Gość: zawiedziony
IP: *.univcomp.waw.pl
08.02.04, 14:43
Planowałem spędzić zimowe ferie z rodziną w hotelu "Gołębiewski" w Wiśle.
Przyjechaliśmy tam w sobotę późnym popołudniem i uciekliśmy w niedzielę z
samego rana. Dlaczego? Hotel ma 560 pokoi, a parking na 240 samochodów. Gdy
jest kiepska pogoda, turyści z Wisły i okolic zjeżdżają do Tropikany i nie
tylko nie ma miejsc w okolicy, ale nawet turyści z hotelu nie mają gdzie
parkować. Na miejsce parkingowe czekałem 1,5 godziny, a ochronierze hotelowi
proponowali, żebym jeździł w kółko z poziomu na poziom i czekał, aż się coś
zwolni. Na najwyższe dwa poziomy nie można podjechać w ogóle bo nie są
zadaszone, a podjazdy nie są odśnieżane. Obsługa to zresztą jeszcze inna para
kaloszy. Pozornie OK, ale nikt ci nie pomoże wnieśc bagaży, bo bagażowi
ochroniarze w sile dwóch) pilnują, żeby nikt nie parkował na wąskiej uliczce
biegnącej do hotelu, bo robi się korek na kilka godzin. A jak już się
pojawiają, to trzeba ich przepuszczać w drzwiach. Pańcie na recepcji albo
niekulate albo nadmiernie inteligentne (za jedną noc w rachunku "dodały"
sobie 200 złotych i przez 20 minut usiłowały twierdzić, że wszystko jest OK).
W Tropikanie nie liczcie na szafkę na ubrania - kończą się mniej więcej pół
godziny od porannego otwarcia, a tłum na basenie ściele się gęsto.
Hotel Gołębiewski na swojej stronie pisze o komforcie pokoi. W "Gołębiewskim"
w Wiśle w pokojach nie ma lodówek, suszarek, w toaletach nie ma nawet
wentylatorów, a kabiny prysznicowe są standardu schronisk młodzieżowych. Nie
wspominam o sejfach i klimatyzacji. Nie zainstalowali nawet odbojników do
drzwi i radzieccy turyści walą drzwiami przez całą noc. Na potrzeby prawie
dwóch tysięcy turystów i ośmiokondyygnacyjny budynek zainstalowali trzy 12-
osobowe windy. Nie ma wydzielonych pokoi dla niepalących, pościel śmierdzi
papierosami, w restauracjach też nie ma sal dla niepalących i rodziny z
dziećmi muszą siedzieć obok nawalonych pseudobiznesmenów w gniecionych
dresach. Ten asortyment gości bawi się tu najlepiej, bo właścicielem hotelu
jest człowiek z Wołomina.
Strona internetetowa hotelu wygląda bardzo zachęcająco, ale jest to wielka
ściema. Wojewoda odmówił dopuszczenia hotelu do użytku, ale właściciel nie
odbiera korespondencji i uznaje, że decyzja go nie wiąże.
Jest wiele fajnych miejsc na wakacje z dziećmi, w Polsce i za granicą.
Uważajcie na hotel Gołębiewski w Wiśle.