Gość: oldjeż
IP: wicher:* / *.mw.mil.pl
07.01.03, 08:42
Wydaje się to decyzją - pomimo wszystko- idącą we właściwą
stronę. Wolontariat powinien być moim zdaniem sprawą "potrzeby
wewnętrznej" a nie chęci zdobycia zaświadczenia. Jeśli córka
pana ześląska dalej będzie pomagać staruszce z sąsiectwa to
znaczy, że było to działanie spontaniczne po wypowiedzi taty
wygląda na koninkturalizm przynajmniej z jego strony. W sprawie
punktów za "dodatkowy język" na "pętli bieszczadzkiej" trudniej
o wykładowcę niż w Warszawie a i tu i tam dzieci idą do
gimnazjum. Pozdrawiam.