o_andrzej
12.11.09, 14:41
Nie, nie bedzie to przypomnienie juz wielokrotnie powtarzanych, tu i owdzie,
uwag dotyczacych wyboru nart. Chce sie skupic nad kilkoma watpliwosciami,
jakie mnie naszly przy krotkiej wymianie zdan z Fredo. Dotyczy wyboru nowych
nart dla poczatkujacych i slabo-srednio jezdzacych, bowiem dobrzy narciarze
sami wiedza co dla nich dobre, a przynajmniej wiedza co zrobic, zeby sie
dowiedziec. :) A wiec czym maja sie kierowac ci pierwsi przy wyborze i czym
maja sie kierowac ewentualni doradzajacy?
Na rozlicznych forach, ale i w domu (koledzy, kolezanki dzieci) i pracy
wielokrotnie spotkalem sie z pytaniem: jakie narty kupic i czy te konkretne
(tu pojawia sie model) beda dla mnie dobre. Uwazam sie za osobnika
doswiadczonego, ktory probowal rozne narty, naczytal sie o nich sporo, w tym w
miare obiektywnych opinii uzytkownikow, i przy takich pytaniach... nie wiem co
odpowiedziec. Kilka dni temu kolega pokazal mi jakis model z Makro z pytaniem
czy bedzie dla niego dobry. Co odpowiedzialem? - Daruj sobie, za tanie - tylko
na taka odpowiedz bylo mnie stac.
No bo co mozemy sie obiektywnego o nartach dowiedziec? Na pewno ich dlugosc,
taliowanie i promien skretu. Troche informacji to niesie - dla zorientowanego
w temacie, kazdy z tych parametrow cos mowi. Nie okreslaja one jednoznacznie
pewnych cech nart, np. latwosci inicjacji skretu czy jego prowadzenia, ale w
pierwszym przyblizeniu cos ze soba niosa. Niestety na tym nasza obiektywna
wiedza, procz wygladu zewnetrznego rzecz jasna, o nartach sie konczy. Mozemy
jeszcze poogladac stopien przytepienia krawedzi z przodu i z tylu (wazny dla
inicjacji i konczenia skretu), powyginac narte w te i wewte, bardzo zgrubnie
oceniajac jej sztywnosc podluzna i poprzeczna, ale wielkiego sensu to nie ma.
Co wiec pozostaje? Musimy, chcac nie chcac, zawierzyc producentowi. Jesli on
twierdzi, ze ta narta jest dla sredniozaawansowanych, choc naprawde to jest
jakis gniot dla zupelnie poczatkujacyh, i tak uwierzymy ulotce. Nawet
informacje o budowie narty, czy rdzen jest drewniany czy tez nie, oparte sa na
zaufaniu do producenta, przeciez nie bedziemy narty przecinac. Skadinad wciaz
nikt nie udowodnil, ze narty z rdzeniem drewnianym sa lepsze od tych z
"pianka", ale to dygresja. Kupujac rower moge poogladac z jakich komponentow
sie sklada, ile wazy rama, czy spawy sa solidne, itp., kupujac aparat, procz
ogladu parametrow, wygody trzymania, menu, moge sobie wykonac probki zdjec
albo nawet poogladac je na jakis dpreview i ocenic czy to cos jest dla mnie.
Niestety z nartami nic z tych rzeczy. Tak naprawde kupujemy je w ciemno,
troche jak kota w worku.
Reasumujac. Nie lubie odpowiadac na pytania "jakie narty mam kupic". Nie
lubie, bo nie czuje sie niekompetenty. W zasadzie nikt nie powinien sie czuc.
Mozna objezdzic tysiace par nart i dalej nic nie wiedziec co bedzie dobre dla
znajomego Staszka czy Wiesi. Pozostaje wiec zaufac producentom i ich know-how
czy savoir faire jak kto woli. Moze dlatego moje przyszle nartki beda Voelkle,
a przyszly samochod cos z rodziny VW, Toyota w najgorszym przypadku. :)