                                              Ale wiem,ze w Holandii tez paracetamol stosują czesto, wiem od
                                              współpracowników,ktorzy nie zawsze mieli to samo zdanie na temat
                                              lekarza....

                                              wiec chyba wniosek jeden...sa lekarze i lekarze:))
                                              tak jak wspomnialam o tym jednym w polsce co mi hiperprolaktynemie
                                              leczył...nastraszyl gruczolakiem, ze moze mam wiec lepiej brac ten
                                              lek( za recepte dostawal chyba kase od tej firmy nie wiem) jesli
                                              któras z was miala klopoty z prolaktyną powinna wiedziec o co
                                              chodzi...

                                • mama5plus Re: Ten nieszczesny paracetamol... 23.02.08, 21:18
                                  takze moze i jest
                                  > lepiej bez ale oragnizm powinna sie raczej hartowac wczesniej bo
                                  > teraz chyba za pozno albo? no ja nie wiem.

                                  Mysle ze nigdy nie jest za pozno. Ja zaczelam mniej wiecej od 26go
                                  r.z. ;) A wlasciwie troche pozniej bo dopiero przy pierwszym dziecku
                                  zalecenie(tutejszej lekarki) by obnizyc temp w domu trafilo jakos do
                                  mnie. ;) I na szczescie bo przynajmniej dziecko mialo dobry start. :)

                                  Dodam ze wczesniej sporo chorowalam (mam jeszcze ksiazeczke zdrowia
                                  studencka i tam wszystko powpisywane skrupulatnie a i przed studiami
                                  tez pamietam ze sporo). Pewnie nie bez znaczenia bylo bierne palenie
                                  (moj tato glownie), moze i stres ale i cieplolubnosc, suche
                                  powietrze w domu, dieta tez pewnie no i leki gdy tylko cos.
                                  Nawet niekoniecznie antybiotyki ale rozne niby to pomocnicze.

                                  Po przyjezdze pewnie jeszcze swieze bakcyle i rozlozylo mnie
                                  kompletnie.
                                  A pozniej juz tylko lepiej. Pomogla chyba tez zmiana diety, w domu
                                  jest ok 17-18 st, noca nawet mniej. Katar raz w roku i to by bylo na
                                  tyle jesli o temat infekcji chodzi. Dlatego zdecydowanie jestem za w
                                  temacie tubylczych metod. Bo mi na zdrowie wyszly.:)
    • azbestowestringi tylko bardzo prosze 22.02.08, 17:39
      nie dawac paracetamolu zwierzetom, bo powoduje ciezkie zatrucie :(((
      a niestety wielu wlascicieli podaje zwierzakom "ludzkie" leki, ktore
      niestety pogarszaja sprawe, czasem nieodwracalnie.
      tak chcialam swoje weterynaryjne trzy grosze dorzucic :)
      • gypsi Re: tylko bardzo prosze 22.02.08, 17:44
        No, sama pamietam jak w Polsce o Ampicyline dla kur prosili albo sterydy w
        masciach dla kotow, bo "ludzkie" tansze byly.
        Wy, weterynarze, to straszni zdziercy jestescie podobno;)
        • azbestowestringi Re: tylko bardzo prosze 22.02.08, 18:18
          ludzkie tansze i to duuuuzo tansze. ale firmy farmakologiczne sobie
          licza nie wiadomo ile za odpowiedniki dla zwierzat. nie wiem czemu
          jest taka roznica w cenie - moze kwestia licencji?
          a uslugi weterynaryjne sa i tanie i drogie, zalezy co i z ktorego
          punktu widzenia/siedzenia sie na nie patrzy ;)
          najlepiej wykupic ubezpieczenie :D
    • ewmag Re: Ten nieszczesny paracetamol... 22.02.08, 17:50
      Rzucac sie na Ciebie nie bede, rozumiem, czemu to napisalas. Ty moze
      nie do konca rozumiesz, ze przy pierwszym dziecku lub pierwszej
      chorobie u dziecka, cokolwiek by to bylo, matka (niebedaca lekarzem,
      pielegniarka itp.) moze byc przewrazliwiona i tu OBOWIAZKIEM lekarza
      jest ja uspokoic i wyjasnic troche, a nie powiedziec "Calpol. Next!"
      (owszem, przesadzam). Pomijam tu brak zrozumienia z powodow
      jezykowych, bo i Twoj post nie o tym.

      ALE:

      > Po drugie - obowiazkiem pacjenta jest BYC ZAINTERESOWANYM swoim
      stanem i
      > czytac, pytac, a nie oczekiwac, ze ktos za niego zalatwi, dowie
      sie, podsunie
      > na tacy gotowca.

      Czy jakbys budowala dom, to uwazalabys za swoj obowiazek
      przestudiowanie sposobow kladzenia plytek, montowania instalacji
      elektrycznych itp. do tego stopnia, zeby stwierdzic ze pan X robi to
      nie tak, czy jednak liczylabys na to, ze jak zatrudniasz
      specjalistow od poszczegolnych robot, to oni beda wiedzieli, co i
      jak zrobic, jak Ty im powiesz, co chcesz miec? Juz nie wspominam o
      projektowaniu - tez bys od razu tone podrecznikow do architerktury
      przerobila?

