Dodaj do ulubionych

Poziastki ło ściemnianku

15.12.07, 20:45
czyli opowieści nocne smile
Tak łopoziada Maria Zientara-Malewska ło strachach.
Zimó do noju chaty ciajsto prziłaziułi przóndki. Mnieli łogromno jizbe z dużym
psiecem, dzie ciajsto przed klepaniem suszono len. Przóndki staziały kółka i
naczynali przandzanie. Przi tam śpsiewały różniste psieśni, łopoziadały ło
kłobukach, czarojach i strachach.
Kaj to dawni nie straszuło !

Nie strachajta sia, to tlo rychtyczne poziastki smile
Obserwuj wątek
    • rita100 Re: Poziastki ło ściemnianku 15.12.07, 20:49
      Jeni łopoziadali ło dzieciuku chtóri płakał w Klimkowym Dole, drudzy ło kóniu
      bez głowy, łod chtórego walił taki ziómb, co aże ciari łaziułi po schabach.
      Chtoś godał co zidzioł ze kele krzi głogu na 'klebajki górze', zidzioł dużygo,
      czarnygo psa, a łogań mu buchoł z paszczy. Lecioł tan psies łod śwantej kapelki
      i wył po nocach.
      Kalinka, keni razu pewnego szła z Dywit dóma, łobaczuła , jek małi szurek
      wzidłami łobień wycióngał ze spróchniołej wzierzby.
      I tak klepoły i pamniento to Marysia, strachała sia barzo, i długo ni mogła
      zasnóńć w nocy.
      Kedyś poziostke łopoziadzioła babka Kraskowa.
      A buło to tak:
      • rita100 Re: Naszygo falorza wystraszuło 17.12.07, 21:51
        - Niech nikt nie łazi noco kiele Czyrwonego Pola przi drodze do Kajn - prosi
        babka Kraskowa - bo tam tlo słychać brzynk broni i janki, a niroz to ji śpsiewy.
        - A czamu to tam straszy ? - spytoła Zarembowa.
        - O, bo tam siuła żiołnierzi padło za Napoleona - łodpoziedzioła babka.
        - Żol to kożdego, żol ! - poziedzioła matka, bo mniantke syrce mnioła i litościwe.
        - A słuchaliśta ło tem, co naszygo Jegomościa przi tyj drodze do Kajn tyż
        wystraszuło ? - łodezwała sią drżóncym głosem Pobradniczka.
        - Nie poziadaj bredów ! Jegomościa by tam wystrachało, toć to swanta łosoba ! -
        zgromiła jó Weskowa.
        - Kedy woma mówziłam ło tam, to ziam co godam - rykła Pobradniczka
        - To poziedz noma, jek to buło ! - łodezwoła sia matula.
        - Chto chce zierzyć, to nich zierzy, ale jo woma eszcze roz mózia, ci tam
        naszygo falorza wystraszuło ! Bodaj zidzioł łón jekieś tam bziałe plamy, jek
        tańcowałi z czornymi chłopami !

        Poziedzieć woma jek to buło ? Rychtycznie falorz zidzioł te bziołe plamy jek
        tańcowali z czornymi chłopami.
        Ale jutro cobyśta sia nie bojeli pokłaść w łoże smile
        • rita100 Re: Stanół jek wryty 18.12.07, 22:21
          - No to jo woma poziam, jek to buło. Jeno posłuchajta ! To prowda co goda
          Popradniczka. Jegomość chodziuł ciajsto do lasu klebajskiego na szpacyr. Razu
          jynego zagodał sia drwalami i wracał ło ściamnianku. Łoraz (naraz) patrzi, a lof
          jekeś dziywczoki w bziałych szlejrowanych klejdach tańcujo z czornymi
          chłopokami. Stanół jek wryty, przerzegnoł sia raz i drugi, a to czory nie gino i
          cora bliże tańcujo kele falorza. Poszed bliźe niych i dulczy, ślypsio, patrzi !
          A tu mgła łotuntuliuła (otuliła) kadyki, a co buł wziatr, to ta mgła falowała,
          to wyglóndało jekby te kadiki letko tańcowałi z bziołymi dziewczokami.

          - Ej ! Wy to pewno w nic nie wzierzyta, w żodne gusła ani czaroje, bo woju
          esz'cze nic nie wystrachało i nie zieta co to je. Ale mnie to kedajś tak
          wystraszuło co mógłby łopoziaduwć i łopoziaduwć, ale pewno nie chceta wziedzieć ?
          • rita100 Re:Chcewa ! Chcewa ! 18.12.07, 22:48
            - Chcewa ! Chcewa ! - łozwoł sia chór przóndek
            - Fejn, tlo zrobzie sobzie pauza i poniucham tabaka.
            • rita100 Re:Tam to dopsiero straszy ! 19.12.07, 22:07
              Zara za Łolsztinem jest na drodze do Dywit taka górecka, co sia nazywo Sowzia
              Góra. Tam to dopsiero straszy !
              I roz szedłem w sobota do domu, buło juz późno w nocy, tak może łokoło
              dwienastej. Jida, jida i jida bez to Sozio Góra i łoraz (nagle) łustałem jek
              wryty, włosy stanuły dambem mi na głozie. Dzieś w głęboczkim lesie słychać buło
              brzank i take mocne sapanie i brzank. Syrce ledwo mi nie wyskoknóło z psiersi, a
              waluło jek młotem.
              Patrza ! Ślypsiam ! Dulcze ! I co zidza !
              A tu z krzi (krzaków) wyłazi taki czorny potwór i brzenczy ketami (łańcuchami).
              Siuła (kilka) razy jo sia przeżegnoł, a potam ujółem swój dambowy kostur (laskę)
              w łobzie rance i chciołem to cóś czarnygo złoić.
              Ptrzie, a to cóś naczło skomleć i radośnie szczekoć.
              A to buł psies sójsiada, tygo mojygo przijociela Hoffmonna, co to mnieszko kele
              moście na Strudze. Mnioł łón, ten psies tako długo keta i niam tak brzunkoł.
              Poszed tan psies ze mnó do sójsiada, do domu Hoffmaona, gdzie łostoł, a jo
              poszed dali. Tak to wejta wyglónda nijedan strach.
              • rita100 Re:śpsita juz ? 19.12.07, 22:11
                - Ale nasz sójsiad to bodaj wzidzioł chłopa bez głowy ! - poziedził taki jedan
                Leon.1 co sia przysłuchiwoł godkom.
                - Chłopa bez głowy to i jo wzidzioła - powziedzioła Karolina Barczowa.
                - Powziedz ! Powziedz ! - wołały przóndki, a niejedna przestała prząść, coby
                lepsi słuchać.
                Karolina położyła mitka na szpulce, a potam tajemniczym głosem naczła łopoziadać:
                - Buło to tak...... śpsita juz ?
                • rita100 Re: Człoziek bez głowy 20.12.07, 23:16
                  Buło to tak ! Ślim kila lat tamu, a buło naju moze z psiańć dziewczynów, z
                  kiermasu z Jonkowa. Kedym przechodzilim bez (przez) Klimków Dół, juz sia na
                  dobre ściemniuło i mnielim łokrutnego stracha przejść. Al cóż buło robzić, jiść
                  trzeba buło i tak. Łoraz (naraz) na drodze z górki pokazał sia kóń, a na niam
                  człoziek bez głowy. Tlo głosy buło słuchać jekby chtoś zorgowoł (chrapał), a
                  może ji śpsiewoł. Mym tak stanuli i nie moglim sia ruszyć, a tu koń pandzi
                  prosto na naju. Schowalim sia w jeglijkach by naju nie łobaczuł. Kedy naju mijoł
                  koń, podniosłam am głowe i wyjrzała am spod jeglijki. Jół koń jest i na niam
                  siydzi człoziek, ale dzie głowa ? Łoraz (naraz) Hejta Dągowskich jek nie ryknie:
                  "Głupsie dziywcziny, toć to Justo Ditrych !"
                  Znaliśta Juśto ! Lubzioł to łón wypsić, to tyż posiedzioł w karczmnie tak długo,
                  aż sia mocno łoluloł.
                  Wygramoliuł sia potam na kónia, ale głowe mnioł tak ciajżko, to jó zziesiuł na
                  kónia i tak jychoł, co wyglóndało, jekby buł bez głowy.
                  Zerwalim sia tedy i pandzilim do domu ze śniachem.

                  Aleśta sia wszyści bojali strachów ! hehehe
                  • rita100 Re:A słyszeliśta kedy głos matki Warniji ? 22.12.07, 21:36
                    A słyszeliśta kedy głos matki Warniji ?
                    Nie ? Raz w roku kluczikami brzunka łod swojego zamku.
                    W lesie łolsztińskim je zaklanty zamek
                    - Ale tam zaklanty zamek. Chto go zidzioł ? - jena z przóndek pyto.
                    Chto pyto nie błóndzi, ano tak to buło:
                    • rita100 Re:Zaklanty zamek nad Łyno 23.12.07, 17:51
                      Zaklanty zamek nad Łyno je po prawdzie. Kedam pasł tam w lesie bydło bandónc
                      szurkam to am zidzioł skośne dachy porosłe mchem i komniny sterczące. Do tych
                      kominów ciskał am kamniónek, a lecioł tak długo nim łupod na ziamnie. Te komniny
                      musioły być mocno wysokie. Tam bodaj mnieszkoła matka - Warnija. Co rok łóna
                      wychodzi na śwat w noc świętojańską i patrzi co sia dzieje wkoło. A tedy słychać
                      tyż szczank szabli i psieśń wojska polskiego spod Grunwaldu: "Bogurodzico,
                      Dziewico!".
                      • rita100 Re:Zaklanty zamek nad Łyno 23.12.07, 17:51
                        No, dobrze noma sia tu siedzi i jesce lepsi gwarzy, ale nojwyższy cias jiśc do domu
                        • rita100 Re:A kedajś słuchajta 28.12.07, 21:49
                          "Tragarz duchów" - Jerzy Marek Łapko, wydana 2007r w Dąbrównie -
                          www.mojabibliotekamazurska.pl
                          Jest to zbiór podań ludowych z Mazur.

                          Można sie z tych podań doziedzieć, ze dawni, dawni to żuli na wsiach ludzie co
                          sia zajmowali łodprowadzaniem duchów na smentorz. Jedno z takich łopozoadań woma
                          przytocze:
                          W Olszewie niedaleczko Mikołajek mnieszkoł taki człoziek. Razu pewnego pomarła
                          bziołka majóntkarza. Pogrzebowy orszak poszed ziejsko drogo prosto na smentorz,
                          ale tragarz duchów musioł jiść bez łogrody i jinnszo drogo, a to datemu co
                          nieboszczka łutykała na noge i sia bojała co jo psy pogruchotajo.

                          A kedajś słuchajta to ludzie zaboczyli łodprowadzić zmarłego na smentorz i
                          dopsiero po stypsie przybaczyli sobzie jek łobaczyli co zmarła sobie siydzi
                          przed dómam na bance. Tedy sobzie przybaczyli ło tragarzu duchów.
                          • rita100 Re:A kedajś słuchajta 28.12.07, 21:51
                            Lecioł zajunc bez kirchowo,
                            łobaluł dzwónice
                            za te wine musioł stawić marmurowo świyce.
                            • rita100 Re:Zwłaszcza o północy grasują diobłi 29.12.07, 23:24
                              "Tragarz duchów" - Jerzy Marek Łapko, wydana 2007r w Dąbrównie -
                              www.mojabibliotekamazurska.pl Jest to zbiór podań ludowych z Mazur.

                              W każdym zakątku Mazur są miejsca, które cieszą się bardzo złą sławą. To są
                              najczęsciej rozstaje dróg, mosty, groble, wielkie głazy czy wąwozy. Zwłaszcza o
                              północy, w Sylwestra czy w noc świętojańską grasują tam diobuy.
                              Szczególnie taki jedan diobeu upatrzył sobzie wieś Knis w gminie Ryn w powiecie
                              giżyckim. Tam szosyja jidzie pode takego wónwozu i tam łokrutnie straszy. Siuła
                              ludzi tam w godzinie duchów to je mniandzy jedenasto a dwienasto w nocy buło
                              napadniantych czy nawet pobzitych i do tyj sili ludzie sia bojo tamtandy łazić.
                              • rita100 Re:Zwłaszcza o północy grasują diobłi 31.12.07, 00:11
                                Ale jek juz pudzieta na Sylwestra na te tany, to wszandzie jidzicie tlo nie do
                                Czernika w gminie Kętrzyn. Tam ło pu nocy diobły tancujo. Tam tyż je taki
                                diobelski kamnień, bo kedajś jena dziywczina barzo lejdowała tańczić, ziancej
                                poziem, szalała na punkcie tańca i jij brutkan (narzyczony) juz ni mnioł sił z
                                nió tańcować, to tedy łóna - bande tańcować dali bodaj z diobuem. I tak sia w
                                taj łokolicy pojawił diobeł, tańcowoł z dziywczyno, tańcowoł coraz bliże
                                dźwierzy a łóna w zachwycie poziedziała "Jezus, Maria !" i tedy diobeu sia
                                zjadoziuł, końsko stopo bachnół w kamnień i łuciek precz. A do dzisioj łostał
                                sia tan głaz dzie je stopa diabła, odcisk diabelskiego kopyta.
                                Pod Czernikami do dziś esce cuwa diobeł i czka na dziywczoka chtóra chiołaby
                                zatańczić z diobu.
                                • rita100 Re:Splytka ło kłobuczku czili alfie 03.01.08, 22:32
                                  Tero taka poziastka ło kłobuku bandzie. W niemnieckich podaniach tan kłobuk zwoł
                                  sia 'alf'. I je taka splytka co nolepsza noc no kłobuka to je rychtycznie noc
                                  sylwestrowa. Stało sia to w 1896 roku u majóntkarza Bartelt z Solanki w gmninie
                                  Srokowo.
                                  Ano, łón tan majóntkarz poszed sobzie do sójsiada i ze strzech zabrał mu pęk
                                  słomy. Poszed z nio do stodoły i ciół na sieczke. Cioł, cioł atu kłobuk sia
                                  nolaz i pyta:
                                  - Co tak tniesz ?
                                  - Łozies no mojich koni - łodpoziedzioł majóntkarz.
                                  - Fejn, to zianc tnij tero łoziez ! - goda kłobuk
                                  I majóntkarz tnoł nagorszo słome i futrował (karmił) nio swoje konie i mnimo
                                  tygo jego zwierzenta psianknie rosły jekby futrowoł noprzedniejszym łowsem.
                                  A co łu sójsiada buło ?
                                  Heheh, a sójsiad futrowoł zwierzenta psianknym łowsem ale jygo konie buły
                                  mizerne, szkapy take co ni jidzie poziedzieć , take szpetne szkapy.
                                  I tak majóntkarz obłaskawił sobzie kłobuka i tam majóntkarz był eszcze ziankszym
                                  majóntkarzam.

                                  No tak, ni mogła am woma wczaśniej pozieduwać ło tam, dopsiero po nocy
                                  sylwestrowej, bo ziyta, Gajowy ofto kupaje, a kłobuk nie śpi wink))))) Eszcze by
                                  go dzie na Sylwestrze wypatrzuł wink)))
                                  • rita100 Re:W jańsborskim grasowała mara 04.01.08, 22:52
                                    Na Mazurach w powiecie jańsborskim grasowała mara, inaczej znana jako zmora.
                                    Pewien ópa godał co kedajś w nocy łokrutnie sia manczył w łożu. Legł w łożu, juz
                                    mnioł zasypsiać kedy coś go noczło dusić. Chcioł ryczeć w głos ale nie móg.
                                    Wszistko buło take ciajżkie.
                                    Tedy poziedzioł:
                                    "Przydź jutro na śniadanie, a weź z sobó nóż i gablo (widelec).
                                    Bo tak brok buło poziedzieć, kedy zmora w nocy przylozła. I mara tedy łuciekała.
                                    Rano patrzi ópa, a tu przyłazi kobzieta i kedy ópa naczoł godać ło marze łona
                                    poszła precz.
                                    Take mary to nojlepsi cuły sia w stajni. Przyłaziuły do koni i tam je tarmosiuły
                                    za włosy i je dranczuły co jam pot lecioł. Konie tedy buły barzo niespokojne.

                                    A tó moro to buła kobzieta abo chłop co przi chrzcie rodzicie chrzestni mnieli
                                    złe myśli.
                                    Tak myślcie zawdy dobrze coby tych mar po nocy buło jek namniej.
                                    • rita100 Re: 14.01.08, 22:35
                                      Dawni, dawni tamu, kedajś kedy eszcze ziemnia zarastała lasami, a kożda familija
                                      mnioła siuła dzieciuków, jek to sia goda na Warniji - co 'familija bez
                                      dzieciuków to jek las bez ptoszków'. I tedy rodzice różne rzeczy łopoziadali
                                      swoijim dzieciukam. I jek słyszeli bez łokno w nocy smutny śpsiew to godali co
                                      to kumok, tajemniczy , baśniowy ptak śpsiewo i napendzo stracha dzieciom. Tedy
                                      łóne sia zrasły (przestraszyły) i musiały chibko sia nakryć psierzyno i spać az
                                      do zranka kedy to jasność prziszła.
                                      • rita100 Re:Poziastka ło ściamnianku 15.01.08, 23:00
                                        To ze kumok strzegł w nocy lasy i dzieciuki sia jygo bojali to rychtycznie
                                        prowda. Toć i w dziań dzieci bojeli sia takego wiedźmina. A tam wiedźmin
                                        siedzioł w zbożu i achtowoł coby dzieciuki nie deptali zboża, bo to chlyb. I
                                        godało sia, co jek chto pójdzie w zboże to zostanie porwany bez wiedźmina.
                                        • rita100 Re:Poziastka ło ściamnianku 16.01.08, 22:45
                                          No jo ! Łopozieści ło ściamnianku bywajo różniste. W take zimowe dzionki to
                                          dziodek broł stołek , a babka kołek i szli do sójsiadów, a tam to łuż sia i
                                          spsiewo i splytkuje...
                                          Jena taka baba poziedzioła co na jarmark w Rastemborku (Kętrzynie) to przyjechoł
                                          murziński połykacz łognia i to sia tedy nie działo ? Wsziści sia bojeli, to jygo
                                          wzieli i zaketowali ( w łańcuchy owineli) i tak sydzioł w tych ketach na
                                          jarmarku i wsziści ślypsiali na te jygo fest groźne i wściekłe łoczy.
                                          • rita100 Re:Poziastka ło ściamnianku 17.01.08, 23:12
                                            Dzisioj taka krótka łopoziastka, bom tlo łusłyszoła jedny łucham. Jedna taka
                                            kobzita cio buła kedajś na jarmarku poziedzioła co to sia tamój nie działo.
                                            Słuchajta prziszła na jarmark taka baba olbrzymka i łóna wdała sia w zapasy z
                                            flowarcznymi parobkami. Jenego po drugam przygniotła swoim cielskam co musiała
                                            żandarmeria jich rozdzielać. A tedy to nawet napsisali w cejtungu co na
                                            Wschodzie na jarmarku łodbyły sia psiersze kobziece zawody zapaśnicze. Nie
                                            napsisali ło ofiarach.

                                            A słyszelista ło zarazie kartoflanej ?
                                            To ma babka przi kole łopoziadała.
                                            • rita100 Re:Poziastka ło ściamnianku 18.01.08, 22:17
                                              A słyszelista ło zarazie kartoflanej na Warniji?
                                              To ma babka przi kole łopoziadała. Godała co ta kolej żelozna sprowadziuła tó
                                              zaraze, bo liście kartofli nie lejdujo dymu z cugu. Dampfmaszina tak kopciuła, a
                                              to wszistko na kartofle leciało i tedy buła zaraza kartoflana.
                                              Ale nozianksze to na Warniji buło skómpstwo. Takej nikaj nie buło. Tero cias
                                              spać i nie myśleć ło tam, jutro napsisze ło szczytach skópstwa na Warniji.
                                              • rita100 Re:Poziastka ło ściamnianku 19.01.08, 22:32
                                                Ło tam skómpstwie warnijskim cosik napsisze, bom trocha pocytoła.
                                                Tak pewna bziołka buła tak skómpa co łożeniła sia z bogatym gburem i tedy buła
                                                esce barzij skómpa. Tedy to łóna, ta bziołka gbura jek tlo słyszał co dzieś
                                                kokosz gdacze to bziegła za nió, za tó kokoszo i achtowała jojka coby jeki
                                                parobecek, abo jeka dziewka nie mogła to jojko naleź i wypsić.
                                                • rita100 Re:Poziastka ło ściamnianku 19.01.08, 23:00
                                                  pl.youtube.com/watch?v=0jvMw-AqurQ&feature=related
                                                  Baju, baju.....
                                                  Spij mój malczik malyńki, śpij mój syn
                                                  jo juz nie płacze, budet wsio łu noju charaszo.
                                                  • rita100 Re:Poziastka ło ściamnianku 20.01.08, 23:20
                                                    No i jek, czekota na łopoziastke ło ściemniańku ?

                                                    Tyż na Warniji buła tak jena gburka, taka skómpa, co ziyta, godajó ło niaj do
                                                    tygo ciasu esce przy kołkach.
                                                    Ta gburka warzyła cołej czeladzi tako kowke, ze az z trzinastu ziaren kowy
                                                    wychodziło jij sztyrnaście kubków kowy. I to jo łuważam za nojwyższy wierch
                                                    skómstwa.
                                                  • gajowy555 Re:Poziastka ło ściamnianku 21.01.08, 22:49
                                                    No jó, am dzisioj na poziastka ło ściemnianiu ni doczkoł, tak i przez poziastki
                                                    spsik na ślypsia zapadł i cias sia łodzitować. Łutro poczytom.
                                                    Dobry nocki Waju winszuja...
                                                  • rita100 Re:Poziastka ło ściamnianku 21.01.08, 22:59
                                                    Jo tyż już sia łodzitom poziastko

