Gość: Nora
IP: *.ntc.nokia.com / 192.168.14.*
05.09.02, 11:14
Bardzo ciekawy artykul i zgadzam sie z tym co jest tam napisane.
Sama intuicyjnie (i po przeczytaniu duzej ilosci ksiazek
nt. "chowu" dzieci :-))) doszlam do bardzo podobnych wnioskow i
staram sie je stosowac w zyciu. Moje dziecko czesto (ale bez
przesady) przynosi uwagi, ze czegos nie odrobil, zapomnial
olowka itd. (ze gryzl kolezanke, wlozyl glowe do wiadra z woda,
ze jest nieprzystosowany do szkoly i powinien byc zapisany do
szkoly specjalnej bo w klasie 0 pokazywal na przerwie
siusiaka!!!!, ze spoznia sie na lekcje po PRZERWIE (sic!) etc.
etc.) Ja duzo z nim rozmawiam, pozwalam mu nieprzygotowac sie do
lekcji i rezultat jest taki jak w artykule. Skoro nie jest to
zakaz/nakaz to moze sie przygotowac? A jak beda dobre oceny to
mama obiecala cos milego (czasami sa to lody, czasami wyjscie do
kina, naklejki), poza tym bedzie mnie chwalic i cieszyc sie.
Moje dziecko jest jednym z najlepszych uczniow. Ale jest tez
druga strona medalu - tatus, ktory juz wie, ze synek ma byc
noblista z dziedziny biologii, ktory jest oburzony uwagami,
ktore synek przynosi. Rezultat: Sad rodzinny ma teraz za zadanie
okreslic czy dziecko jest zaniedbane czy tez wrecz przeciwnie...