Dodaj do ulubionych

Ło inslu Herta

16.02.11, 14:14
Dzisioj am cytoł cajtunka- Łolstyńskó z rena i am ciykawy artikel nolozł.
Ziyta, co chcó przedoć insla Herte- tó z Wulpynka, co zidoć kele Dorotowa i Mojd- na środku jyziora. Łobaczta no:
plot.com.pl/inwestycje/500_tys_-_2_mln_zl/wyspa_herta/
4 mniliony za 7 hektarów wink
Obserwuj wątek
    • ranof Re: Ło inslu Herta- o katastrofie na promie 16.02.11, 14:20
      Nasz czytelnik przysłał nam kolejne zdjęcia z okolic podolsztyńskiego Dorotowa. Tym razem są to ruiny domu na wyspie Herta na jeziorze Wulpińskim.

      - Wśród oglądających moje poprzednie zdjęcia zainteresowanie wzbudziła wyspa Herta i znajdujące się tam ruiny domu - pisze pan Cezary Podgórski z Dorotowa. - Budynek ten powstał przed II wojną światową , a w ostatnim czasie został zdewastowany. Myślę,że jest to jego ostatnia zima, bo mury są nasączone wodą. Mróz i wiosenny wiatr dokona dalszego zniszczenia

      Otrzymaliśmy od niego zdjęcia ruin tego budynku. W naszym archiwum znaleźliśmy wspomnienia Juliusza Graszka z Dorotowa, najstarszego czynnego rybaka na Warmii.

      Oto fragment tekstu, w którym mówi on o tym właśnie budynku:

      Przed wojną największą przeszkodą był dla tutejszych rybaków prom. Kursował z Dorotowa na największą na jeziorze wyspę Hertę, gdzie znajdowała się restauracja, w której podawano ryby z Jeziora Wulpińskiego. Restaurator, olsztyniak, był zarazem kolekcjonerem militariów, utworzył więc na wyspie muzeum. Można było tam obejrzeć eksponaty z I wojny światowej i z bitew średniowiecznych. Żywność i gości transportowano do restauracji promem.
      Pewnego letniego dnia 1926 roku wracał z wyspy z większą grupą pasażerów. Był przeciążony. Nagle rozpętała się burza. Ludzie wpadli w panikę, zaczęli się przepychać. Zbyt wiele osób zgromadziło się po jednej stronie, prom gwałtownie się przechylił i zaczął nabierać wody. Doszło do katastrofy. Utonęło wtedy kilkunastu pasażerów, w tym dzieci. — Gdzie leżał? Tam, niedaleko brzegu — pokazuje rybak.

      Prom wydobyto z jeziora jeszcze przed wojną. Ale pan Juliusz wspomina, że w sieciach, które ciągnął, trafiało się wiele osobliwych rzeczy. Jak fragmenty zbroi rycerskich czy miecze, prawdopodobnie z muzeum na Hercie. — Pewnie chcieli je wywieźć przed nadciągającymi Rosjanami i nie zdążyli — sądzi. — Więc zatopili je w jeziorze, licząc, że tu wrócą. Jeśli leżałyby głębiej, nikt by ich już nie znalazł. Największa toń na Jeziorze Wulpińskim liczy 56 metrów. Tak głęboko rybacy nie łowią.


      ekomazury2.wm.pl/Jezioro-Wulpinskie:-ruiny-ze-smutna-historia,89200
      • ranof Re: Ło inslu Herta 16.02.11, 14:28
        Z malowniczo ukształtowanych przez lodowiec morenowych wzgórz otaczających podolsztyńskie Dorotowo, przez które wiedzie szosa warszawska w kierunku Olsztyna, rozpościera się piękny widok na pełne uroku Jezioro Wulpińskie. Wzrok przyciągają szczególnie, położone we wschodniej części akwenu, gęsto porośnięte drzewami i krzewami wyspy, z których największa, Herta może zachwycić nie tylko swym nietypowym ukształtowaniem i przyrodą, ale również zadziwiającą, chociaż bardzo już zapomnianą przeszłością.

        (...) Jej walory turystyczne zauważył i docenił Robert Rogalla (ur.1859), który do roku 1900 prowadził w Olsztynie, koło poczty głównej słynny w całej okolicy hotel z restauracją o nazwie "Coppernicus" (przez wiele lat po II wojnie światowej lokal zajmowała restauracja "Pod Żaglami"). (...) Wraz z żoną Augustą (ur. 1864) nabył on wyspę Hertę, na której urządził najpierw sad owocowy, a następnie wybudował pensjonat z gospodą. Jeszcze przed I wojną światową powstały tam realizowane z dużym rozmachem: przystań z licznymi pomostami, plaża, zadrzewiony jodłami i brzozami park z ukwieconymi alejkami oraz budynki gospodarcze z piwnicami przystosowanymi do przechowywania win własnej produkcji.

        Zrazu warunki panujące na wyspie nie były zbyt komfortowe. Szczególnie dotkliwie odczuwany był brak urządzeń wodno-kanalizacyjnych, gazu i elektryczności. Prawie wszystko, co niezbędne do funkcjonowania obiektu, trzeba było dostarczać transportem wodnym. Budynki i ich przyległości oświetlano lampami oraz latarniami naftowymi i olejowymi. Już wtedy Herta stała się ulubionym celem wycieczek organizowanych przez olsztyńskie szkoły oraz majówek i krótkotrwałych pobytów członków rozmaitych olsztyńskich organizacji, jak i również indywidualnych mieszkańców miasta i okolic. (...) Ze stałego lądu na wyspę można było dostać się korzystając ze sprzętu pływającego, głównie zaś z łodzi wiosłowych, potem również z promu motorowego komunikującego Hertę z Dorotowem.

        Okres największej prosperity zaczął się dla wyspy wszakże dopiero po I wojnie światowej. Stało się to za sprawą wydarzeń wielkich i małych, rangi państwowej, ale i o znaczeniu jedynie osobistym, dotyczących zwykłych ludzi. Pod koniec sierpnia 1914 roku w Prusach Wschodnich starły się wojska niemieckie z rosyjskimi. Bitwy i potyczki miały miejsce głównie w okolicach Stębarka, gdzie w dniu 26 sierpnia 1914 roku zginął syn Roberta Rogalli, Bruno (ur. 1887) będący wówczas porucznikiem I Warmińskiego Pułku Piechoty Olsztyna. Po uzyskaniu wiadomości o śmierci syna Robert Rogalla udał się na pobojowisko, odnalazł jego zwłoki, po czym sprowadził je na wyspę Hertę i tam pochował w oddalonym kilkadziesiąt metrów od domostwa grobie. Mogiła dała początek istniejącemu do dziś przydomowemu cmentarzowi.

        (...) W okresie międzywojennym szczególnie dużym wzięciem cieszyła się Herta w dni wolne od pracy, począwszy od wczesnej wiosny po późną jesień. Tamtejsza restauracja i kawiarnia uchodziły za jedne z najlepszych w okolicy. Duże powodzenie miała też pijalnia win porzeczkowych własnego wyrobu. (...) Przez dłuższy czas Herta była bardzo modna i nic nie zwiastowało tego, że może być inaczej.
        Tymczasem Robert Rogalla zachorował, a następnie dnia 18 grudnia 1932 roku zmarł i zgodnie ze swoją wolą został pochowany obok syna na przydomowym cmentarzu. (...) Kres turystycznej świetności wyspy przybliżyło zatoniecie w dniu 21 lipca 1935 roku promu z dwudziestoma czterema pasażerami, wracającymi podczas burzy z Herty do Dorotowa. Przeciążony prom wywrócił się w odległości około 50 metrów od brzegu wsi. Dwunastu pasażerów utonęło. Trzynastą ofiarą był pewien mężczyzna z Królewca, który z brzegu pospieszył rozbitkom na ratunek.

        (...) Wdowa po Robercie, Augusta Rogalla przeniosła się do Olsztyna. Tu w dniu 27 stycznia 1942 roku zmarła. Po II wojnie światowej Hertę przejął Skarb Państwa, oddając ją w zarząd gminie Stawiguda. Infrastruktura turystyczna wyspy z czasem popadła w ruinę. Budynki gospodarcze i przystań uległy całkowitemu zniszczeniu. (...) Pośród chaszczy i zdziczałych zarośli przetrwał w dość dobrym stanie przydomowy cmentarzyk, a na nim oznaczone obeliskami z polnych kamieni groby.

        (...) Wyspa wchodziła w skład zasobów Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa, a w 1999 roku kupił ją indywidualny nabywca.
        • ranof Re: Ło inslu Herta 16.02.11, 14:31
          Największą wyspę (7 ha) od najdawniejszych czasów nazywano Baciów Ostrów, później Petrykowski Ostrów. Z początkiem XX wieku na wyspie tej utworzono miejsce wycieczkowo-rozrywkowe i nadano nazwę wyspie "Herta" (Dorotowski Ostrów, niem. Herta Insel). Na wyspie nadal znajdują sie ruiny dawnych sal tanecznych, restauracji.
          • ranof Re: Ło inslu Herta 16.02.11, 14:40
            A tero pauza w cytaniu, poslypśtajta jek wyglondajó te chałupsie na inslu tero:

            https://ekomazury2.wm.pl/gals/red/9957/20100211225918wyspa_1.jpg_m(400x400)

            https://ekomazury2.wm.pl/gals/red/9957/20100211225903wyspa_3.jpg_m(400x400)

            https://ekomazury2.wm.pl/gals/red/9957/20100211225837wyspa_4.jpg_m(400x400)

            https://ekomazury2.wm.pl/gals/red/9957/20100211225819wyspa_7.jpg_m(400x400)

            https://ekomazury2.wm.pl/gals/red/9957/20100211225817wyspa_6.jpg_m(400x400)

            https://ekomazury2.wm.pl/gals/red/9957/20100211225733wyspa_9.jpg_m(400x400)

            https://ekomazury2.wm.pl/gals/red/9957/20100211225718wyspa_10.jpg_m(400x400)

            https://ekomazury2.wm.pl/gals/red/9957/20100211225705wyspa_11.jpg_m(400x400)

            https://ekomazury2.wm.pl/gals/red/9957/20100211225651wyspa_12.jpg_m(400x400)

            https://ekomazury2.wm.pl/gals/red/9957/20100211225637wyspa_13.jpg_m(400x400)

            łobrazki z artikelu: ekomazury2.wm.pl/Jezioro-Wulpinskie:-ruiny-ze-smutna-historia,89200?img_id=1&pg=1#shrtctgal
            • ranof Re: Ło inslu Herta- lygenda 16.02.11, 14:44
              A tero no deser staro geszychta:

              Z Hertą związana jest ciekawa legenda.
              W pobliskim Dorotowie żyła kiedyś dziewczyna imieniem Herta, córka bogatego gospodarza.
              Zakochała się ze wzajemnością w ubogim rybaku z tej samej wioski. Ojciec dziewczyny nie chciał jednak słyszeć o małżeństwie i któregoś dnia, aby wybić jej to z głowy, zawiózł ją na wyspę. Za kilka dni przypłynę po ciebie, może do tego czasu zmądrzejesz! — powiedział. Ale kiedy wrócił za kilka dni na wyspę, dziewczyny już tam nie znalazł.
              Prawdopodobnie, próbując dostać się do brzegu, utonęła. Odtąd wyspę, która miała nazwę Baciów Ostrów, a potem Petrykowski Ostrów, mieszkańcy Dorotowa zaczęli nazywać Hertą.
              Potem opowiadano sobie, że Herta, dziewczyna która zaginęła pojawiała się na falach jako duch, ostrzegając rybaków przed burzą. Nie posłuchał jej kapitan promu, kiedy się pokazała, nie zawrócił do brzegu i stąd tragiczna katastrofa.
              • ranof Re: Ło inslu Herta jansza geszychta- rychtyczna? 16.02.11, 14:52
                Chtoś, co siebzie starym Warnijokiem mnianuje, pod tam artiklem napsisoł strasznó geszychte:

                Koledzy i kolezanki z GO czemu nie opowiecie prawdziwej historii tej wyspy?
                Gdy w czasie 2-ej Wojny swiatowej Niemcy urzadzili tam burdel a male dzieci z okolicznych wiosek byly wykorzystywane do ciezkiej pracy! A jak sie zbuntowaly i uciekly do Dorotowa na dzwiach gdzie dwojka z nich utonela to juz nikt nie pamieta. Niemcy w odwecie za ta ucieczke roztrzelali dzieciakow az do Miodowka i o tym tez nikt nie pamieta.Wiec chyba warto przedstawic prawdziwa wersje tej wyspy a nie pisac jak to bylo gdy prom sie przewrocil. Z powazaniem dla innych czytelnikow warto zajrzec troszke glebiej w historiie tego przybytku rozkoszy,kasyna i obozu dla dzieci.Pozdrawiam


                Ziyta, myślita, co to je recht?
                • lelo58 Re: Ło inslu Herta jansza geszychta- rychtyczna? 18.02.11, 17:28
                  Nie wiem co o tym mysleć,to raczej nieprawda,to chyba taka zbitka obrazków z czasów wojny jakie często przechowują sie w zbiorowej pamięci.Ktos kiedys komus powiedział bo słyszał,potem powiedziano nastepnym i następnym,potem ktoś godny zaufania przekazał nastepnemu i informacja nabrała charakteru prawdy.W każdej warmińskiej wsi,jeśli koło takiej wsi było jezioro, wszyscy mówili,że w jeziorze utopiło się zamiennie:wesele,ruski samolot albo niemiecki czołg.Po cóż by zatrudniali w burdelu dzieci?Ja nie byłem w burdelu,bo pochodzę z porządnej rodziny ale ojciec z dziadkiem opowiadali,że w burdelu raczej dzieci nie było,no i robota nie była aż tak bardzo cięzka,tzn ciężar roboty zależał od tego jak ciężki był żołnierz Wehrmachtu.Mogło tam oczywiście byc jakieś miejsce schadzek,knajpa z pokojami na godziny,bo przecież niemieccy chłopcy nie przebywali na wojnie cały czas,przyjeżdżali na urlopy,przepustki musieli się rozerwać,odpocząć.Jednak burdele ze względów logistycznych były w mieście,komu by się chciało z dworca w Gągławkach albo z Naterek wędrować do burdelu na wyspie Herta,płacić dodatkowo za przeprawę,żołnierze Wehrmachtu mieli niski zołd.
                  Lebensbornu też raczej tam nie było,podobno, jak niesie wieść gminna Lebensborn był w willi na rogu Niepodległości i Kościuszki,myslę jednak,ze tam też był burdel,jeśli był.
                  • lelo58 Jak to na wojence ładnie 18.02.11, 18:18
                    Burdele były w niemieckiej armii codziennoscią,czyms normalnym.Powód tego był prosty jak Słońce,młodzi dojrzali juz chłopcy,wyrwani ze swoich środowisk,oderwani od swoich maedchen stanowili seksualny dynamit.Mogli dopuszczać się gwałtów,stwarzać problemy,wywoływać spiecia z ludnością miejscową,również niemiecką a co najwazniejsze mogli utracić wartośc bojową załapując np.francuska chorobę.Dlatego w 1940 roku oficjalnie wprowadzono do słuzby w Wehrmachcie tzw.Offiezierdecke,czyli oficerów materacowych czyli prostytutki służące Ojczyźnie.Po zdobyciu Francji poprzez niekontrolowane bratanie się francuskich kobiet z niemieckimi zołnierzami doszło-trzeba to powiedzieć-do wybuchu prawie epidemii syfilisu wsród niemieckich zołnierzy.Z przykrością nalezy również stwierdzić że Polki też odbywały zaszczytną słuzbę jako Offiezerdecke min. w najsłynniejszym warszawskim burdelu nur fur Deutsche,który mieścił się w Hotelu Europejskim.
                    A jak wygladała wizyta u Offiezerdecke?Normalnie,szło sie do oficera sanitarnego,odbywało sie proste badanie,dostawało sie numerek, prezerwatywę i w kolejke jak do lekarza.Żandarm pilnujacy burdelu sprawdzał numerek i to wszystko,tzn,nie wszystko dopiero wtedy się zaczynało.No i jeszcze jeden wstydliwy,pikantny szczególik tym razem z Oświęcimia,o tym się nigdy nie mówiło,no bo jak mozna.Burdel istniał również w Oswięcimiu,bo Oświecim poza miejscem gdzie eksterminowano Żydów był też zwykłym obozem pracy gdzie przetrzymywano wieżniów pracujących w pobliskich zakładach chemicznych Buna Werke.Więźniowie wyrózniający się w pracy,jako nagrodę otrzymywali numerki i mogli sobie czasem poswawolić
                    Straszne?pewnie,że straszne ale człowiek tak juz jest,takim go Stwórca uczynił i nic tego nie zmieni,nawet skrajne sytuacje.
                    • ranof Re: Jak to na wojence ładnie 18.02.11, 21:38
                      o Oświęcimskim przypadku jako szczegół czytałem bodajże w opowiadaniach Borowskiego- w poprzednim roku był lekturą na polski...
                      • lelo58 Re: Jak to na wojence ładnie 19.02.11, 15:20
                        No jo myśwa tyż cytali Borowskiego i jygo ksiojżki,jenakoż tedy cenzura ło tych burdelach zakazuwała godać i myśwa ło tam nie ziedzieli.A ziysz co matula Borowskiego żuła w Łolstynie,mnieszkała na kedajszej sztrosie 22 Stycznia,nie ziym jek sia to tero mnianuje łóna
                        sztrosa.
                        • ranof Re: Jak to na wojence ładnie 19.02.11, 22:54
                          sprowdy am nie ziedzioł wink jeno sztrosa ta soma, eszcze dziań "wyzwolenia" w nazwie łoddo i niech bańdzie- nie tlo mniłe roki brok znoć wink
    • ol4 Re: Ło inslu Herta 26.07.11, 17:23
      W tamtym roku latem u p. Szarnowskiego gościła jakaś prawnuczka właścicieli restauracji na Hercie.
      Kobitka mieszka teraz w Szwajcarii
      • warnija Re: Ło inslu Herta 20.02.13, 14:06
        I co dalej ? Kto ma nowe wieści o Inslu Herta?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka