Dodaj do ulubionych

Kiedy nauczyciel podpowiada uczniom na egzaminie

03.06.02, 21:12
W jednym z warszawskich liceów nauczycielka rozdała uczniom kilka tekstów rozmów zasłyszanych po
maturze. Wynikało z nich m.in., że nauczyciele podpowiadali zdającym. Prawie wszyscy uczniowie, którzy
przeczytali treść rozmów, uznali, że to nie problem. Nauczycielka jest oburzona. �Czego my ludzi uczymy -
korupcji?� - napisała w liście do redakcji.
A co Ty sądzisz o przedstawionych przez nauczycielkę przykładach?
Aby przeczytać tekst rozmów, które nauczycielka rozdała swoim uczniom, kliknij:
www2.gazeta.pl/edukacja/1,27095,862429.html

Obserwuj wątek
    • Gość: MP Re: Kiedy nauczyciel podpowiada uczniom na egzaminie IP: *.fuw.edu.pl 04.06.02, 10:34
      Okazja czyni złodzieja!
      Moim dzieciom grozi niebezpieczeństwo, że na
      kolejnych progach edukacyjnych będą musiały konkurować
      z kolegami jadącymi na "wspomaganiu". Nie sądzę by obecnie
      cokolwiek mogło skuteczniej ich przed tym ochronić
      niż rozwiązania systemowe, usuwające okazję. Rozwiązanie
      doraźnie najprostsze i tańsze niż kolejne powtórki egzaminów,
      to losowe mieszanie komisji i zdających.

      Nad mentalnością społeczną, która akceptuje, a nawet
      gloryfikuje "zaradność" i "życzliwość" pewnie trzeba pracować,
      ale to orka na długie lata. Gwarancji równych szans dla
      swoich dzieci raczej bym na tym nie budował. Może dla ich wnuków.

      A obecny system oświatowy aż prosi się, by z nim powojować, by go oszukać.
      Tworzony i wprowadzany bez akceptacji społecznej, postrzegany
      jest jak coś głupiego, zbędnego i wrogiego. Pracują na to
      i nauczyciele, krytykując go publicznie wobec uczniów i rodziców
      na każdym kroku (a mają w tym swoje nie zawsze chętnie ujawniane
      interesy!), i autorzy programów i podręczników, dokonujący
      ekwilibrystyki intelektualnej, by stare, od lat ogarne treści,
      sprzedać jako coś z przymrużeniem oka "nowego", i zagubieni rodzice
      i uczniowie, z poczuciem traktowania instrumentalnego i wyzucia ze
      wszelkich praw. Przede wszystkim na postrzeganie systemu pracują
      sami urzędnicy, nie rozumiejący tego co stworzyli, nie przewidujący
      skutków swych decyzji, okopani w zasiekach coraz to nowych, doraźnie
      i niechlujnie tworzonych rozwiązań, unikający dydkusji, nie umiejący
      wyjaśnić tego co wyjaśnialne, nie umiejący szybko i z honorem zmienić
      tego, co krzyczy o zmianę.
      Na całości często żerują żurnaliści, bo przecież to nie pierwszy
      Wokulski odkrył, że najlepiej zarabia się na wojnie. A więc zamiast
      poczucia wspólnoty interesów, będącego podstawą dziełania instytucji
      użyteczności publicznej państwa obywatelskiego, mamy poczucie
      permanentnej wojny domowej, każdego z każdym i wszystkich z
      państwem i jego instytucjami. A na wojnie, jak to na wojnie:
      wrogowi wybija się szyby, wylewa gnój pod drzwi, oszukuje na daninie,
      kombinuje, korumpuje, a "biednym, skrzywdzonym" pomaga, szczególnie
      gdy własna korzyść z tego wynika.


      Pozdrawiam serdecznie
      marek.Pawlowski@fuw.edu.pl
      ojciec kilkorga uczniów
      • mamosz Re: Kiedy nauczyciel podpowiada uczniom na egzaminie 04.06.02, 14:32
        Dla mnie to ogromny problem nie akcepuję tego absolutnie jako nauczyciel i
        wychowawca.Ale z drugiej strony..... biedny nauczyciel którego dyrekcja ściga
        za oblanie ucznia na maturze ma dwa,przepraszam trzy wyjścia - a)
        podpowiadac,b) poprawiać tak żeby uczeń zdał,c) mieć w nosie dyrekcję i
        ryzykując być uczciwym.Optuje za tym trzecim rozwiązaniem ale zdaje sobie
        sprawę ze nie wszystkich nauczycieli na to stać Taka jest bowiem polska oswiata
        uśredniona -nauczyciele sa konformistyczni sfrustrowani lekko przestraszeni a
        dyrekcje zbiurokraytzowane.Dla tego JESTEM ZA EGZAMINAMI ZEWNĘTRZNYMI bo to w
        jakimś stopniu te praktyki ukróci.
        • Gość: MP Re: Kiedy nauczyciel podpowiada uczniom na egzaminie IP: *.fuw.edu.pl 04.06.02, 15:29
          Egzamin gimnazjalny, który wywołał tę burzę
          był zewnętrzny jeśli chodzi o zadania i sprawdzanie.
          Niestety, komisje przeprowadzające egzamin nie były
          zewnętrzne. To wystarczyło. I do podpowiadania i do
          ściągania.

          Pozdrawiam serdecznie
          Marek.Pawlowski@fuw.edu.pl
          ojciec kilkorga uczniów
          • Gość: J.S. Re: Kiedy nauczyciel podpowiada uczniom na egzaminie IP: *.zigzag.pl 04.06.02, 15:55
            Ściąganie było bardziej powszechne niż to mogło się wydawać.
            Mnóstwo moich znajomych nie miało przeszkód w komunikowaniu się na egzaminie.
            Zebrałem ok. 100 podpisów potwierdzających moją opinię(w dwa dni, tylko w dwóch
            małych szkołach, a zbierałem
            tylko od gimnazjalistów).

            Według mnie MENIS przeprowadzając egzamin w taki sposób
            uczy WSZYSTKICH gimnazjalistów że uczciwość nie popłaca.
            Wszystko się okaże za parę lat gdy najlepsze licea spadną do połowy rankingu.

            Więc szczęścia życzę przy tworzeniu państwa przez dzisiejszą młodzież.
            Ja się wynoszę z Polski, nie mam tu żadnych perspektyw na przyszłość -
            chyba że będę nieuczciwy.

            Jerzy Szabłowski
            jszab@o2.pl
            • Gość: Demeston Re: Kiedy nauczyciel podpowiada uczniom na egzaminie IP: *.elblag.cvx.ppp.tpnet.pl 04.06.02, 21:13
              Z przedmówcą zgadzam się w zupełności. Mi też pani komisji zabrała i
              przeczytała mój test w trakcie egzaminu, chociaż nie miała prawa ruszyć się z
              miejsca. A co do chodzenia to jak upilnować od ściągania setkę dzieci w sali
              gimnastycznej skoro nie można wstać z krzesła?
          • jolaw38 Re: Kiedy nauczyciel podpowiada uczniom na egzaminie 04.06.02, 20:12
            Byłam przewodniczącą komisji na egzaminie gimnazjalnym. Dyrekcja sugerowała mi,
            że nasi uczniowie mają jak najlepiej napisać egzamin. Tak mnie to zezłościło,
            że pilnowałam jeszcze bardziej. Mam nadzieję, że niczego nie ściągnęli.
            • Gość: danusia Re: Kiedy nauczyciel podpowiada uczniom na egzaminie IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 05.06.02, 13:50
              Ściąganie w Polsce to złożony problem. Narazie zajmujemy się podpowiadaniem
              przez nauczyciela, jak rozumiem.
              Wszyscy nauczyciele z którymi rozmawiałam dopuszczają taka sytuację przy
              odpowiednich warunkach.
              Właściwie jesteśmy trochę wrobieni w to. Uczymy dziecko przez 4 lata, ono i my
              się staramy. Na koniec jest egzamin i widzimy, że ono robi głupi błąd lub ma
              zaćmienie umysłu. Jak tu mu nie szepnąć słówka, jeśli od tego jego przyszłość
              zależy.
              Nie powinni nas stawiać w takiej sytuacji. Egzaminy powinny być zewnętrzne i
              zewnętrznie pilnowane. Jeśli nas na takie nie stać to ich nie róbmy w ogóle, bo
              koszty jakie ta praktyka niesie są ogromne w przyszłym życiu osob, ktore będą o
              nas decydować.
              Może zamiast egzaminów zrobić pracę końcową i obronę?
              Też słyszałam o gimnazjach w których egzamin końcowy był pisany wspólnie z
              nauczycielami. Teraz szkoła ma świetne wyniki w egzaminie "zewnętrznym" i zaraz
              będzie miała dobre miejsce w rankingu.
              Straszna hipokryzja, że decydenci oświatowi nic z tym nie robią.
              Danusia
              • Gość: Majka :) Re: Kiedy nauczyciel podpowiada uczniom na egzaminie IP: *.walbrzych.sdi.tpnet.pl 05.06.02, 16:18
                Spierałabym się z tobą. Piszesz o postawie, którą kiedyś
                nazwaliśmy "wskaźnikiem miłosierdzia". To nieetyczne, bez względu na to, czy
                podpowiada się "swojemu" czy cudzemu. Według mnie zawsze wynika
                owo "miłosierdzie" z nauczycielskiego strachu, że nie nauczył dobrze, że uczeń
                będzie miał pretensje.
                A hipokryzją jest wg mnie oczekiwanie, że "władze coś z tym zrobią". Trzeba raz
                zacisnąć zęby i uświadomić SOBIE i uczniom, że egzamin jest czym innym, niż
                codzienne negocjacje o kryteria i ocenę. Ale nauczycielskie podpowiadanie
                skończy się dopiero wtedy, gdy belfrada przestanie tchórzyć i podda się ocenie-
                czyli realnym wynikom matury.
                Jestem nauczycielem, więc nie są to refleksje kogoś spoza branży.
                • Gość: danusia Re: Kiedy nauczyciel podpowiada uczniom na egzaminie IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 06.06.02, 18:41
                  Nawet nie wiesz jak się cieszę, że ktoś ma ostre zdanie w tej sprawie. Mam
                  takie same, ale wszyscy uznają mnie za oszołoma.
                  Ale jaką masz radę na ogólnopolskie ściąganie?
                  Danusia
              • Gość: km Re: Kiedy nauczyciel podpowiada uczniom na egzaminie IP: *.net / *.kra.warszawa.supermedia.pl 06.06.02, 22:15
                Muszę wyznac, że jestem zdruzgotany poglądami Danusi.
                Rozumiem je w skrócie tak:
                aby nauczyciel nie podpowiadał swojemu uczniowi trzeba mu to uniemożliwić
                (czyli na czas egzaminu odizolować od zdającego ucznia).
                Takie rozumowanie prowadzi metodą ekstrapolacji do poglądów typu:
                Skoro danej grupie ludzi nie można ufać i jedynym sposobem na ich uczciwość
                jest wyeliminowane okazji do oszustwa to trzymajmy ich daleko od siebie. Jeżeli
                to przyzwolenie na oszustwo (ściąganie) zostanie rozpoznane w Europie to zachód
                może zapytać: po co wpuszczać takich ludzi do Europy?.
                Według mnie nie jest osobą uczciwą osoba, która w swoim sercu dopuszcza
                oszustwo, ale nie popełnia go, bo nie ma okazji !!!
                Pozdrawiam serdecznie
                Krzysztof Mirowski
                dyrektor LXVII LO Warszawa
                dyrmir@ids.pl
        • Gość: KAROLINA odp. dla pana mamosza IP: *.teleton.pl 02.07.02, 16:14
          To smutne, że nasz kraj zmusza nauczycieli do takiego postępowania. Po części
          muszę więc przyznać panu rację. Powiem więcej: reforma oświaty nie sprzyja więc
          likwidowaniu problemu. Więcej, powiększa go, wprowadzając egzaminy kończące
          gimnazjum w szkołach, w których się one mieszczą.
    • Gość: Czerwony Re: Kiedy nauczyciel podpowiada uczniom na egzaminie IP: *.macedonska.wro.cxt.pl 05.06.02, 16:31
      Witam.
      Widze ze wypowiedzi zawarte w tym forum pochodza glownie od nauczycieli i od
      rodzicow a najmniej od samych zainteresowanych. Chyba tylko im to najbardziej
      przeszkadza. Osobiscie jestem po maturze dwa lata. Na naszej maturze wygladalo
      to tak ze nauczycielka z matematyki rozwiazywala zadania i pisala na male
      karteczki. Wychowawca natomiast bral je i wynosil na ksero. Kserowal w ilosci
      pozwalajacej na to zeby kazdy mogl sobie przynajmniej na ta mierna zadania
      przepisac. Z matematyki zdali wszyscy. Oczywiscie moglismy dac sciagi innym nie
      z naszej klasy ale nie te ksera. Z polskiego kazdy radzil sobie sam, chociaz
      nauczycielki tez troche pomagaly. Ale co to za problem zdac polski. Nie napisze
      z jakiej jestem szkoly ani z jakiego miasta (wiadoma sprawa). Teraz jestem na
      studiach i sciagam kiedy mam tylko okazje na egzaminach, kolokwiach itp.. Wcale
      nie uwazam tego za cos nagannego. Jezeli ktos zdal bo sciagnal, a ja nie zdalem
      to traktuje to ze ten ktos mial szczescie a ja nie. Nastepnym razem ja bede
      mial szczescie....
      • Gość: szefc Popieram ale IP: *.ogr.pl 20.06.02, 23:47
        Mam nadzieję, że nie jesteś na medycynie...
    • Gość: kj Re: Kiedy nauczyciel podpowiada uczniom na egzaminie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.06.02, 21:33
      chcialabym napisac jedno slowo: SKANDAL
      czy teraz ktos jeszcze bedzie sie dziwil ze zalozylam watek "ŚCIAGANIE?o LXVII
      LO, prasie i tv"
      Nareszcie ten problem zostal poruszony na wieksza skale! tak trzymac kujonie!
      pozdrawiam
      kj
      • Gość: Danusia Re: Kiedy nauczyciel podpowiada uczniom na egzaminie IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 06.06.02, 18:53
        Są różne kolory ściągania:
        podpowiadanie przez nauczyciela
        ściąganie od kolegi = zżynanie
        ściaganie z własnych notatek
        i pewnie jeszcze inne.
        Jestem nauczycielem matematyki i u mnie na klasówkach uczeń może korzystać ze
        wszystkiego co sobie przygotował. To jest dobre, bo ja nie chcę go żłapac na
        czymś, na klasówce uczeń uczy sie najwiecej, bo myśli. Podczas klasówki chodzę
        też i podpowiadam, to znaczy odpowiadam na sensowne pytania ( nie na takie: Jak
        to zrobić?).
        Ale uważam, że to jest dobre w procesie nauczanie, a nie na koniec nauki.
        Jeśli chodzi o matmę to chciałabym , aby przed maturą było ogłoszone np 500
        zadań i żeby tylko te były na maturze. Nie widzę nic dobrego w zaskakiwaniu
        uczniów i wymaganiu myślenia w stresie.
        Czy nie wydaje sie Wam dziwne, że tak malo wypowiedzi jest na ten temat?
        Danusia
        • Gość: raf255 ODPOWIEDŹ DLA PANI DANUSI IP: 212.76.37.* 01.07.02, 13:45
          Gość portalu: Danusia napisał(a):

          > Jeśli chodzi o matmę to chciałabym , aby przed maturą było ogłoszone np 500
          > zadań i żeby tylko te były na maturze. Nie widzę nic dobrego w zaskakiwaniu
          > uczniów i wymaganiu myślenia w stresie.

          Bardzo mi przykro, że takie osoby, jak Pani uczą młodych ludzi matematyki.
          To, co Pani tutaj pisze, to jest ABSURD !!!
          Oczywiście, najlepiej dać uczniom multum zadań podobnego typu do przetrenowania,
          nic ich nie zaskoczy, zdadzą maturę i będzie wszystko , jak należy .....

          To jest sprzeczne z ideą matematyki, której podstawą jest MYŚLENIE,
          a z Pani wypowiedzi jasno wynika, że nie chce, a raczej nie potrafi nauczyć ludzi
          myśleć. Jeżeli ktoś nauczy się myśleć logicznie, to stres nie sprawi mu problemu,
          ale jeżeli ktoś myśleć nie potrafi, to w stresie egzaminacyjnym tym bardziej nie
          zacznie.
          W tej nauce nie chodzi absolutnie o to, żeby trenować schematy, dzięki którym
          uczniowie zdadzą maturę, egzaminy na studia itp. Potem ktoś da im nowy-
          pozaschematyczny- problem inie będą wiedzieli, do czego ręce włożyć- bo przecież
          nie są w stanie robić nic oprócz robotycznego, maszynowego podstawiania
          schematów. Proszę nie zapominać, że uczy Pani ludzi, a nie maszynki- automaty do
          liczenia.

          Przez takich nauczycieli cierpią najbardziej uczniowie uzdolnieni, zainteresowani
          matematyką, którzy chcą sami szukać pozastandardowych rozwiązań, a Pani ich
          ogranicza, przez to potem takie osoby na kierunkach związanych z matemayką - nie
          radzą sobie, bo trzeba rozwiązywać nietypowe problemy i myśleć o nich bardzo
          głęboko, a przecież tego oduczano ich przez wiele lat nauki.

          Aby nie krzywdzić uczniów, powinna się Pani bardzo dobrze zastanowić nad zmianą
          zawodu, bo z pewnością nauczyciel matematyki to nie praca dla Pani, nie wierzę
          też, że skończyła Pani prawdziwe, dobre studia matematyczne, bo wtedy z pewnością
          inaczej by Pani uczyła.

          Mam nadzieję, że niewielu jest takich nauczycieli , jak Pani.

          PS. Chciałbym dodać, że wiem, co mówię; mimo, że jestem licealistą, to moi
          nauczyciele- świetni matematycy z Uniwersytetu Warszawskiego- pokazali mi, na
          czym istota matematyki polega. Jestem uczniem klasy matematycznej
          eksperymentalnej w XIV LO im. Stanisława Staszica w Warszawie.



          • Gość: Danusia Re: ODPOWIEDŹ DLA PANI DANUSI IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 03.07.02, 11:33
            Widzę, że wnioski wyciągasz bardzo szybko i z małej ilości danych. Mogą być one
            mylne i nie zgodne z prawdą.
            Mimo to dziękuję za spojrzenie z innej strony.
            Osobiście traktuję naukę matematyki zupełnie osobno od problemu egzaminu i może
            dlatego to nieporozumienie.
            W tym wątku interesuje mnie tylko egzamin i nie rozszerzałabym tego na całą
            filozofię tego czym jest matematyka.
            Jako nauczyciel pilnuję interesów wszystkich uczniów, a nie tylko wybitnie
            zdolnych i boli mnie, że wiele dorosłych osób wspomina matematykę i maturę z
            niej jako traumatyczne przeżycie.
            Z życzeniami owocnego złębiania tajników królowej nauk Danusia.
    • Gość: Ginny Re: Kiedy nauczyciel podpowiada uczniom na egzaminie IP: *.net.bialystok.pl / 10.2.21.* 06.06.02, 18:43
      Nie cierpię ściągania. Uważam, że to nieuczciwe i tyle. A to dzis norma. Tym
      bardziej, jeśli ściac pomaga nauczyciel. Zdawałam w tym roku maturę i wiem, że
      to jest na porządku dziennym- jeśli nie pomaga, to przynajmniej nie przeszkadza.
    • Gość: szefc Odpowiedź jest prosta IP: *.ogr.pl 20.06.02, 23:58
      Podpowaida lub pozwala ściągać nauczyciel, który wie że jest kiepski i boi się
      kompromitacji.
    • Gość: ik To po prostu uczy, że tak należy IP: 158.75.3.* 02.07.02, 12:02
      I tylko tego uczy, niestety
    • Gość: Karolina Re: Kiedy nauczyciel podpowiada uczniom na egzaminie IP: *.teleton.pl 02.07.02, 16:06
      Zaistniała sytuacja rzeczywiście nie jest wyjątkowa ani niezwykła. Każdemu
      uczniowi bardzo dobrze są znane sytuacje, w których nauczyciel "wyróżnia"
      niektórych spośród swoich podopiecznych. Kiedy ja pisałam egzaminy (w szkole,
      do której wówczas uczęszczałam), muszę przyznać, iż jedna z tzw. "lubianych"
      uczennic prosząc nauczyciela o "drobną" pomoc, rzeczywiście ją otrzymała. Jak
      się potem okazało, nie była ona taka drobna.
    • Gość: mama Re: Kiedy nauczyciel podpowiada uczniom na egzaminie IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 03.07.02, 08:54
      W gimnazjum mojego syna do egzaminu nauczyciele podeszli bardzo uczciwie. Nie
      było podpowiadania. Na oceny na świadectwie też trzeba było ostro zapracować.
      Jaką niespodzianką były dla uczniów informacje zasłyszane od kolegów z innych
      okolicznych szkół, że nauczyciele podpowiadali, że nawet napisano prawidłowe
      wyniki na tablicy. Trudno uwierzyć a jeszcze trudniej wytłumaczyć takie
      zachowanie uczciwej i rozżalonej młodzieży. Z raportu OKE wynika, że w 87%
      szkół wszystko odbyło się zgodnie z regulaminem. A 13% to drobne pomyłki.
      Szczerze powiedziawszy- mam takie wrażenie, że OKE żyje w świecie własnych
      życzeń.
      • Gość: Monia Re: Kiedy nauczyciel podpowiada uczniom na egzaminie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.07.02, 10:28
        Dokładnie podpisuję się obiema łapkami ! Mój był załamany, że koledzy z
        sąsiedniego gimazjum dostawali ściągi z rozwiązanymi zadaniami od nauczycieli,
        a on zapracował na swoje punkty uczciwie. Teraz w gazetach i rankingach te
        nieuczciwe szkoły będą windowane wysoko za - wysoką średnią. Bzdura na kółkach.

        Pozdrawiam Monia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka