Forum Sport Narty
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    fetysz lodowca

    IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.10, 12:35
    Ktoś potrafi wytłumaczyć, o co chodzi z tym lodowcem?
    Z kim nie porozmawiam w Polsce o nartach to zaraz jest,że byłem na
    lodowcu jadę na lodowiec, sam osobiście byłem na 3 i to tych podobno
    najlepszych Stubai, Hintertux, Kaprun i na żadnym mi się nie
    podobało.
    Byłem w lutym na tuxie i było - 25 stopni i zamieć śnieżna, byłem na
    ulubionym przez Polaków weekendzie majowym na stubaiu i po 12 nie
    było już jazdy śnieg płynął tras może ze 25 km, a wyjazd kosztował
    praktycznie tyle samo ile normalny wyjazd w lutym czy marcu.
    Rozumiem że jak ktoś jest maniakiem i zalicza 5-6 wyjazdów w sezonie
    to wyskoczy jeszcze wiosną na lodowiec, ale znam ludzi którzy
    rezygnują z normalnego wyjazdu w zimie żeby pojechać na lodowiec.
    Obserwuj wątek
      • ortodox Re: fetysz lodowca 11.01.10, 13:55
        No jest coś takiego z tymi lodowcami. Jakaś magia tego słowa działa na co niektórych. Moje wrażenia z lodowców są dokładnie takie same jak Twoje. Jakiś sens ma bliskość lodowca jako rezerwy na wypadek krachu pogodowego wczesną wiosną lub późną jesienią. Poza tym przypadkiem, to jest coś jak samochody 4x4 w mieście, którymi sporo "trendy mieszkańców" dojeżdża do biura i na zakupy w galeriach. Same galerie z resztą też, bo przecież to nie to samo co zakupy w zwykłych sklepach ;)
        pozdro
        • kalinihtaa Re: fetysz lodowca 11.01.10, 17:37
          podobnie jak miejscy właściciela pick up'ów - przecież to jest auto do przewozu
          siana lub skrzynek z cebulą. Tak na marginesie to na zachodzie można kupić błoto
          w sprayu gdyż posiadanie terenówki to nic wielkiego ale jazda off road to
          dopiero coś - więc jak by co to bierzesz spray i jedziesz po karoserii :-)
          co do lodowca to macie racje - znacznie lepiej brzmi jechać na lodowiec, niż w
          góry ...
      • Gość: kulas Ja tam lubię Tuxa IP: *.chello.pl 11.01.10, 19:31
        Trzeba pamiętać, że Tux to nie tylko sam lodowiec, ale możliwość jazdy na
        Eggalm, Rastkogel czy Penken, nie wspominając już o samej dolinie Zillertal.
        Jadąc późną zimą zawsze w zapasie jest TUX z pewnymi warunkami (no chyba że
        nagle spadnie kilkadziesiąt cm śniegu w jeden dzień, co zdarzało się w
        kwietniu). Zdarzyło mi się też raz być cały tydzień z zahaczeniem o weekend
        majowy i trzeba przyznać, że wyjazad można było nazwać pełnoprawnym nartowaniem,
        a nie jakąś fanaberią.

        Natomiast rzeczywiście trzeba przyznać 2 rzeczy. Taki wyjazd na tydzień - koniec
        kwietnia + majowy weekend (w zależności jak tam wyjdzie kalendarzowo w danym
        roku) cenowo wychodzi niemal tak samo jak normalny wyjazd "zimowy". O żadnym
        freeski nie ma tu mowy, ceny kwater niewiele niższe niż w highseason, opcji w
        stylu darmowy karnet brak. Po drugie coś jest w tym polskim uwielbieniu, w tym
        przypadku dla Tuxa, znajomi Austriacy śmieli się, że Tux ma lepszą opinię wśród
        Polaków, niż wśród miejscowych. A Polaków rzeczywiście sporo.
        • belika Re: Ja tam lubię Tuxa 12.01.10, 11:27
          Też lubimy Hintertux, jeździliśmy tam kilka razy, zawsze styczeń lub
          luty - lubię tą przestrzeń. Warunki zawsze były doskonałe, ale takie
          słoneczne dni wybieraliśmy, robiąc sobie odskocznię od rejonów w
          Zillertal.
      • robak_58 Re: fetysz lodowca 12.01.10, 10:52
        Ale takich fetyszy jest cała masa, jak ktoś powie że był w Kaprun to
        dla wielu nic nie znaczy ale jak padnie słowo-wytrych lodowiec Oooo,
        to już coś. Każda rzecz znana, nie sprawia większych emocji ale
        nieznane po prostu korci, bardzo, bardzo. Lodowiec to nie śnieg,
        który sobie tam w którymś momencie spadnie a potem się stopi, to coś
        co trwa od setek czy tysięcy lat, to taka tajemnicza materia ale jak
        pisałem tajemnicza i magiczna tylko do pewnego monmentu jak już się
        ją pozna. Dlatego w październiku jak nadarzyła sie pogodowa okazja
        na wyjazd do Schladming, to byłem zachwycony że sezonu nie
        zaczynałem na lodowcu. Dla osób wiele jeżdżących w Alpy, lodowiec to
        jedynie wsparcie dla ewentualnych kiepskich warunków śniegowych w
        niższych partiach a już wyjazd w środku sezonu na tenże to ... wolę
        przemilczeć. Poza tym te wyjazdy na lodowiec to raptem kropla w
        morzu wszystkich wyjazdów narciarskich, tyle że ... no właśnie, co
        takiego jest w tych lodowcach :))
        • jabolkn Re: fetysz lodowca 12.01.10, 11:13
          robak_58 napisał:
          Lodowiec to nie śnieg,
          > który sobie tam w którymś momencie spadnie a potem się stopi, to coś
          > co trwa od setek czy tysięcy lat, to taka tajemnicza materia ale jak
          > pisałem tajemnicza i magiczna tylko do pewnego monmentu jak już się
          > ją pozna.

          tak Robercie mistyka gór poprostu no i chwyt teklamowy bo właściwie to te
          austriackie resztki latem zalegającego lodu już na miano lodowca nawet nie
          zasługują
      • jeepwdyzlu Re: fetysz lodowca 12.01.10, 11:27
        smutne te wasze wypowiedzi...
        naprawdę sądzicie, że ludzie jeżdzący do ośrodków z lodowcami robią
        to po to, żeby mówic byłem na LODOWCU?
        I po to kupują auta z napedem na 4 koła bo są prostymi burakami...?

        takie małe nieładne wyziera z tych przemyśleń waszych..
        z sympatii do Was - nie będę rozwijał tego dalej

        jeep
        • belika Re: fetysz lodowca 12.01.10, 11:30
          A co ma wspólnego napęd na 4 koła z lodowcem?
          • jeepwdyzlu Re: fetysz lodowca 12.01.10, 11:34
            A co ma wspólnego napęd na 4 koła z lodowcem?
            --------
            zapytaj ortodoxa
            patrz drugi post w dyskusji...
            jeep
            • belika Re: fetysz lodowca 12.01.10, 12:56
              aaa...ok :)

              A Hintertuxa i tak lubię ;)
              • ortodox Re: fetysz lodowca 12.01.10, 14:15
                Jeep, jeśli poczułeś się burakiem, to sorry ;)
                Co ma napęd 4x4 ( oraz pickup ) do lodowca? Chyba wynika z kontekstu, mam nadzieję ;) Jest jednym z wielu "fetyszy" ... podanym jako przykład. Nie miał nikogo obrazić, ale uzmysłowić, że w gruncie rzeczy często robimy coś na pokaz, choć nie ma to większego( głębszego) uzasadnienia ... jak jazda zima po lodowcu. Jakie mamy auto każdy widzi, ale gdzie byliśmy na nartach, tego wszyscy już nie wiedzą i trzeba powiedzieć i tak jak zauważył autor wątku często, wielu traktuje to jak coś niezwykłego ( lepszego ) od zwykłych stoków, co w gruncie rzeczy jest nieprawda i nas nieco bawi :)
                pozdro.
                • jeepwdyzlu Re: fetysz lodowca 12.01.10, 14:32
                  Jeep, jeśli poczułeś się burakiem, to sorry ;)
                  ------
                  zastanawiałem się jak zareagujesz...
                  nie pomyliłem się, szkoda
                  :-(
                  jeep
                • belika Re: fetysz lodowca 12.01.10, 14:49
                  Osobiście nie traktujemy Hintertuxa (na innych lodowcach nie
                  jeździliśmy) jako coś lepszego i niezwykłego, po powrocie nie opowiadam
                  o lodowce w kategoriach o jakich tu wspominasz, dla mnie w Zillertal to
                  po prostu kolejny rejon, jakże piękny, ze wspaniałymi widokami..to
                  wszystko. I nie wiem dlaczego miałabym z niego nie skorzystać skoro
                  pogoda ok i na się to podoba?
                  • ortodox Re: fetysz lodowca 12.01.10, 15:00
                    Nie ma powodu byś musiała się tu i teraz tłumaczyć :)
                    Ten wątek jest widocznie nie o Tobie. Ja także będąc w Zillertal w styczniu ... odwiedziłem Tuxa i nie widzę w tym nic nienormalnego. Przepraszam, ale mam wrażenie, że nie do końca rozumiesz o co chodziło autorowi wątku.
                    pozdro.
                    • jeepwdyzlu Re: fetysz lodowca 12.01.10, 15:08
                      jasne że nie o Tobie
                      to jest o mnie i innych burakach

                      papa
                      jeep
                      • ortodox Re: fetysz lodowca 12.01.10, 17:27
                        :) Jeep, nie wystarczy dojeżdżać pickupem czy innym 4X4 ... do biura, żeby być burakiem. Tak jam nie wystarczy kupić dobre ( drogie) narty i buty, żeby być dobrym narciarzem. To tylko atrybuty. Można jeździć autobusem MPK, nie widzieć lodowca na oczy, ani kurtki spidera i być ... . Za bardzo bierzesz do siebie pewne uogólnienia i masz chyba jakiś kompleks ;)
                        pozdro.
                        • jeepwdyzlu kompleks? 12.01.10, 21:29
                          nie za szybki jesteś w ferowaniu opinii?
                          przy całej do Ciebie sympatii i szacunku do Twoich tu opinii - nawet nie wiem w
                          jakim mieszkasz mieście...
                          Twoje opinie nie mają wpływu na moje samopoczucie a Twoich wpisów - nawet tych
                          niemądrych - nie biorę do siebie..
                          Nie mam auta z napędem na 4 koła ani kurtki spidera - raczej jestem zaskoczony
                          dokonywanymi przez Ciebie uproszczeniami...
                          eot, bo to wątek o lodowcach nie o moich (?) czy raczej Twoich kompleksach....
                          jeep
                          PS. Maskujesz uśmieszkami wpisy niezwykle aroganckie
                          • ortodox Re: kompleks? 13.01.10, 11:10
                            Ależ ja tu nie feruje żadnych opinii, a już na pewno personalnych.
                            Pisze co najwyżej o pewnych zjawiskach socjologicznych, o swoich spostrzeżeniach, o tym co widać na ulicy i w TV, co można wyczytać na forach, usłyszeć od znajomych, przyjaciół ... . Jeśli ktoś to bierze do siebie, to jest to jego prywatna interpretacja :)
                            Ten wątek jest chyba o czymś więcej niż o lodowcach, a przynajmniej mnie tak się wydaje i dość wyraźnie to podkreśliłem. Dodaję emocjonki, bo wszystkiego nie można brać na serio, choć bywam czasem złośliwy i ironiczny ... ale arogancki? Nie sądzę :)
                            pozdro.
                    • skyddad Re: fetysz lodowca 12.01.10, 15:21
                      Na lodowcu naprawde jest frajda ale tylko latem.Jechalismy na wakcje do Wloch i
                      po drodze byl 3 dni Tux najezdzilismy sie do upadlego spalili jeszcze gorzej a
                      potem hop do auta i do Venecji z tylu na plaze. Tam odpoczynek parodniowy i
                      jazda dalej. To byla naprawde przyjemnosc.Oczywiscie box na na dachu aby
                      wszystko pomiescic bez problemu. Mlodziez nasza byla zachwycona Nocleg przy
                      Tuxie w Mayrhofen
                      na Campingu rodziny Kroll.Swietna restauracja i nawet raz byl fest piwny z
                      muzyczka Tyrolska.Maja dobry basen i saune.Bylismy na takiej turze wiele razy i
                      zawsze sie spotykalo tych samych szwedow holendrow niemcow a jakie bylo
                      zdziwienie kiedy ich zobaczylismy na plazach kolo Venecji. Okazuje sie ze duzo
                      ludzi robi takie wyprawy ale tylko na trzy dni i to przy okazji wakacji
                      letnich.Byl to rok 2000 i 2001 i nawet rano o 9.oo byl szron na przewodach na
                      gorze Gefrorene Wand.W drodze powrotnej zwiedzanie Obersalzbergu lacznie z
                      tunelami i gora Kehlstein.zobacz; chrishowells.co.uk/?page_id=24
                      sa to jedne z najlepszych zbiorow zdjec poszperajcie po prawej stronie.
                      Poznieje Norymnbergia odwiedziny znajomych i przyjaciol.
                      Pzdr.Sky.
                      P.S Jeachac tylko na lodowiec to wyrzucone pieniadze i bez sensu
                  • Gość: pepe Re: fetysz lodowca IP: *.devs.futuro.pl 12.01.10, 15:34
                    Jeżdżenie po lodowcach nie jest ani czymś czego należy się wstydzić ani czymś nadzwyczajnym. Każdy kto jeździł na narty w Alpy traktuje to bez emocji. Istnieje jednak moim zdaniem mit lodowca wśród ludzi, którzy nie znają się na narciarstwie. Nie dawno miałem przykład - kiedy kolega zapytał mnie gdzie wyjeżdżam na ferie, - odpowiedziałem, że do Austrii. Tu koledze błysnęło oko i rzucił "pewnie na lodowiec". Przez chwilę byłem w jego oczach bohaterem, lecz gdy opowiedziałem, że "nie na lodowiec", błysk w jego oku zgasł, był wyraźnie rozczarowany. Moje "bohaterowanie" od razu się skończyło
      • Gość: carbone_71 Re: fetysz lodowca IP: *.chello.pl 13.01.10, 12:50
        Lodowiec traktuję jako przedłużenie sezonu. Tam zawsze da się jeżdzić, kiedy już gdzieś indziej nie.
        Ja bardzo lubię Stubai - wyjazd tam w II połowie kwietnia 2007 to jeden z moich bardziej udanych wyjazdów narciarskich. W dolinie + 19 st.C, w w górze -1- 0 st.C. Coś pieknego....
      • Gość: o_andrzej Re: fetysz lodowca IP: *.cyf-kr.edu.pl 13.01.10, 13:15
        > Ktoś potrafi wytłumaczyć, o co chodzi z tym lodowcem?
        > Z kim nie porozmawiam w Polsce o nartach to zaraz jest,że byłem na
        > lodowcu jadę na lodowiec, sam osobiście byłem na 3 i to tych podobno
        > najlepszych Stubai, Hintertux, Kaprun i na żadnym mi się nie
        > podobało.

        Ja tego nie zauwazam. Byc maze magia lodowca dziala na nowicjuszy, a w moim
        otoczeniu, czy to mlodych (dzieci + ich znajomi) czy starych (my + znajomi :))
        wszyscy jezdza dobrze, duzo i od dawna albo w ogole nie jezdza. :) Prawda jest
        taka, ze na lodowcu trasy przewaznie sa nijakie, by nie powiedziec cienkie.
        Zdarzaja sie oczywiscie wyjatki. Prawdziwy sens lodowca, napisali to niektorzy,
        polega na tym, ze mozna tam jezdzic wtedy, gdy nizej jest juz totalna breja.
        Osobiscie nigdy mnie nie pociagaly narciarstwo poznowiosenne czy letnie, lato
        oferuje tyle interesujacych mozliwosci, ale tylko na lodowcu sa one mozliwe.

        Jesli juz to przechwalanki moich znajomych dotycza rangi osrodka, wyzej sie ceni
        pobyty w osrodkach bardziej renomowanych. Ale i tu zauwazam tendencje
        zanikajaca. Ludziom, wbrew opiniom niektorych politykow, zyje sie coraz lepiej,
        przynajmniej tym, ktorzy jezdza na nartach i wyjazdy w Alpy sa coraz bardziej
        powszechne. Niektorzy, tak jak ja np., nie szukaja juz wielkich renomowanych
        osrodkow, ale najchetniej male, spokojne, choc niepozbawione dobrych tras.
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka