Forum Sport Narty
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    na narty do Zakopanego

    IP: *.aster.pl / *.aster.pl 20.10.04, 12:11
    czy warto w ferie jeżdzić do Zakopanego na narty?
    Obserwuj wątek
      • wote Re: na narty do Zakopanego 20.10.04, 13:02
        Jeżeli lubisz czekać 2h w kolejce do kolejki, to tak.
        Jeżeli lubisz tłum ludzi jak na przecenie w Media Markt to pewnie, że warto.
        Jeżeli chcesz zapłacić około 100 - 120 zł za pełen dzień jazdy, to nie wachaj
        się ani chwili.

        ;)
        • staruch5 Re: na narty do Zakopanego 20.10.04, 13:39
          jeszcze troche o pogodzie.
          jezeli jedziesz na tydzien, to srednio masz jak w banku 2 dni wiatru i idziesz
          do baru (albo na polane Szymoszkowa....).
          poza tym jest chyba dosc drogo, i na stoku, i w hotelach.
          • wote Re: na narty do Zakopanego 20.10.04, 13:51
            1000KM na zachód są Alpy.. tam warto :D

            A bliżej to od Zakopanego wolałbym już Słowację... Chopok czy Liptowski
            Mikulasz (mogłem przekręcić nazwę).

            Ja się trzymam od polskich stoków jak najdalej. Mam same złe wspomnienia.


            • Gość: magia Re: na narty do Zakopanego IP: *.aster.pl / *.aster.pl 22.10.04, 16:45
              wnoszę z tego ,że nikt nie spedza ferii w Zakopanem tylko wszyscy jadą znacznie
              dalej,to nie powinno być tloku.
              • wote Re: na narty do Zakopanego 22.10.04, 20:02
                Ci co nie wiedzą są w Zakopanem i jest tłok :)
                • Gość: ski Re: na narty do Zakopanego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.04, 09:25
                  Ale się uwzieliście na Zakopane, fakt jest drogo, jest i tłoczno, czasem wieje
                  a i owszem z Zakopanego do Zdziara i na Stary smokowiec jest jakies 50 km
                  drogi. Ale jest jedno "ale", Zakopane jest w polsce i jak ktos niechce stwarzać
                  sobie problemow to jedzie na narty w nasze Tatry, zreszta jest jeszcze Białka,
                  wspomniana Slowacja, Kasprowy(czasem). A gdzie wy sie wszyscy uczyliście ?????
                  bo chyba nie w Austri :P
                  • skyddad Re: na narty do Zakopanego 23.10.04, 10:47
                    Prawda jest taka,ze duze resorty narciarskie polkna w ciagu godziny okolo 100tys
                    narciarzy. Wyciagow jest moc,jeden skipass na pare resortow.Jest wygoda.Nikt
                    Ciebie nie okradnie. I 1000km przejedziesz autostradami w czasie krotszym niz z
                    Warszawy do Zakopanego w sezonie a ile wypadkow a ile zabitych poco to.Najpierw
                    trzeba zbudowac drogi a pozniej zapraszac gosci.
                    Pzdr.Skyddad.
                    • wote Re: na narty do Zakopanego 23.10.04, 12:33
                      Zgadzam się z skyddadem :)

                      W Alpach bez stresu zostawiasz najlepszy sprzęt na stojaku i udajesz się na
                      browarek. W Polsce jest to niemożliwe.
                      Nie ma kolejek. W duzych resortach możesz codziennie na innej górce, a każdy
                      zjazd inną trasą.
                      NIE MA PORÓWNANIA.

                      Jak się górole nauczą obsługi klienta to się zastanowimy :D

                      W Polsce na nartach (szumnie nazwane) byłem 3 razy.. o 3 za dużo..


                  • wote Re: na narty do Zakopanego 23.10.04, 12:30
                    > A gdzie wy sie wszyscy uczyliście ?????
                    > bo chyba nie w Austri :P

                    No właśnie jak byś zgadł :D
                    • Gość: ski Re: na narty do Zakopanego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.04, 15:16
                      nie wiem wote mi sie wydaje ze w Austri nie nauczysz sie jezdzic na nartach,
                      moze to brzmi głupio, ale kazdy amator idzie na stok ,szeroki lekko nachylony,
                      bez muld, jazdy na poziomie tam sie nie nauczysz. Slowacja i Polska daje ci w
                      kość i to jest nauka. Ale zgadzam sie z wami w 100 procentach NIE MA POROWNANIA
                      pod kazdym względem. Mozna wszystko zkrytykować ale napewno nie Alpy. no chyba
                      tylko ze są daleko, bo 1000 km nie przejedziesz w 4 h :D znaczy przejedziesz
                      ale pedząc z predkościa malysza spadajaćego z ostatniego piętra palacu kultury
                      pozdro.
                      • wote Re: na narty do Zakopanego 23.10.04, 20:33
                        Nie rozumiem na jakiej podstawie twierdzisz że się nie nauczę. Powtórzę: UDAŁO
                        SIĘ i myslę że rzesza Austriaków, Włochów, Szwajcarów, Francuzów i innych też
                        się nauczyła. Polacy tylko tacy są kiepscy że się nie da? Rozumiem, że Hermana
                        Mejerowskiego u nas nie uświadczysz ale znam kilku Polaków którzy smigają jak
                        burza po stoku. Ja też sobie radzę nie najgorzej. Przykro mi ale bzura to
                        wierutna z tym, że sie nie nauczę!!

                        Dodam tyle. W polsce nie nauczysz się jeździć tak dobrze jak pod okiem
                        wykfalifikowanego instruktora, którego miałem przyjemność być uczniem na Schmitten.
                        • Gość: ski Re: na narty do Zakopanego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.04, 22:39
                          wszystko racja ale to trudne warunki, muldy ciasne stoki zmuszaja nas do pracy
                          na nartach, a jak masz prosty malo skomplikowany stoczek na ktorym stawiasz
                          pierwsze kroki, zeslizgujesz sie z niego chobym nie wiem jak dobry by byl
                          instruktor. zreszta w Polsce mamy wielu fantastycznych intruktorow, zwlaszcza
                          mlodzi wychowani na nartach carvingowych ucza swietnej techniki jazdy. jak ktos
                          nie wiem oczym mowie to niech kiedys wpadnie na gubałowke wieczorem gdy muldy
                          sięgaja biodra i sa tak geste ze nic oprocz nich nie widzisz. Nie atakuje Alp,
                          jazda tam jest fantastyczna, ale jesli chodzi o szbykosc nauki to polacy w
                          polsce bija Europe na glowę. dobrze jezdzic w Polsce na stoku to tak samo jak
                          wymiatac na lodowcu.
                          pozdro wote (aly i tak rzadza )
                          • skyddad Re: na narty do Zakopanego 25.10.04, 11:23
                            Pojedz na stoki carvingowe do Serfausa tj zachodni Tirol.Szerokie na 100m i
                            lekko opadajace w dol nawet po 6km.To jest radocha.Tam sie ucza austryjacy
                            niemcy,polacy,szwedzi,dunczycy.To jest taka radocha ze az glowa boli.Sa
                            stromsze dla zaawansowanych tez.
                            Koledzy napisali dlaczego niechca jezdzic do polskich resortow.Najpierw
                            zbudowac drogi a pozniej z prawdziwego zdarzenia resorty narciarskie.
                            Pzdr.Skyddad.
                          • wote Re: na narty do Zakopanego 25.10.04, 11:38
                            Pozdrawiam również Ski ale nie mogę się zgodzić z Twoją teorią nauki. Wysokość
                            muld, które opisujesz świadczy tylko i wyłącznie o jakości wypoczynku na
                            nartach w Polsce.
                            Wg mnie nauka w takich warunkach to męczarnia, a nie przyjemność i tylko dobry
                            narciarz może czerpać radość z jazdy po muldach. Trzeba mieć nie lada sprawnośc
                            fizyczną i zdolności aby faktycznie w takich warunkach nauczyć się szybko i
                            dobrze jeździć na nartach. Podkreślę jeździć, a nie walczyć z muldami.

                            Na takiej trasie ktoś kto juz umie śmigać może się nauczyć sprawnej jazdy po
                            muldach... tu się zgodzę ale na pewno nie nauczy się osoba od tzw zera.

                            Dużo słońca na stoku zyczę i muld tylko z własnej nieprzymuszonej woli :)
                            • skyddad Re: na narty do Zakopanego 25.10.04, 15:11
                              Jakos te uczenie sie na muldach nie dalo rezultatu w sporcie wyczynowym.
                              To bylo modne tak tlumaczyc ludziom za komuny, dlaczego jest takie nie
                              przepracowane wzgoze przez ratraki ,ktorych nie bylo, albo stal zepsuty albo
                              paliwo z niego sprzedano.Ludzie lamali nogi mieli potezne obrazenia.Tak
                              wygladal sport narciarski za dawnych lat,ale ztego widze ze do dzisiaj nic w
                              rozumowaniu sie nie zmienilo.Obecnie sa muldy na specjalnie wydzielonych
                              miejscach.Tam na ogol nikt nie jezdi poniewaz jest masa kontuzji.Lekarze mowia
                              ze mulda jest rzecza nienaturalna i pozniejszym wielku objawia sie powaznymi
                              problemami.Dlatego na zachodzie nie uswiadczysz muldy.Zreszta poco jak kazdy
                              resort raniutko ma tak wygladzone wszystkie pozostalosci z poprzedniego dnia ze
                              sie w glowie nie miesci.Na kazdy resot przypada po 10 lub 15 ratrakow poteznych
                              silnych,co pare lat sa wymnieniane na nowe.Tego sprzetu sie nie reperuje.
                              Tak wyglada jak jest wszystko skalkulowane i dobrze jest ludziom zaplacone za
                              ich uczciwa prace.
                              Nauka jest dobra ,gdyz wszyscy nalezacy doi krajow alpeksich i szwecja i
                              norwegia sa wczolowce swiatowej.
                              Wvczoraj w Sölden w dolinie Ötztal byly rozegrane mistrzostwa swiata slalom.
                              Oczywiscie piersze miejsce wziela nasza ANJA Pärson.
                              Ona umie jezdzic po muldach,ale nikt jej nie kazal trenowac na muldach.
                              Pzdr.Skyddad.
                              • Gość: ski Re: na narty do Zakopanego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.04, 19:13
                                heh muldy muldami mi chodzilo o to ze wiekszosc, malo amitnych (nie Wy
                                oczywiscie) jeździ bo jeździ ze tak powiem, z boku do boku, brak przejscia z
                                krawedzi na krawedz a o pracy dociązeniem wlasnym cialem nart nie wspomne bo to
                                totalna magia. Trudne warunki jazdy, te nieszczesne muldy, a pomiedzy nimi lód
                                sprawiają że ów mało sprytny narciarz musi pracowac na nogach, myslec jak
                                ominąć, zeby nie polamac nóg, w koncy po wielu próbach wychodzi mu "śmig"
                                (szybko z lewej na prawej krawedzi), nastepnie gdy to mu sie udaje choc na
                                koncu glebi "pyskiem" doochodzi do wnioski ze trzeba pomyslec nad zmiana wiec
                                je przeskakuje... fatalna decyzja. dwa skoki i gleba. jesli ma nogi, glowe całą
                                pewnie sie skapnie ze nie moze odrywac nart od śniegu. ugina kolana, dociaża i
                                odciąza narty podczas zmiany krawedzi... (to chyba skręt kompensacyjny
                                poprawcie jesli sie myle). i gdy ten nieszczęsnik po 2 dniach zalapie o co
                                chodzi z "techniką", na juz dobrze przygotowanym stoku wyczynia cuda stylem
                                carvingową.

                                Tak, to moja historia nauki na nartach rozpoczęta ledwo 4 lata temu, dzis moge
                                powiedziec ze smigam calkiem niezle, a owa meka pańska jak pewnie ja opiszecie
                                zajela mi 2 sezony ( 20 dni nauki a potem doskonalenie lacznie ponad 70 dni)
                                pare dni na nartach, choć staralem sie jeździc wczesnym rankiem :).

                                pewnie mie wezmiescie za masochiste, ale to byla moja droga, Polska, teraz
                                jestem po Alpach i Chopoku, i rozumiem ze nasz kraj to "10 świat" jesli chodzi
                                o zaplecze na nartach. Jednak trzeba wiedziec co u nas piszy, i moge z czystym
                                sumieniem powiedziec ze bylo warto. Wiem że jestescie wote i skyddad
                                oredownikami Alp i wszystkiego co alpejskie ale trzeba pamietac ze wielu nie
                                bylo stać na swój pierwsze raz na narty w Austrii. W Polsce Korbielow i być
                                może Szymszkowa ( przed świetami jest pustooooo) zasługują na uznanie zwlaszcza
                                ta druga.

                                podrowienia Panowie
                                • skyddad Re: na narty do Zakopanego 25.10.04, 20:25
                                  Witaj Ski,
                                  wyobraz sobie ze moje dzieciaki nie tak dawno jak dziesiec lat temu uczylem
                                  wlasnie jezdzic na gorce kolo Pani Malgosi w Izdebnej.Tam sie mieszkalo i do
                                  wyciagu bylo 25m.Pamietam te czasy z lezka w oku.Dzieci mowily po polsku ale
                                  slabo tam sobie porawily i nauczyly sie goralskich slowek.Mieszkalismy razem z
                                  goralalmi.Bylo cudownie.Tak jezdilem z nuimi az sie nauczyli 3 razy po jednym
                                  tygodniu.Mysmy tez mieli biednie jak na warunki szwedzkie tylko jajeden
                                  pracowalem a zona sie zajmowala domem i dziecmi.Ale zawsze odlozylem na te
                                  narty.Jak sie nauczyly to zachcialo sie Alp.Na pierwszy ogienm poszlla Madonna
                                  di Campiglio,pozniej Val Gardena,Bornmio,Livignio,Zillertal,Badgastein,znowu
                                  Val Gardena az dzieciaki porosly i same juz jezdza,tylko sobie leca samolotem
                                  do Insbrucka a potem busem na miejsce.szybko i przyjemnie.Tato
                                  to dalej goni autkiem ale moze sie troche soba zajac.Na narty zbiera sie caly
                                  rok.Dla mnie sa niewazne letnie wakacja , ale zimowe to absolutnie musza byc.
                                  Teraz rozumiesz dlaczego sie czlowiek cieszy z kazdej kupionej dla siebie
                                  rzeczy anie razy 4.
                                  Mam satysfakcje cala czworka smiga jak nalezy.Juz sa doroslymi ludzmi.
                                  Pzdr.Skyddad.
                                  • Gość: ski Re: na narty do Zakopanego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.04, 22:05
                                    skyddad!
                                    jest nas wiecej, ja w tym roku nigdzie nie bylem w wakcje robilem w sklepie i
                                    jestem szczesliwym posiadaczem pewnej sumki która z przyjemnoscią przepuszcze
                                    gdzies w Dolomitach :D pewnie jeszcze sie z 10 razy spytam ciebie dokad
                                    jechać i jaka tam trafic ;D narazie skupiam sie na na Korbielowie, i na kursie
                                    intrsuktorskim heheheh,
                                    do przeczytania
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka