Gość: serec
IP: 195.184.82.*
03.02.09, 20:51
Postanowiłem że skrobnę kilka słów o Dachstein-Tauern, w którym to byłem w ostatnim tygodniu. Miały być Dolomity, ale z uwagi na krótki dojazd (dwójka małych bąbli), i na to też że trafił się naprawdę tani apartament (460 euro dla dwóch rodzin) wybraliśmy się w okolice Schladming.
Cały ośrodek w tym samym charakterze. Stosunkowo mało niebieskich tras, i czarnych też niewiele… Dominowały urozmaicone czerwone trasy, kilka z nich z „czarnymi” ściankami.
Głównie to leśne przecinki, niezbyt więc szerokie i do carvingu niezdatne. Off piste w związku z tym też praktycznie niemożliwy. Jednak większość z nich to porządne trasy na których nieźle można pojeździć. Wyciągi nowoczesne, większość to wyprzęgane 4 i 6 osobowe kanapy i gondole – pierwsza klasa. Mając 2 godziny mogłem śmignąć 6-7 razy na trasie o przewyższeniu 500m. Z powodów edukacyjnych (nauka syna jazdy na nartach) objeździłem 3 najbliższe górki z których najlepsze wrażenie sprawiła Reiteralm – praktycznie wszystkie trasy dobrze nachylone, można było w szczycie uciec na bok na trasę którą nikt praktycznie nie jeździł (pewnie to wina klasycznego orczyka który ją obsługiwał). Dodatkowo świetny stok slalomowy do Gleming. Druga w kolejności to Hochwurzen – fajne czerwone trasy, można było pokombinować tak że na połowie trasy żywej duszy, Ludzie na nartach lubią jednak proste rozwiązania, jak zacznie trasą o numerze np. 33 to na inny wariant w połowie nie ma już miejsca. No i dobrze. Najgorzej na Planai, a to głównie z powodu tłoku, Schladming jednak robi swoje i pomimo braku kolejek do wyciągów to od 10 tłok na stoku był spory. Generalnie jestem miło zaskoczony, przygotowanie tras bardzo dobre. Śniegu pod dostatkiem (pewnie z metr), a instalacje sztucznego zaśnieżania imponujące (stosunkowo niska wysokość). Na styczeń i luty dobre miejsce, ale w marcu ryzyko roztopów pewnie duże. Ja trafiłem 3 dni lampy i trzy dni śniegu ( maksymalnie jakieś 20-25 cm) z temperaturami do -8C. I to tyle…
Nawiązując do dyskusji o kosztach – bazując na jedzeniu przywiezionym z Polski udało nam się zmieścić w 4 tysiącach PLN razem z dojazdem (cztery osoby w tym półtoraroczny bąbel i sześciolatek).