      "czytac, pytac itp." - czy nie po to ten lekarz "tyle" lat poswiecil
      na nauke, zeby to on byl od "czytania"? Podobno na bierzaco sie
      doksztalca, czy nie powinien byc ta osoba, ktora pyta i sprawdza i
      probuje postawic diagnoze, a jak nie potrafi, to kieruje do
      specjalisty? Tego sobie nikt sam nie zalatwi. Czy uwazasz, ze
      wysluchanie pacjenta to tez za duzo? Nie sluchaja, nie z powodu
      problemow jezykowych, sluchajacych GP spotkalam 3, do czynienia
      mialam z kilkunastoma. Czy pacjent, ktorego boli np. brzuch nie
      powinien byc skierowany na jakies badania, jesli za pomoca "macania"
      nie da sie stwierdzic, o co chodzi? Czy naprawde, zeby dostac
      skierowanie na jakiekolwiek badanie z tego powodu trzeba isc do GP 5
      razy, zeby sie potem okazalo, ze ten bolacy brzuch nie jest wymyslem
      pacjenta?
      Moja znajoma, Brytyjka (zeby nie bylo, ze nie mogla sie dogadac i
      zrozumiec) umarla na raka - zbyt pozno wykryty, no coz, bolal ja
      brzuch i zalecano jej paracetamol... Dodam, ze miala tez dostep do
      prywatnych badan i lekarzy, nic nikomu nie zaswitalo, a jak
      zaswitalo, bylo za pozno. Czy ona sama miala przeczytac jakies
      ksiazki medyczne i jeszcze sie przeswietlic, a potem z gotowymi
      wynikami i uklonem isc do lekarza?
      Po 8 wizytach u GP i upieraniu sie przy swoim (i przerysowaniu paru
      spraw, czego nie znosze robic) dostalam skierowanie do pediatry,
      ktory stwierdzil, ze moje dziecko ma alergie na mleko, na podstawie
      tego, co zaobserwowalam u dziecka i samej reakcji na mleko -
      stwierdzil, ze to typowe ("highly unlikely" - jedynie to slyszalam
      od GP), dzieki temu dopiero uzyskalam dostep do dietetyka, co
      uwierz, bylo konieczne i bardzo przydatne. Uwazasz, ze az 8 wizyt
      bylo potrzeba? Nie wystarczylaby jedna, najwyzej dwie?
      Naprawde uwazasz, ze czlowiek, ktorego cos boli i ledwie zyje ma
      zaczac studiowac medycyne, zeby sie dowiedziec, co mu jest?
      Czy jak poszlam do lekarza z bolem plecow (powaznym, nie takim,
      ktory mija po paracetamolu) i uslyszalam, ze fizykoterapia jest mi
      niepotrzebna, tak samo jak akupunktura, ktora poprzednim razem
      pomogla i w ogole powinnam cwiczyc (a ja ledwo sie ruszac moglam),
      to jest OK? Na drugi dzien poszlam do innego, ktory stwierdzil, ze i
      owszem, fizykoterapia w pierwszej kolejnosci (bez mojej sugestii).
      Tego pierwszego lekarza uwazam za konowala i mam do tego podstawy
      (nie tylko to, co napisalam).
      Czy naprawde uwazasz, ze wszyscy GP sa jednakowo dobrzy, jednakowo
      znaja sie na wszystkim i jednakowo staraja sie pomoc pacjentowi?
      Ile razy odkad moje dziecko sie urodzilo, slyszalam i czytalam (w
      ulotkach NHS), ze to matka zna dziecko najlepiej i jesli ma jakies
      watpliwosci powinna pojsc do lekarza. I co? Idzie taka matka do
      lekarza, a lekarz nie sluchajac, o co chodzi, i niejednokrotnie nie
      ogladajac/nie badajac dziecka zaleca calpol. Ja rozumiem niechec do
      antybiotykow, jestem im przeciwna i unikam, jak zarazy, ale uwazam,
      ze nawet jesli lekarz zaleca paracetamol dziecku, ktore jest w
      nienajgorszym stanie, to powiniem powiedziec, ze jakby sie stan
      pogorszyl to trzeba wrocic lub jechac do szpitala. Moze to i jest
      logiczne, ale przy malym dziecku nie kazdy logicznie mysli (stres,
      niewyspanie - to wystarczy, zeby "nie kumac", a takich czynnikow
      moze byc wiecej).
      • gypsi Re: Ten nieszczesny paracetamol... 22.02.08, 18:35
        Porownanie do budowy domu takie nie calkiem szczesliwe chyba, ale jak juz tak
        zaczelas... Nie od dzis wiadomo, ze jak fachowcow nie przypilnujesz, nie
        zadbasz, to nie zbuduja tej chalupy porzadnie.

        Nie o to mi chodzilo, zeby pacjent medycyne studiowal albo sam sobie diagnoze
        stawial.
        Ale zeby zadal sobie choc troche trudu i poglowkowal, poczytal, popytal co
        robic, zanim w panice poleci do lekarza bo ma katar od wczoraj.
        Jest masa lekow OTC, madrzy farmaceuci, program "Farmacy First" gdzie moga
        sprzedawac podstawowe leki bez recepty wlaczajac Trimethoprim na infekcje drog
        moczowych, antybiotykowe krople do oczu, itp.

        Nie twierdze, ze wszyscy lekarze sa cudowni i madrzy, sa dokladnie tacy sami jak
        reszta ludzi. I pozne rozpoznania albo bledy beda sie zdarzac zawsze i wszedzie,
        wyeliminowanie ich calkowicie po prostu nie jest mozliwe. Od tego sa sady i izby
        lekarskie, zeby potem niedbalego, niestarannego i niedouczonego lekarza rozliczyc.

        Oczywiscie lekarz pacjenta wysluchac powinien, bo to czesc badania, czesto
        najwazniejsza. I badac, ewentualnie kierowac jesli sam nie umie problemu rozwiazac.

        Ale czy mendolenie na forum cos zmieni w temacie? Ile osob sie skarzy, zali, a
        czasem wyzywa od glupkow, nic wiecej nie robiac? Jesli nikt nie wie, ze ten czy
        tamten lekarz jest "nie tego" to jak mozna go zmienic?
        Po to sa odpowiednie osoby i instytucje, zeby dzialac. No ale musza wiedziec.
        • jacinda Re: Ten nieszczesny paracetamol... 22.02.08, 19:11
          Wydaje mi sie, ze problem tkwi wlasnie w tym, co Gypsi napisalas w
          pierwszym poscie - brak znajomosci jezyka. czy takiemu lekarzowi,
          ktory ma przed soba Polaka, ktory ani be ani me po angielsku bedzie
          sie chcialo cokolwiek wyjasniac? druga sprawa, to polska prasa,
          ktora swego czasu sporo pisala o angielskiej sluzbie zdrowia (jaka
          to ona jest zla) i o tym nieszczesnym paracetamolu. No i polonijne
          fora i watki nt. paracetamolu tez chyba powoduja, ze jak tylko ktos
          uslyszy od lekarza slowo 'paracetamol' mysli ze trafil na 'tepego
          GP'.

          Ja od lat nie biore antybiotykow, wlasciwie zadnych lekarstw nie
          biore i choroba sama przechodzi po tygodniu. Chyba ze mam poczatek
          migreny, to wtedy kodeina + ... paracetamol ;-)
          • kraxa o czym ty mowiz kochana... 31.03.08, 23:42
            jacinda napisała:

            > Wydaje mi sie, ze problem tkwi wlasnie w tym, co Gypsi napisalas w
            > pierwszym poscie - brak znajomosci jezyka. czy takiemu lekarzowi,
            > ktory ma przed soba Polaka, ktory ani be ani me po angielsku
            bedzie
            > sie chcialo cokolwiek wyjasniac? druga sprawa, to polska prasa,
            > ktora swego czasu sporo pisala o angielskiej sluzbie zdrowia (jaka
            > to ona jest zla) i o tym nieszczesnym paracetamolu. No i polonijne
            > fora i watki nt. paracetamolu tez chyba powoduja, ze jak tylko
            ktos
            > uslyszy od lekarza slowo 'paracetamol' mysli ze trafil na 'tepego
            > GP'.
            >
            > Ja od lat nie biore antybiotykow, wlasciwie zadnych lekarstw nie
            > biore i choroba sama przechodzi po tygodniu. Chyba ze mam poczatek
            > migreny, to wtedy kodeina + ... paracetamol ;-)

            Znaz mnie chyba na tyle i wiesz, ze rczej bez problemu dogadam sie z
            lekarzem. a mimo to ciagle doswiadczam wlasnie tkiego
            splawiania...Od ponad 3 miesiecy niekonczace sie pasmo ntybiotykow,
            biegunek, infekcji ucha. Oczywiscie u Edka, nie u mnie...Nikt ie nie
            kwapi, zeby zbadac jakos przyczyne tych ciaglych nawrotow, kuracje
            antybiotykowe ordynuja dziecku, ktore od 10 dni ma rozwolnienie p 8-
            10 razy na dobe. Zdnych lekow oslonowych na zoladek- o czyms takim
            tu nie slyszeli. Zadnych lekow podtrzymujacych odpornosc po
            antybiotyku. Latwo tak sobie gadac jak sie raz na ruski rok, abo
            rzadziej choruje. Podejrzewam, ze szybko zmienisz zdanie jak Ci
            wlasne dziecko zacznie chorowac ciagami, i nikogo nie bedzie
            obchodzilo, ze wyproznia sie zolcia i sluzem- a tobie zaleca
            podawanie duzo wody i czekanie az przejdzie, ech szkoda slow...
            • mama-123 Re: o czym ty mowiz kochana... 01.04.08, 00:04
              NO ja przy trojce dzieci, to tylko raz! mialam zapisany antybiotyk.
              Pozostale razy to byly na moje wyrazne zyczenie, a i wtedy bylo to
              zbedne. CO do infekcji ucha to niektorym dzieciom zdarza sie to
              czesciej niz innym. Moja jedna corka miala to 3 razy, a druga nigdy.
              Co do zolci, to jedna z moich corek tez przez to przechodzila.
              Zalecane miala pic tylko po troszeczku, np jedna lyzeczka i po 15
              min. ponownie.
              Denerwujesz sie jak to matka chorego dziecka, ale nie win GP. Ja
              kiedys rzucalam na nich wszystkie psy, ale poza jednym razem ( w
              ktorym ja wprowadzilam GP w blad, bo sugerowal tak czesto
              wystepujaca astme), zawsze mieli racje.
        • princessa24 Re: Ten nieszczesny paracetamol... 22.02.08, 19:34

          > reszta ludzi. I pozne rozpoznania albo bledy beda sie zdarzac
          > ,
          > wyeliminowanie ich calkowicie po prostu nie jest mozliwe. Od tego
          sa sady i izb
          > y
          > lekarskie, zeby potem niedbalego, niestarannego i niedouczonego
          lekarza rozlicz
          > yc.

          rozumiem w takim razie,ze skoro powiedzmy przy moim słabym sercu
          gdyby nastapiły komplikacje wtedy dopiero działać?????wtedy dzwonic
          do instytucji i ,,rozliczac,, lekarza jak juz po wszytskim, i na
          zdrowiu podupadłam bo nie mialam odpwiednio leczenej choroby????

          co do jezyka...jesli ktos ma słabą znajomosc jezyka zawsze moze
          poprosic o tlumacza...zreszta zawsze mozna uzyc słownika i
          przygotowac sie odpowiednio, zapisac sobie słowa dolegliwosci które
          sie ma na kartce, przetłumaczyc sobie i tak przygotowanym isc na
          wizyte. Ja tak zaczynałam gdy przyjechałam do Anglii.. i nigdy
          wczesniej nie mialam problemu z lekarzami...tez juz dostalam
          wczesniej paracetamol ale to bylo jakies silniejsze przeziebienie z
          goraczka nic powaznego wiec brałam przeszło i zadnego marudzenia z
          moich ust nie było...tylko teraz z tym jednym....bo ta angina mnie
          zszokowala...
          • eballieu Re: Ten nieszczesny paracetamol... 22.02.08, 20:14
            Zdanie lekarzy emigrantow, ktorzy tu "dojechali" z biednych lub
            ubogich krajow zmienia sie z czasem, kiedy kieszen sie zapelni.
            Ba czesc nawet opuszcza ta wyspe.

            Ten system jest do przerobienia.
            Mnostwo pieniedzy pochlania administracja NHS'u, niezliczona ilosc
            kadr zarzadzajacych, pomocowych (sekretarko - asystenckich,
            administracyjnych). Mam porownanie - nasza przychodnia ma 4 osoby
            siedzace w rejestracji - 3 GP. Przychodnia prywatna (GP, plus kliku
            specjalistow) ma JEDNA osobe w rejestracji. Szpital BUPA w Brentwood
            ma 2 panie w rejestracji. Zlodzieje i wyzyskiwacze prywaciarze;-)?

            Mili panstwo, wsparcie i pierwsza rozsadna rozmowe z lekarzem mialam
            w Anglii prywatnie (to o czym Ewamag napisala, dzialo sie to przy
            panice i sraniu zarem przy pierwszym dziecku). Oschlosc,
            przedmiotowosc, podmiotowe traktowanie - to cos co pamietam z Polski
            sprzed roku 89 i tak zachowuja sie tutejsi lekarze panstwowi,
            ktorych ja poznalam. Byle tylko im korona z glowy nie spadla.

            Kiedy ze swoim problemem (blizna po cesarskim cieciu i bliznowiec
            rozrastajacy sie) zwrocilam sie do GP, ot owszem wydal prywatne
            skierowanie, ale problemu nie widzial.
            Nadal twierdzi, ze to nie blizna mnie boli, tylko macica. Bez
            ogladania miejsca wskazanego.
            A co ja ameba jestem, ze bolu nie potrafie umiejscowic?
            Ciekawym trafem z innego powodu zupelnie znalazlam sie w ambulansie
            ostatnio i z racji ciazy na A&E ogladalo mnie dwoch ginekologow.
            Obydwaj lekarze byli zszokowani wygladem mojej blizny, a jak im moj
            maz powiedzial, co twierdzi nasz GP, to tylko spojrzeli po sobie.
            Dorzucialm im tylko - nie ma problemu, my nie emigranci co system
            chca naciagac, korzystamy w sprawie blizny konsultacji prywatnych.
            Byli niesamowicie zmieszani. Do konca mojego pobytu w szpitalu
            niesamowicie starali sie nadrabiac mina i zachowaniem. Do ksiazki
            ciazowej wpisali wskazanie do cesarskiego ciecia - ciekawe jak
            zareaguje na to moja tutejsza polozna, ktora twierdzi, ze rodzic
            bede naturalnie, bo wczesniejszy ginekolog podjal "glupia decyzje",
            ze zrobil mi cesarke (rodzilam w St.Thomas' w Londynie).

            Moj GP na blizne zalecil lykac paracetamol, ponoc moge w ciazy do 4
            razy na dzien, jesli bardzo mnie boli. Ale powiedzial, ze to
            oczywiscie moja decyzja, bo to boli mnie macica.

            Rodzic w Anglii nie bede, firma przeprowadzkowa zamowiona juz na
            maj.

            Dodam tylko, ze kocham angielska kuchnie, jedzenie tutejsze, nature,
            architekture, ludzi tez spotkalam przesympatycznych i poza NHS'em
            bede bardzo milo wspominac nasz pobyt tu.
            • eballieu Angina 22.02.08, 20:17
              Polezalabym w domku na TWoim miejscu i przeczekala.
              Jesli jednak masz czesto powracajace anginy, to sprobowalabym zrobic
              wymaz, zeby sprawdzic jakie podloze - wirusowe/bakteriologiczne.
              Mozesz z tego wychodzic nawet 10 dni.

              Wiekszosc angin ma podloze wirusowe. I tak masz racje, dawno temu
              leczylo sie je antybiotykami, jak tabletki nie pomagaly, to wwalali
              nam ten cud dozylnie/domiesniowo.

            • lucasa Re: Ten nieszczesny paracetamol... 22.02.08, 20:40
              eballieu napisała:

              >
              > Moj GP na blizne zalecil lykac paracetamol, ponoc moge w ciazy do
              4
              > razy na dzien, jesli bardzo mnie boli. Ale powiedzial, ze to
              > oczywiscie moja decyzja, bo to boli mnie macica.

              > Rodzic w Anglii nie bede, firma przeprowadzkowa zamowiona juz na
              > maj.

              tzn. ze mozna gratulowac?
              A
              >
              > Dodam tylko, ze kocham angielska kuchnie, jedzenie tutejsze,
              nature,
              > architekture, ludzi tez spotkalam przesympatycznych i poza NHS'em
              > bede bardzo milo wspominac nasz pobyt tu.

              • eballieu Re: Ten nieszczesny paracetamol... 22.02.08, 20:53
                Mozna Agnieszka. Dziekuje. Koniec lata przywitamy nowym ludzikiem.

                • lucasa Re: Ten nieszczesny paracetamol... 23.02.08, 00:47
                  eballieu napisała:

                  > Mozna Agnieszka. Dziekuje. Koniec lata przywitamy nowym ludzikiem.
                  >

                  Fajnie macie. powodzenia,
                  A
            • gypsi Re: Ten nieszczesny paracetamol... 22.02.08, 21:47
              Masz wiele racji w tym co piszesz o NHS, o biurokracji, itd. Ten system nie jest
              idealny. Idealnego nie ma;)

              Jesli chodzi o proporcje recepcjonistek do GP, to u nas jest w 2 praktykach we
              wspolnym budynku 4 GP, a recepcjonistek na porannej zmianie jest 5, a na
              popoludniowej 3. Plus practice manager i sekretarka medyczna. Jedna
              recepcjonistka jest w poczekalni, reszta z tylu. I one, pomimo ze, jak to
              napisalas, siedza, to siedzac zasuwaja jak male motorki - przedluzaja przewlekle
              recepty, skanuja listy przychodzace od specjalistow i ze szpitala, pisza i
              wysylaja listy do pacjentow przypominajace np. o cytologii albo annual reviews,
              itd.
              Roboty maja tyle, ze nie maja kiedy wklepywac w komputer papierowych historii
              chorob, zebysmy mogli w koncu przestac ich uzywac.
              Sekretarka walczy ze skierowaniami przez 4 godziny dziennie, wydzwania po
              konsultantach w roznych sprawach, itd.
              I ciagle jest tej roboty pelno, nie do przerobienia.
              W prywatnych firmach, owszem, moze byc ich mniej, ale ilu pacjentow dziennie
              przyjmuje prywatny lekarz, a ilu NHS?
              Jesli lekarz ma byc skuteczny i efektywny, nie moze wiecej siedziec w papierach
              niz z pacjentami, a gdyby nie bylo tych pan, to tak by sie wlasnie stalo.
              Prawdziwym problemem sa nie one, tylko roznej masci menedzerowie i "naprawiacze"
              systemu w przezroznych radach i komisjach.

              Pojawil sie pomysl czegos w rodzaju indywidualnego rachunku z ubezpieczeniem
              zdrowotnym, cos podobnego dziala w Social Services. Masz swoja kase i sie rzadz,
              stac cie na tyle, ile masz. Wyprztykasz sie latajac co i raz do lekarza, to nie
              wystarczy ci na co innego.
              Piekna idea, ale co z tymi, ktorzy wydadza wszystko, a potem dopiero powaznie
              zachoruja?

              Jesli chodzi o motywacje przyjezdzania tutaj, to nie dla wszystkich napelnienie
              pustawej kieszeni bylo najwazniejsze, wiec moze ich poglady na system nie
              zmienia sie diametralnie?

              Zycze Ci dobrego zycia na kontynencie, zadowolenia z opieki zdrowotnej,
              spokojnego dotrwania do konca ciazy, a potem lekkiego porodu i zdrowego bobasa:)
        • anya.po.prostu pacjencie lecz się sam? 22.02.08, 22:17
          Właściwie taki wniosek nasuwa się po przeczytaniu ostatniego postu
          gypsi.

          Zgadzam się z tym co napisała ewmag, gypsi wydaje mi się, że tak jak
          już gdzieś napisałaś kierujesz się trochę soildarnością białych
          fartuchów i do jednego worka wrzucasz tych, którzy nie są pełni
          pochwał dla tutejszego podejścia do pacjenta.

          Porównanie do budowy domu jest jak najbardziej trafne. Owszem, zanim
          wybiorę czy chcę na podłodze klepki czy dywan to sobie sama na ten
          temat poczytam i się zainteresuję. Sama sobie też te klepki wybiorę
          i kupię. Ale udaję się do specjalisty, żeby mi te klepki ułożył, bo
          sama tego zrobić nie potrafię. Gdybym potrafiła to specjalisty bym
          nie potrzebowała.
          Dokładnie tak samo jest z lekarzem. Jest specjalistą, który zna się
          na czymś, na czym nie znam się ja.

          Sugerujesz, że pacjent sam powinien się zainteresować, poczytać.
          Świetnie, zgadzam się z tym. Tylko po co ma to robić skoro lekarz i
          tak to zbagatelizuje i pacjenta zbyje! Na dodatek ironizując, że "w
          internecie się naczytałam jakiś bzdur".
          I czy to ma zwalniać lekarzy z zainteresowania pacjentem? Bo trochę
          tak mi to wygląda. Niech pacjenci najpierw zdiagnozują się w
          internecie, leczą u farmaceuty. Dopiero jak już stan jest ciężki lub
          są powikłania to mogą łaskawie pozawracać głowę swoejmu GP.

          A komentarz że są sądy, izby lekarskie itp... hmmm.... marne
          pocieszenie dla kogoś komu za późno zdiagnozowano raka odbytu na
          przykład albo komu nieleczona angina ropna "spadła" na serce. Często
          pada argument, że lekarze są specjalni właśnie przez tę ich ogromną
          odpowiedzialność, nieodwracalność pewnych decyzji, wiedzę. Hmm...
          skoro chcą specjalnego traktowania to może też powinnii ze specjalną
          starannością podchodzić do pacjentów?

          Zawsze też pojawia się w tym konkekście argument o tych co z
          katarkiem biegają do lekarza po antybiotyk. To bardzo wygodny
          argument- lekceważenie, umniejszenie wagi cudzego problemu.
          A przecież nie każdy biega do lekarza z katarkiem. Ale niemal każdy
          traktowany jest jak ktoś, kto usiłuje sforsować twierdzę gatekeepers.

          Nie każdy kto dba o siebie, swoje zdrowie musi być od razu
          hipochondrykiem.
          Chyba zrozumiałe jest, że jeśli komuś coś dolega, niepokoja go
          jakieś objawy to chciałby to skonsultować z lekarzem. Czyż nie po to
          oni są? Lekarze tutaj nie zarabiają mało, więc czy dziwne jest, że
          pacjenci, płącący na te pobory oczekują poważnego, a nie zbywającego
          podejścia, gdy już muszą z lekarza skorzystać?

          I oczywiście, że mendolenie na forum nic nie zmieni. Nie w tym
          rzecz. Tylko skoro tak zawzięcie i ślepo bronisz swojej jednej
          strony medalu niestety nie przekonasz raczej nikogo do swoich racji.
          A raczej wywołasz efekt odwrotny. Myślę, że czasem warto wyjść z
          okopów i wysłuchać uważnie drugiej strony, zamiast zaczynać kolejną
          akcję uświadamiania "polskich hipochonryków".

          A tak na marginesie...
          To iż tak wiele osób czuje się przez swoich lekarzy niesluchanych,
          lekceważonych, traktowanych bardzo pobieżnie to wcale nie koniecznie
          jest dowód na to, że coś nie tak jest z pacjentami. Również może to
          być dowód na porażkę tychże lekarzy.
          Przecież rolą dobrego lekarza rodzinnego nie jest tylko i
          wyłącznie "posiadanie" wiedzy. Ta wiedza musi być jakoś użyta,
          zastosowana. A do tego niezbędna jest umiejętność uważnego
          wysłuchania pacjenta, wytłumaczenia problemu, rozwiania obaw,
          wzbudzenia zaufania.

          I jeszcze co do różnic kulturowych... ja często w swojej pracy mam
          kontakt z osobomi z mniejszości etnicznych, osobom starszym, ale też
          i sekretarkom ważnych biznesmenów.
          Bardzo ważną umiejętnością jest doradzenia każdej z tych osób bez
          względu na jej pochodzenie, wiek. Bardzo ważne jest by mój klient
          miał do mnie zaufanie, by czuł, że ja wiem o czym mówię, i że w
          moich rękach jego sprawa, jego los jest bezpieczny. Oczywiste jest,
          że inaczej rozmawiam ze starszą Hinduską a inaczej z młodą
          Australijką. Mogłabym się uprzeć, że to oni muszą się dostosować do
          mnie i do moich reguł, ale podejrzewam, że wówczas straciłabym
          połowę klientów.
          Po zakończonej sprawie klienci często zostawiają feedback i jedną z
          rzeczy, które podkreślają najczęściej jest właśnie to poczucie
          zaufania do osoby prowadzącej sprawę. Przekonanie, że ich przypadek,
          nawet jeśli błahy, potraktowany został z uwagą, bo dla nich była to
          stresująca sytuacja.
          A dla bardzo wielu ludzi sytuacja gdy im coś dolega (nie mówię o
          katarku!) jest niepokojąca, stresująca.

          Myślę, że często nie jest problemem to, że lekarz przypisał tylko
          paracetamol, ale właśnie wrażenie iż nas i nasze dolegliwości
          lekceważy, nie słucha i próbuje jak najszybciej pozbyć się z
          gabinetu.
          Mój GP ma na twarzy wypisane "Next please!" Więc widuję go tak
          rzadko jak tylko się da.
          Może to jest właśnie rządowy plan na zmniejszenie kolejek do
          lekarzy? :o)))

          • gypsi Re: pacjencie lecz się sam? 23.02.08, 00:51
            OK, przekonalas mnie. Rzeczywiscie nie ma sensu "kolejna akcja uswiadamiania
            polskich hipochondrykow" czy reagowanie na obrazliwe okreslanie kolegow po
            fachu, przeciez nie odpowiadam za nikogo oprocz siebie.
            Mira nie izmienisz, wsiech nie pieriejebiosz - jak mawiali starozytni;)

        • ewmag Re: Ten nieszczesny paracetamol... 22.02.08, 23:38
          > Nie o to mi chodzilo, zeby pacjent medycyne studiowal albo sam
          sobie diagnoze
          > stawial.
          > Ale zeby zadal sobie choc troche trudu i poglowkowal, poczytal,
          popytal co
          > robic, zanim w panice poleci do lekarza bo ma katar od wczoraj.
          I znow przyklad z "katarkiem":-/ Czy ktorykolwiek ze wspomnianych
          przeze mnie czy inne osoby przykladow odnosi sie do "katarku"?
          Po raz kolejny zapytam, czy pacjent, ktory ledwie zyje (z
          jakiegokolwiek powodu: bolu, goraczki, stresu z powodu stanu dziecka
          itp.) ma rzucic sie do czytania literatury medycznej?! Dlaczego to
          pacjent ma sobie "trud zadawac" w takim przypadku, skoro lekarze sa
          oplacani duzo lepiej niz przecietna i wedlug Twoich slow z innego
          watku, zasluguja na to? To wlasciwie czym zasluguja? Ja po
          polgodzinnej rozmowie z dietetyczka dowiedzialam sie tego, czego
          potrzebowalam, a nie wiedzialam (odzywianiem troche sie interesuje,
          wiec nie zaczynalam od 0). Znalezienie tych informacji w
          literaturze/ Internecie zajeloby mi w najlepszym przypadku kilka,
          ale raczej kilkanascie godzin, juz nie wspominajac o tym, ze nie
          mialabym pojecia, co czytac, co jest wiarygodne a co nie -
          dowiedzenie sie tego tez by potrwalo. Chyba zalozenie jest takie, ze
          specjalista jest po to, zeby pomoc i za to ma placone (nie z
          podatkow nie-specjalistow przypadkiem?).
          > Jest masa lekow OTC, madrzy farmaceuci, program "Farmacy First"
          gdzie moga
          > sprzedawac podstawowe leki bez recepty wlaczajac Trimethoprim na
          infekcje drog
          > moczowych, antybiotykowe krople do oczu, itp.
          Leki OTC - w PL powszechna praktyka, "kazdy" Polak leczy sie sam,
          czyli faszeruje nie wiadomo po co lekami bez recepty. Podobno NHS
          chce taka praktyke zwalczac. Zachecasz do tego? Ludzi, ktorzy nie
          maja pojecia o medycynie? Ty doradzasz czesto na forum, pewnie
          dzieki temu niejedna osoba rezygnuje z rzeczywiscie niekoniecznej
          wizyty u lekarza (i dobrze), ale przeciez nie jestes w stanie
          wszystkiego zdiagnozowac po opisie, albo mozesz zrobic to zle.
          Madrzy farmaceuci - ostatnio rzeczywiscie na takiego trafilam,
          wiedzial, co mowi i nie zbywal, poswiecil chwile, ale tyle ile bylo
          trzeba, zeby cos dokladnie wyjasnic. Ale to nie jest standard.
          Leczenie infekcji, traktowanie oczu antybiotykami - bez konsultacji
          z lekarzem? Fajnie, jak ktos wie, o co chodzi, bo jakas choroba
          nawraca, ale jak ktos nie wie, to co, sam ma sie zdiagnozowac? Bo
          jeszcze o tym, zeby farmaceuci mieli prawo do stawiania diagnozy nie
          slyszalam.
          > Ale czy mendolenie na forum cos zmieni w temacie? Ile osob sie
          skarzy, zali, a
          > czasem wyzywa od glupkow, nic wiecej nie robiac?
          Po to sa fora, zeby jak to okreslasz "mendolic", na wazne, mniej
          wazne i zupelnie niewazne tematy, jak ktos sie potrzebuje wyzalic,
          to to robi. Skad wiesz, co ktos poza wypisaniem sie na forum robi?
          Czy to Ciebie ktos wyzywa, ze tak Cie to bulwersuje?
          Nazywajac "lekarza" konowalem wiem, co mowie. Zgoda, ze czasem
          ludzie przesadzaja, tylko czy jest to powod, zeby wszystkich wrzucac
          do jednego worka?
          Jesli chodzi o "ten nieszczesny paracetamol" to smieszy i denerwuje
          to tez Brytyjczykow, wiekszosc nie podchodzi do NHS bezkrytycznie i
          widzi jego wady.
          A tekst, ze mozna sie odwolac do sadu jest tutaj co najmniej dziwny.
          Mozna, ale co z tego, jesli ktos straci wczesniej zdrowie?
          Ja nie narzekam na NHS, jak leci. Widze i pozytywy i negatywy, pewne
          rozwiazania mi sie podobaja, inne uwazam za bezsensowne. Niestety,
          do takich nalezy instytucja GP, przynajmniej w takiej formie, jak
          obecnie. Porownujac NHS z NFZ (mniej mialam do czynienia, bo w PL
          nie mialam dziecka, a glownie z jego powodu bywam u lekarza) widze
          ogromna przewage tego pierwszego, co nie znaczy, ze jest idealny. A
          biorac pod uwage to, ze UK jest duzo bardziej rozwinietym krajem niz
          Polska, spodziewalabym sie jednak uslug medycznych na duzo wyzszym
          poziomie niz sa. Czy naprawde az 8. wizyt u GP potrzeba, zeby dostac
          skierowanie do pediatry (nie z powodu mojego "widzimisie")?
    • lucasa Re: Ten nieszczesny paracetamol... 22.02.08, 20:43
      gypsi napisała:


      > Jest swietnym lekiem - bezpiecznym, stosunkowo nietoksycznym, moze
      byc
      > podawany niezaleznie od wieku.

      czy to prawda, ze na paracetamol nie ma antidotum?
      A
      • gypsi Re: Ten nieszczesny paracetamol... 22.02.08, 21:23
        Ale antidotum na co? Przy przedawkowaniu?
        • lucasa Re: Ten nieszczesny paracetamol... 23.02.08, 00:46
          gypsi napisała:

          > Ale antidotum na co? Przy przedawkowaniu?

          tak. na przedawkowanie. slyszalam, ze to jeden z nielicznych lekow
          na ktore nie ma antidotum przy przedawkowniu. ale dokladnie nie
          wiem, dlatego pytam. a przypomniala mi sie wlasnie rozmowa podczas
          ktorej sie o tym dowiedzialam, gdy przeczytalam Twoje zdanie, ze
          paracetamol jest bezpieczny. wiec pytam jak bezpieczny, bo nie wiem.
          w jaki sposob by sie ratowalo w szpitalu np. male dziecko po
          przedawkowaniu?
          A
          • gypsi Re: Ten nieszczesny paracetamol... 23.02.08, 01:05
            Dla paracetamolu akurat jest odtrutka - N-acetylocysteina (ACC) - inaktywuje
            toksyczne metabolity paracetamolu.
            Bezpieczny jest w zakresie zalecanej dawki, po jej przekroczeniu moze byc toksyczny.

            • lucasa Re: Ten nieszczesny paracetamol... 23.02.08, 01:08
              gypsi napisała:

              > Dla paracetamolu akurat jest odtrutka - N-acetylocysteina (ACC) -
              inaktywuje
              > toksyczne metabolity paracetamolu.
              > Bezpieczny jest w zakresie zalecanej dawki, po jej przekroczeniu
              moze byc toksy
              > czny.
              >

              aha. dzieki,
              A
              • mysz2006 Re: Ten nieszczesny paracetamol... 23.02.08, 17:35
                czytajac ten i inne watki na temat opieki zdrowotnej dochodze do wniosku ze jest to jedna z rzeczy na ktora Polacy najbardziej narzekaja (oprocz podwojnych kranow:-D)

                wypowiedz ewmag bardzo mnie zaintrygowala az doszlam do ostatniego paragrafu, w ktorym ewmag pisze:
                >>biorac pod uwage to, ze UK jest duzo bardziej rozwinietym krajem niz
                Polska, spodziewalabym sie jednak uslug medycznych na duzo wyzszym
                poziomie niz sa.<<

                nie chce mi sie kopac, poza tym nie wiem czy istnieja jakiekolwiek statystyki porownojace np. z jaka predkoscia mozna sie zapisac do GP w Polsce versus UK, jakie sa statystyki umieralnosci na raka odbytu per 100 diagnosis czy porownywalna ilosc komplikacji anginy ktora sie konczy rheumatic fever - co mogloby wskazac czy suma sumarum efektywnosc brtytyjskiego modelu leczenia jest wspolmiernie wyzsza czy nie od poziomu ekonomicznego kraju w porownaniu z Polska.

                W takim razie opieramy sie tylko na subjektywnych odczuciach pacjentek. Ale niech juz bedzie ze brytyjski system jest do bani.

                Ciekawi mnie czy kiedykolwiek sie zastanowilyscie, jesli chodzi o GPs dlaczego moze wam sie wydawac ze oni was nie sluchaja i was splawiaja.
                Po pierwsze zeby przerobic liste pacjentow maja 5-7 minut na pacjenta. Zeby nie wiadomo jak ze skory taki GP wylazil musi sie spieszyc i nie ma czasu na przyjacielskie pogaduszki, a system skomputeryzowania ktory wprowadzono kilka lat temu - zupelnie nie sprzyja eye contact bo lekarz ma wzrok wlepiony w ekran!!

                Po drugie zeby wykonywac swoj zawod swietnie trzeba miec do tego pasje. Coraz wiecej ludzi wybiera sie na medycyne nie dlatego, ze jest to ich powolaniem, a dlatego ze jest to bardzo intratny i prestizowy zawod. Zawod lekarza jest o tyle specyficzny, ze aby byc dobrym lekarzem sama wiedza medyczna nie wystarcza trzeba jeszcze lubic ludzi i miec dla nich compassion. Bez tego ani rusz.

                Historycznie, przynajmniej w UK, lekarze uwazali sie na rowni z Bogiem, ot taka mania wielkosci. Olbrzymie podwyzki, ktore, przynajmniej GP, spadly jak manna z nieba (a zostaly one przyznane przez pomylke (sic!) wraz z wprowadzeniem ograniczonych godzin pracy, pozwolilo wielu lekarzom utwierdzic sie w swoim przekonaniu nad wyzszoscia nad zwyklymi szarymi pacjentami.

                Ja uwazam te trzy elementy jako jedne z glownych przyczyn dlaczego lekarze moga zachowywac sie tak a nie inaczej.

                Ale nie o tym chcialam. NHS jest jaki jest i dyskusje na forum sa na tyle jalowe, ze NHS nie zmienia, bo takie jakie sily tam dzialaja sa nie do przeskoczenia, zreszta przyszlosc NHS i tak jest juz na wiele lat z gory przesadzona. O tym co lord Darzy mowil w ubieglym tygodniu wiedzialam juz 3 lata temu!! Owszem forum pozwala sobie 'pokwekac'i jesli macie z tego pozytek to chyba tylko psychiczny.

                Jednakze, skoro Wam tak bardzo na zdrowiu zalezy, a to co panstwo moze Wam zaoferowac za darmo (nie klocmy sie o te skladki NI, bo to w sumie grosze) jest nieadekwatne do waszych spodziewan, zainwestujcie w prywatne ubezpieczenie i bedziecie mialy problem z glowy. Na cos trzeba pieniadze wydawac, a chyba nie ma lepszej inwestycji niz zdrowie - wlasne lub rodziny.

                Tak poza tym to na prawde nie rozumiem skad te wszystkie lamenty, skoro do UK przyjechali w wiekszosci ludzie mlodzi i energiczni. Toc to przeciez zdrowiem powinniscie tryskac a nie po przychodniach sie paletac. Moze na prawde warto spojrzec na siebie jaki tryb zycia sie tu prowadzi, jak sie odzywiacie, jaka macie kondycje, w jakich warunkach mieszkacie....
                • ewmag Re: Ten nieszczesny paracetamol... 23.02.08, 21:19
                  > nie chce mi sie kopac, poza tym nie wiem czy istnieja jakiekolwiek
                  statystyki p
                  > orownojace np. z jaka predkoscia mozna sie zapisac do GP w Polsce
                  versus UK, ja
                  > kie sa statystyki umieralnosci na raka odbytu per 100 diagnosis
                  czy porownywaln
                  > a ilosc komplikacji anginy ktora sie konczy rheumatic fever - co
                  mogloby wskaza
                  > c czy suma sumarum efektywnosc brtytyjskiego modelu leczenia jest
                  wspolmiernie
                  > wyzsza czy nie od poziomu ekonomicznego kraju w porownaniu z
                  Polska.
                  Mysz2006, ja nawet napisalam, ze NHS jest daleko w przodzie przed
                  NFZ. Statystyk wprawdzie nie znam, moze mi sie wiec tylko wydaje?
                  Ale dla mnie w pojeciu "uslugi medyczne" miesci sie tez podejscie
                  lekarza do czlowieka.
                  Ja po przychodniach sie nie paletam, raczej omijam, jak moge, co nie
                  znaczy, ze na podstawie tego, z czym sie spotkalam nie moge wyrobic
                  sobie jakiejs opinii.
                  >Owszem for
                  > um pozwala sobie 'pokwekac'i jesli macie z tego pozytek to chyba
                  tylko psychicz
                  > ny.
                  Jakos szczegolnie nie "kwekam" (swoja droga coz za roznorodnosc
                  okreslen w tym watku - medolenie, kwekanie;-)), ale nie widze
                  powodu, zeby piac z zachwytu na temat NHS. Ty naprawde uwazasz, ze
                  zdrowie psychiczne to "tylko"?;-))
                  Na koniec (moj koniec w tej dyskusji) cos pozytywnego na temat GP:-)
                  Podoba mi sie bardzo to, ze jak nie sa pewni leku czy dawki, ktora
                  moga zapisac (szczegolnie dawki moga sie zmieniac, i szczegolnie
                  przy dzieciach to jest bardzo wazne) to biora sobie taka grubasna
                  sciage i sprawdzaja. Moja znajoma kiedys na to narzekala, uwaza, ze
                  lekarz powinien miec to wszystko w glowie, a ja mysle, ze lepiej do
                  glowy jednak inne rzeczy pakowac, a jak sie nie jest pewnym -
                  sprawdzic, korona nikomu od tego nie spadnie. I druga rzecz,
                  wprawdzie dotyczy tylko niektorych GP, przede wszystkim jednak
                  pediatrow (czyli stojacych wyzej w "hierarchii") - jak badaja
                  dziecko i jest taka potrzeba, to kucaja, a nawet prawie na
                  czworaka "znizaja sie" do poziomu dziecka, zeby zrobic, co trzeba.
                • anya.po.prostu Re: Ten nieszczesny paracetamol... 23.02.08, 21:20

                  mysz2006 napisał:

                  > Ciekawi mnie czy kiedykolwiek sie zastanowilyscie, jesli chodzi o
                  GPs dlaczego
                  > moze wam sie wydawac ze oni was nie sluchaja i was splawiaja.
                  > Ja uwazam te trzy elementy jako jedne z glownych przyczyn dlaczego
                  lekarze moga
                  > zachowywac sie tak a nie inaczej.


                  Mysz, oczywiście, że się zastanawiałam i oczywiście, że jestem w
                  stanie dostrzec przyczyny takiego a nie innego stanu rzeczy.
                  Myślę jednak, że w całej tej jak i wielu innych burzliwych dyskusji
                  o służbie zdrowia chodzi o coś zupełnie innego.
                  A mianowicie, że zazwyczaj odbywa się to na zasadzie porównania z
                  Polską i zazwyczaj są dwie zwalczajace się frakcje: jedna to ci,
                  którzy uważają, że tutejszy system jest beznadziejny, druga to ci,
                  którzy uważają, że jest wspaniały. Zresztą bardzo podobna tendencja
                  pojawia się w dyskusjach o szkolnictwie, jedzeniu itp.
                  Wystarczy że jedna osoba wspomni, że coś jej się tutaj nie podoba to
                  zaraz napada na nią mnóstwo "obrończyń" tutejszych realiów.
                  I odwrotnie.
                  W zasadzie to mnie najbardziej irytuje. Takie dwa skrajne fronty.
                  A przecież nie ma tak, że niepodoba nam się wszystko. Zawsze są
                  zarówno plusy i minusy.


                  > Tak poza tym to na prawde nie rozumiem skad te wszystkie lamenty,
                  skoro do UK p
                  > rzyjechali w wiekszosci ludzie mlodzi i energiczni. Toc to
                  przeciez zdrowiem po
                  > winniscie tryskac a nie po przychodniach sie paletac. Moze na
                  prawde warto spoj
                  > rzec na siebie jaki tryb zycia sie tu prowadzi, jak sie
                  odzywiacie, jaka macie
                  > kondycje, w jakich warunkach mieszkacie....
                  >

                  haha, nie wiem czy ironizujesz, ale gdyby to było takie proste to
                  wiele ludzi naprawdę wolałaby sobie spędzić godzinkę na siłowni niż
                  u lekarza. Choroby, wypadki chodzą po ludziach. Często nie
                  przebierając czy to młodzi czy starzy.
                  Oczywiście są czynniki sprzyjające chorobom jak obżeranie się tanimi
                  take awayami, siedzenie cały weekend przed telewizorem. Ale z
                  drugiej strony trudno uniknąć czynników takich jak klimatyzacja w
                  biurach, stres.
                  Nie wszyscy młodzi i energiczni mają ten sam poziom odporności.
                  Ja na przykład od zawsze byłam "cherlawa" i pewnie gdyby do głosu
                  dopuścić prawa natury i ewolucji to jako słabszy osobnik powinnam
                  już dawno zostać pożarta przez drapieżnika lub unicestwiona przez
                  choroby (sorry, oglądam ostatnio namiętnie Planet Earth :)
                  Wychowana zostałam w Polsce na antybiotykach i być może mój system
                  odporności po prostu nie miał okazji się rozwinąć. Czasu nie cofnę i
                  tego już nie zmienię.
                  Oczywiście jako dorosła świadoma osoba dbam o siebie, mnóstwo jeżdżę
                  na rowerze, nie jem mięsa za to dużo warzyw, owoców, ryb, ogromną
                  większość posiłków gotuję w domu i to nie z półproduktów tylko od
                  podstaw, uwielbiam saunę i basen, unikam metra, wolę przejść się
                  piechotą.
                  A mimo to, kilka razy do roku, łapię różne infekcje. Wystaczy że
                  ktoś w pracy jest chory, tydzień czy dwa później- ja też.
                  Zazwyczaj leczę się sokiem z pomarańczy, imbirem i miodem. Czasem
                  pomaga. A czasem niestety choroba ciągnie się tygodniami uderzając
                  pełną parą w pierwszym dniu mojego okresu i przeradzając się w
                  anginę ropną czy inne paskudztwo.

                  Tak więc dieta i zdrowy tryb życia nie zawsze jest odpowiedzią na
                  wszystko i czasem nawet ci młodzi i energiczni potrzebują skorzystać
                  z lekarza. Tak jak w każdej populacji są osobniki silniejsze i są
                  słabsze. I to nie zależy tylko i wyłącznie od diety czy ilości ruchu
                  na świeżym powietrzu.
                  Zazdroszczę Ci jeśli Ty należysz do tych silniejszych, naprawdę.
                  Kiedyś takie słabsze jednostki jak ja umierały w niemowlęctwie,
                  przeżywały tylko silniejsze. W dzisiejszych czasach dzięki postępowi
                  medycyny nawet ci mniej odporni mogą dożywać starości.
                  No i niestety to właśnie ci słabsi mogą potrzebować od lekarzy
                  więcej niż silniejsi.
    • gypsi bardzo ciekawe - o infekcjach i antybiotykach 23.02.08, 21:33
      www.gazetawyborcza.pl/1,75476,4947150.html
      • yadrall o biurokracji 24.02.08, 15:22
        Na temat NHS nie bede sie wypowiadac,bo ostatnio mam same zle
        doswiadczenia,ale chce sie dowiedziec tylko jednego-wspomniano tu o
        komputeryzcji i nawale biurokracji,ale czy ktos do licha ciezkiego
        moze mi wytlumaczyc dlaczego jak zmieniam praktyke to idac do
        kolejnego GP znowu musze wszystko tlumaczyc od poczatku,a lekarz po
        raz kolejny wlkepuje wszystko w komputer? Czy naprawde nie ma
        mozliwosci,zeby przeniesc moje dane z jednej przychodni do drugiej?
        Dodam,ze wszystkie przychodnie sa niemalze w jednym miescie,a ja
        zawsze wszystko tlumacze od poczatku!!! Dokladnie to samo bylo jak
        zostalam skierowana do szpitala na konsultacje-lekarz nic nie
        wiedzial o historii mojej choroby i wykonanych badaniach!!!
        Czy ktos umie rozwiazac te zagadke???
        • gypsi Re: o biurokracji 24.02.08, 15:36
          Jedno mozliwe wyjasnienie, ze papiery ida dluzej niz Ty przychodzisz na pierwsza
          wizyte. Sama czekam z pacjentka od ponad 2 miesiecy na jej dokumenty z
          poprzedniej praktyki, a bez nich nic ruszyc nie mozemy.
          Podlaczenie wszystkich do systemu znacznie by to przyspieszylo, ale ani nie
          wszystkie praktyki maja wszystkie archiwalne papiery wklepane (np. moja ma ok.
          60% dopiero), a poza tym juz sa obawy o bezpieczenstwo tych danych.
          Po drugie - gdyby lekarz chcial sie przez to przebic, to dluzej mu zajmie niz
          zapytanie pacjenta. I bedzie wtedy siedzial z nosem w komputerze caly czas. I z
          nowu sie narazi;)

          Natomiast ze szpitalem - jak sie robi skierowanie, to system "wciaga" informacje
          z kompa z ostatnich 3 miesiecy i w szpitalu moga je sobie wydrukowac. Ale chyba
          i tak poczuwaja sie do zebrania wywiadu jeszcze raz, od poczatku.
    • bibba Re: Ten nieszczesny paracetamol... 25.02.08, 12:49
      nie mam czasu czytac tego watku, niestety ;)

      o ile zgadzam sie merytorycznie z gypsi, nie bardzo rozumiem po co
      jest ten watek. to jest forum gdzie mozna zapytac o rade jak i
      pozrzedzic sobie - jak sadze. czy zastosujemy cenzure, moze?

      i dlaczego, gypsi, czujesz sie zobowiazana stawac w obronie
      tutejszego systemu? to juz nie pierwszy raz - zazwyczaj jest to w
      watkach innych osob. po co dodatkowy watek?
      • edytataraszkiewicz Re: Ten nieszczesny paracetamol... 25.02.08, 12:53
        Kobieta sie nudzi...Musi sie gdzies wykazac,no i na forum to strzal
        w 10-tke!
        • gypsi Re: Ten nieszczesny paracetamol... 25.02.08, 14:34
          Oczywiscie masz racje, jak zwykle;)
      • gypsi Re: Ten nieszczesny paracetamol... 25.02.08, 14:21
        Dlaczego czuje sie zobowiazana?
        Bo czasami trudno wytrzymac jak sie te ciagle utyskiwania na kolegow czyta,
        niestety czesto wynikajace z problemow jezykowych a czasem moze i przekonania,
        ze jak ja antybiotyk/skierowanie chce, to lekarz mam mi dac.
        Moze trzeba rzeczywiscie sobie odpuscic:)
        • anya.po.prostu Re: Ten nieszczesny paracetamol... 25.02.08, 21:26
          haha! no tak! nieśmiertelny argument!
          jak ktoś się z tobą nie zgadza lub nie jest zadowolony ze swojego
          lekarza to napewno ma problemy językowe!
          kolejny, obok "katarku", lekceważący i umniejszający rozmówcę argument.

          Wbrew temu co piszą w daily mail i the sun to bardzo wielu Polaków przyjeżdża tutaj jednak z biegłą znajomością języka i po forumowym nicku raczej tego nie poznasz.
          A z tego co się orientuję to lekarz ma jednak obwiązek właściwie leczyć bez względu na stopień znajomość angielskiego przez pacjenta.
          I nawet ten nie mówiący zbyt dobrze po angielsku pacjent zasługuje na twój szacunek.
          Ten kraj pełen jest emigrantów, nie tylko polskich so get over it!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka