transwizje
30.07.12, 17:12
Rano wstałam i nie znalazłam Kici z jej dwutygodniowym jedynakiem w budce kociej. Nie odpowiadała na wołanie. Przeszukałam wszystkie kąty w pokojach i kuchni, bez rezultatu. Rzuciłam więc monetami. Pytanie brzmiało mn.w. tak: czy się znajdą moje zguby?
wypadło 41.1.4.6 na 40.
- Ok, znajdą się - stwierdziłam z Ulgą i przestałam się zajmować szukaniem.
Minęło kilka godzin (w tym godziny śniadania, na które kotka zawsze się stawia przy misce) i, gdy coś robiłam w kuchni nagle dobiegło mnie krótkie miauknięcie. Dobiegło z poddasza, którego nie przeszukałam, bo byłam pewna, że Kicia nie byłaby w stanie wtaszczyć tam ciężkawego Kluska. Myliłam się.
Przeszukałam poddasze i znalazłam zguby w jednym zakamarku.
I zrozumiałam przepowiednię.
41.6 - mały wyszedł nad ranem sam z budki, zaczyna by.ć ruchliwy i ciekawski, choć jeszcze niezdarny. Kicia nie mogąc nad nim zapanować wniosła go na górę i unieruchomiła w ciasnej skrytce. Pokarm był z dzieciakiem stale. Dlatego mały miał służbę, ale nie miał swego domu.
41.1 - Kicia, wycyckana przez młodego (umniejszona) dała prędki krótki sygnał, gdzie się znajduje.
41.4 - porzuciłam myslenie o znalezieniu jej na dole i znalazłam na górze.
41,6 - zastałam rozkoszną scenkę mama-synek w skrytce. I zniosłam oboje na dół, aby nakarmić Kicię. Lecz odtąd przestała interesować się budką i trzeba jej było znaleźć inne tymczasowe lokum.
Po przemianie 40 - Ulga, koniec napięcia, uspokojenie. Co ciekawe treść 40.6, jastrząb na wysokim murze wskazywało od razu, że trzeba szukać wysoko, nie nisko!
A teraz numerologia. 41+40=81-64=17, NPójście śladem/tropem", a zatem Wytropienie zguby.
Nic dodać, nic ująć.
;-)
ES