                                                    Dawni, barzo dawni tamu w noju jyziorach i żabich bagienkach żył łobowziónskowo
                                                    Wodnik. A to datemu musioł żyć coby łodstraszać dzieciuko łod wody. Coby
                                                    dzieciuki mnieli stracha. Toć i Wodnik musioł cosik jyść. I tak na frysztyk
                                                    lejdował młode dziywczoki, a na ambruł dzieciuki. I datemu zieczorami dzieci
                                                    bali sia sami jiśc nad jyzioro. Woleli jiść prosto do łoża mnimo pełnego
                                                    mniesiónczka.
                                                  • rita100 Re:Poziastka ło ściamnianku 22.01.08, 22:01
                                                    No a dzisioj ło ściamnianku łopoziem ło ptoku z lasu. chtóri furał tlo w noczi.
                                                    Stare ludzie poziadajo co na Warniji je taki Puszczyk, zwony ciasami 'kumok'.
                                                    Tedy tak godała babka do młodich dziwywczoków, do takich co biłi esce tamie
                                                    niewzinne - Idźta spać dziywczoki, bo zaro z lasu pod łokno przifura 'kumok' i
                                                    bandzie chcioł chtóro to porwać do lasa. Tedy dziwczoki barzo sia strachałi i
                                                    chibko rygowałi dźwirza, zamykałi łokna i hop po psierzyne.
                                                    A łóne w tych łożach tlo słichałi fuur, fuurr, fuuurr
                                                    i łod tygo ciasu w domach do dzisiejszego dzionka je zyta (tradycja) coby łokna
                                                    zasłaniać klato na noc i dźwierze fest mocno ryglować.
                                                  • rita100 Re:Poziastka ło ściamnianku 24.01.08, 22:11
                                                    Słuchajta, tero cias do łoża lygnóńć, ale bóndźta czujni. Bo godajo co coraz
                                                    ziamncej pokazuje sia zmor i mar, a łóne w nocy duszo, tak co nie można spać.
                                                    Łóne, te zmory dostajo sia bez łokna, drźwirze, komniny zianc zawrzyjta wszistko
                                                    fest mocno. A móze ło tam, bo pozawczora przylozła nocziu taka zmora do
                                                    sójsiadki i jó dusiła. Ale sójsiadka ziedzioła co zrobzić. Poziedzioła ji, tyj
                                                    zmorze - Zmoro, przydź juro na frysztyk, tlo weź ze sobó łyżke. I zrenka patrzi
                                                    sójsiadka,a tu chtoś buko do dźwirzy. Włazi do jizby drugo sójsiadka poziada
                                                    dobry zieczór i siada za stołam. Zidziyta, co łóna pozidzioła - dobry zieczór,
                                                    zamniast dobry renek. Zjadła w ciszy tó muza i poszła precz. Dzie poszła nikt
                                                    nie ziy, ale szuko pewno kogoś coby mogła dusić po nocach.
                                                    A moze juz tam dzieś łu woju jest. Dawajta pozor.
                                                  • rita100 Re:Poziastka ło ściamnianku 25.01.08, 22:44
                                                    Dzisioj jinsza łopoziatka bandzie, barzo ciykawa i filozoficzna.

                                                    „W poszukiwaniu prawdy.
                                                    Diabeł rozmawiał ze swymi przyjaciółmi, gdy zauważył mężczyzna idącego drogą.
                                                    Podążyli za nim wzrokiem i zobaczyli, że pochyla się, aby podnieść coś z ziemi.
                                                    - Co on znalazł? – spytał jeden z przyjaciół.
                                                    - Odprysk Prawdy – odparł diabeł.
                                                    Przyjaciele niezwykle się zmartwili. Przecież odprysk Prawdy może ocalić jego
                                                    duszę i będzie o jednego mniej w piekle. Ale diabeł nieporuszony przyglądał się
                                                    krajobrazowi.
                                                    - Nie martwi cię to? – spytał jeden z kompanów. – On znalazł odprysk Prawdy!
                                                    - Ani trochę – odpowiedział diabeł. – Czy wiesz, co on z nim uczyni? Tak jak
                                                    zawsze stworzy nowa religię i zdoła odsunąć więcej wiernych od Prawdy zupełnej.”

                                                    P.Coelho
                                                  • rita100 Re:Poziastka ło ściamnianku 28.01.08, 23:01
                                                    Dzisioj bendzie poziastka ło dioble i starej babie. Kedajś, ło ściamnianku baba
                                                    i diobeł poszli łukrość gburoziowi prosioki. Diobeł bez łokno smyknół do chlywa
                                                    i bez łokno ciskał prosioki do worka babzie. Kedy juz buło dośc, baba zawołała
                                                    do diobła:
                                                    - A cy swoje prosiaki yś łoznakował, dioble, bo jo swojam pozakrancała am łogonki.
                                                    Diobeł naczuł sia trapsić, bo patrzi co wszistkie prosiaki majó zakrancone
                                                    łogoneczki. Diobłu nie pozostoł ani jedan prosiok.
                                                    I tak moi mnili cytlenicy, łod tyj pory na Warniji żoden diobeł nie wchodzi w
                                                    konszachty z babami. Możeta spać spokojnie przi swoich bziołkach smile
                                                    Dobryj Nocki
                                                  • rita100 Re:Poziastka ło ściamnianku 29.01.08, 22:29
                                                    A słyszeliśta ło pustelniku ? Nad brzegiem jyziora żył pustelnik. Znoł sia trocha na czarojach. We wsi godajo co jek dzieciuk łurodzi sia w soboty na niydziela to tenczas zno sia na czarach. No i mnieszkoł sobzie nad brzegam jyziora i żuł samotnie. Aż kedajś chtoś ludziom poziedzioł, ze tan pustelnik achtuje skarb w jyziorze.
                                                    Wybrali sie ludzie na jyziora szukać skarbu i nie ziadomo co sia z niami stało. Do dzisioj nie wrócili i nicht jich nie zidzioł. Ni ma tyż i tygo pustelnika, a ludzie godajo do tero w tym jyziorze só Topniki i baraszkujo.
                                                    Zidzita, co nie warto szukać skarbu, kedy ciasami je łón pod ranko, tlo łobaczyć chcieć trza.
                                                  • rita100 Re:Poziastka ło ściamnianku 30.01.08, 22:41
                                                    Łoj, dzisioj, dzisioj to bandzie taka psiankna bajecka na dobro nocke. Taka
                                                    śliczniutka co ni jidzie jij łopoziedzieć, ale łopoziem, bo dość mowam juz
                                                    diobłów, czarojów, topików i strachów. Dzisioj pudziewa spać móndrze smile
                                                    Buło to tak, szed sobzie chłopok z dziywcyno bez mokradła i dziywcyna staneła
                                                    poziedzioła do chłopaka:
                                                    - Ty stój, a tero to jo pude sama dóma.
                                                    - Daczemu tak ? Przecie noma bandzie raźnij jiść pospołu mózi chłopak.
                                                    A dziywczok do niygo:
                                                    - Boja sia, a jekbyś tak mnie łobioł i zaczoł całować.
                                                    To chłopczok goda tak:
                                                    - Jekże jo bym móg cia łobjónć i gómbki dawać keby jo na schabach mom worek, w
                                                    liwej rence kij z kadyka, a prawo renko prowadze psa ?
                                                    A dziywczyna z uśniechem goda:
                                                    - Przecie mógbyś mnie dać psa, worek ze schabów ściójgnóńć, a kij z kadyka na
                                                    ziamniczke cisnóńć.

                                                    Chłopak wlepsiuł swoje śliypsia w dziywcine i ryczy:
                                                    "Niechaj Bóg błogosławzi twojo móndrość"
                                                    I wziół dziywczoka w ramniona i..... jek eszcze nie pomerli to eszcze żyjo.
                                                  • rita100 Re:Poziastka ło ściamnianku 31.01.08, 19:54
                                                    Buło to w Uolsztinie. I to je prowda, jo nie machluje. Dawno, dawno tamu, w
                                                    latach siedemdzisióntych, kedy esce małi Mobydick bziegoł po placu Karolka, kedy
                                                    eszcze Dworzec Autobusowy był na ulicy Samulowskiego, a na przeciwko dworca stał
                                                    taki samotny mały domek. Dzisioj je łón w barwie seledynowej.
                                                    O ten schlesien.nwgw.de/foto/albums/userpics/thumb_18026.jpg
                                                    I tam na I pientrze mnieszkoł młodi człoziek Wacek abo Mirek, chtóri łod ciasu
                                                    do ciasu lubił faksować (psotować). I tak psotowoł co całi Uolsztyn sia trzónsł,
                                                    a wszisci ruszali z posad.
                                                    A zianc tak: - ten Wacek kedajś nagrał na magnetofon codziennie puszczany w I pr
                                                    PR ło dwienastej godzinie hejnał z wieży mariackiej. Nagrał sobzie ten hejnał na
                                                    magnetofon szpulkowy, a potem łotwierał łokno w tym seledynowym domu, stawiał
                                                    radio 'Pionier' na parapecie i puszczał hejnał z wieży mariackiej na full.
                                                    Oczywiście, że nie o właściwej godzinie tylko albo przed dwunasto albo po
                                                    dwunastej, a ludzie na przystanku chodzili, czekali na autobusy, spoglądali na
                                                    zegarki, nastawiali sobie zegarki by mieć dokładną godzinę, bo co jak co ale
                                                    radiu trzeba wierzyć. Również kierowcy autobusów sobie nastawiali zegarki. I tak
                                                    oto powstało wielkie zamieszanie na dworcu i na przystankach, bo jedne autobusy
                                                    abo odjeżdzały za wcześnie abo za późno a ludzie biegali zdezorientowani. A
                                                    fałszywy hejnalista Wacek zamknął okno i znikł. Do dzisioj je eszcze
                                                    poszukiwany..... choć śledźtwo zostało umorzone.
                                                  • rita100 Re:Poziastka ło ściamnianku 02.02.08, 23:40
                                                    Jinsza łopoziastka je taka. Buło dwóch kumpli i łóni sznupali skarbu w
                                                    Olsztynie. A dzie może być łukryty skarb ? No jo ! Dobrze myślita. Jeżli ma być
                                                    skarb to tilo na zamku olsztyńskim. Tak jest i brok sia noco wybrać i popatrzeć
                                                    bliżej. Jest ciemnasa noc, miesiónczek fejn świci. I tak jidziemy, jidziemy do
                                                    tygo zamku, wchodzimy do pomieszczeń administracyjnych, potam pakujewa sie do
                                                    piwnicy po prawej stronie bramy głównej. Jidziemy ciemnym korytarzem i
                                                    sprawdzamy czy dźwierza só łotkryte czy zakluczone. Tak, fest zamkniente były
                                                    wrota konserwtora, dyrektora, ale w muzeum je gwołt ludziów. Musim łodejść,
                                                    poczkac az wszisci sobzie pudo i naczniem szukac skarbu dali.
                                                    Juz jest całkiem ciamno i cicho, forsujemy wejście na zamek przez fose.
                                                    Przełazimy bez niewysoki ceglany mur i łuż eśwa na dziedzińcu, na maluśkim
                                                    dziedzińcu dzie znajduje sia szopa łoparta ło mur. Forsujemy zardzewiało kłódke
                                                    i łuż eśwa w środecku. A tam mrok i tlo pororzucane cziajści bziałych gnatów.
                                                    Głowy, koście, tułowia i nogi. Wsziśtko takie bielase. Gdzie nigdzie całe
                                                    kościotrupi i tlo patrzo na noju i slypsiajo i dulczo. A łobok nich jekes formy
                                                    na śruby, jekieś mieszadełka, farbi i flasecki z płinami.
                                                    Przyznata co to istny skarb jekegoś czaroja, artysty.
                                                    I to buł skarb zamku olsztyńskiego.
                                                    Czy to mogła być pracownia Skurpskiego ? - zadajemy sobie pytanie.
                                                    Spokojnej nocy.
                                                  • rita100 Re:Poziastka ło ściamnianku 06.02.08, 23:08
                                                    Buło sobzie kedajś taki rozbójnik. Mniano jygo buło Madej. Podług poziastek buł
                                                    łón nojłokrutniejszy rozbójnik. Datemu wyrychtowano jamu psiekielne łoże, takie
                                                    samimi łostrzami napełnione. Madej jednak uniknół tyj manki. Wziecie daczemu ?
                                                    Datemu co łodpraziuł wzielgo i najściślejszo pokute.
                                                    Uostało sia jeno madejowe łoże i przysłowie.
                                                    "przydzieta na Madejowe łoże dzie só same brzitwy i noże"

                                                    Na szczajście noju to nie grozi i możem spokojnie pokłaść sia w wyrko. Dobryj Nocki
                                                  • rita100 Re:Jek wartko przemninoł cias 07.02.08, 22:56
                                                    Kedajś, a buło to 16 augusta 1932 we wsi Skajboty mnioło mniejsce prześliczna
                                                    solenna uroczystość. A zianc pewzien gbur mnioł geburstag (urodziny). Taki
                                                    niezwykły geburstach, bo łukończuł grbur 100 lat.
                                                    Z tyj łokazji tan gbur stuletni powziedzioł solennie zadanie:
                                                    "Jek wartko przemninoł cias"
                                                    I wszisći klaskali, boziem tan stari grotun esce mnioł umysł trzeźwy i nogi zdrowe.
                                                    Łod falorza dostoł Zbawiciela w postaci Komuni Swiętej, łod starosty i rzóndu
                                                    pruskiego antyczno filiżanke i 100 marek.
                                                    Winszowania na dalesze lata nikt nie chioł składać, boziam życzeniem jubiltata
                                                    buło to, by Pon Bóg jek najszybciej wezwoł go do siebzie.
                                                    Co sia stało dali poziem jutro, bo barzo sia ściemnia a lepsi je spać po
                                                    psianknym geburstagu.
                                                  • rita100 Re:Jek wartko przemninoł cias 08.02.08, 22:58
                                                    Skajboty, 16 grudnia, tygo dnia łostał podniesiony do grobu nostarszy
                                                    mnieszkaniec tyj wsi. Liczył sobzie 100 lat, 3 mniesiónce i 23 dzionków.
                                                    Antyczno filiżanke, chtóro łotrszymoł w gaszinku łod rzóndu pruskiego tlo
                                                    podziwioł, ale jij nie łużywoł. Psienióndze, chtóre łotrzymoł przijoł,
                                                    podziankowoł i przeznaczuł na pogrzeb. Stypa pogrzebowa trwała barzo długo i bez
                                                    żałoby, bo zdarza sia tilo roz na sto lot abi pochowano stuletniego.

                                                    Tak donosiła "Gazeta Warnijska" z dnia 17.12.1932 roku, a tyn artykiel
                                                    łumnieszony buł w ksiójżce Kellmanna - "Historia parafii Klebark Wielki".
                                                  • rita100 Re:Jek wartko przemninoł cias 11.02.08, 23:06
                                                    Kedy kóńczy sia zieczór noczyna sia noc, a po nocce bandzie dziań
                                                    dobryj nocki
                                                  • rita100 Re:Jek wartko przemninoł cias i siła eszcze przed 13.02.08, 23:07
                                                    A księżyc na górze lśni —
                                                    I wołam jak jakaś szalona:
                                                    Księżycu! Powiedz mi!
                                                    Powiedz mi tylko dwa słowa,
                                                    Ty mi to wyjaw sam —
                                                    Kiedy ja wrócę do Lwowa?
                                                    Czy w ogóle wrócić mam?

                                                    Ta co za pytanie? Ta pani Majewska —
                                                    Ta jasne — a wtem jakaś chmurka niebieska
                                                    Zasnuła go z boku i mrokiem go zawlokła
                                                    I próżno się patrzę — wychylam się z okna —

                                                    I deszcz zaczął siąpić i błyszczy się ulica
                                                    I niebo jest czarne i nie ma księżyca
                                                    A ja myślę: Tym lepiej. A ja myślę:
                                                    Nie szkodzi On teraz we Lwowie po Łyczakowskiej chodzi
                                                    I w każdym zaułku i na każdym zakręcie
                                                    Pilnuje — sam powiedział — na moje przyjęcie
                                                    Już w oknie londyński zieleni się świt.
                                                    A ja płaczę i śmieję się. Faktycznie, aż mnie wstyd.

                                                    www.lwow.com.pl/przekroj/hemar.html
                                                  • gajowy555 Re:Jek wartko przemninoł cias i siła eszcze przed 22.02.08, 22:03
                                                    Jó, tak kliknijta jekó poziastka ło ściemnianku, coby spsik fejn buł. Tlo ni ło
                                                    wojnach, abo...
                                                  • gajowy555 Re:Jek wartko przemninoł cias i siła eszcze przed 22.02.08, 22:14
                                                    Poziedzioł Lepper: zabazia we psiaskownicy trwa. Gargamel, Śpioch i Laluś
                                                    zabaziajó sia...
                                                    smile
                                                    Tak teroz łuz można do łoża lyźć!
                                                  • gajowy555 Re:Jek wartko przemninoł cias i siła eszcze przed 22.02.08, 22:15
                                                    Dobry Nocki Waju winszuja !
                                                  • rita100 Re:Jek wartko kuńczy sia dzień 22.02.08, 22:17
                                                    i nastaje ciamna nocka i je taka łopoziastka z "Wiejskiej Chaty" prazie am jó
                                                    pocytała.
                                                    Tak jeden dziewczok wracał w nocy ze dworu do domu i łobaczył co trzi krzi nagle
                                                    wyrosły po drodze. Jedan noczuł nawet cosik szprechać i dziewczok bziegnie do
                                                    dóma znerwowana. Potam sia dowziedzioła co to byli żołnierze mniemnieccy, tak
                                                    cicho podchodzili do zioski.


                                                    -
                                                  • rita100 Re:Mniesióncek w pełni 22.02.08, 22:37
                                                    łotoczony mgiełko jekby aureolo.
                                                    Wszisći lunatycu juz śpsio by ło dwienastej wandrować z wyciungniantymi rancami
                                                    w przód przed siebzie.

                                                    to dobryj nocki winszuja
                                                  • rita100 Re:Колыбельн 09.03.08, 22:13
                                                    de.youtube.com/watch?v=Dv-WDDDAZHQ&feature=related
                                                    Psiankna kolibanka i psiankna łopowzieść ło żuciu
                                                  • rita100 Re:Колыбе 11.03.08, 00:51
                                                    łoj, jek ciajżko zasnóńć, łoj ciajzko je czkać na ranek.
                                                    Może kolibanki co pomogo
                                                    de.youtube.com/watch?v=fwEtAwXgeaQ&feature=related
                                                    Wszistko je takie ciajżkie
                                                  • rita100 Re:Uopowziastka ło ściamnianku 15.03.08, 22:58
                                                    Poczkajta na ma, jo curik bande nazod na Warniji. Nie moga eszcze psisać, bo
                                                    zaboczuła am jajzyka w gambzie. To co tero przechodze w domu w związku z babcio
                                                    to nie do pomyślenia. Każdego dzionka walcze ło ji żucie. Musze ji przywrócić
                                                    chańć życia, marzenia i nadzieje, udawadniać, że są ludzie wokół niej no
                                                    chtórych liczy się tlo Łona. Ma babula cere, bezdzietno, tako cere, chtóra nigdy
                                                    nie rabotała a bez całe żucie żuła jek przyssawka u matki dojąc jo do cna. Tero
                                                    kiedy babula łumiera ni ma jij przi niej, nie ma chto futrować babule, kupac
                                                    pampersy, usniechnóńć sia i podziankować za to ze jest.
                                                    Tak wzidzita, człowziek, a szczególnie matka czy teściowa je nojważniejsza.
                                                    W odpowiednim ciasie napsisze woma cało historyje babci, eszcze przedwojennej
                                                    kobziety, chtóra całe żucie zabziegana buła za psieniandzmi i z chtórych żuła
                                                    cera i chtóra bez testament łostała zabezpieczona - bo takie je syrcko
                                                    rychtycznej matki.
                                                    Przysiangam woma, że za niepodanie łyka wody matce i czkanie na jij śnierć cera
                                                    na pogrzebzie przi wszistkich dostanie w gambe za wszystkie takie szpetne cery i
                                                    za godność umnierania.
                                                    I eszcze woma poziem, ze przywróce babule do zycia tak, by ze mnó w moim
                                                    łogródku sobzie siedziała juz łuwolniona od wszelkich frasunków. Juz jó am
                                                    łodzyskała, bo sama jidzie do sroka. Sami powiedzta, nie je przyjemnie tak leżeć
                                                    w szpitolu i bez 24 godziny ślypsiać na bziałe ściany, samotnie, eszcze ze
                                                    swojami myślami.
                                                    Tero widzita co nie w głowiczce mi jinternet, a Warnija to na pewno zmniarkuje.
                                                    Dobryj Nocki
                                                  • rita100 Re:Uopowziastka ło ściamnianku 16.03.08, 21:48
                                                    de.youtube.com/watch?v=XmRTsI3zOtE&feature=related
                                                    Nie chce ziancej - psiankna psieśniczka
                                                  • rita100 Re:Uopowziastka ło ściamnianku 18.03.08, 22:17
                                                    Codziannie jeźdze dwa razy dziannie do babuli, a wzieczorkam godam ji coby
                                                    spokojny śpsik mnioła. Kocha żucie babula tak jek i jo .
                                                    łumenczonam ale kokati.

                                                    Dobryj Nocki
                                                  • rita100 Re:"Mazurowie mili, gdzieście sie popili 04.04.08, 22:11
                                                    Ni mnioła baba kłopotu, kupiła se koze...
                                                    A dzisioj na łodzitanie nolazła am krakowskie łopoziadanie. Paczta jeno jekie
                                                    fejniste i to w godce.
                                                    No noju Warnijoków i Mazurów to bandzie z dedykacjo krakowsko, z samiuskiego
                                                    południa Polski:

                                                    "Mazurowie mili, gdzieście sie popili,
                                                    W Warce na gorzałce
                                                    w Czersku ba złem piwsku"

                                                    Mazurowie naszy
                                                    Po jaglanej kaszy
                                                    Słonce wąsy mają
                                                    W piwie je maczają.

                                                    A tero do łopoziadania smile
                                                  • rita100 Re:Nimnioła baba kłopotu, kupiła se koze 04.04.08, 22:18
                                                    Nimnioła baba kłopotu, kupiła se koze... Posłam se jednego razu na jermark do
                                                    Wielicki, tam dzie je Zielga sól. Wszyscy mi tak zachwalali jakie to kłozie
                                                    mlyko jest zdrowe. Niewiele namyślając się kupiłam se i jo te koze. Jakzym jó
                                                    prowadziła do chałupy z tygo jermerku, to nijak nimogłam jij przygnać, bo kłoza,
                                                    jek to kłoza, jek sia zaprze, to ani prośbą, ani groźbą jó nie rusys, bo ta roz
                                                    łóna kładła sia na zadek, to zaś drugi roz jo i tak na przemnian. Idymy se,
                                                    idymy, a kłoza tyż nie głupio, ze baba tys jakoś uporta Zośka i nie płopuści to
                                                    tyz kłoza ło sztyrych nogak zacyno za mnom lyź.
                                                    I tak dotarłymy do krakowskiego głościńca, pod zamek Tynczynski w Rudnie. I co
                                                    sia stało to woma potam powziem, bo ślypsia sia klyjom, a kłoze tyz śpsik
                                                    zmorzuł i śpsi.
                                                    Dobryj i spokojnyj nocki
                                                  • rita100 Re:Nimnioła baba kłopotu, kupiła se koze 05.04.08, 22:05
                                                    I kedym pospołu z kłozom dotarli pod zamek Tynczyński to Wojtek Papla, co jechoł
                                                    furmanko z jarmarku wzion mnie na fure razym z tom kłozom. Wysadziuł mnie przed
                                                    mojom chałupom. Kłoze wydoiłam, a ze mniała mlyka sporo, to jo uracyłam Wojtka
                                                    tym mlykiem i pajdom chlyba. Wojtek pojechoł ku swoi chałupie, a jo ze zmęcenio
                                                    uwaliłam sia na łoże, a tu kłoza łobudziuła mnie na wiecorne dojenie.
                                                    Tak tero wybaczta, puda wydojić koza i jutro wróca nazod coby ziancej pozieduwać.

                                                    Dobryj Nocki
                                                  • rita100 Re:Nimnioła baba kłopotu, kupiła se koze 06.04.08, 22:10
                                                    No i na drugi dziań wygnołam kłoze na ugór, wziynam ze sobom "Gazyte
                                                    Olsztyńskom" i czytała co takiego tamój sia dzieje łu woju. A jo posła w krzoki
                                                    za swojom potrzebom. Trocha mnie nie buło.
                                                    I stało sia. Nim jo wróciłam po wypełnieniu potrzeby, sukom gazyty, a tyj nie
                                                    ma. Sukom, patrze a tu kłoza jesce dojodo "Olsztyńskom"....
                                                    Alem sia zjadoziuła, alem ryczała na nió co tero ni mom siły woma wziancej
                                                    łopowziadać. Nolepsi zrobzim jek pudziewa spać i straziwa spokojnie to strate
                                                    cejtungu.
                                                    smile
                                                    Dobryj Nocki
                                                  • rita100 Re:Nimnioła baba kłopotu, kupiła se koze 07.04.08, 22:43
                                                    Na trzeci dzionek wygnałam kłoze na trowe a jako, ze sia chmurało, wziynam
                                                    chustkę, ale mnie trocha zmogło, no to usnyłam....

                                                    Dobryj Nocki
                                                  • rita100 Re:Nimnioła baba kłopotu, kupiła se koze 08.04.08, 22:15
                                                    Budza sia, a tu z chustki łostało, jeno tyla co pode mnom. A kłoza zadowolono
                                                    ślypsiała na mnie wielgimi łoczami.
                                                    Mnimo tych wielgich utropień do dzisioj kłoze chłowom, a łóna nieroz mi zycie
                                                    ratuje... I tak my obie Zośki, ta co daje mlyko i ta co śpsiewo ładne piosnki,
                                                    umilo kłoie i mnie droge do Europy. Ni i tak wiycie stało sia. Ni mnioła gbaba
                                                    frasunku, to se kupsiła kłoze, chtóro ułatwia mi het droge do Ojropy.

                                                    Pani Kłosnobucka z Zolasu

                                                    Dobryj Nocki
                                                  • rita100 Re:Ło czam szumi muszelka 09.04.08, 22:12
                                                    Kedy coraz ciepłase só dni
                                                    moja muszelka łopowziada mi
                                                    jek latem słóneczko mocno przygrzewa
                                                    i o tam, jek kumoszka mnie sia zwierza
                                                    jek na dzirskiego rycerzo
                                                    napada łogromny smok
                                                    i jek graf gryfnej w lico
                                                    robzi na noc cmok, cmok.
                                                    Moja muszelka kosiana
                                                    przitykam jó do ucha łod rena.
                                                    Psianknie mi szumi i śpsiewa na dobranoc
                                                    i wymarzonych śpsików (snów) winszuje na noc.
                                                    I tak sia moja łopoziazdka kóńczy
                                                    ale w muszelce szum sia nigdy nie skóńczy.

                                                    Tak ślicznie napsioła Joanna Wawrzeniec.

                                                    Dobryj Nocki
                                                  • rita100 Re:Ło czam szumi muszelka 14.04.08, 22:27
                                                    Moja muszelka kosiana
                                                    przitykam jó do ucha łod rena.
                                                    Psianknie mi szumi i śpsiewa na dobranoc
                                                    i wymarzonych śpsików (snów) winszuje na noc.
                                                    I tak sia moja łopoziazdka kóńczy
                                                    ale w muszelce szum sia nigdy nie skóńczy.

                                                    Dobryj Nocki
                                                  • rita100 Re:Enter 15.04.08, 22:10
                                                    Jek sia łodzitowujó informatycy ?
                                                    - W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.
                                                    Enter.

                                                    W tylewizórze je psiankny silm, tak zyrkam jenam łokiem i sia w akcyje wsiójgłam.
                                                    dOBRYJ nOCKI
                                                  • rita100 Re:Z kokoszami am sia zderła 16.04.08, 22:09
                                                    cias juz na śpsik. Am łoglóndała silm w tylewizórze 'Anna Frank', łokrutny silm.
                                                    Brok lygnóńć w łoże i znowu sia zdrzeć z kokoszami.
                                                    Dobryj Nocki
                                                  • rita100 Re:Cias lygnóńć w wyrko 17.04.08, 22:15
                                                    Może i bym cosik splytała na łodzitanie, ale juz na ma czeko łoże i to nie
                                                    madejowe łoże, take mniantke coby sia uwalić ze śpsikiem (snem) do rana.
                                                    Dobryj Nocki
                                                  • rita100 Re:Cosik z Ezopa zapodam na noc 14.05.08, 22:03
                                                    Cosik z Ezopa zapodam na noc, tlo sia nie lenkajta.

                                                    Zdało sia kedajś lwowi, jekoby głos zielgachny zasłyszoł, i zaduuumoł sia,
                                                    zastrrrachał na co zielgiego czkajónc, a tu lof wyszła malusia żabeczka z wody
                                                    kum, kum... Zidzónc lew łośmieliuł sia zadeptoć jó.

                                                    Nie bójta sia, to tlo bajeczka, a morał je taki:
                                                    "Częstokroć sia tygo lynkamy, co nizacz nie stoi."
                                                    nizacz - za nic

                                                    Dobryj Nocki
                                                  • rita100 Re:Cosik z Ezopa zapodam na noc 15.05.08, 22:34
                                                    Poziedywujó, co keby małpa ma dwoje dzieciuków, tedy jeno kocha, a ło to druge
                                                    nie dbo. Przydało sia (zdarzyło się), iż jena małpa z dwojgam dzieciuków
                                                    uciekajónc, kedy sia zestrachała, to to co barzo mniłowała w rance ficiuła, a
                                                    kedy tak wartko skokała, trónciuła je ło kamnień i zabziuła. A to drugie, ło
                                                    chtóre nic nie dbała, wisząc na jij grzbiecie zrowo łostało.

                                                    No bo tak godajo, co dziciuki ło chtóre familija barzo sia trapsi i nader
                                                    kochajó przychodzo ku szpetnemu, a te lo chtóre nie dbajo, bywajó ku jich
                                                    poczciwości (przynoszą jam zaszczyt).

                                                    No to dobryj nocki winszuja
                                                  • rita100 Re:Cosik z Ezopa zapodam na noc 16.05.08, 22:08
                                                    Dzisioj woma łopoziem ło rycerzach. Buł sobzie rycerz zilk i rycerz jeż. Łazili
                                                    tak po Warniji, łazili i chciało się zilkowi cosik zjyść. Mnioł wzielko pokuse
                                                    zilk na jeża, tlo tan jeż cołyj cias chodziuł w zbroji, przeto zilk poziedzioł
                                                    jeżowi, coby na małi cias, łodłożył swojo zbroje jek rychtyczni rycerze robzio.
                                                    Szlachetni rycerze nie zawdy chodzo w zbroji, jeno ku potykaniu. A jeż rzekł:
                                                    "Z zilkam zawdy potykania można sia spodziewać".
                                                    I tak jeż łazi sobzie do dzisiejszego dnia, a rycerze zilki prazie wyginełi wink))

                                                    Dobryj Nocki
                                                  • rita100 Re:Auuuuuuu.......auuuuuuuuuuu... . 18.05.08, 22:22
                                                    Poziem woma tero poziastke ło zilku i łośle.
                                                    Zakłuwszy sia osieł tarninem w noge, ciyrzpsioł, a ujrzawszi zilka tak rzekł ku
                                                    niamu:
                                                    - Otoć juz, mniłi zilku dlo bólu zielgiego pomieram. Tobzie bande za jydło
                                                    służuł, tyż krukam i sępom, ale cia barzo prosza, wyjmnij mi tan tarń z nogi
                                                    zambami, coby lżej buło ma umnierać.
                                                    A gdy zilk tarń wyciungnół, oseł zaboczuł (zapomniał) ło boleśći, kopytam rznół
                                                    w zamby zilka tak co mu łeb i kulfon i potylice stłuk i zilk polecioł precz.

                                                    I tak dzieś po nocach eszcze bziega po lasach warnijskich i wyje - "Lepsi mi
                                                    buło być zwierzakiem rzeźnikam, jakom sia nucziuł, niżli dochtoram".
                                                    Auuuuuuu.......auuuuuuuuuuu.......Dobryj Nocki
                                                  • rita100 Re:Auuuuuuu.......auuuuuuuuuuu... . 19.05.08, 21:22
                                                    W nocy to najcziajściej łopoziada sia ło zilku, jeki to łon zły, jekie to łón ma
                                                    kły, taki zły....
                                                    A lof kedajś zilki wyciójgły z lasu nocziu i patrzo co na polanie pasterze na
                                                    ziecierze łowieczke jydzo. Przy łognisku siydzo pasterze i take smakozitości
                                                    futrujó.
                                                    Dulczó zilki, patrzo i taki jedan zilk goda:
                                                    "Jekże by gromko ryczano
                                                    keby by zilka nad łowieczko ujrzano."
                                                    (Styczyński)

                                                    No to pojydlim , popsilim i do wyreczka lygnim.
                                                    Dobryj Nocki
                                                  • rita100 Re:No toż drugi roz 20.05.08, 21:35
                                                    Nie, dzisioj nie bandzie ło zilkach, ale ło głupsich żabkach. Wacław Potocki
                                                    tako bajecke napsisoł i jo moga woma pozieduwać tero.
                                                    No chtóż by sia spodziewoł co dzisioj ło żabeckach bandzie ?
                                                    A buło to tak. Buło lato, gorónco i sucho. Bagienko kaj mnieszkały żabki
                                                    wyschło. Żabki kum... kum... noczłi sznupać nowego domku i nolazły tako studnie
                                                    głamboczko.
                                                    - Oj, tamój badzie fejn, psianknie, cudownie - kumkałi
                                                    A jek wody w studni przybandzie to i na trawke wyskokniewa.
                                                    Na to jena tak przemóndzalska kumknie:
                                                    - A jek wyschnie studnia, to chto noma banke (ławkę) przystazi cobyśwa wyszły z
                                                    tyj studni ?

                                                    Głupsiego to wymówka: "A chtóż sia tygo spodziewoł ?"

                                                    Tero czkajta żabeczki móndrszego, chto wos z nij wywlecze, bo jo jide śpać.
                                                    Dobryj Nocki wink)))
                                                    Jeśli nicht sia nie nojdzie coby wos wycióngnół, to jo jutro woju wywleke z tyj
                                                    studni, jeno po drugam. Spijta fejn żabeczki. Nie zabocze jutro ło woju.
                                                  • rita100 Re:No toż drugi roz 21.05.08, 15:40
                                                    Bziedne żabecki, eszcze w studni siydzo i nie ma komu ji
                                                    wycióngnóńć. Poczkajta do zieczora, może nie uschniecie wink))

                                                    "Rychycznego człozieka poznaje sia w bziedzie" No jo !

                                                    Banda pandzić zieczorkam do studni wink)))
                                                  • rita100 Re:No toż drugi roz 21.05.08, 15:42
                                                    No nie, nie łostawie wos żobecki tak w bziedzie - troszka chlusne
                                                    woma wody z ziadra, chluuuu........
                                                  • rita100 Re:No toż drugi roz 21.05.08, 22:38
                                                    No jużam nozad przylozła i nie zaboczuł-am ło zabeczkach. A to datemu co
                                                    żabeczkom brok pomóż i na wierch wycióngnóńć ze studni. Tak ziaderko na wode
                                                    spuszcza do studni.
                                                    - No, żabecki , wskakujta do niygo i na wierch na troweczke wyskakujta. Dość
                                                    siydzenia w głamboczkiej studni, dość móndrzenia sia. Tero do jyziora smykajta i
                                                    gromko kumkajta ! wink))))
                                                    Dobryj nocki
                                                  • rita100 Re: Mom cia !!!!!!!!! 23.05.08, 22:19
                                                    Mom cia - poziedzioł zilk i wystrzeżuł zamby. Łozieczka popatrziła ku niamu i
                                                    śliypsia ji sia mokre zrobziułi.
                                                    - Czy musisz mnie zjyść ? Czy rychtycznie musisz ? - goda łozieczka.
                                                    - Musza !!!!!! Tak je we wciórkich bajeckach.

                                                    Joł, joł, kosiane dzieciuki. Zjadł zilk łozieczke, a potam łoblizoł sia i poszed
                                                    spać. Nie naśladujta zilka, kosiane dzieciuki.
                                                    Nie poświancajcie sia dlo morału.

                                                    Tak woma na noc rzecze Zbigniew Herbert smile
                                                    Smakozitej i spokojnej nocki.
                                                  • rita100 Re:Ida z ducham ciasu :) 28.05.08, 21:52
                                                    He , tak na łodzitanie poziam co rak ciajsto goda kedy swo czyrwień demonstruje
                                                    stworom pól i lasu, szed do tyłu i ryczoł:
                                                    "Jide z ducham ciasu !".
                                                    ("Postępowy" Rak - Horacy Sefrin)

                                                    Tak jide do wyreczka i dobryj nocki winszuje.
                                                  • rita100 Re:Musita w to uwzierzyć 27.06.08, 22:44
                                                    Musita w to uwzierzyć, bo to działo sia kedajś i napisali to w "Wierzeniach
                                                    mazurskich"
                                                    Czy wzierzyta w to ? - pyto sia falorz
                                                    - A jużci, mym prości ludzia i w to wzierzywa - łodpoziedzieli Mazurzy.
                                                    Pytota sia, a ło co sia rozłazi ?
                                                    A to, ze kedajś pewna kobzieta buła chora i coby wyzdrowzieć złożyła ofiarę z
                                                    mónki, wosku i psieniandzy w trzech kościołach. W dwa ewangielickie i jedan
                                                    katolicki aby być pewna powodzenia, a ofiara skuteczniejsza.
                                                    W tan sposób stoły ofiarne buły zapełnione. To buło kedajś, barzo kedajś, bo
                                                    zakazano takej praktyki jako pogańskiej. Tero ostała sia w jinszej formie. Prowda?

                                                    Czy dzisioj dajewa takie ofiary ?
                                                    Jo myśla co dajewa, tlo dzisioj sia to nazywa dowód wdzianczności smile)))

                                                    Tero, moje aniołecki podziankujwa Bogu i chodźwa spać.
                                                    Dobryj Nocki
                                                  • rita100 Re:Musita w to uwzierzyć 16.06.09, 22:23
                                                    Tero, moje aniołecki podziankujwa Bogu i chodźwa spać smile
                                                    Dobryj Nocki czyli Enter

                                                  • rita100 Re:Musita w to uwzierzyć 03.01.10, 21:54
                                                    No łobaczta jek to eszcze tan kóntek je aktualny. Tu bandziewa dali szpukować smile

                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,38446,105136177,,Stare_ludzie_pozieduwali_lo_szpukach.html?v=2
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka