Dodaj do ulubionych

Podręczniki a sprawa polska

IP: *.zgora.dialog.net.pl 16.11.03, 15:45
Przeczytałam w dyskusji o bykach w podręcznikach, że poziom polskiego
nauczania spada, że podręczniki są odchudzane, że same ogółniki i w ogóle
kiła i rzeżączka. Akurat oburzenie spowodowane wszelkimi błędami w
podręcznikach rozumiem, ale nie rozumiem, czemu polscy uczniowie mają uczyć
się na pamięć grubych podręczników? W imię czego? Po co te tony teoretycznej
wiedzy? To wcale nie sprawia, że jesteśmy mądrzejsi od naszych zachodnich
kolegów! W polskich szkołach zajęcia praktyczne, doświadczenia po prostu
KULEJĄ (żeby nie powiedzieć, że ich w ogóle nie ma). Co z tego, że nauczymy
się wszystkich, najbardziej szczegółowych dat z historii, że wykujemy na
pamięć kolejność trawienia cukrów, białek i tłuszczy? Jeśli polskie
szkolnictwo chce odejść od starego systemu nauczania, chce zbliżyć się do
zachodniego systemu, to nie tędy droga. Rozumiem, że specjalista w jakiejś
dziedzinie powinien być także świetnym teoretykiem, ale naprawdę nie jest to
potrzebne jeszcze młodzieży szkolnej. Nie mówię, żeby całkiem zrezygnować z
wtłaczania dzieciom masy teoretycznych formułek, ale proszę jedynie o umiar!
Encyklopedyczną wiedzę to można o kant tyłka rozbić, a każdy Polak strasznie
się chlubi "ale ja jestem mądry, wiem więcej od tego Amerykanina!". A ten
Amerykanin lepiej poradzi sobie z praktyką, bo w szkole nie musi kuć na
pamięć zupełnie oderwanych od życia informacji.
Stąd też zupełnei nie rozumiem oburzenia, że te biedne dzieci mają takie
marne podręczniki, uszczuplone i ogólnikowe. Dzieci dopiero będą biedne,
jeśli będą wciąż się uczyć jak poprzednie pokolenia - cały podręcznik na
pamięć!
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka