Forum Sport Narty
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    wlasnie wrocilem z Bormio

    IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.08, 21:36
    Na wstepie informacja wazna dla tych ktorzy podobnie jak ja tylko TEORETYCNIE
    przygotowali sie do jazdy samochodem w gorach i zabrali lancuchy bez ich
    wczesniejszego sprawdzenia!!!!!

    1. SPRAWDZCIE CZY LANCUCHY PASUJA DO KOL WASZYCH SAMOCHODOW
    2. SPRAWDZCIE CZY WIECIE JAK TE LANCUCH ZALOZYC
    3. W WARUNKACH DOMOWYCH TO JEST 15 DO 30 MINUT
    4. W WARUNKACH GORSKICH TO KOSZTUJE 8 DO 10 GODZIN LUB NOCLEG W SAMOCHODZIE NA
    WYSOKOSCI OK. 1500 M NAD POZIOMEM MORZA!!!!

    Tyle wstepu.

    Akurat mialem to watpliwe szczescie ze w sobote 12 stycznia byl duzy opad
    sniegu w Szwajcarii i Wloszech. Jak w okolicach Zernec zdarzyl sie wypadek
    dwoch Wlochow a potem rozkraczyl sie czeski autobus i stanal w poprzeg drogi o
    nachyleniu ok. 10st. to potem juz bylo tylko zle i bardzo zle. Do czasu gdy
    wszystkie auta wolno ale jechaly to bylo OK. Jak wszystko stanelo, to po
    posprzataniu po wypadku ruszyli tylko ci ktorzy mieli zalozone lancuchy. Ja
    nie ruszylem bo oczywiscie milem lancuchy tylko teoretycznie - okazalo sie ze
    nie pasowaly do moich kol (byly na kola o 2 cale mniejsze - chyba z
    poprzedniego auta).
    Niestety moj kolega z drugiego auta mial identyczna sytuacja (bo kto widzial
    sprawdzic lancuchy przed wyjazdem - przez 15 lat sie zawsze udawalo). Dzeki
    pomocy pasazerow i innych uczestnikow zdarzenia wypchneli mnie troche do gory
    i w Zernec kupilem OSTATNIE lancychy na moj rozmiar kola (a bylem w czolowce
    korka drogowego - cena 110-120EUR). Moj kolego na szczescie tez kupil lancuchy
    i moglismy jechac dalej. Ta akcja "kosztowala" nas ok 5. godzin i pojechalismy
    dalej. Przed wjazdem w gory przed Livingo policja zatrzymywala i nie zezwalala
    na dalsza jazde wszystkie auta bez lancuchow. Mieli racje bo podjazdy przed
    Livingo i dalej do Bormio bez lancuchow byla niemozliwa.

    UWAAGA! NA SZCZESCIE DLA NAS W SOBOTY PRZEJAZD PRZEZ 1-NO KIERUNKOWY TUNEL
    JEST MOZLIWY DO GODZINY 23.00 A NIE JAK W INNE DNI DO 20.00

    Gdy mielismy juz kilkanascie km do Bormio - za przelecza Trepale ok. 22.00
    zatrzymal nas nastepny korek. Okazalo sie ze tuz za granica celna wloska
    zeszla lawina ktora zasypala droge!!!
    Powiem szczerze ze troche mina nam zrzedla. Bylismy juz 18 godzin w drodze. Na
    szczescie odkopywanie drogi trwalo tylko ok 3 godziny. I tym sposobem juz po
    22 godzinach ok. godziny 1.00 w nocy - 13-tego stycznia dotarlismy do hotelu.
    I tu niespodzinka: kucharz z nalezna nam kolacja na nas czekal, za co bylismy
    mu wszyscy bardzo wdzieczni. Zupka smakowala znakomicie.
    Troche dlugi to opis ale tak wlasnie bylo.
    Kto chce to niech wezmie do serca moje uwagi.

    A odnosnie pobytu to bylo zupelnie fajnie, z tym ze pogoda byla w kratke i
    jeszcze w srode byl ponownie duzy opad sniegu. Po takich opadach ratraki nie
    daly sobie rady z dobrym przygotowaniem stoku, dlatego zarowno w niedziele i
    czwartek trasy byly od poludnia mocno pomuldzone. Za to w pozostale dni a
    szczegolnie w piatek na zakonczenie pobytu bylo bajkowo. Stoki rowniutkie i
    lekko zmrozone. Mieszkalismy na 2000m i na narty wychodzilismy juz ok. 9.00
    rano dzieki czemu warunki do nartowania byly idealne
    Zauwazylismy ze w dniach po opadach sniegu lepiej sie jezdzilo na dolnych
    trasach. W pozostalych dniach lepsze byly gorne trasy.
    I to by bylo na tyle. Pozdrawiam
    Obserwuj wątek
      • ewangelizator_carvingu Re: wlasnie wrocilem z Bormio 20.01.08, 21:52
        witah,ja rowniez zakladalem lancuchy w te sobote, na szczescie mnie to opoznilo o pol godz, ale tego dnia nikt bez lancuchow lub 4x4 do Obergurgl nie wjechal,spadlo minimum pol metra
      • Gość: fredzio Re: wlasnie wrocilem z Bormio IP: *.chello.pl 20.01.08, 22:49
        >tu niespodzinka: kucharz z nalezna nam kolacja na nas czekal, za co >bylismy
        >mu wszyscy bardzo wdzieczni. Zupka smakowala znakomicie.

        No i to jest właśnie ta różnica między Polską, a cywilizowanymi krajami. W
        Polsce by cie jeszcze opieprzyli, że sie spóźniłeś, a kto wie czy nie anulowali
        rezerwacji, oczywiście inkasując odpowiednią zaliczkę. Kiedy my się doczekamy
        takiej kultury...?
        • staruch5 Re: wlasnie wrocilem z Bormio 20.01.08, 23:35
          Ja sie z Ciebie -bron Boze - nie smieje. Ale mysle, ze gdybym na tym
          forum przyznal sie,ze co roku przed wyjazdem przegladam lancuchy i
          cwicze (raz) zakladanie, to sporo ludzi by sie ze mnie smialo.

          Tez, przez 20 lat jezdzenia w gory tylko 2 razy uzylem lancuchow. I
          to wlasnie w sytuacji, gdy towarzystwo stanelo opod gorke. to jest
          straszne. Bo wtedy bez lancuchow naprawde ciezko ruszyc.
          Poza tym mam w aucie saperke. nie woze worka z piaskiem, ale mam
          kolege, co to robi. Poza tym kilka swieczek, zapalki i ladowarka do
          komorki.
          pozdrawiam.
          • Gość: tomek01 Re: wlasnie wrocilem z Bormio IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.08, 08:14
            Moja przygoda z łańcuchami zaczela sie kiedys w Polsce, w Krynicy.
            Lańcuchy miałem i owszem ale w żaden sposob nie potrafilem ich
            założyc. Na szczęście za 10zl miejscowy zrobil to w 10 minut.Od tego
            czasu nabrałem pokory i ze 2 razy pocwiczyłem. Chyba raz albo dwa
            potem korzystałem i juz zakladałem sam.
            Istotne jest jeszcze jedno. Po przyjeździe, o ile były na kołach,
            nalezy sprawdzic ich stan, rozplątć i ewentualnie prawidłowo ułożyć
            w pojemniku.Zyska sie mase czasu i spokoju.
      • Gość: bergasse Re: wlasnie wrocilem z Bormio IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.08, 11:19
        Ja też wybieram się do Bormio . Czy te przygody z łańcuchami to zawsze w zimie
        czy tylko gdy są duże opady ? Jaką trasą jechałeś ?
        Spałeś może w hotelu Girasole w Bormio 2000 ?

        pozdrawiam
        • Gość: waldek Re: wlasnie wrocilem z Bormio IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.08, 21:31
          Bardzo duzo bylo tego opisu mojej eskapady, dlatego juz nie dodalem informacji
          tej ktora podal Staruch, ze oprocz lancuchow mialem w bagazniku rowniez saperke
          ktora zawsze woze z lancuchami. Ale tym razem na szczescie nie musialem z niej
          korzystac.
          A propos trasy to jechalem przez Austrie i Szwajcarie (w Landec zjazd na Zernec
          i Livingo). Jak wczesniej pisalem tunel przed Livingo w soboty jest czynny do
          godziny 23.00 a nie jak w kazdy inny dzien tygodnia do godziny 20.00.
          O ile sie orientowalem to lancuchy sa potrzebne tylko w sytuacji gdy sa
          intensywne opady sniegu i ewentualnie tuz po zakonczeniu tych opadow. Sluzby
          drogowe sa tam bardzo sprawne i szybko robia porzadek na drogach. Nie mniej gory
          sa nieprzewidywalne i na ta okolicznosc trzeba byc przygotowanym.
          Przed moim wyjazdem dosc szczegolowo zapoznawalem sie z prognoza pogody i byly
          informacje o opadach, ale nie wiedzialem ze to tak wyglada w praktyce. Zawsze
          dotychczas jakos sie udawalo. Ale nie tym razem.
          Mieszkalem w hotelu Cedrone polozonym na wysokosci Bormio 2000 w odleglosci 100m
          od Girasole. W tym ostatnim mieszkali nasi znajomi i chyba bylo im dobrze. Z ta
          roznica ze w Cedrone bylo nas 6 osob a w Girasole 150 osob. Wybor moj byl
          nieprzypadkowy gdyz 5 lat temu mieszkalem w Girasole razem z 4-roma pelnymi
          autobusami narciarzy z Polski.
          Ja juz lubie spokoj:)))
          Pozdrawiam
      • Gość: Mordimer Re: wlasnie wrocilem z Bormio IP: *.static.chello.pl 15.11.13, 15:45
        Byłem z dzieciakami i żoną z BeeFree w zeszłym roku, nie chciałoby mi się jechać samochodem - dodatkowy stres. A tak pojechaliśmy na gotowe. A do tego dzieciaki małe, więc biuro jak znalazł. Do tego wszystko załatwione na miejscu, urlop bez zmartwień. No i skipassy tańsze.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka