staruch5
31.01.07, 21:56
No to jeszcze taki temat okolonarciarski.
Na szczescie na razie nie ma glosnikow na stokach. Choc tu chyba sie myle,
chyba w Pl i na Slowacji zdarzaja sie takie sytuacje na krotkich
oswietlonycch stokach.
Jak ktos chce sluchac muzyki w czasie jazdy, to moze sobie zapewnic to we
wlasnym zakresie i chyba sporo narciarzy tak robi.
Chodzi mi o muzyczke przy wyciagach. Oczywiscie na ogol jest to chlam.
Nie zapomne, ze przez kilka lat hitem naszej rodziny byl przeboj wylowiony w
Alpbachu. Jakas straszna techniawa, gdzie oprocz warstwy „instrumentalnej”
pojawial sie bardzo skomplikowany refren: "20, 50" (po francusku). Bomba! Nie?
Ale w tym roku zostal ten hit pobity.
Na Ciampinoi (Val Gardena), wychodzi sie z gondolki. No jest cholernie
niekameralnie. Pelno ludzi na szczycie, knajpa, narty porozrzucane. Gdzie nie
spojrzec narciarze, w lewo scianka, w prawo scianka. Tlum! Oczywiscie z
knajpy na gorze muzyka na maxa. Pyszne niemieckie hiciory. I tu byl przeboj,
gdzie zwrotki brzmialy tak:
“Du hast die Haere shoen”, “du hast die Hare schoen”. Potem „piekna” muzyka i
refren: „Du hast die Haere schoen”.
No to byla zupelna bomba! Do dzisiaj to spiewamy!
Ale sa tez dobre przyklady. Na dolnej stacji krzeselka w kociolku Ra Valles
na Tofanie gosciu zapodawal swietne, super bluesy! Naprawde zal bylo wsiadac
na krzeselko!
Albo na dolnej stacji krzeselka Col Druscie A – uwaga, tam byla muzyka
powazna! Rzadkosc!
Kiedys Skyddad donosil o hinduskiej obsludze wyciagu w Kronplatzu. Ja tego
nie zauwazylem. Ale pewnie tam tez muzyka byla dobra.
Czy wszedzie musi byc taka tandeta? Glownie niemiecka, niestety? Jakie macie
doswiadczenia muzyczne?