Forum Sport Narty
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Kronplatz 29-01do 5-02 czyli tydzien piaty.

    IP: *.fornfyndet.se 06.02.05, 13:58
    W koncu zdecydowala sie na wyjazd corka i pappa.Startujemy w piatek o
    godzinie 15.30 z Lund poludniowa Szwecja.Zapakowani i pierwszy raz sprawilem
    torby specjalne do przewozu butow narciarskich:rewelacja jak ulatwiaja
    transport.zamontowalem kupione dwa zestawy na przednie siedzenia do masazu
    krzyza.swietna rzecz jak czlowiek zasyåpia i jest zdretwialy,to trzeba sie
    zatrzymac i na postoju wlaczyc swietnie wibruje jest okolo 12 programow na
    krzyz siedzenie i uda.Sen odrazu po 5 minutach odchodzi i malutki spacerek i
    mozna dalej jechac.
    Najpierw corka prowadzi do mostu,ona niema jeszcze prawa jazdy,ale posiada
    zezwolenie na nauke z pappa.Jest juz duzy ruch na autostradzie,pogoda
    sloneczna i dobra widocznosc dzieciak odrazu wchoidzi na 120km/h kazalem
    zejsc na dopuszczalne 110km/h.Przed stacja zaplaty za most zmiana i pappa juz
    przejmuje paleczke az do konca. Po oplaceniu karta bluyskawicznie szlaban sie
    otwiera i jazda do Dani.Tam w dwie godziny i jestesmy w Rödby.Bilet oplacony
    internetem wraz rezerwacja.Bardzi duzo ludzi wszysycy juz jada w Alpy.
    Szwedzi i Dunczycy.
    Jestesmy w Puttgarden godzina przed 19.00 i odrazu start.Ciemno ruch
    spokojny,kolo Hamburga sie zwieksza i zaczyna coraz wiecej aut jak nazywam
    z "trumienkami na dachu" pedzic do gor.Jest sucho auta jada z duzymi odstepami
    okolo 130km/h,mijamy Hanover dolaczaja sie nowe samochody zaczyna juz byc
    ciasniej,ale niema zadnego propblemu,odleglosci miedzy autami po okolo 150m.
    Mijamy Göttingen i powoli jest Kassel. Coraz bardziej jestem senny.Corka kaze
    spac.Przed snem wlaczam masaz,rewelacja i potem sen .Budze sie po pol
    godzinie,znowu masaz,troche spaceru i jedzenie:kanapki i kawa specjalnosc
    pappy.jazda po przejechaniu 50km znowu to samo :Nie moge jechac potwornie
    zmeczony:tak pokomuje 50km jazdy 30minut odpoczynku okolo 200km.Prznajmniej
    bezpiecznie.Oczywiscie predkosc w granicach 100km/h i jako ciekawostka ten
    problem dotyczy prawie wszystkich.Spoitylkamy ciaglöe te same auta i twarze.
    Po okolo 2 w nocy nastepouje przelom sen odchodzi i jazda.Od Wurzburga dp
    Munchen bez zatrzymania.Ruch teznieje,dolaczyli Holendrzy i Belgowie,troche
    wozow z rejestracja angielska,autobahn zaczyna sunac juz 3 filami ale
    odloeglosc jest jescze po 80m i predkosc w granicach 120km/h.Widzi sie
    Holendrow masami z calymi rodzinam z dziecmi i to malymi.Tutaj tez dochodza
    tuz za Nurnberg Polacu z POmoprza ,ktorzy wybrali te droge.jest ich o dziwo
    bardzo duzo.Ladne nowe auta,nawet ekstrawagnackie jak SUV. jada grupami po 3
    lub 5 aut.Widac to paczki dobrane na dechy.Omijamy Munchen jest juz
    ciasno,wchodzimy na autobahn do Salzburg odleglosci miedzy autami okolo 20m 3
    file zapchane predkosc juz spada do 50km/h ,ale sie jedzie niema "stau".
    Tutaj dochodza znowu ludzie z "landow" zachodnich,jak Luxemburg,Nawwet
    francuzi.Potok sie dzieli na Salzburg i na Kufstein.Tutaj juz dochodza
    niesamowite ilosci wozow z Czech, Slowacji,Polski,Wegier. Suniemy dosc
    wolno.Staje jeszcze po stronie niemieckiej i kuypuje w stacji benzynowej
    vignete na szybe i kamizelke odblaskowa jest wymnagana w Austri i Wloszech po
    zmorku na autostradzie.To co widzialem wszyscy kupowali wraz vignete.Tez
    sobie sprawilem.Pierwsze tankowanie mialem gdzies kolo Kassel.Wyjezdzalem z
    niecalym zbiornikiem.Jest niesamowita roznica popmiedzy benzyna niemiecjka a
    szwedzka oczywiscie na korzysc niemnieckiej.Samochod odrazu zywszy i mniej
    palil.Drugie tankowanie kolo Insbrucka do "fulla". Tutaj odpoczywamy i
    uszamy w droge. Zameldowealem sie w hotelu kolo Kronplatz o godzinie 10
    rano.Czekalismy do 11.00 i nas wpuszczono.Hotel cudo.pelne wyzywienie i na
    dole dwa baseny z masazem wodnym drugi z woda z sola z morza
    martwego,oczywiscie pomoiedzy masage i sauny.Nigdy nogi nie bolaly.
    Ciekawostka; mialem mobil telefon ktorego nie uzywalem gdyz zakupilem przed
    wyjazdem male walkie talkie na 460MHz.Obejmowaly zasiegiem caly resot
    Kronplatz.Byla nas mala grupa ponad 25 osob.Lacznosc swietna.Trzeba bylo
    zmieniac kanaly gdzy na piewrwszych parcowali wlosi drugim niemcy ja
    przestawilem na 5.Oczywiscie do kazdego kanalu 30kodow nie pozwalajacy na
    podsulch rozmowy czyli przeszkadzanie (scramler).
    Wieczorem zjawiaja sie wszyscy od nas.Jesyt piekna kolacja.
    5 kelnerow sie zwija.Na kolacje daja 9 dan ale dietetycznych.Rano niesamowita
    energia.Ciekawostka,hotel ma depa przy wyciagu,nie trzeba tachac do skibusa
    dech ani butow.
    Jutro czesc nastepna.
    Pzdr.Skyddad
    Obserwuj wątek
      • staruch5 Re: Kronplatz 29-01do 5-02 czyli tydzien piaty. 07.02.05, 09:57
        Ojcze Niebieski, a dlaczegoz to wybrales Polane Szymoszkowa????
        • Gość: Skyddad Re: Kronplatz 29-01do 5-02 czyli tydzien piaty. IP: *.fornfyndet.se 07.02.05, 11:00
          Witaj Staruch,
          Bylo nas duzo,nie taka Szymoszkowa.Gora Kronplatz do Bruniko jest czarna trasa
          7km ostrego zjazdu.Trzba dobrez odpoczywac w naszym wieku.Nie puscisz sie jak
          w Pucharze Swiata.Pozabijasz ludzi i siebie.Nogi wytrzymmuja max 2km bez
          przerwy.
          Musi byc caly czas kontrola.Druga taka trasa to z St. Martin in Thurn do St
          Vigil in Enneberg.stromsza niz ta sciana w Fogaidzie.Pieknie przygotowane.Na
          tych obu trasach woigule nie uswiadczysz poczatkujacyh ani lekko zaawansowanych
          tylko sie wybieraja smakosze.Corka te sciane zaliczyla bez kijow i zkamera przy
          oku filmujac mego brata.Mnie sie prawie krecilo wglowie jak czlowiek patrzal w
          dol ot tak jak z 30pietra Palacu Kultury.
          Zaraz bede pisal dalej.Pzdr.Skyddad.
          • Gość: Skyddad Re:'Tydzien piaty-------- Niedziela. IP: *.fornfyndet.se 07.02.05, 11:45
            Rano schodzimy na dol,chca nas posadzic do sniadania.Idziemy najpierw do
            kosciola.Oczywiscie Msza Sw po niemiecku.Kosciol wypelniony turystami i
            miejscowa ludnosci.Po powrocie odrazu do sniadania.Wyzerka niesamowita.
            Oczywiscie stol otwarty i z bufetu bierzesz co duzsza zapragnie,a wiec szynki
            ichniejsze i Prosciuta Rubiego,serow z piec gatunkow,pozniej owoce poludniowe
            salatki,pozniej normalne europejskie salatki, na sucho do kefiru .Mmiody
            tyrolskie trzy rodzaje,no i chlebki tyrolskie wszystkie czarne, buleczki
            ichniejsze troche juz wplyw wloski.
            Poludniowy Tyrol kiedys nalezal do Austri,lecz Adolf podarowal go Mussoliniemu
            i ludzie dalej tesknia za Austria.Wszedzie okazuja duchowa przynaleznosc do
            Austri.
            Po sniadanku kupujemy w hotelu wszystkie skipassy.Ladujemy sie z 'sprzetem do
            skibussa.Jestesmy juz pod wyciagiem.Tam idziemy do Depo i rezerwujemy dla nas
            szafki.Otrzytmujemy pare szafek ktore naleza do hotelu.Buty wisza pod
            wentylacja a zboku sie susza narty i kijki.Swietnie zorganizowane .Wszystko sie
            miesciu pod ziemia .Wjezdzamy na gore na dole bylo tylko -10C na gorze no -15C,
            kolejka idzie 17 minut.Zjazd ta trasa jest okolo 6-7km roznica poziomow
            1km.Oczywiscie trasa czerwona.Po calym dniu to sie ludziska napracuja z nogami
            jak z waty.
            Zaczynamy sie rozjezdzac.Idzie narazie spokojnie tylkko wdol do najblizszych
            wyciagow i zpowrotem na goree.Olbrzymie przestrzenie,swietnie sie kreci carving
            jazda tylko na krawedziach i praca praktycznie biodrami.Oczywiscie przy
            znacznej predkosci.Zauwazylem ze co piata dorosla ma chelm na glowie dzieci
            wszystkie.Moj chelm sie podoba.Po poludniu nasi tez sobie pokupowali chelmy i
            stwierdzili wszyszcy jednym chorem,wiekszy komfort ,cieplej w leb,
            i 'bezpieczenstwo.Widzimy zderzenie dwoch obcyh ludzi wyrznelki sie
            uczcziwie ,lecz obaj wlosi dorosli posiadali chelmy.Po przeproszeniu sie
            rozjechali.bez chelmow napewno bylby szpital.Takie wypadki odrazu przekonuja
            najwieklszych oportunistow do zakupu chelmu.Na poczatku sie troszke podsniewano
            ze mnie,taki stary i w chelmie.Godzina 13.15 spotyklamy sie w jednej z
            restauracji.Nie bardzo sa wszyscy glodni.Jednak Nas karmnia dobrze.Wypijam,
            jakos wode mineralna i zupke jarzynowa.Odpoczynek i jazda.Czujemy wszyscy
            zmeczenie.Nasi jak sie gubia uzywaja SMS-ow tylko ja z corka mamy Walkie Talkie.
            Funkcjonuja na cala gore nawet na druga strone.Slyszalnosc swietna. Sa caly
            czas na nasluchu.Okolo godziny 15.30 zbieramy sie do jazdy wdol.Idzie strasznie
            ciezko,nogi jak z olowiu ale coz taki los.Zostawiamy wszystklo w Depo i
            skibussem do domu.Tutaj w hollu niespodzianka na stole olbrzymi strudel
            (szarlotka swieza upieczona taka jaka robila moja Mama)Oczywiscie wszyscy na
            stojaka z talezykami polykaja te szarlotke.Jazda na gore do pokoji.Tutaj sie z
            rzuca wszysko,kapielowki i szlafrok i klapki i biegiem do windy i jazda na -1
            pietro.Tam odrazu jak bozia stworzyla wszyscy wlosci niemcy do sauny jest ich
            pare rzymska mokra lub sucha.Nasi maja objekcje z tym rozbieraniem,ale jak
            zobaczyli jak zony niemcow paraduja z peliska na wierzchu to nie trzeba bylo
            przekonywac.Co kraj to obyczaj.Trzebna sie stosowac do obyczajow miejscowych.
            Po saunie prysznicu ubieranie i na basen.Po masazu podwodnym strumien potwornie
            silnej wody wali w miesnie nog.Usuwa polowicznie zakwasy.Pozniej przechodzimy
            do baseniku z woda slona z morza martwego,oczywiscie sol.Tutaj pelna
            kontenplacja cisza,dopiero po zanurzeniu uszu w wodzie slychac piekna
            niebianska muzyke.Kest cisza ,tutaj sie nie utonie,ludzoie spia w tej wodzie
            minimum pol godziny.Pozniej prysznic hop do sauny i znowu ,basenik masaz a na
            koncu po kamyczkach na bosaczka zlewanych na przemian woida zimna lub
            cieplo.Swietnme sie uzyskuje krazenie krwi,to sie odbywa kolo kanmienia
            energetycznego przywieziuonego rowniez z okolic morza martwego.
            Czlowiek zaczyna padac i w specjalnym pomioeszczeniu kolo tegop kamienia jest
            kilkadzisita taki kozetek i m'trzebna sie polozyc i usnac.SWpi sie niebianmsko
            okolo 1 goidziny.Czlek sie zrwya o jej za pietnscie godzina 19.00.Idziemy na
            gore przebieranbie i kolacja.Oczywiscie w piekjnej hotelowej
            restauracj.Kelnerzy i kelnerki naleza do rodziny wlasciciela tylko czterech
            obsluguje nas stol.-Co chwoila nowe danie.Jedzenie wykwintne.Porcyjki
            mikroskopowe ale ich jest duzo.Dopiero nr dwa podejscie ososbiste do bufetu i
            pograzamny sie w salatkach i8 jarzynach.'Wybor niesamowity:Ile dusz za'pragnie.
            Po dwudziestu minutach nastepne dania az do dania nr 8 ktore sa lodoami z
            owocami poludniowymi.Oczywiscie do tego caly czas serwuja wina.Pije sie bardzo
            wolno i wychodzi tylko dwa centymetry olkbrzymiego kieliszka.Czlowiek sie czuje
            znakomicie.Ulatwia krazenie i napawe radoscioa.Nie czuje sie alkocholu,humor
            sie poprtawia i naprawde jest sie najedzony.Rano stwioerdzam z enie mas zadnego
            brzucha jak po jedzeniu normalnym,Czlowiek sie czuje lekko.Wieczorem spotkanie
            w sali N-tej zamawia cappare i jasaczymy no oczywiscie przy bardzo wielkich i
            m'adrycgh dyskusjach.Godzina dzisiata wszyscy do lozej'k ida spac,tak aby rano
            miec sily do pracy na stoku.
            Pzdr.Skyddad
          • staruch5 Re: Kronplatz 29-01do 5-02 czyli tydzien piaty. 07.02.05, 12:23

            czesc, ja pytam tak troche zaczepnie.
            Gora Kronplatz do Bruniko jest czarna trasa
            > 7km ostrego zjazdu.
            Z moich wiesci wynika, ze sa 2 Sylwester i Herneg (cos kolo tego) i obie maja
            po okolo 4-5 km.

            Trzba dobrez odpoczywac w naszym wieku.Nie puscisz sie jak
            > w Pucharze Swiata.Pozabijasz ludzi i siebie.Nogi wytrzymmuja max 2km bez
            > przerwy.
            Zgadzam sie. Po 2km musze jednak odpoczac. W tym roku nie dalem rady przejechac
            calej Marmolady bez zatrzymania...

            > Musi byc caly czas kontrola.Druga taka trasa to z St. Martin in Thurn do St
            > Vigil in Enneberg.stromsza niz ta sciana w Fogaidzie.
            To jest w Kronplatzu? Chyba nie. Chetnie bym zobaczyl.Pzdr.
            • Gość: Skyddad Re: Kronplatz 29-01do 5-02 czyli tydzien piaty. IP: *.fornfyndet.se 07.02.05, 14:49
              Witaj Staruch,
              Co do pierwszego jest to taksacja na oko.Nie mam zadnej skali aby pomierzyc te
              odleglosc.
              To samo ja ,pojechalem bez zadnego jezdzenia wstepnego.W zeszlym roku mialem
              dwa tygodnie nart w Szwedzkich Gorach zanim zalapalem sie na Selle.
              Tak ta trasa nalezy do resortu Kronplatz',mimo ze sie zjezdza i opuszcza ten
              teren i wjezdza na inna gore,ale to jedyny o ostani wycioag najdalej polozony
              od samego Kronplatzu.
              Pzdr.Skyddad
              • Gość: Skyddad Tydzien Piaty ---- poniedzialek IP: *.fornfyndet.se 08.02.05, 13:57
                Juz wypoczeci po dobrym sniadanku i przy pieknej pogodzie,niebo blekit ciemny
                na dole -10C wsiadamy do Skibussa.Tlok niesamowity.Radosc ze nic nie trzeba
                tachac.To jest ten komfort,ale za ktory sie placi slono.Jestesmy przy
                Depo:Teraz mozna zobaczyc wszystkich turystow.Duzo ludzi jest z
                Sloweni,Wegier,oczywiscie prym wioda Niemcy i Wlosi,pozniej slyszy gdzie
                niegdzie jezyk polski,ale sie okazuje ze to Niemcy polsko jezyczni.Troche
                angielski,z akcentem amerykanskim,ale to widac na urlopie wojskowi,widzi sie
                ciemnoskorych swietnie jedzacych na nartach.Wyglada to troche dziwnie.Rowniez
                to jak w Bruneko obsluga wyciagu jest hinduska.Jestesmy na gorze.Tutaj ciepla
                nie uswiadczysz jest okolo -15C troszke dymie z boku .Trzeba szybko zjezdzac na
                pisty ktore sa polozone od zawietrznej i wlasnie te sa przeurocze,dlugie
                szerokie i mozna na full ciagnac Carvingiem, czyli na kantach.Opanowalem jazde
                tak ze tylko ruszam biodrami i tak jakbym tanczyl balet,ale musi byc znaczna
                predkosc i trzeba wpasc wrytm.Po chwili cala nasza grupa okolo tym razem 8 osob
                tak jezdzi,staram sie byc po drugiej stronie jak moj jadacy zprzodu wyglada to
                fajnie i dobra zabawa.Upadkow niema.Snieg jest swietnie przeobiony ubity i
                zmrozony.No swoje kanty na 87 stopni tez duzo robia.Jeden mankament ze przy
                noszeniu nart poprzecinalem nowe piekne gortexowe rekawiczki.Musze kupic
                prawdziwe takie jakie sie uzywa w wyczynie,one maja strasznie gruby material i
                kant narty nie przetnie.Kazdego dnia kontroluje narty i nie sciera sie moj Vax.
                Jest dobrze polozony i swoje robi niska temperatura.Nie musze ani razu
                klasc.Narta swietnie trzyma profil luku.Obserwowalem innych mieli 'zupelnie
                narty plaskie.Powiadali ze po servisie za 50zl w dobrych firmach.To znaczy ze
                robia ludzi niesamowiciue w bambuko.Corka ma tanie narty carvingowe marki Pale.
                Maja cos tam wlokna ot takie allround.Jej sie trzymnaja swietnie sa wygiete na
                okolo 5cm po 3 dniach.Czyli dobrze wygrzane.Narta jak posiada profil luku,'to
                narciarz ja juz dociska swoim ciezarem przod narty i tyl.Jak tego niema to caly
                docisk rozklada sie na cala deske i "pupa" zbita. Zadna jazda.
                Robimy sobie zawody ruszamy lawa jest tyle miejsca z samej gory i kto pierwszy
                na dole przy lesie.Faktycznie grupa jezdzi swietnie,kosimy
                wszystkich,oczywiscie trzeba uwazac.Jak zwykle spotykanie w restauracji po
                13.00- tej. Troche wialo,nie jeden bierze grappo ot taka wodka wloska,lub
                kawe,herbate,i jakas zupka.Oczywiscie duzo opowiesci narciarskich.Ogladamy
                gory i opdnajdujemy Marmolade zaraz Arrabe Corvare.Widac swietnie.Ustawiam
                camere na pelny zoom oczywiscie cyfrowe wzmocnienie X500 i widac wyciagi i
                nawet poszczegolnych narciarzy.Tak okolo 40km w lini prostej.Przejrzystosc
                powietrza niesamowita.Po wypoczynku jazda w dol na inne szlaki.Kolo 15.30
                zjazd.Trzeba sie spieszysc tak aby nie spotkjac peletonu ktory zjezdza przed
                zamknieciem,To jedzie okolo 2 tys ludzi szlakiem o szerokosci oklo 100m.Tam sie
                pieknie zjezdza wpare osob,na maxa krecenie od brzegu do brzegu i duza
                predkoscioa to jest 'uciecha, ale nie wmomencie zjazdu do domu,po prostu za
                duzo ludzi straszliwie pomeczonych.WEpadamy do hotelu a tutaj tortu niema tylko
                jest salami ichniejsze i suche tyrolskie kielbaski.Kazdy porywa na talezyk
                kawalek i wtrzacha w mgnienmmiu oka,biegie do wind'y i jazda na gore,wek
                wszystkie ubrania kapielowki i jazda do sauny ,baseny i pierwszy raz masaz.Juz
                sa zakwasy po godzinie masowania nog i rak,czlowiek jest odrodzony ,.nic nie
                boli czuje sie swietnie.A jeszcze jak wejdzie do sauny i tam niemki i to ladne
                na Ciebie patrza o Boze jaki piekny jest ten swiat,ale coz nie dla dziadka
                Skyddada.
                Wszystkie 'Panie maja mezow ,ktorzy bacznie obserwuja kazdego .Pozniej kapiel
                slona,energetyzacja stop,basen normalny i spanko na sofce,Budzi sie czlowiek
                tak glodny i tylko jedna myslk ile do 19.-00 i do korytka.Oczywiscie trzeba sie
                ladnie ubrac,ogolony,sluzba pieknie odsadzona w Tyroslkich narodowych strojach
                to i my niemozemy straszyc ubranie przepoconym.Panowie na ogol wszyscy w
                dzinsach ale ladnych koszulach ,krawat nie obowiazuje,natomiast Panie juz
                bardzie elegancko ale tez na sportowo.Mlodziez tak jak chce.
                Jedzenie konczy sie kolo 20.15.Bylo okolo 8 dan bardzo dobrych i tak dobranych
                ze czlowiek nie czul sie przejedzony.Przednie winka.Na koniec jak zwykle lody.
                Na ogol sie wszyscy rozchodza do siebie.Cos chca zmontowac tzn wypic.W takim
                hotelu jest nie dopuszczalne.Tlumaczymy ze niestety jezeli chcemy to zrobic to
                trzeba isc do baru i zamowic ,ewentualnie zaplacic korkowe i wziasc swoje.Taka
                jest etykieta na swiecie.Pamnietajcie tego trzeba przestrzegac.W Ferriewohnung
                to co innego tam robimy co chcemy.Sa takie niepisane prawa i wszyscy na swiecie
                je przestrzegaja.Dobrze o tym wiedziec.
                Kladziemy sie z lekkim szmerkiem kolo dziesiatej do lozek.
                Pzdr.Skyddad
                • staruch5 Re: Tydzien Piaty ---- poniedzialek 08.02.05, 14:16
                  no nareszcie cos o nartach. Z poprzednich relacji wynikalo, ze pojechales na te
                  Szymoszkowa, zeby sie naobzerac.
                  Cholera, troche inny swiat.
                  Widziales mnie przez swoja kamere w Arabbie?
                  Bo ja zagadnalem jakiegos Bogu ducha winnego Niemca, czy nie jest M ze Szwecji.
                  mial srebrny helm i pasowal mi na Ciebie...
                  pzdr.
                  • atka5 Re: Tydzien Piaty ---- poniedzialek 08.02.05, 15:49
                    Skyddad - co ja będę owijać w bawełnę - chciałabym Cię spotkać na nartach...
                    • staruch5 Re: Tydzien Piaty ---- poniedzialek 08.02.05, 16:27
                      ja tez bym chcial :-)
                      • Gość: Skyddad Re: Tydzien Piaty ---- poniedzialek IP: *.fornfyndet.se 08.02.05, 16:46
                        Nic nie stoi na przeszkodzie,ja juz mysle o przyszlym roku.Wtym toi mam gorke
                        kolo domu 100km i pozniej w marcu szwedzkie gory.To bedzie koniec.
                        Z tym obzeraniuem eleganckim to nie tak jak sie wydaje.Danko jedno doslownie
                        lisc jakiejs przedniej salaty z doniczki na tym polozony w poprzek naprzyklad
                        jeden kub dwa szparagi polane kropla sosu no i dyskusji na 10 minut do
                        nastepnego dania.Wiecie to tak dobrane ze jest to jedzenie jaknajbardziej lekko
                        strawne i prawie dieteteczne.Mysmy sie zazerali ale nie tylko my wszys'cy
                        salatkami i przystawkami,to nigdy nie bylo ciezko na zoladku,a rano sily takie
                        ze o ach ach.Pierwszy raz jadlem oregano podane swierze z doniczki,wyglada jak
                        modrzew czy jalowiec ,pachnie, niesamowity intensywny podaja razem z pieknym bef
                        sztykiem.Zreszta co ja bede owijal w bawelne,podejrzalem te kuchnie jest
                        przednia,a wiecie w domu ja prowadze kuchnie gdyz zona otworzyla firme a ja pol
                        emerytzajmuje sie domnem.Podoba mi sie to.Goni mnie troche, a bym lepiej
                        sprzatal.
                        Jeszcze troche to sie wprawie.
                        Pzdr.Skyddad
                        • atka5 Re: Tydzien Piaty ---- poniedzialek 08.02.05, 16:54
                          Myślę, że jako kucharz też jesteś wspaniały.
                          • Gość: Skyddad Re: Tydzien Piaty ---- poniedzialek /ATKA/ IP: *.fornfyndet.se 08.02.05, 17:06
                            Atka dopiero "terminuje" w chalupie poltora roku.Poznac kuchnie to minimum pol
                            zycia trzeba spedzic.Nie mniej od dzieci dostalem wiele ksiazek takie jak
                            kuchnia wloska.Robilem wiele potraw co moja zona byla zaskoczona.POWIEDZIALA ZE
                            CI SIE CHCIALO ROBIC TAKIE SOSY'. MLODZIEZ POCHWALILA.
                            Fajne ze pozwalaja zagladac do kuchni i mozna sobie cos podpatrzyc'w takim
                            hotelu.Naprzyklad jak cos sie im spodoba to wezma od >Ciebie i beda serwowac
                            danie ala Skyddad.
                            Pzdr.Skyddad.
                        • Gość: Skyddad Re: Tydzien Piaty ---- poniedzialek IP: *.fornfyndet.se 08.02.05, 17:01
                          Dlaczego to wszystko opisuje.Polska jest w EU.Powoli Polacy beda wchodzic w te
                          standarty oczywiscie wedlug mozliwosci.Ta baza turystyczna juz czeka na
                          Polskich prawdziwych turystow z kasa.Dobrze jest wiedziec jaka jest etykieta na
                          tym etapie.Dlatego bede wiecej opisywal.
                          Te czasy ,'wspolne spotkania w pokojach flaszeczka pod stolem
                          papieroski,spiewy.To na tym etapie musi pojsc w zapomnienie.Takie sytuacje
                          zamknelyby podwoje na zawsze dla Polskich kasowych turystow.Tutaj naprzyklad
                          Rosjan nie widac,ale Wegrzy,Czesi,Slowency sa mile widziani.Byc moze i takze
                          bedzie z Polakami w przyszlosci.To sa hotele z tradycjami, nuworyszostwo jest
                          nie na miejscu. Oni maja takie same serce jak i my "nasz" papiez wszedzie
                          wisi.To samo Matka Boska. My sie czujemy jak w domu.Jak Cie widza tak Cie pisza.
                          Pzdr.Skyddad
                          • Gość: Skyddad Re: Tydzien Piaty ---- 'wtorek IP: *.fornfyndet.se 09.02.05, 12:10
                            Wstalem raniutko i zachcialo sie plywania buch w szlafrok i winda o 6 rano do
                            basenu.Cholera zamkniete,muzyka slicznie cicho gra,ale niestety .Wracam wlaczam
                            TV wiadomosci ORT ,akurat czytam na TV text o Papiezu.Serce deba staje.Podane
                            bylo wskrocie ze problemy z oddychaniem i krtania.Mysle koniec swiata.Pozniej
                            przy stole poruszylem ten temnat bylo poruszenie wsrod naszych.Pozniej jak
                            zwykle wlaczam na Alpenpanorame te sama co w chalupie.Dostaje SMS od syna.Tak w
                            skrocie; Pappa sypie caly czas, dwa dni bylo slonecznie,dzisiaj zamkniete
                            wszystkie pisty, niebezpieczenstwo lawin.Czekamy w restauracji na lepsza pogode.
                            Unas lampa kwarcowa na niebosklonie troche przyciemniona,w nocy spadlo okolo
                            15cm sniegu.Cos sie czuje czlowiek ciezko.Wyglada na kryzys na trzeci dzien.
                            Po sniadaniu krolewskim pakujemy sie do skibussa.Przy depo duzo ludzi,wszedzie
                            snieg po odgarniany.W kocu startujemy kolejka do gory.Przygladam sie obcym
                            wszyscy jacycs pomeczenie.Czyli to ma wplyw pogoda.Na gorze zaczyna dobrze
                            gwizdac.Jest troche cieplej okolo -11C.Trasy tak jakby przysypane.Postanawiamy
                            jedziumy na czarna scianke zobaczyc.Po wjezdzie wileomna wyciagami jestesmy juz
                            wkolejce na pierwsza czarnma.Ludzi dosc duzo.Wysiadamy a tu jak nie
                            gwizdnie,nie tak nie mozna tego okreslic tak straszliwiue zaczelo "pizdzic"
                            wiatr zmieszny z sniegiem i naprawde predkosc powyzej 40km/h.Kolejka stanela my
                            zjezdzamy kawalek i potem na inny pist w lewo.Przedemna rodzina wloska .Ludzioe
                            nic nie widac a tutaj dwa krasnale w chelmach po wysoikosci max 1m zsuwaja sie
                            w niewiadoma w strasznie stroma w dol.Rodzice sa z tylu. Pappa cos tak
                            krzyknal krasnale sie nawet nie obejrzaly.Nagle jak nbie "piz--
                            gwizdnie" ,krasnale odrazu sie wykierowal'y jak prawdziwa zaglowka pod wiatr i
                            przyjmuja ten dmuch z jak najmniejsza powierzchnia natarcia.Stoja.Wiele
                            doroslych sie wywalilo i zostalo dobrze odrzuconych w bok.Po chwili krasnale w
                            przerwach miedzy dmaniem skoczyly na nitke w dol juz trcohe nizej bylo lepiej
                            widac ,pojechalem przerazony.Krasnale bez zatrzymania doszly do stacji koncowej
                            i czekaly na rodzicow.One nie mialy wiecej jak 4-5lat.Co to znaczy oblatanie z
                            gorami.Mu'ysmy skrecili wlewo i czekamy az nasi sie zbiora wszyscy.Ruszamy
                            pochwili.Trasa lagodna sliczna w lesie szerokjosci 30m,najpierw lagodna pozniej
                            pare schodow bardziej stro'mych.Juz ludzie narobili duzo muld.Trzenba uwazac
                            gdzyu snieg mimo mrozu jest ciezki.Jade dosc ostroznie i nie za szybko,aby
                            kogos nie potracic lub sie nie zderzyc.Jeden zakos drugi i puszczam sie
                            bardziej w dol.Nabieram szybkosci jest cudownie,przy nawrocie w prawo
                            podjezdzam pod sciane boczna naszego pistu jest slicznie wyfrezowana wysokosci
                            okolo 1m.Obejrzalem sie w prawo niema nic i nagle zapozno zrobilem zwroti
                            wjechalem dosc szybko w te sciane.Corka tak opowiadal pozniej ,juz myslalam ze
                            po Tobie,natychmiast podjechala. Ja biedny sie wbilem jedna narta i glowo
                            dobilem do drugiej narty,oczywiscie przebijajac snieg i taki zostalem wtej
                            pozycji w sniegu.Ten kryzys dnia trzeciego zadzialal.Zly reflex.Corka mnie
                            odgrzebuje i widzi ze pappa rzy ze smniechu i sie nic nie stalo. Wiecie
                            chelm ,plus swietna ochrona goglami i zaslonioeta dolna czesc twarzy nawet nie
                            poczulem sniegu.Oczywiscie nartki dobre nie puscily,Tak znogami powykrecanymi
                            siedzialem w tym zboczu.Szybko odkopala i pomogla wstac,nie otrzepujac sie
                            polecielismy w dol za wszystkimi.Czyli Panowie chelm jeszcze raz chelm.Moglem
                            wyrznac w dziub narty glowa bez chelmu i skonczyloby sie szpitalem,Zaczelem
                            zwracac uwage na ludzi ,kazdego dnia bylo wiecej chelmowco.Pod koniec tygodnia
                            moznma smialo powiedziec ze bez chelmow byla mniejszosc.Kolo godziny 14.30
                            mialem dosc na dzisiaj i szybciutko do domciu.Zjazd byl lepszy juz bardziej sie
                            bylo zahartowany.Po 15.30 juz w pokoiku i pedzacy do basenu i sauny.Najpierw
                            sauna mokra.Tak na 60C pozniej slony basenik pol godziny lezeni'a.Pozniej
                            prysznic i plywanko ' masaz wodny,nma koncu spamnko jak susel okolo 1
                            godziny.No i na koncu biegiem do stolu .Dyskusje wieczorowe,przy swioetnej
                            obsludze i winku.Tak zeszlo dzisiaj do 21.00.Zmeczenie i kryzys zaczal
                            odchodzic.Poszlismy do do barku na Grappe.
                            Pozniej hop do lozeczka.
                            Pzdr.Skyddad
                            • Gość: Skyddad Re: Tydzien Piaty ---- sroda IP: *.fornfyndet.se 10.02.05, 12:04
                              Kryzys minal,odrazu pedem na sniadanko i do skibussa.W St.Anton sypie syn
                              przyslal SMS-sa. 1m w miejscowosci,pisty zamkniete niebespieczenstwo lawin.
                              U nas jak zwykle kwarcowka na niebie.Puszczamy sie do Bruniko czarna.Ruch maly
                              tylko wytrawni na trasie.Rzeczywiscie stroma caly czas.Znalazlem jej dlugosc
                              4950m.naprawde dluga.Trzeba robic trzy postoje,czuje sie ze beda zakwasy.Nikt
                              nie rozwija predkosci,raczej wolno i pod dobra kontrola.Ja tez sie balem,mialem
                              juz masaz,ale ciagle wychodza nowe zakwasy ktore zbieraja sie kolo kolana i
                              daja bol kolana.Masazysta znajduje odrazu te punkty i pomasowaniu nastepnego
                              dnia wszystko ustepuje.szkoda nog na takie trasy.Zreszta to widac,niema duzo
                              chetnych do jazdy.Po powrocie z Bruniko udajemy sie na druga strone gory.Mam
                              pierwsza przygode.Mija mnie jakas kobieta,ale jakos dziwnie sie nogi caly czas
                              rozjezdzaja.Po chwili zdalem sobie sprawe ze lepiej predzej dopchac sie do
                              wyciagu.Stoje przy baramce ono obok.Otweiera sie odepchniecie kijami i odrazu
                              jestem na listwie.Nie ogladam sie tylko czekam jak mnie siedzenie
                              zabierze.Nagle jakas straszna sila mnie spycha z czarnej listwy,nie mam sie
                              czegos zlapac jak glupi buch spadlem w dol.Patrze a ta slamazarna
                              pieknosc,siedzi sama na lawecz<ce z nogami rozkraczonymi tak ze narty zepchnely
                              wszystkich co stali na czarnej listwie.Cholera byla najwolniejsza i siadal
                              odrazu na fotel zanim ten doszedl do mnie.Po prostu mnie wysadzila z
                              siodla.Patrze na nia z dolu lezac na boku i sie smiejac jak tak mozna sobie
                              sprawy nie zdawac ona nawet nas nie zauwazyla,pewnie sobie pomyslala rozmyslili
                              sie i pojechali odrazu wdol.Tyrolczyk blyskawicznie skoczyl w dol podal reke
                              podnislem sie potem skoczyl na wiazania no i sie zawiodl sprezyny go odzrzucily
                              nie rozpial.Jeszcze raz sie przymierzyl trzymajac sie mnie no i
                              puscilo.Spojrzal na narty sie tylko usmiechnal.Gdybym nie mial chelmu moglbym
                              sie poturbowac.Jednak ten chelm to nie glupia sprawa.
                              dzisiaj jezdzimy na dlugiejk czerwonej szerokiej na 100m i prawie pustej.Tutaj
                              spokojnie i de duza szybkoscia od krawedzi do krawedzi tylko krecac tulowiem
                              czyli jazda na samych kantach.Tutaj narty pokazaly swoja klase.Ludzie mieli
                              dobre dechy ale przy tej predkosci niestety nie dali rady krecic.Moje sie czulo
                              ze dopiero teraz pokazuja co one potrzebuja.Bylem szczesliwy tego
                              dnia.Spotkalem juniorow wloskich trenujacych slalom na czarnej dwoch
                              szesnalotkow.Mieli wydzielona trase i ooznaczona. No tak jezdzic to czlowiek
                              pogubil by chyba stawy.Dokladnie sie przyjrzalem ich butom.But wymnusza kat
                              pochylenia nogi niesamowicie u mnie tez ale tylko polowe tego co u nich.To byly
                              buty trenigowe marki Lange.W takich to sie wytrzyna max pare godzin.
                              Start trasa stroma ze nie ustoisz a te mlodziki pach jak nie poszedl na caly gaz
                              i jeszcze na maxa kreci,naprawde podziwialem,za 5 -7 lat jak im sie nie znudzi
                              to pewnie spotkamy ich w pucharze swiata.
                              Z jednego bylem dumny ze takie same mieli wiazania i narty jak ja.Corka sie
                              odlacza z kolezanka.Sa juz daleko od nas i po drugiej stronie gory,nagle moje
                              walkie talkie zaczynaja dzwonic sygnalem wywolawczym.Odbieram pappa czy mozemy
                              jechac do domu,oczywiscie wyrazilem zgode.Gdzie jestes? -juz zjezdzamy kolejka
                              na drugiej stronie na dol.Niechcialo im sie zjezdzac na nartach.Licze te
                              kilometry ,no zasieg swietny,ale tutaj fala sie odbija od gor i wedruje we
                              wszystkie zakatki.
                              Jakas zupka w barku z slicznym widokiem.Po odpoczynku udajemy sie na wyciag
                              Alpen jest fajna mila trasa czerwona okolo 3km,tam mozna sie naprawde puscic
                              zakosami.
                              Zbliza sie 16.00 zjazd na dol.Tlumy nogi juz podhartowane,zakwasy
                              wymasowane,dajemy gazu,ludzie straszliwie pomeczeni,nikt sie nie trzyma za nami.
                              Jestesmy juz w hotelu.Oczywiscie sauna i solanka.Lezymy i sluchamy fajnej
                              spokojnej muzyki plynacej zpod wody.Pozniej plywanie i odpoczynek.Niestety
                              trzeba isc do masazysty.Bierze w swoje obroty,na kazda noge po 15minut,widac
                              jaka to ulege sprawia.Pozbywajac sie kwasu mlekowego z miesni czlowiek staje
                              sie lzejszy i chetniejszy do wiekszego wysilku.Nie rozmasowani juz nie maja
                              sily jezdzic.Wieczorne jedzenie,dobre wino robi swoje czlwoeik pedem do wyrka i
                              spac spac aby chyzo rano do pracy na stok.
                              Pzdr.Skyddad
                              • Gość: Skyddad Re: Tydzien Piaty ---- piatek dzien ostani. IP: *.fornfyndet.se 11.02.05, 15:49
                                Zmeczenie jest juz odczuwalne.Rano juz sie nie chce od stolu wstawac,milo sie
                                gawedzi,niestety praca na stoku czeka.Sprawnie ladujemy na gorze.Dzielimy sie
                                na grupe,ktora jedzie do Brunikoi czarna.Czuje ze mimo masazy ,kapieli i msauny
                                sa duze zakwasy.Bola nogi.W ostaniej chwili sie urywam.Oni pojechali.Po chwili
                                corka dzwoni -pappa co sie z Toba dzieje,powiedzialem ze nie mam sily i czekam.
                                Tamci polecieli mam z pol godziny wolnego.Szukam miejsca od wiatru oslonionego
                                zdejmuje chelm i moge opalic troche moje rolnicze czolo.Na szczycie gory na
                                ktorej znajduje sie resort Kronplatz stoi potezny dzwon.kamnienny fundament i
                                olbrzymia kopula.Widze jakiscpracownik chodzi oglada i startuje.Oczywiscie
                                srece przuymarzlo.On sie husta oraz ostrze'ej i nic.'Mam juz kamere video
                                naszykowana i krece.jak nie rabnie ,ludzie malo co niesiadlem na sniegu.Co za
                                potezny dzwiek,w uszach wszystko wibruje.Taki moze spuscic lawine pomyslalem.
                                Nakreciulem te sekwencje okazala sie najbardziej interesujaca z calego filmu.
                                Przyjezdzaja nasi.Zaczynamy jezdzic ot zgory na dol,pozniej restauracja na
                                stoku i dzisiaj wczesniejszy zjazd,tak aby zdazyc troche wczesniej spakowac sie
                                i zrobic zakupy.Odzielam sie od grupy i jade do domu.jestem na gorze.nagle
                                zrywa sie potworny wiatr.wszystkie wyciagi i kolejki staja.Ludzi nie widac taka
                                zamiec,pedza tumany sniegu i nad sama powierzchnia.Blyskawicznie naciagam
                                kaptur na chelm dociagam przod jestem toitalnie caly odizolowany od
                                zewnatrz.Milo i cieplo.Troszke zeplzalo zobaczylem slupy kolejkli tej ktorej
                                sie powinienem trzymac jade spokkojnie w dol,tak aby kogos nie najechac.Mijam
                                stacje srodkowa i wjezdzam wlas.Wiatru niema,widocznosc wraca.Zreszta jest
                                nizej i niema tegoi efektu,ale naprawde mozna sie przestraszyc.Po 10 minutach
                                jestem na dole. czekam chwile, karte ma corka,wpadaja inni ,zabierram buty i
                                reszte swoich rzeczy,pakuje.Dojezdzaja pozostali.Tez uciekli.Po przyjezdzie do
                                domu w hallu czekaja dwa rozne toryt i strudel.Biore po kawalku kazdego,ale
                                duzym.Smakuje wybornie.Przebieram sie w normalne ubranie i gonie pozakupy,na
                                ktore skladaja sie kilkanascie butelkek wybornego winka,miedzy innym
                                flaszeczki takie po 5l.Winno starczyc na pol roku'oczywiscie do obiadku.Kupuje
                                rowniez bulkki na wyjazd.
                                Kolacja wysmienita ekstra wina.Wlasciciele hotelu urzadzaja jednej z naszych
                                pan urodziny.Mieli dane z paszportu.Oczywiscie na koszt firmy olbrzymi tort i
                                szampany.Tort zjadamy przy naszych stolach,natomiast na szampana przechodzimy
                                do pomieszczen kawiarnianych.Sluzba w tyrolskich ludowych strojach stoi z
                                tacami w rekach i czeka z swiezo otwartymi szampanami.Kiedy juz wszyscy maja w
                                rekach odspiewujemy jeszcze raz sto lat i wypijamy ceremonia trwa dlugo.Zegna
                                sie z wszystkimi gdzy musze rano wstac wyjezdzamy juz o 4.40rano.
                                W nocy zal wyjezdzac,wstaje wczesniej,ogladam TV text zadnych emocji na trasie
                                ma nie byc.Budze corke.Zjezdzamy winda o wpol do piatej.Wszystko
                                pozamykane,tylko jedne drz<wi zostawione dla nas otwarte.pakujemy camre.
                                Startuje zaskakuje odrazu ,milo gdacze po tygodniowym staniu.-15C.
                                Ruszamy najpierw do Brixen doi autstrady,ruchu zadnego,pozniej pojawiaja sie
                                wozy miejscowe jeden finski i dwa szwedzkie.Jestemy na autostradzie,zaczyna sie
                                ruch wzmagac.jedzie sie wolno okolo 100km/h.Oczy cos sie zamykaja.Dojezdzamy do
                                Brennerpass placimy myto wlochom placimy austryjakom za przejazd pod Brenner.
                                Jedziemy teraz do dolu,autostrada juz jest waskja,tylko dwa pasy
                                odsniezone,zboku mimo soboty tysiace TIR-ow,praktycznie jeden wielki rzad.Suna
                                wolno im woiolno max na ty,m odcinku 40km/H,co chweila widac takie olbrzymie
                                zjazdy w bok i pod gore ktore sluza w razie awari hamulcow na ostani ratunek.
                                Za Insbruckiem tankujemy'na full.Pije kawe mocna.Weszlo tylko 30l paliwa.Mijamy
                                Kufstein robi sie szarowka na przeciwnym pasie gehenna.Tysiace aut w rzedach
                                stoi i czeka.Mijamy dosc szybko i sprawnie i wchodzimu jzu na autobahn Salzburg
                                Munchen.Ruch duzy wchodzimy na 120km/h.Odleglosaci staram sie powiekszac miedzy
                                autami, ale jest te 50mk niejest zle.,Na przeciwleglej stronie stau.W radiu
                                mowia ze tylko 52km.Pola osnmiezone,zegnamy Alpy slicznie wygladaja w tylnich
                                lusterkach.Juz zaczynamy s'unac w kierunku Nurnberg.,Predkosc sie stabilizuje
                                passa trzeciego i wynosiu 140km/h.Odleglosci okolo 100m,pas srodkowy jedzie
                                ciud wolniej a ciezarowki wleka sie 90km/h.Zaczynajka sie podjazdy mniejsze
                                wozy musza zjezdzac na wolniejsze pasy robi sie luzniej wchodzimy na
                                150km/h.Wlaczam cruisser niech powozi(tempomat).Wlaczamy radio W-wa dobrze
                                slychac. W Ingolstad zatrzymujemy sie pierwsze buly znikaja popite woda
                                mineralna.Wlaczam masaz krzyuza i siedzenia i nog co za frajda.sen
                                odchodzi,wychodze z< auta robie spacer do toalety i z powrotem jazda.Za
                                Nurnberg jest troche luzniej,czesc maruderow poleciala na Hof i Berlin.
                                Mijamy Wurzburg dostaje SMS-a od syna .Pappa cholera odsniezyliu w St.Anton
                                tylko jedna droge ktora prowadzi do autostrady,wszystcy nia jada na Insbruck a
                                ty'utaj przed wjkazdem stoi Polizei i od wszystkich inkasuje po 120euro za brak
                                Vignete.Najwiecej wpadlo holendrow,mowi ze z piecset aut.Oni przedtem nie
                                kupowali gdyz dojezdali 'bocznymi drogami z Niemiec.Sa za nami okolo 2-3 godzin
                                drogi.Narzekaja ze Volvo V70 pali jak ruski czolg.Co chwila tankuja do
                                fulla.Ciagnac ciagnie ale wiecej zbaku.Smieje sie Camra potrzebowala na cala
                                trase jeden tank i drugie tankowanie do polowy.Razem okolo 95l na 1400km.
                                Benzyna swietnej jakosci 95oktan.Dobra moc i niskie zuzycie.'
                                Srednia predkosc 140-150km/h tzn ta predkoscia jechalismy caly czas. Wykonalem
                                dwa postoje po pol godziny i przejazd promem do Dani 55minut meldujemy sie w
                                chalupie na 20.15 wieczorem nawet nie zmeczeni.Oczywiscie zjadajac na promie
                                dobry obiad.Kassel gorki bylo wesolo niesamowity ruch wszystkie auta ciely sie
                                pod gore zgory ograniczenie ale pod to trzci pas szedl 150km/h bez problemu
                                Teraz juz tylko zostaly wspomnienia i czekanie na nastepny wyjazd,ktory bedzie
                                w tydzien 10 ale na polnoc szwecji.
                                Pzdr.Skyddad
                                P.S No zaczely wylazic zakwasy.Wczoraj masowalem rece ponad godzine i
                                znalazlkem duzo grudek w miesniach na barkach.Pozniej nad kolanami rownioez
                                cale rejony zakwaszone.Za paredni ide do zawodowego masazysty na usuniecie
                                wszystkich juz zakwasow.Ponosc jak jest wiekszy mroz to latwiej sie robia.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka