Dodaj do ulubionych

"Serialowi" w kinie

    • matt_banco "Pokłosie" ... w TV 12.12.14, 11:18
      No w koncu ... obejrzalem. Nie w kinie, nie podczas emisji, a po paru dniach z nagrywarki i ... dziwny film ;-) Przejrzalem sobie nasze rozmowy na temat tego filmu i pobocznosci i znalazlem wlasna wypowiedz na temat M. Stuhra ... "No ja juz kiedys wspominalem, ze z M. Stuhrem mam problem. Bo czasami widze w jego rolach "trybiki", ktore uruchamia, aby ozywic postac i nadac jej okreslony ksztal (ten sam problem mam z Radziwilowiczem)". Troche glupio siebie cytowac, ale wczoraj w nocy mialem dokladnie to samo wrazenie. Aktorsko mi sie ten film absolutnie nie podobal. Ale tez nie mialem wiekszego problemu z obejrzeniem go na raz, i to mimo 2 w nocy. A to oznacza, ze filmowo bylo to w miare sprawne, choc oczekiwalem zdecydowanie wiekszej maestrii. Nie wiem jak bylo w kinie, ale w TV zdjecia Edelmana szczerze mowiac wypadly tak sobie. Natomiast nijak nie rozumiem tej wrzawy gdy film byl na ekranach i ataku na Stuhra. Znaczy rozumiem, ale jest to przygnebiajace.
    • hulaziminio Re: "Serialowi" w kinie 12.12.14, 13:16
      może czasem lepiej nie przenosić serialu na duży ekran.
      • glafira Teatralnie... na żywo 14.12.14, 15:11
        Wczoraj zupełnie przypadkowo (ktoś, kto nie mógł pójść odstąpił nam bilety) trafiłam na spektakl Kochanie na kredyt. Wspominam o tym, bo wydaje mi się, że kiedyś była o tym wzmianka w tym wątku. Pomijam to, że w grę wchodził i dojazd i brak czasu (sobota i przygotowania przedświąteczne), to ostatecznie zdecydowaliśmy się pojechać, aby nie zmarnowały się nie tak tanie jakby nie było bilety:)
        I nie żałuję. Nie przepadam za farsami/komediami w wydaniu teatralnym, ale w tym przypadku było warto. Nie wspominając, że między innymi grał tam i ulubieniec tutejszego forum, czyli Filip Bobek, to i tak samo przedstawienie było na tyle dobrze zrobione, że czas upłynął bardzo szybko, bez dłużyzn i oczekiwania na przerwę, jak to bywa w przypadku wielu innych sztuk. Dobra obsada, bardzo dobre dialogi, świetny kontakt z publicznością i tym podobne. Może to zasługa reżyserii (Olaf Lubaszenko), może autora (Szczygielski), może samej atmosfery, ale mogę bez kozery polecić. Dwie godziny dobrej zabawy, śmiech na sali prawie przez cały czas trwania spektaklu, nawet oklaski w trakcie trwania sceny. Na tyle często bywam w teatrze, że wiem, iż rzadko zdarzają się takie momenty. A że jeżdżą z tym przedstawieniem po całej Polsce, więc myślę, że prawie każdy będzie miał możliwość wybrania się w pobliżu swojego miejsca zamieszkania (każdy, kto wyłuska trochę kasy na kulturę i sztukę ma się rozumieć:) ).
        I tylko muszę troszeczkę zmartwić wszystkie fanki Pana Bobka, bo o ile darzę sentymentem i owego aktora i jego partnerkę w tym spektaklu (Agnieszkę Sienkiewicz), to nie ukrywam, że pozostała trójka występujących (Pieczynska, Zelt, Sadowski) skradli zupełnie sztukę głównym bohaterom. Nie, absolutnie nie mam nic przeciwko grze aktorskiej i pani Agnieszki i pana Filipa, to jednak tamci bardziej przykuwali wzrok, a swoimi dialogami i ekspresją wywoływali salwy śmiechu na widowni. Co nie oznacza, że pozostała dwójka była gorsza. Nie. Tylko jednak wyjście na scenę pani Pieczyńskiej czy pana Sadowskiego poruszało widzów bardziej niż reszty aktorów.
        I jeszcze jedno. Wybierałam się na to przedstawienie już wcześniej, ale jakoś zawsze brakowało czasu. I nomen omen chyba dobrze się stało, bo od września zmieniła się częściowo obsada. Wcześniej grali Kasprzykowski i Arciuch, teraz zastąpili ich właśnie Pieczyńska i Sadowski. W sumie nie wiem, jak było przy tej poprzedniej obsadzie, ale w czasie przerwy rozmawialiśmy z parą, która była już na tym spektaklu, a teraz wybrali się jeszcze raz, aby skonfrontować wrażenia z nowymi aktorami. I byli w 100% pewni, że spektakl dużo zyskał przy tej zmianie.
        No cóż. Bez komentarza...:)
        • faszyna Teatralnie... na żywo x2 17.12.14, 10:16
          Glafiro, cieszy mnie ta recenzja KnK, bo może się kiedyś wybiorę, jak przypasuje miejsce i termin. Co do obsady, jakos nie mam ostatnio serca do Kasprzykowskiego. Co produkcja, to gra straszną szuję malowaną wyłącznie w czarnych kolorach i z automatu podświadomie przeniosłam te odczucia na aktora. Wiem, wiem, aktor i rola to dwa różne byty, ale widać aktor nie ma takiej własnej osobowości, by nadać swoim draniom jakieś interesujące i wbrew okolicznościom sympatyczne rysy. A Sadowskiego lubię oglądać, więc zmiane odbieram pozytywnie.

          Co do Poklosia, wcześniej opisanego przez Matta, w kinie siedziałam z przekonaniem, że temat już mam przerobiony, więc skupiłam się wyłącznie na warstwie filmowej. Aktorstwo mnie nie rzuciło na kolana, dostrzegłam mielizny scenariusza czy tez reżyserii, w każdym razie nie zapiałam z zachwytu nad filmem i jednocześnie nie poczułam się poruszona trescią. Wiec i nagonka na Stuhra wydała mi się całkiem dziwna...

          W temacie polsko-żydowskim, obejrzałam wczoraj świetny spektakl na zywo w TVP Kultura: "Nasza klasa" Swobodzianka. No to jest pasjonujący teatr! Jedwabne w wydaniu dramaturgicznym- tak mnie spektakl wciągnął, że obejrzałam go od deski do deski przy stygnącej herbacie (w tym zapatrzeniu w ekran tv zapomniałam, ze szklanka stoi obok). Szkoda, ze spektakl pokazało niszowe pasmo TVP, bo Pokłosie przy nim to tzw. mały pikuś. Oto Polska właśnie , chciałoby się powiedzieć. Ale mało kto z patriotów naszych czasów, tak chętnie paradujących 11-go listopada ulicami W-wy, podpisałby się pod tym stwierdzeniem. Raczej spaliliby autora na stosie....


          • faszyna errata 17.12.14, 11:00
            No ładnie: "Swobodzianka"... :(( Słobodzianka, rzecz jasna.
          • glafira Re: Teatralnie... na żywo x2 17.12.14, 12:50
            Tak, też oglądałam wczorajszy spektakl na żywo z zapartych tchem. Tylko oczywiście znowu przegapiłam początek, bo rzadko kiedy przeglądam wcześniej program telewizyjny, a Kulturę mam prawie na końcu ustawionych programów w dekoderze i zanim przelecę pilotem wszystkie ciekawe dla mnie propozycje do oglądania, początek mi umyka:)
            Ale drugi akt widziałam w całości. Szkoda, szkoda, że takie propozycje pokazywane są w takich programach tv bez szumnych zapowiedzi. Widocznie telewizyjni programiści nie wierzą w zapotrzebowanie widzów na prawdziwą kulturę.

            Co do KnK to naprawdę polecam. Przedstawienie ma przynajmniej w sobie to coś, co w komediach cenię najbardziej, a mianowicie dobre, dowcipne dialogi. Obsada aktorska też godna polecenia, a wyznacznikiem tego nich będzie opinia jednej z 'widzek' siedzących tuż za mną: "gdybym miała mieć do czynienia z 'takim' komornikiem, to chyba bym się celowo zadłużyła":))
            • baabeczka Re: Teatralnie... na żywo x2 17.12.14, 15:46
              Faszyno...Maciej Pawlicki w rozmowie wlasnie probowal autora wieszac,wprawdzie elegancko,ale jednak. Same zarzuty i pretensje. Spektakl prawdziwy,ale tez ogladany bez poczatku,bo sie nie spodziewalam:-(
              • faszyna Re: Teatralnie... na żywo x2 17.12.14, 16:08
                No może, ale ja pozaspektaklowe rozmowy odpuściłam. Zaś co do "upolowania" sztuki, widziałam dzień wcześniej na Kulturze zapowiedź i stąd moja wiedza. Bo z reguły przegapiam różne niecyliczne ciekawostki na Kulturze czy Polonii. Co oczywiście nie tylko moja wina, ale słabej promocji TVP. A pomyslec, ze niegdysiejszy błahy spektakl "Boska" z Jandą był reklamowany od rana do nocy. Tymczasem intelektualnie ważna "Nasza klasa" tylko tyci, tyci... No takie to rozumienie misyjności przez TVP. Byle nie zarobić na tej misyjności...
                • glafira Re: Teatralnie... na żywo x2 17.12.14, 17:51
                  Skoro mowa o misyjności TVP...
                  Według mnie skończyła się 25 lat temu. Obecnie dominują programy typu scripted docu czy The Voice of Poland, Mam talent i tym podobne. Ale na szczęście jeszcze są widzowie, którzy potrafią odróżnić ziarno od plew. I na szczęście, jeszcze funkcjonują takie programy jak Kultura, Polonia czy ABC i aktorzy, którzy nie stawiają się co prawda na ściankach, ale za to grają w teatrach i rzeczywiście czują potrzebę zagrania roli dla widza, a nie pokazania się w kadrze na Pudelku.
                  Przykład. Moja, nocująca wczoraj u mnie bratanica zauważyła, że aktor występujący w oglądanym przeze mnie w wyżej wspomnianym teatrze na żywo, to jeden z Domisiów.
                  Jak miło. Od programu dla dzieci do dramaturgii...
                  I jak dobrze, że ktoś z 'misyjnej' telewizji wpadł na pomysł, aby stworzyć taki program jak ABC, gdzie obecne pokolenie może zobaczyć, jak ten zniesławiony PRL tworzył programy dla dzieci. Bez przemocy, edukacyjne i cudowne programy w stylu Domowe przedszkole i Jedynkowe przedszkole, gdzie dzieciaki mogły naprawdę wiele się nauczyć.
                  I dobrze, że są jeszcze ludzie, którzy ponad kinowe hity pod tytułem 'Hobbit' czy "Głupi i głupszy bardziej' i tym podobne stawiają dobry spektakl w teatrze czy dobry musical w operetce. Ja wyjątkowo w tym roku częściej trawiłam do teatru niż do kina i muszę stwierdzić, że spektakle teatralne odbywały się przy pełnej widowni (przy rezerwacji biletów miesiąc wcześniej), a sale kinowe świeciły pustkami.
                  I dobrze. Szkoda tylko, że 'misyjna' telewizja z uporem maniaka nie chce tego zauważyć...:)))
                  • glafira "Krew z krwi" II seria 19.12.14, 20:26
                    Jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale... to chyba dobra wiadomość, może w końcu będzie co oglądać
                    www.wirtualnemedia.pl/artykul/krew-z-krwi-2-wiosna-w-tvp2-rezyseruje-jan-komasa
                    I wydaje mi się, że zmiana reżysera może wyjść temu serialowi na dobre.

                    I jeszcze małe podsumowanie jesiennego sezonu
                    www.wirtualnemedia.pl/artykul/na-dobre-i-na-zle-na-czele-seriali-cotygodniowych-jesienia-czas-honoru-ostatni-raport#
                    Raczej bez zaskoczenia. Zastanawia mnie tylko ta pozycja Blondynki. Ja nie oglądałam w
                    ogóle, ale wiem, że osoby, które oglądały, po zmianie obsady przestały. A tu podium...no proszę.
    • matt_banco Dawno, dawno temu ... 30.12.14, 09:24
      ... gdy na swiecie bylo duzo prosciej, filmy ogladalo sie w kinie, a muzyki sluchalo w radiu. I ja w tamtych czasach, w kinie wlasnie, zobaczylem "Dawno termu w Ameryce" i juz wtedy wiezialem, ze to wielkie bylo. I od tamtej pory chyba nigdy go nie widzialem. Przynajmniej tak mi sie wydaje i jest to troche dziwne (no moze zerknalem gdzies w TV, ale jakos nie moge sobie przypomniec), ale jak wczoraj zaczalem ogladac, to sie okazalo, ze pamietam tylko bardzo charakterystyczne sceny (np. pamietalem scene z ciastkiem, a w ogole nie pamietalem poczatku). I bardzo dobrze, bo tak smakowitej rzeczy juz dawno nie ogladalem. Na 46 calach, w HD i z dzwiekiem w sluchawkach to byla uczta. Alez mi sie to podobalo, a dzisiaj druga czesc. Oczywiscie mam film na DVD i to w ciekawej, kolekcjonerskiej wersji, ale oczywiscie postawilem na polce i jakos tak stoi, nieogladana ;-) Troche inaczej z muzyka, bo te przypominam sobie dosc czesto, szczegolnie od specjalnego wydania CD (i tu przyjemnosc ponownego sprawdzenia jak sie laczy z obrazem byla wielka). Wiec po latach film wlasciwie ogladalem na nowo. Teraz oczywiscie z dodatkowymi smaczkami, ktorych wczesniej nie bylo, czyli przede wszystkim z Jennifer Connelly, ogladanej z perspektywy jej pozniejszej kariery. Druga rzecz, to postarzony De Niro, ktory obecnie mniej wiecej dobil do wieku, w ktorym jego bohater filmowy snul swoje wspomnienia. No i ta scenografia, zdjecia, czyli rzeczy na ktore jako nastolatek uwagi wiekszej nie zwracalem. Wielkie kino obronilo sie wybornie.
    • angazetka Aktorstwo serialowe w Polsce i gdzie indziej 30.12.14, 13:18
      Czytam sobie na jakże ambitej stronie swiatseriali.pl w podsumowaniu roku: "W powszechnej opinii trudno wybić się w serialu dzięki wybitnemu aktorstwu, a nie wymyślnym zabiegom sztabu PR-owców. Niektórzy twierdzą wręcz, że jest to niemożliwe. Powód? Kiepskie scenariusze, niskie budżety, pośpiech, a co za tym idzie - bylejakość. Wszystkie te czynniki sprawiają, że zdecydowana większość aktorów traktuje serial jak chałturę, czyli usługę na rzecz mało wymagającej widowni."

      I sobie myślę, że ktoś tu nie zauważył, że nie mamy połowy lat 90., a połowę lat 10. kolejnego wieku, i że na świecie aktorzy w serialach tworzę role nie mniej ambitne niż w filmie, a występy w serialach aktorów filmowych są normą. A u nas - w prasie "branżowej" i przed kamerą - nadal epoka serialu łupanego.
      • faszyna Re: Aktorstwo serialowe w Polsce i gdzie indziej 30.12.14, 13:47
        Zauważ jednak, że gdy odniesiesz cytowaną opinię do naszego podwórka, to jest to cała prawda. Aktorzy skacza z serialu do serialu, odbębniają chałturę i nie mają czasu na lepsze przygotowanie do roli. No ale scenarzyści tez ich nie rozpieszczają i piszą postaci z sufitu i na kolanie. Natomiast w serialach, w których scenariusz zagra, aktorzy potrafią błysnąc talentem i pomysłem na postac. Taka choćby "Brzydula", ilez tu aktorów i bohaterów wartych zapamiętania.
        Natomiast co do niezauważenia, ze mamy zaawansowany XXI wiek, to uwaga dotycząca zleceniodawców i scenarzystów. Ale chyba głownie ci pierwsi mają nas, widzów, za ciemny lud, który wszystko kupi...
    • matt_banco Super ... Supermarket? 02.01.15, 17:33
      No moze, az tak to nie, ale szczerze mowiac troche sie zdziwilem, ze to takie calkiem sprawne wyszlo. "Supermarket" obejrzalem dopiero dzisiaj, ale z pewna doza przyjemnosci i sporego zaciekawienia. Fabula, no moze nie do konca spojna, ale srodki przy pomocy ktorych ja opowiedziano calkiem zawodowe, Zdjecia, korekcja barwna, warstwa dzwiekowa i muzyka zrobily z tego calkiem strawny, lekko mroczny thriller. Aktorsko nie zwala z nog, ale tez nie zawstydza. Pewnie w kinie nie uznalbym tego filmu za cos godnego zobaczenia, ale na telewizyjnym ekranie calkiem swiezo sie zaprezentowal. No i przy ogolnej mizerii programowej zawsze to lepiej zobaczyc polski, niezenujacy film wspolczesny, niz odgrzewanego hita z lat 90.
      • faszyna Re: Super ... Supermarket? 02.01.15, 21:53
        Matt, nie myśl przypadkiem, ze piszesz, a nikt nie czyta. Ja na przykład czytam, ale okołoświąteczne obowiązki kuchenne wyprały mnie z weny twórczej i do czasu jej odzyskania niczego mądrego nie dam rady sklecić. Więc dalej pisz dla pokrzepienia mojej duszy, choć bez większej nadziei na szybką odpowiedź. ;)))
        Jedno tylko wpisze, ze spróbowalam, ale nie dałam rady Supermarketowi, bo w tej wenowo-poświątecznej poszusze film to był nadmiernie ponury i skomplikowany dla mnie. ;))
        • matt_banco Re: Super ... Supermarket? 02.01.15, 23:42
          ;-) Czyta czy nie czyta, to w zasadzie nie jest az tak istotne. Ot, po prostu czasami cos tam zobacze, jakas mysl mnie najdzie i tyle. O wlasnie, jeszcze na chwile wroce do "Dawno temu w Ameryce". Po obejrzeniu drugiej czesci przyznam, ze sie w dziwny sposob wzruszylem (ale nie bede wnikal w szczegoly ;-) W kazdym razie wrazenie bylo silne i odswiezajace, bo dopiero teraz dotarlo do mnie jak w sumie malogangsterski byl to film. Zerknalem tez na filmweb aby zobaczyc, jak mlodsi wiekiem odbieraja ten film i ... jak to dobrze miec troche wiecej lat i w gruncie rzeczy wywodzic sie z troche innych czasow, o innej dynamice, ale tez ... a co mi tam ... wrazliwosci estetycznej. I tak stwierdzilem, ze chyba pojde do piwnicy i przytaszcze kilka filmow, ktore obejrzalem w mlodosci, pozniej nigdy nie ogladalem w TV, ale mam na DVD, bo jakos tam zostaly zapamietane z projekcji kinowych. I nawet wiem od czego zaczne, od "Zaginionego" Costy-Gavrasa. Filmu, ktorego jako nastolatek raczej chyba nie moglem zrozumiec, ale zapamietalem.
    • matt_banco Oskary ... nominacje 16.01.15, 00:18
      No wiadomo "Ida" ...
      Ale jest jeszcze cos co mnie wybitnie w tym roku raduje, dwie nominacje dla Desplata za orginalne muzyki do "Grand Budapest Hotel" i do "Gry Tajemnic". Jest to o tyle fajne, ze akurat obie znam swietnie, bo dostalem w postaci plyt, jako prezenty (no wiadomo, ze nie bylo to przypadkowe). Muzyka do "Hotelu" w zasadzie gra codziennie i wciaz mnie urzeka. Co ten gosc nawywijal na tej sciezce ... www.youtube.com/watch?v=1bXTtWntlf0
      I jeszcze jakby bylo malo, to do zawodow stanal Hans Zimmer i jego "Interstellar". Dwoch pozostalych nominowanych sciezek nie znam, ale zapowiada sie, ze Desplat chyba w koncu dostanie to co powinien juz dawno dostac.
      Ciekawy tez zestaw filmow nominowanych w glownej kategorii. Przynajmniej 3-4 chetnie bym zobaczyl.
      • angazetka Re: Oskary ... nominacje 16.01.15, 11:30
        "Ida" i zdjęcia do "Idy"... :)
        I niespodziewane docenienie "Grand Budapest Hotel" w ogóle. I jasno wytyczony plan na najbliższe kinowe tygodnie - Imitation game, Fixcatcher, Birdman, Teoria wszystkiego, Snajper...
        • anmanika Re: Oskary ... nominacje 16.01.15, 12:57
          Widziałam już "Ziarno prawdy", bardzo mi się podobał. Ciekawa jestem waszej opinii.
          • faszyna Re: Oskary ... nominacje 16.01.15, 14:11
            Z nominowanych na pewno wart obejrzenia jest "Hotel", film pełnego absurdu. Bardzo ciekawa propozycja.
            Z polskich nominacji, tyle się mówi o Idzie, a ja może i bardziej cenię oba dokumenty. Z tego, co słyszałam, pierwszy powstał za finanse zebrane w internecie, a drugi był robiony w domu (o dziecku twórców). Czyli nawet, jak się nie ma dużej kasy i koproducenta (odwrotnie niż Ida), można cos upichcić na miarę nominacji. No i ten do kompletu ten Hotel, dla mnie bardzo nie-hollywoodzki to film.
            Ogólnie jednak, trzymam kciuki za "Idę". I przy okazji się zastanawiam, co myślec o filmie, którego obejrzała w kraju produkcji garstka, a tyle zawojował w kinach świata. Choc może obiektem zastanowienia powinna być krajowa widownia i/lub dystrybucja...
            • matt_banco Re: Oskary ... nominacje 23.01.15, 09:08
              No to dolaczylem do tej "garstki" ... Nie wiem jak to ostatnio wychodzi, ale stoja te filmy na polce, przechodza obok nich kilka razy dziennie i nie ogladam. Za "Ide" zabieralem sie od chyba 3 miesiecy. W koncu wczoraj postanowilem, ze albo teraz albo nigdy, co w zderzeniu z nominacja bylo cokolwiek niegrzeczne ;-) No i obejrzalem. Uhmmmm ... no i nie wiem co zrobic z tym filmem. Liczba nagrod przyznanych i potencjalnych powalajaca, a ja niepowalony. Dlaczego? No chyba jednak dlatego, ze zawsze bylem wiekszym zjadaczem fabul i postaci niz klimatow i znaczen. A przynajmniej po rowno. A "Ida" w tym kontekscie zostawila u mnie spory niedosyt. Opowiesci bylo na 30-40 minut, reszta to przestrzen. Minimalistyczna i piekna, ale jednak troche zbyt wycyzelowana.
              • faszyna Re: Oskary ... nominacje 23.01.15, 12:20
                Chyba gdzies już się wpisałam w tym wątku nt. Idy, ale nie znalazłam, więc spróbuję przywołać stare wrażenia. Matt, mam tak jak Ty, ładny film, ale niepowalający. Może z powodu dwóch bohaterek równolegle głównych, a nawet tej drugoplanowej (Kulesza) główniejszej? Może z powodu tematu, już przeze mnie przerobionego przy poprzednich produkcjach w temacie? A może z powodu rozpęknięcia filmu na dwa nie do końca przystające wątki: starszej kobiety podsumowującej swoje życie skokiem z okna i młodej, szukającej swojej tożsamości.. No nie wiem, dlaczego, ale zarówno finał wątku Wandy jak i Idy mnie nie przekonały. Z filmu opowiadającego o odkrywaniu swych korzeni i rozliczania z przeszłością w pewnym momencie robi się film o religijnych wyborach, tych wrodzonych i tych nabytych. Może gdyby finał być równoległy w czasie: Wanda się zabija, a Ida wraca do klasztoru, to byłoby sensowniej? Taka mam sugestie do dyskusji, co mogłoby podnieść emocjonalną atmosferę filmu...
                • glafira Re: Oskary ... nominacje 23.01.15, 22:36
                  faszyna napisała:

                  > Chyba gdzies już się wpisałam w tym wątku nt. Idy, ale nie znalazłam,

                  Mówisz, masz:)
                  forum.gazeta.pl/forum/w,433,130963169,148139522,Ida_be_tajemnic.html?t=1422044318235
                  Przymierzam się właśnie do Idy, ale wcześniej chciałam przypomnieć sobie wrażenia forumowiczów, więc poszukałam i udało mi się znaleźć.
                  Z innych nominowanych kusi mnie Lewiatan. Może dlatego, że lubię rosyjskie kino, no i warto samemu sprawdzić w czym był lepszy od Idy zdobywając Złote Globy. I to też w dalszym ciągu poważny, oskarowy konkurent dla Idy. I na pewno nie ominę Gry tajemnic, zwłaszcza po takiej muzycznej zachęcie Matta. A i sam film podobno wart obejrzenia. Słyszałam nawet o oklaskach na sali kinowej. I genialna rola Benedicta. Oczywiście nie brakuje też głosów oburzenia, bo przecież Enigma to 'MY'. A swoją drogą chętnie zobaczyłabym taką serialową koprodukcję TVP i BBC właśnie o złamaniu kodu Enigmy. Ciekawe, w którą stronę przeważyłaby szala:)))

                  • angazetka Re: Oskary ... nominacje - Gra tajemnic 24.01.15, 15:46
                    Jak dla mnie muzyka w tym filmie jest może i ładna, ale zupełnie obok ekranu. Niestety.
                    Sam film też nie porywa. Reżyser chciał powiedzieć o wszystkim jednocześnie, więc film jest chaotyczny i niespójny, zawiera w dodatku kilka tak bardzo kliszowych scen (wykorzystanych na serio), że aż przykro pomyśleć, że za takie kiksy faceta nominowali do Oscara.
                    Natomiast rzeczywiście całość ratuje aktorstwo - w tym Cumberbatch, który bardzo nie jest w tej roli Sherlockiem.
                    A wątek polski jest w filmie dokładnie w takim wymiarze, w jakim powinien być w filmie o Turingu, a nie o historii deszyfrowania Enigmy.
                    • glafira Re: Oskary ... nominacje - Gra tajemnic i Ida 24.01.15, 18:10
                      Dzięki za recenzję. I tak się wybiorę. A co do Enigmy, to może u niektórych widzów (tych oburzonych) kłania się po prostu oglądanie ze zrozumieniem lub dokładniejsze śledzenie napisów:)

                      A jeśli chodzi o Idę. Obejrzałam. I mam mieszane uczucia. Bez zniesmaczenia ale i bez zbytniego zachwytu. Stonowany i oszczędny w wyrazie powrót do przeszłości. I dosyć precyzyjnie odtworzone klimaty PRL-owskich miasteczek i wsi. I chyba tyle w tym temacie. Ale miejmy nadzieję, że członkowie Akademii Filmowej przyznającej Oskary znajdą w filmie dużo więcej walorów. Trzymam kciuki:)
    • matt_banco Aktorsko spiewane 27.01.15, 01:36
      Ogladanie PPA porzucilem dosc dawno, chyba tak na etapie "Wiatrow z mozgu" (nie zeby mnie akurat ten koncert tak zniechecil ... mam go nawet na DVD), ale pozniej jakos nie bylo mi specjalnie po drodze. Obejrzalem za to gale z 2014 roku, te zwiazana z budownictwem. Oj dziwne to bylo, w zasadzie dla mnie malozrozumiale i jakies takie przekombinowane, ale ... zabawnie absurdalne. No i to co zrobila tam pani Kumorek, no az nie moglem sie napatrzec. Nie wiem czy akurat jezdzenie po bandzie to sedno piosenki aktorskiej, no ale jakims cudem dotrwalem do konca, balansujac na krawedzi niestrawnosci i hipnotycznej paranoi. Zadnej powtorki tego cholerstwa nie obejrze, ale zapamietam na dlugo ;-)
      • glafira Re: Aktorsko spiewane 27.01.15, 21:59
        To dla kontrastu proponuję coś z Kabaretu Starszych Panów, czyli coś, co można słuchać bez końca i nigdy się nie znudzi (ja uwielbiam).
        Przy okazji odkryłam, że nasza serialowa Brzydula nagrała demo z jedną z piosenek Wasowskiego i Przybory. Nawet nieźle jej to wyszło
        www.youtube.com/watch?v=PDSna-F9m5M
        I dla porównania inne wersje:
        www.youtube.com/watch?v=cFv1EMJsCco
        www.youtube.com/watch?v=qfam1MiLyI0
    • matt_banco "Carte Blanche" ... sie widzialo, sie sluchalo 29.01.15, 13:12
      Tak. Poszedlem do kina, co juz daje do myslenia, bo przeciez ruszam sie przed welki ekran wlasciwie od swieta. Wiec dlaczego poszedlem? Nos, intuicja, Chyra. No i co z tego wyniknelo? Hmmm ... no film "nauczycielski", jak to nazywa moj kolega, nauczyciel wlasnie, i ktory to unika takich produkcji jak ognia, twierdzac, ze szlachetnych postaw to on w szkole nie doswiadcza, wiec na ekranie nie sa mu potrzebne ;-) Glowny watek oczywiscie nie do zakwestionowania, bo inspirowany i ciagniety prze p. Chyre tak jak trzeba. A ten malowniczo zapadniety w sobie i rozkwitajacy jak trzeba. Problem jest natomiast "z bokami", czyli watkami pobocznymi, a dokladniej to postaciami z nimi zwiazanymi. Zasadniczo dosc wtornie wypadaja, jakby ktos sie uparl i postanowil zakpic ze stereotypowych rozwiazan tworzac je w prawie klinicznych wariantach. I nie pomagaja im w tym swietni aktorzy (Jakubik, Grabowska), bo w pewnym momencie widac jak traca oparcie w swoich postaciach i troche cierpi wiarygodnosc. Chociaz ze stereotypami to tak czasami bywa, ze czlowiek wkurza sie na nie na ekranie, a dookola widzi dokladnie tego typu sytuacje.
      Wtorna i bardzo "podpedzona" emocjonalnie jest tez muzyka. I mino tego, bardzo mi sie podobala, choc tego typu muzyki ostatnimi czasy pojawilo sie troche w polskich filmach (nie znajac wczesniej kto za nia odpowiadal mialem momentami wrazenie, ze to nastepne dzielo p. Chajdeckiego, a to Pawel Lucewicz). Na dokladke przeslicznie "wykadrowany" Lublin i jego trolejbusy. I ten trolejbusowy motyw chyba spodobal mi sie najbardziej, z tych wszystkich zabiegow dodatkowych, ot prosta metafora zycia z ograniczeniami ;-)
      Calosc? Calkiem dobra, wciagajaca, bez lukru (choc "lukrubrakowanie" troche mechanicznie robione), a ze nie zapierajaca dechu w piersiach ... no coz. Dechu moze nie zapiera, ale obojetnym tez nie zostawi. Ceny za bilet zalowac nie sposob.
      • baabeczka Re: "Carte Blanche" ... sie widzialo, sie sluchal 30.01.15, 18:34
        Baardzo sie zgadzam z powyzszym:-) przyjemny film, chociaz temat ciezki, momentami troche bajkowy, ale jak mowi zycie i prawdopodobny. Chyra doskonaly. Na muzyke tez zwrocilam uwage. I nie zaluje czasu.
        • faszyna Rózne takie... 01.02.15, 23:56
          Jakos mi ostatnio nie po drodze i do kina, i na forum. Ciężkie pióro niestety nie sprzyja pisaniu...Więc, by przełamac ten impas, kilka myśli nieogarniętych. ;)

          Ogladam w powtórkach "Paradoks". Serial może i traci przy drugim oglądaniu, ale obserwacja gry aktorów daje mi wielką przyjemność. Szkoda, ze nie było ciągu dalszego.

          Nowy sezon Downton Abbey już w zapowiedziach. Tym razem będzie o ponoć lepszej porze, sprzyjającej oglądalności. Sobota, 15:50- ależ dla mnie to jest fatalna pora w sezonie wiosennym!

          Pilnie śledzę dyskusje w Tygodniku Kulturalnym i zauważam, ze ostatnio jakoś dyskutanci bardziej łaskawi dla polskich produkcji. Jakby za ich plecami stanął sponsor z workiem pieniędzy dla Tygodnika pod warunkiem, ze o polskim kinie dobrze albo wcale. ;))) No więc mniej jest krytyki, ale i mniej pochwał wyartykułowanych pod adresem aktorów czy scenarzystów, więc na końcu nie wiem, czy film się podobał, bo dobry, czy też, bo nie wypadało powiesić na nim psów...

          Czekam na wasze opinie na temat nowego filmu Lankosza. Warto obejrzeć Wieckiewicza czy tez nie? Jakos sama nie potrafię podjąc decyzji, czy iśc do kina czy tez nie...

          No i moze tyle w temacie braku tematu. ;)


          • baabeczka Re: Rózne takie... 02.02.15, 17:58
            Na Ziarnie Prawdy bylam, widzialam i sie rozczarowalam. Więckiewicz mi nie pasuje, za bardzo przypomina Wałęse. Odnioslam wrazenie,ze kazdy wypowiada swoja kwestie i tyle...powyrywane dialogi z ksiazki i ten półmrok przez caly film.
            Ksiażka mi się bardzo podobała, film średnio...może za dużo reklamy?
            • glafira Re: Rózne takie...i jeszcze Gra tajemnic 02.02.15, 22:44
              Nie wybieram się na Lankosza. Czytałam książkę i jakoś nie mam ochoty na ekranizację. Jeszcze nie. Poczekam aż zbledną czytelnicze wrażenia, bo książka jest naprawdę dobra, dobrze napisana, z inteligentnym humorem. To moje pierwsze spotkanie z Miłoszewskim, ale z pewnością nie ostatnie. A tak w ogóle, to o ile za kryminałami nie przepadam, na ten warto poświęcić czas.
              Dotarłam natomiast na Grę tajemnic. No cóż. Na plus. Bardzo dobra gra aktorska Benedicta Cumberbatcha, spodobała mi się trójtorowość akcji, że tak to nazwę, czyli wspomnienia z dzieciństwa, praca nad maszyną deszyfrującą i czasy powojenne pokazywane równolegle, przeplatające się nawzajem, orientacja seksualna głównego bohatera pokazana nienachalnie, można powiedzieć, że nawet zbyt subtelnie, nie obraziłam się na pomijanie polskiego wkładu w rozszyfrowanie Enigmy, bo wzmianka była i to mi wystarczyło;)
              Na minus. Nie porwała mnie muzyka, niestety. A Keira Knightley w roli geniusza matematycznego to jakaś pomyłka.
              Do kina warto pójść, ale czy film zasługuje aż na tyle nominacji?

              Zastanowiła mnie też jedna rzecz. W samym czasie w sali obok odbywał się seans Wkręconych 2. I było tłumnie. Nawet bardzo. Absolutnie nie mam zamiaru oceniać filmu, którego nie widziałam (i raczej nie zobaczę), ale już zwiastun tej kolejnej polskiej 'komedii' mnie osobiście skutecznie zniechęca (obsada też, może poza małymi wyjątkami) i naprawdę zastanawiam się, co kieruje ludźmi, że walą do kina drzwiami i oknami na tego typu filmy. Bo przecież nie chęć dobrej zabawy. Ja przejechałam się na Ciachu i na tych paru 'kotkach w środku' czy jakoś tak, w telewizji i dziękuję, nie. I myślałam, że ludzie dali sobie już spokój z współczesnymi polskimi komediami, których jedynym zadaniem jest chyba tylko lokowanie produktów, a tu proszę, taka niespodzianka. No tak. Jest popyt, jest podaż. Ludzie chodzą do kina, więc się kręci...
              • faszyna Re: Rózne takie...i jeszcze Gra tajemnic 02.02.15, 23:06
                A ja się wybiorę na Wkręconych, bo mi tak w duszy gra. ;))) Dokładnie, musze się zresetować po problemach w pracy, a ani mroczny (dosłownie) kryminał, ani problemy wynikające z nietolerowania odmienności seksualnej nie poprawią mi nastroju. A jak już dojdę i wróce, to napiszę, czy było warto.
                • glafira Re: Rózne takie...i jeszcze Gra tajemnic 03.02.15, 10:38
                  Rozumiem. Ja też czasami mam ochotę obejrzeć coś totalnie odmóżdżającego, ale pod warunkiem, że z kina wychodzę autentycznie rozbawiona, a nie zażenowana. Bo, nazywając rzecz po imieniu, te filmy są po prostu głupie. Nastawione na kasę i łatwy zysk nie przedstawiają żadnych żadnych wartości, nie wspominając o jakości. I nie mówię już teraz o Wkręconych 2, ale ogólnie o kondycji komediowego, współczesnego kina, nie tylko polskiego.
                  Z ciekawości zajrzałam na filmweb, a tam bardzo dużo pozytywnych komentarzy na temat Wkręconych. I trudno wyczuć, czy piszą ludzie, którym rzeczywiście film się podobał, czy na przykład w większości klakierzy, ale skoro chwalą, to może warto zaryzykować. Ja nie, ale chętnie poczytam sobie niezależną opinię, tylko proszę o obiektywną, na którą w żadnym stopniu nie wpłynie obsada filmu, zwłaszcza ta brzydsza jej połowa;)))
                • matt_banco Re: Rózne takie...i jeszcze Hiszpanka 03.02.15, 11:00
                  Jakby co zawsze jeszcze pozostaje "Hiszpanka". ;-)
                  Ja podtrzymujac passe z ubieglego tygodnia chcialem pojsc na "Ziarno prawdy" albo na "Fotografa". Ale jeszcze sie zastanawiam.
                  A tak poza tym to w koncu udalo mi sie obejrzec "Prawdziwe mestwo" Coenow. Poprzednio ogladany, a chronologicznie pozniejszy "Davis" mi sie nie podobal i nawet mialem powazne watpliowosci czy ja lubie tworczosc braci, ale "Mestwo" przywrocilo mi wiare w ich mozliwosci. Western to specyficzny gatunek, niby ladnie odswiazany co jakis czas, ale za kazdym takim "odswiezeniem" zastanawiam ile jeszcze potencjalu zostalo w tych konno-preriowych historiach. Wciaz jednak daje sie cos z tego wycisnac. Tu historia prosciutka, scenografia podobnie, a sie oglada calkiem przyjemnie. Glownie gadaja, troche strzelaja, pija i przekomarzaja. I wciaz jest to western. Bridges zawsze mnie fascynowal, ale na "stare lata" jest jeszcze lepszy ;-)
                  • faszyna Re: Rózne takie...i jeszcze Hiszpanka 03.02.15, 12:24
                    I jak tu wierzyc recenzentom? "
                    "...i panią prokurator Magdalenę Walach (niezła rola Barbary Sobieraj)".
                    Gdy widze podobne błędy, zaczynam watpic w podstawowe przesłanie recenzji. Pomylił nazwisko aktorki, może więc i nie obejrzał uważnie filmu?

                    Reszta tej niezbyt entuzjastycznej recenzji tutaj:
                    kino.trojmiasto.pl/Ziarno-prawdy-oddzielic-od-plew-Recenzja-filmu-Borysa-Lankosza-n87375.html
                    • faszyna Orły 2015 nominacje 05.02.15, 14:36
                      Ogłoszono nominacje do Orłów. Jakos mam wrażenie dużych braków. Czy na pewno tylko te 3 filmy zasłużyły na głowne nominacje? A czy zasłużył np. Piotr Głowacki w Bogach? Preis w dwóch rolach- innej drugoplanowej aktorki nie było? Kogo pominięto?
                      • angazetka Re: Orły 2015 nominacje 05.02.15, 16:17
                        Preis w dwóch rolach, z czego jednej (w "Bogach") totalnie epizodycznej. Mogli Annę Próchniak za "Miasto 44" zamiast tego nominować.
                        Największym zaś kuriozum jest tu kategoria serialowa. Niestety.
                        • faszyna Re: Orły 2015 nominacje 05.02.15, 18:03
                          Lubie i cenie Preis, ale rzeczywiście jej nominacje za role drugoplanowe bywają dyskusyjne. Nie żeby źle zagrane, ale przecież ról drugoplanowych jest multum. No ale jakos na nią trafia... A za rok pewna nominacja za Wołyn, na bank, nawet jeżeli nie gra w tym filmie. ;))
    • matt_banco "Hotel" atakuje, NDINZ sie broni, ale ... 05.02.15, 14:49
      Zwiazki pomiedzy tymi dwoma serialami staja sie coraz silniejsze. Bukowski wiadomo, niedawno Kwiatkowski, a niedlugo Kula dolaczy.
      www.swiatseriali.pl/seriale/na-dobre-i-na-zle-384/news-na-dobre-i-na-zle-ola-nakryje-przemka-z-zuza,nId,1601707
      Przez Kaminska znow zaczalem zerkac na NDINZ. Jako bonus zawsze tez dostaje Zebrowskiego, ktory wciaz calkiem dobrze bawi sie swoja rola. Fabularnie to tak srednio mi sie calosc podoba, ale nie dla fabuly przeciez patrze ;-)
      • glafira Re: "Hotel" atakuje, NDINZ sie broni, ale ... 05.02.15, 23:00
        Dodając do tego występy gościnne, takich powiązań znajdzie się więcej (Kamińska w Hotelu, Bobek w NDiNZ).
        W ogóle odnoszę wrażenie, że lekarze z Leśnej Góry upodobali sobie polsatowskie seriale. Liszowska, Sokołowska, Rogacewicz, Królikowski senior w Przyjaciółkach (Stużyńska też chyba grała w NDiNZ, coś mi się tak kojarzy), Bukowski, Baar w Na krawędzi, Jungowska w 2XL. Tyle udało mi się wyłuskać na szybko z pamięci;)

        Co do Orłów. Czytam te nominacje i też odczuwam dziwny niedosyt. Szkoda, że Stuhrowi się nie udało. Filmu nie widziałam, być może nie zasługuje, ale z sentymentu do aktora chętnie bym pokibicowała. O Pani z przedszkola czytałam, że to porażka, a tu 3 nominacje, a seriale...
        Czy Ranczo to rzeczywiście "oryginalna i zamknięta całość fabularna"? Ja bym polemizowała.

        Wracając jeszcze do NDiNZ. Ostatnio faktycznie, Falkowicz wymiata. Dowcip mu się wyostrzył i dla niego też można zerkać na serial, nie przejmując się fabułą;)
        • faszyna Nic o Telekamerach? Ano nic.. 10.02.15, 16:50
          Jak wyżej. A dokładniej, taka refleksja filozoficzna. Najpierw w ramach walki konkurencyjnej i niezgody na promocję konkurencji TVP odpuściła sobie transmisję gali. Potem gala zeszła do podziemia, czyli odeszła w niebyt. A tu nagle siurpryza, gala jest i to bardzo galowa. Tyle że moja miłość do nagrody minęła. Czy one, te nagrody, mają jeszcze jakąś wartość?
          No i nominowani... Nowi, a jakby starzy do bólu. Te same twarze nominowanych komentatorów i prezenterów... Te same twarze prezesów. Tylko kiecki na pewno nowe. :)
          • matt_banco Re: Nic o Telekamerach? Ano nic.. 10.02.15, 23:16
            Transmisja byla. Ale po co? Co to w zasadzie komukolwiek daje, oprocz chwilowego nastroszenia piorek i wywiniecie ogona? W czasach gdy mozna wypromowac cokolwiek na co sie chce tego typu nagrody w zasadzie nie maja znaczenia. Smutne jest raczej to, ze jak sie patrzy na liste nominowanych seriali i seriali paradokumentalnych to mizeria jest porazajaca. Zeby trzy glowne telewizje nie byly w stanie "zmajstrowac" po jednym sensownym, premierowym serialu.
            No ale nadchodza "Strazacy". Jak patrze na ich reklamowke to nie jestem zbyt optymistycznie nastawiony ;-) No ale moze Dejczer jakos pociagnal temat.
            • faszyna Re: Nic o Telekamerach? Ano nic.. 11.02.15, 09:42
              No właśnie, będą nowe seriale... Pytasz o Strażaków, a ja o nowy serial z Brodzik. JB była swietna w KiT, niezła w pierwszych seriach Magdy M., ale potem cos nie zagralo i teraz, gdy ją widzę, to widzę głownie sztuczną grę. Nawet w reklamie z Wilczakiem, on jest zabawny, a ona jest "starająca być". Ale miedzy staraniem a byciem jest jednak duża róznica.
              • faszyna Wkręceni 20.02.15, 21:16
                Jak powiedziałam, tak zrobiłam, czyli obejrzałam Wkręconych 2. Oto moje refleksje po. Film dość przyjemny, nie przypomina wielu obciachowych produkcji. Scenariusz w miarę sprawnie napisany, choć jak zawsze można się do czegoś przyczepić. Ale się nie czepiam, bo dla mnie ujdzie.
                Z aktorów na plan pierwszy wybija się Socha, która jest świetna w takich komediowych energetycznych rolach (jak wcześniej w Brzyduli), ale za to mdło wypada w rolach stonowanych, vide "Przyjaciólki". Natomiast mam zastrzeżenia do głownego aktora, czyli Domagały. Niby smieszny, niby bawi, ale czegos mi brak. Może jest to zbyt dokładna kalka męża Kulig w tvp-owskich serialu? A może problem w zbyt małym zniuansowaniu obu granych postaci, tj. gwiazdora i jego sobowtóra? Tak jakby aktor nie potrafił wykreować bardziej inteligentnej wersji. Problem z aktorem czy zawaliła rezyseria? No nie wiem, w każdym razie nie ujęła mnie gra Domagały tak jak mnie ujmuje jego eks-mąż w OMsNM. I ten brak "ujęcia" niestety przeniósł się na cały film, który podsumuję: nie odradzam-nie polecam.
                Z pozostałych, jest Żmuda w roli "trzpiotki-idiotki" i jest w tym niezła. Może to wreszcie własciwa rola dla tej aktorki o chyba dość ograniczonych możliwościach dramatycznych?
                No i jest Bobek, dziwnie tu pozycjonowany, bo nie bryluje na afiszach filmu, choć jego postać pojawia się w filmie dość często. No ale właśnie, ten jego bohater jest całkowicie ukryty za Sochą, a ja nie wiem, czy aktor nie potrafił dać bardziej wyrazistych rysów swojej postaci, czy też tak tę rolę ustawił rezyser. W każdym razie Bobek jest tylko tłem dla Sochy. Jakby brak mu było siły przebicia w tym filmowym geszefcie.
                No i tyle o filmie. A, jeszcze Kurdej-Szatan. Miło się patrzy, zębami nie zgrzytałam, ale jej występy w reklamie są dla mnie dużo ciekawsze.
                • glafira Re: Wkręceni i różne takie...:) 21.02.15, 17:15
                  No..., nie brzmi to zbyt zachęcająco. Chyba sobie odpuszczę;)

                  A mnie bardzo poważna grypa bardzo poważnie przykuła do łóżka (dosłownie) pierwszy raz od wielu, wielu lat. Do tej pory wszystkie były przechodzone i widocznie ta postanowiła wziąć odwet za pozostałe:)) Przez to nie dotarłam na Lewiatana (już niestety nie grają), ale za to urządziłam sobie takie małe kino w zaciszu domowym i obejrzałam parę filmów, które gdzieś tam kołatały mi w głowie jako warte obejrzenia. Po pierwsze "Wilk z Wall Street". Film trudny do wypośrodkowania, bo uważany przez jednych za arcydzieło, przez innych za dno. Ja jednak spróbuję go jakoś ułożyć 'pomiędzy'. Oczywiście świetna rola Leonarda, to nie ulega wątpliwości. Ale reszta? Jak dla mnie chyba jednak zbyt zdeprawowana, przynajmniej część. Jasne, że prawdopodobnie tak właśnie wyglądało życie głównego bohatera. Pieniądze, prostytutki, narkotyki, życie na granicy pornografii, ale mnie zbulwersowało w zasadzie coś innego. To poddanie się pracowników tym mowom wygłaszanym przez 'swojego przywódcę'. Firma jak sekta albo jak za czasów PRL-u 'pomożecie - pomożemy'... Czy naprawdę ludzie mogą aż tak dać się otumanić jakiemuś oszołomowi???
                  Po drugie. "Gwiazd naszych wina". Miało być wzruszająco. I było. Przez pierwszą godzinę. Później zrobiło się zbyt ckliwie, a te mądrości życiowe wygłaszane przez jakby nie było zwykłych nastolatków uczyniły z tego filmu patetyczno - psychologiczny twór. Ale wart obejrzenia i polecenia.
                  Po trzecie i czwarte. "Sekretarka" i "Wspaniała". Oba w brzydulowym klimacie, czyli banalnie. Zwykła sekretarka zakochuje się w swoim szefie. Tylko ten pierwszy, w sumie dobry, z drugiej strony porusza pewne kwestie natury ludzkiej, tej psychologicznie gorszej. Ja nastawiłam się na coś innego, w trakcie oglądania oswoiłam się z problematyką, a końcówka totalnie mnie rozczarowała. Mimo to polecam, chociaż czytając recenzje, wielu widzów uważa, że autorka "50 twarzy Greya" inspirowała się właśnie tym filmem. Nie wiem, Greya nie czytałam i nie oglądałam, ale coś może być na rzeczy, bo szef tytułowej Sekretarki też nazywa się Grey:)
                  A ten drugi? Do bólu przewidywalny. Fajny, leciutki romansik, ale tylko ciekawie pokazany klimat lat pięćdziesiątych sprawił, że obejrzałam do końca. I, być może to głupio zabrzmi, ale facet, który oddaje kobiecie zasłużony przez siebie policzek, to już dla mnie nie facet i od tamtego momentu główny bohater stracił wiele w moich oczach.
                  Na dzisiaj planuję "Das Wilde Leben". Film inspirowany życiem Uschi Obermaier, jednej z licznych kochanek Micka Jaggera. W głównej roli aktorka polskiego pochodzenia, Natalia Avelon.
                  Czy film okaże się wart poświęconego czasu, zobaczymy, ale boski, niski i zmysłowy głos Villego Valo może wynagrodzi rozczarowanie fabułą:)))
                  www.youtube.com/watch?v=gOaMva1OpWk
                  To tyle z przed oskarowej soboty, w oczekiwaniu na polski sukces, niekoniecznie Idy:)

                  • faszyna Re: Wkręceni i różne takie...:) 21.02.15, 19:06
                    "w oczekiwaniu na polski sukces, niekoniecznie Idy"
                    Mam takie hobby przy polskich kandydatach, że sprawdzam w sieci na amerykańskich stronach typowania zwycięzców. Takie typowanie jak najbardziej się sprawdziło w przypadku Katynia, który nie był faworytem. Teraz to samo dotyczy obu dokumentów, kostiumów i zdjęc-to nie sa faworyci. Tylko Ida jest wymieniana jako przyszły zwycięzca. I mam nadzieje, ze wygra .:)
                    W swietle powyższych notowan, wkurzają mnie dzisiejsze relacje polskich dziennikarzy z LA, że może tych oskarów będzie więcej. No bo raczej nie będzie. A mnie gnębi pytanie, czy to gadanie o mnogich sukcesach jest wynikiem braku wiedzy o mechanizmie nagradzania czy cynicznego hurra-optymizmu na użytek polskich widzów? Zreszta tak samo bywa i w innych dziedzinach, np. w sporcie. Zawodnicy i trenerzy z góry, jeszcze w kraju, mówią, ze na pudło nie ma szans, a nasze komentatorskie orły podbijają bębenki, że złoto jest już praktycznie w kieszeni. No i potem zawód, bo ani złota ani nawet tombaku....
                    • glafira Re: Wkręceni i różne takie...:) 22.02.15, 16:04
                      Pewnie masz rację, ale bywały i niespodzianki. Ktoś kto nie miał dostać Oskara, dostał, a ktoś kto był niekwestionowanym faworytem, nie dostał. Jak chociażby biedny DiCaprio:)
                      A poza tym, ja po prostu, oczywiście jako laik w oskarowym mechanizmie nagradzania, mam nadzieję na jakąkolwiek statuetkę. Jeśli dostanie ją Ida, też się bardzo ucieszę, chociaż film nie zrobił na mnie wielkiego wrażenia. Ale gdyby Ida przegrała z na przykład z takim Lewiatanem czy Mandarynkami, to przynajmniej Oskar dla dokumentu też byłby mile widziany. I nie dziw się 'niedouczonym' dziennikarzom, że zarażają widzów hurra-optymizmem. To taka nasza polska tradycja. A marzenia czasami się spełniają...

                      Nawiązując jeszcze do mojego wczorajszego postu. Obejrzałam Das Wilde Leben. Bez zachwytu ale i bez zbytniego zażenowania, chociaż nagości w filmie było aż nadmiar. Taki sobie filmik o latach, w których 'dzieci - kwiaty' eksperymentowały z narkotykami i wolną miłością. Pomijając fatalną grę aktorską naszej rodaczki, film, przeplatany muzyką z tamtego okresu, miedzy innymi Rolling Stonsów, wart obejrzenia. A i sama bohaterka, o którą biło się dwóch Stonsów to też ciekawa postać. Tyle, że kino niemieckie chyba nie do końca umie poradzić sobie z takimi biografiami, bo o ile główna bohaterka była nie tylko hippiską ale i wziętą modelką, to w filmie skupiono się tylko głównie na jej udziale w komunie. Ale polecam. Głównie dla muzyki, ale nie tylko. To były na pewno ciekawe czasy i w filmie pokazano je dosyć wyraźnie. Taka odskocznia od typowo sensacyjno - pseudo komediowych produkcji zalewających współcześnie nasze telewizyjno - kinowe ekrany:)

                      • faszyna Re: Wkręceni i różne takie...:) 22.02.15, 21:04
                        Przejrzałam najnowsze przewidywania. Najczęsciej pisza: Ida dostanie, choć powinien Lewiatan albo którys z pozostałych. Za Idą przemawia żydowski temat oraz druga nominacja (zdjecie), co ją stawia w pozycji lidera. Teraz tylko czekac rana i wszystko będzie wiadome (nie mam Canal +, więc grzecznie pójdę spać tej nocy).
                        • matt_banco Re: Wkręceni i różne takie...:) 22.02.15, 21:24
                          A co w takim razie idzie w nocy na TVP INFO jesli nie transmisja z Oskarow? Nazywa sie "Oskarowa noc" z TVP INFO. To jakis program studyjny, czy faktyczna transmisja?
                          • glafira Re: Wkręceni i różne takie...:) 22.02.15, 22:42
                            Sama się nad tym zastanawiam, ale na pewno nie transmisja. Canal + ma chyba wyłączność. Pewnie zwykła relacja i czerwony pasek na dole jak przy innych większych wydarzeniach. Z oficjalnej strony też niewiele można się dowiedzieć.
                            www.tvp.info/18976822/oscarowa-gala-relacja-minuta-po-minucie
                            • faszyna Czerwony dywan 22.02.15, 23:43
                              Własnie w info przemknęli po dywanie nasi z Idy. Jaka ładna suknia Kuleszy! I jak ładnie się prezentowała. A druga Agata chyba mocno spięta, tak przynajmniej wyglądało w tej relacji...
                              • scoutek Re: Czerwony dywan 23.02.15, 11:17
                                no to historyczna chwila: pierwszy Oscar dla polskiego filmu fabularnego w kategorii filmów obcojęzycznych
                                brawo twórcy "Idy"!
                                • faszyna O czym jest Ida? 24.02.15, 09:29
                                  Z okazji Oskara dla Idy toczą się w mediach dyskusje, czy to film antypolski czy antysemicki. Co do antypolonizmu, trudno mi się z tych zgodzić, bo ja już przetrawiłam polskie winy wobec Żydów i opisu tych win nie uznaję za wypowiedz antypolską, lecz jedynie jako mniej czy bardziej realny opis pewnej prawdy historycznej. Ale przy okazji zaczęłam się zastanawiać, co mi po miesiącach pozostało w głowie z Idy. I chyba to, że finałowe śluby zakonne Idy to ostateczna wygrana ideologii nazistowskiej: ktoś, kogo nie dało się zabić własnymi (holokaust) czy cudzymi rękami, ten "ginie" dla swojego narodu w wyniku zmiany wiary. Żydzi są przegrani na całej linii: stracili zycie, honor (krwawa Wanda) i wreszcie wiarę. Zastanawiam się, właściwie czemu scenarzyści wymyślili ten powrót Idy do zakonu? Chetnie zadałabym takie pytanie Pawlikowskiemu.
                                  • matt_banco Re: O czym jest Ida? 24.02.15, 12:05
                                    Ja sobie dorobilem troche mniej ambitna interpretacje. Mloda dziewczyna, ktora zostala w pewien sposob do szukania wlasnej tozsamosci i konfrontacji ze swiatem nie do konca jest usatysfakcjonowana tym czego sie dowiedziala i doswiadczyla. Tozsamosc okazala sie byc dosc zagmatwana i nie poprawiajaca sytuacji, swiat tez nie stanal na wysokosci zadania i ani seks, ani intymnosc, ani sztuka (przeciez wytoczono konkretny argument w postaci Coltrane'a) jakos dechu nie zaparly. Stan cokolwiek bezsensownej egzystencji zartobliwie podkreslila rozmowa z saksofonista, ktory tez raczej nie dostrzegal zbyt wielu atrakcji w zyciu, a przynajmniej byl swiadom ich krotkotrwalosci. Wiec dziewczyna w pigulce dostala wiedze potrzebna do podjecia decyzji.
                                    • faszyna Re: O czym jest Ida? 24.02.15, 12:20
                                      Czyli nawiązujesz do określenia, które padło w tej około-oskarowej dyskusji: film drogi. Można się z tym zgodzić, czemu nie. Ale pewnie Ida jest wielopłaszczyznowa i każdy tu znajduje swoje własne interpretacje. Mnie teraz zafrapowało, co własciwie autor miał na myśli. Bo niezależnie od poziomu komplikacji dzieła, przecież autor musi "mieć cos na myśli". Cos, co go skłania do podjęcia danego tematu. Co do autora Idy, doczytałam się w necie, ze po mieczu ma koneksje żydowskie. I data wyjazdu z kraju tez jakos mi się kojarzy ze zdarzeniami 1968 roku... Czy zatem zainteresowanie Idą wynika z historii rodzinnej reżysera? No bo ja bym chyba nie wpadła na pomysł, by pisać coś o tej grupie; jak już, to może by o Polakach na Wołyniu albo o skutkach zawiłych stosunków polsko-niemieckich... Te tematy są mi bliższe z racji na zainteresowania czy miejsce zamieszkania. Ale żeby o Żydach w Polsce, nie, żadnego powodu nie mam, bo nie mieszkam na terenie związanym właśnie z tym tematem...
                                  • scoutek Re: O czym jest Ida? 24.02.15, 16:47
                                    W "Wysokich obcasach" z ostatniej soboty jest wywiad z Agatą Trzebuchowską
                                    We fragmencie, który tu właśnie zacytuję, jest o tej ostatniej scenie.
                                    Może to trochę rozjaśni sposób myślenia scenarzystów, a właściwie reżysera



                                    W ostatniej scenie idziesz z walizką wiejską drogą. Mówił ci wtedy, co grasz?


                                    Nie. Sam nie wiedział, czy ja wracam do klasztoru, czy nie, raz mówił, że tak, a raz, że nie. To nawet bywało trudne. A z drugiej strony - fajnie, że reżyser nie musi wszystkiego wiedzieć o swoim dziecku, którym jest film. Dowiedziałam się niedawno, że powstało też ujęcie z perspektywy klasztoru, które przesądza, że ja tam wracam. Ale przy montażu już go nie widziałam. Teraz wszyscy mnie pytają, co zrobiła Ida.

                                    Bo kogo mamy pytać?

                                    Ja nigdy nie myślałam, że wracam do klasztoru, dlatego trudno mi było do tej sceny założyć habit. Doświadczyłam czegoś poza murami i nie chcę wracać, ale uciekam też od chłopaka, zostawiam go w łóżku, takie życie też mnie nie interesuje.

                                    Dlaczego go zostawiasz?

                                    Bo między nami nic się nie wydarzyło. Ja go przecież nie kocham. Chodziło raczej o to, by zrealizować testament ciotki - spróbować życia, alkoholu i seksu. Spróbowałam, ale nie mam dokąd iść, a wracać nie chcę. Wybieram trzecią ścieżkę, nie wiem, dokąd prowadzi, ale czuję, że podjęłam dobrą decyzję, porzucając coś.
                                  • glafira Re: O czym jest Ida? 24.02.15, 18:08
                                    faszyna napisała:

                                    > Z okazji Oskara dla Idy toczą się w mediach dyskusje, czy to film antypolski cz
                                    > y antysemicki.


                                    Sławomir Koper w swojej książce "Gwiazdy kina PRL" pisze, w rozdziale o Andrzeju Wajdzie, o "Ziemi obiecanej", filmie z 1974r., który dostał nominację do Oskara, ale statuetki nie otrzymał.
                                    Cytuję:
                                    "Niechęć części Amerykańskiej Akademii Filmowej wywoływał rzekomy antysemityzm filmu - wspominał Olbryski. - Co im tam, że Polak przedstawiony jest jak szuja. Zobaczyli tylko kilku skarykaturyzowanych Żydów, choć takich samych Żydów można dziś spotkać na Manhattanie przy którejś tam avenue. Członkowie Akademii jakoś nie spostrzegli, że najsympatyczniejszą postacią całego filmu jest Moryc Welt, Żyd grany kongenialnie przez Pszoniaka. Nie spostrzegli ubogich mieszkańców żydowskich slumsów, krzywdzonych przez zachłannego Polaka. Oskarżać ten film o antysemityzm... Taki sam nonsens, jak oskarżać go o pozostałe anty-izmy".

                                    Jak widać z powyższego, film nakręcony 40 lat temu wywoływał podobne emocje jak Ida dziś., tylko z innej strony. Rzeczywiście, w internecie mnóstwo jest opinii o antypolskim wydźwięku Idy i tymże samym powodzie, dla którego tego Oskara dostała. Ja w sumie nie jestem w stanie tego skomentować, nawet nie będę próbować. Trochę mnie to przerasta, ale ja oglądałam ten film z zupełnie innej perspektywy, nie zastanawiając się nad anty-izmami, a tylko nad fabułą, aktorstwem, zdjęciami i tym podobnymi.
                                    A może punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. I tyle w tym temacie:))
                                    • faszyna Re: O czym jest Ida? 24.02.15, 18:34
                                      Kiedy Katyn przegrywał z Falszerzami, wytłumaczenie wydawało się dość proste: nie ma siły na motywy zydowskie w tej rywalizacji. Gdybym choć pokazano jednego Zyda w Katyniu (nb. zgodnie z realiami). Ale nie, zamiast wielonarodowej mieszanki, zobaczyliśmy katolików celebrujących wigilię...
                                      Teraz podobnie, w jednej z anglojęzycznych prognoz przeczytałam, ze temat zydowski to mocny handicap filmu. Ale oczywiście nie znaczylo to: antypolski, lecz właśnie: żydowski.

                                      A co do wypowiedzi aktorki, no ja bardzo przepraszam, ale scenarzysta-reżyser, który nie ma bladego pojęcia, jak się film konczy, to dla mnie gruba przesada. ;)) Bo dla mnie Ida wróciła do zakonu. Tak wywnioskowałam z jej stroju. I zgadzam się z AT, że to było wbrew pewnej logice: trzecia droga byłaby bardziej odpowiednia. Tu mi się przypomniała wieki temu przeczytana książka "Spotkanie w Karlovych Varach". Bohaterka to niemiecka aktorka, a kiedyś czeskie dziecko zabrane przez nazistów rodzicom i potem wychowywane w niemieckiej rodzinie. Po latach na festiwalu w KV spotyka swoja biologiczna matkę, a finał jest taki, ze dziewczyna wybiera jako swoja trzecią drogę nowe życie w NRD. Ta NRD to oczywiście wynik czasów,w jakich powstała książka (NRD lepsze od RFN), ale psychologicznie to się broniło: ani stara ani nowa rodzina nie była już jej bliska. Wiec gdyby Ida wędrowała ta drogą bez habitu, interpretacja finału byłaby znacznie prostsza.
    • matt_banco Beksinscy ... 25.02.15, 10:54
      No, intrygujace, film fabularny o Beksinskich ...
      kultura.gazeta.pl/kultura/1,114438,17479465,Smierc__ojciec_i_syn__Ruszaja_zdjecia_do_filmu_o_Beksinskich.html#Prze
      Temat nielatwy i fascynujacy, mozna koncertowo schrzanic, ale potencjal ma olbrzymi. No i mozna tez zrobic cos dla pokolenia 40+ i zarobic na jego wspomnieniach. Jaki by ten film nie byl, do kina pojde. Jest tylko jeden maly problem do rozwiazania ... glos. No ale skoro Wieckiewicz zrobil Walese, to moze i to sie da, choc wydaje sie trudniejsze. W tym przypadku to casting chyba powinien sie odbywac w ciemnosci i tylko przed mikrofonem. Fizycznosc aktora w zasadzie bez wiekszego znaczenia, ale glos i "radiowosc" kluczowa.
      • glafira Orły 2015... 01.03.15, 13:01
        Znowu retransmisja. Czy już naprawdę nie mamy szans pooglądać takiej gali na żywo???
        Skoro wydarzenia sportowe, festiwale piosenki, Lis czy telewizje śniadaniowe idą na żywo, to dlaczego nie gala wręczania nagród filmowych. Rozumiem Oskary, ale Orły??? Coś, co dzieje się u nas w kraju??? Oglądając na żywo można pokibicować, ale znając już wyniki, można jedynie poprzyglądać się kreacjom, a w takim wypadku chyba najlepiej pójść spać. I znowu zawiodłam się na tvp...
        • faszyna Re: Orły 2015... 02.03.15, 11:52
          Galfiro, no co tu można dodać? Ręce opadają po prostu... :(
          • matt_banco Re: Orły 2015... 03.03.15, 10:35
            No to juz wiem dlaczego retransmisja i dlaczego tak pozno ... co to za orzel tam wystepowal, a w zasadzie orlica? Jak tak dalej pojdzie, to siadanie przed polska TV zacznie mi sie kojarzyc z zazenowaniem. Pani Grazyna chyba tez sluch stracila, bo wpakowac sie w cos takiego ... te listy, po co to, pytam, po co? Szczegolnie, jak sie nie ma drygu do zartow. Umeczylem sie przez jakies pol godziny i dalem spokoj, uznajac ze juz lepiej moje nerwy ukoi L. Cohen, ktorego zapodali na TVP Rozrywka ... alez to byl fajny koncert, matko i corko. Tak powinna wygladac rozrywka. Kabarety wynocha, choc z drugiej strony z zawstydzeniem przyznam, ze nowy kabareto-talkshow "Paranienormalnych" podobal mi sie ... przyznaje, ubawilem sie. Kasprzykowski calkiem dal rade, choc latwo nie bylo, bo chlopaki konwencje zbudowali dosc karkolomna. Ciekaw jestem na ile wystarczy im pomyslow. Nie, nie ... nie zebym chcial aby na "Orlach" byly kabarety, bo tego cholerstwa jest zdecydowanie za wiele. Ale ten "cudak" byl calkiem strawny.
          • faszyna Bogowie odlecieli na Orłach ;) 03.03.15, 10:37
            Głowna nagroda moim zdaniem zasłuzona. Niewątpliwie to jedyny film sezonu, do którego się nie czepiam. ;))

            Trudno się pogodzić z pominięciami w kategoriach aktorskich drugiego planu. Chyba akademicy nie widzieli niczego poza nagrodzonymi filmami.

            Nie mogę się zgodzić z nominacjami i nagrodą w kategorii muzyka. Jak można uznac muzykę bohatera biograficznego dokumentu za muzyke do filmu? To może jeszcze damy Orła Szaflarskiej za wystep w biograficznym filmie Inny świat? Tak samo logiczne i równie zasłuzona nagroda, bo świetny jest to występ....

            Co do gali, jakże słuszne byłoby tu zdanie: gdy dwoje mówi to samo, nie oznacza to, ze mówi tak samo. Torbicka nie dorasta do pięt Stuhrowi odnośnie ironicznego komentowania rzeczywistości, a "listy" w jej wykonaniu niejednokrotnie ocierały się o blamaż.
            • matt_banco Re: Bogowie odlecieli na Orłach ;) 03.03.15, 11:28
              Z muzyka to faktycznie "pojechali". Pomysl aby nominowac trzech wielkich "nieobecnych" wybitnie chybiony. Akurat w 2014 roku poprawilo sie znacznie w zakresie wydawania polskiej muzyki filmowej na plytach i calkiem sporo sie dzialo. Moze nie byly to rzeczy epokowe, ale spokojnie dalo sie zestawic solidna piatke wspolczesnych kompozytorow i to faktycznie filmowych. Sam Chajdecki zmajstrowal dwie przyzwoite: "Bogow" i "Powstanie Warszawskie". Moze nieorlane, ale sympatyczne momenty sa na soudtracku do "Pani z przedszkola". A przeciez jest jeszcze "Miasto 44" (za cala plyta nie przepadam, ale sa urokliwe momenty ... www.youtube.com/watch?v=lPjnuAtD7Kk )
              • faszyna Re: Bogowie odlecieli na Orłach ;) 03.03.15, 12:26
                No i jest muzyka do Fotografa, całkiem nieurokliwa, jak na mroczny triller przystało. W ogóle Fotograf jest dla mnie najbardziej niedocenionym filmem Orłow.
                Ale co do generaliów, gdy swego czasu przeczytałam nominacje, chwyciłam się za glowę, ze tyle fajnych filmów przegapiono... No ale gdy przeczytałam liste filmów zgłoszonych, spełniających kryteria Orłow, mina mi co nieco zrzedła. Z jednej strony ogromne sukcesy polskiego filmu za granicą, ale jednocześnie bryndza, gdy spojrzy się na całośc produkcji. I właściwie, poza obecnymi na liscie nominacji i cenionym przeze mnie Fotografem, więcej kandydatów do nagród nie zobaczyłam...
                • faszyna Disco Polo 07.03.15, 13:12
                  Byłam, widziałam, polecam. Jeżeli ktoś kupił format Grand Budapest Hotelu, powinien kupic i DP. Film absurdu i satyry na nas, Polaków. Nie wiem, czemu red. Pietrasikowi z Polityki tak nie przypadł do gustu. Dla mnie to jest wielopłaszczyznowa parodia z naszych realiów. Pewnie za iles lat będzie to film na miarę filmów Bareji. Czyli uznanie dopiero po latach. No albo się kompletnie myle, film kiczowaty, skeczowaty (jak chce Pietrasik), dla mało wymagających widzów... Wybór należy do Ciebie! ;)
                  A z plusów aktorskich Glowacki w roli wreszcie całkowicie oderwanej od ubeka z 80 milionów. Za ten film powinien raczej dostać Orla, a nie za Bogów.
                  • faszyna Re: Disco Polo 08.03.15, 20:07
                    "Kicz, kamp i parodia wszystkiego"-czyli entuzjastyczna recenzja DP:

                    splay.pl/2015/02/28/disko-polo-recenzja-splay/
                    :))
                  • kas_ma Re: Disco Polo 22.03.15, 12:46
                    "Disco polo" dopiero w tym roku będzie podlegało Orłom, Wiktorom i Gdyni, więc pożyjemy zobaczymy.
                    Mnie DP bardzo bardzo bardzo się podobało :) Niesamowity powiew świeżości z polskim kinie (dla porównania - jestem świeżo po "Obywatelu"). Głowacki i Ogrodnik super :) Kulig po prostu lubię ;)
    • matt_banco Mocarty ... 10.03.15, 11:37
      Bo filmowo i serialowo ... bo radio stojace za ta nagroda to moja jedyna stacja "podrozna" ... bo, przynajmniej w tej jednej kategorii (muzyka filmowa), nie mam w zasadzie pojecia dlaczego ... No wlasnie, nagroda moze nie tak medialna, ale sympatyczna, bo "od ludzi". Za wydarzenie roku dostala "Ida", za czlowieka roku przebral sie Tomasz Kot, a za muzyke filmowa roku uznano dzielo L. Targosza z "Watahy". Muzyki nie znam, ale wlasnie poznaje, bo ktos mily na podstawowym serwisie medialnym umiescil. No i wlasnie, moze TVP zamiast generowac kolejne "dziwnosci serialowe" niech kupi od kolegow kilka seriali i chyba powinno wyjsc taniej, bo niekoniecznie lepiej (ech, ta zlosliwosc po "Zbrodni" mi zostala).
      Ciekawe czy sama muzyke wydadza na plycie.
      • faszyna Obejrzałam Sponsoring i... 13.03.15, 12:36
        Obejrzałam wczoraj Sponsoring. Nie od deski do deski, a od drugiego kwadransa i ciut po łebkach, bo zapomniałam, ze mają go grać w tv. Piszę o detalach oglądania, bo może to wpłynęlo na ocenę, ale moja ocena jest taka, ze nie zobaczyłam w tym filmie niczego ponad soft porno. I nieumalowaną Binoche. Czy ktos mi może podpowiedzieć, jakie głębokie treści kryły się pod nagim biustem pani Joanny K. albo w butelce użytej przez pana Andrzeja Ch.?
        • matt_banco Re: Obejrzałam Sponsoring i... 14.03.15, 14:20
          No to ja po okolo 40 minutach nie dalem juz rady. Czestotliwosc ziewania zaczynala byc niebezpiecznie zbiezna z czestotliwoscia pojawiania sie pani Binoche. Wiec nie wiem co tam zasadniczo ukryte bylo pod tym "softpornowym" kocykiem. Wyczynow Chyry nie doczekalem i szczerze mowiac nie jestem specjalnie ciekaw.
          Za to kilka dni temu znow obejrzalem "Skazanych na Shawshank" ... nie mam pojecia ktory raz, ale pewnie powoli zblizam sie do dziesiatego. To jeden z tych filmow, obok np. "Obcego", ktory ma te cudowna wlasciwosc, ze zawsze przykuwa mnie od telewizora. No jeszcze "Blade Runner" i "Terminator" tez to potrafia, ale nie az z taka moca. I nie ma tam nagich biustow ... ;-)
          • glafira Raz jeszcze Bogowie... 22.03.15, 15:52
            Późno, bo późno (lepiej późno niż wcale), ale w końcu obejrzałam i muszę przyznać, że to jeden z niewielu filmów, do którego, nawet gdybym bardzo chciała, nie mam się do czego przyczepić. Zdjęcia, muzyka, aktorstwo, wszystko na najwyższym poziomie i jeszcze to coś, co w filmach cenię najbardziej. Dobre, dowcipne dialogi. Akcja ze świnią i 'doryjowym' zaintubowaniem - rewelacja. Naprawdę zasłużone Orły. No i świetna rola Kota, która tak w zasadzie nie jest wielkim zaskoczeniem, bo po Ryśku Riedlu wiadomo było, że to dobry aktor jest, tylko popłynął w głupkowatych polskich komediach, serialach i hicie wszech czasów Vegi. Ale w Bogach przypomniał widzom, że potrafi dużo więcej. I dobrze.
            A jako uzupełnienie filmu polecam książkę "Religa. Biografia najsłynniejszego polskiego kardiochirurga" Dariusza Kortko i Judyty Watoły. Właśnie ją czytam i jest tam sporo faktów nie pokazanych w filmie, choćby wzmianka o dzieciństwie Religi, a później o jego małżeństwie, które w filmie zostało pokazane trochę inaczej i o dzieciach, a zwłaszcza o synu, który, jak się okazuje, zdawał do Akademii Medycznej i się nie dostał, zabrakło mu punktów, a tata, mimo próśb żony, nie wykorzystał swoich znajomości. Syn Grzegorz zdawał powtórnie za rok i można powiedzieć, że fakt, iż został lekarzem zawdzięcza tylko sobie, bez protekcji ojca. W książce są też późniejsze zawodowe dokonania Religi, te już po transformacji ustrojowej po 1989r.

            A korzystając z okazji, skoro już zalogowałam się na forum, to nie mogę pominąć clou forum, czyli seriali. I cóż można stwierdzić po tych dwóch, trzech tygodniach serialowej wiosny? Że jest do bani? Bo jest. Jeszcze chyba żaden sezon nie był tak beznadziejny jak ten. Ani nowości, miedzy innymi Strażacy, ani nowe sezony staroci, jak PA, nie przedstawiały się tak beznadziejnie jak owej wiosny. Pewnie wielu widzów myśli inaczej, ale ja osobiście wysiadłam z tego pociągu. Zerkam tylko czasami na NDiNZ, ale odcinki, w których nie pojawia się Falkowicz zaczynam omijać, bo tylko on jeszcze sprawia, że da się to oglądać. Cała reszta to jakiś sf. Lekarz na siłę zatrzymujący pacjentkę, która odmawia leczenia...sorry, ale nawet w serialu ja tego nie kupuję. A to był swego czasu naprawdę dobry serial. Szkoda słów.
            Może jeszcze Służby specjalne zatrzymają mnie przed telewizorem no i Ranczo, ale piszę to bez wielkiego przekonania. Czas pokaże czy wytrwam do lata;)
            • glafira Wiktory 2015... 29.03.15, 17:02
              Gala wręczania Wiktorów NA ŻYWO jutro na tvp1 o godz. 20.25.
              Czyli TRANSMISJA! Nie wierzę. Czyżby ktoś z decydentów programowych zaglądał na to forum i w końcu przejął się naszymi żalami? Chyba aż dam na mszę a potem się upiję z tej radości;)))
              • faszyna Re: Wiktory 2015... 29.03.15, 18:05
                Dla mnie obecne Wiktory nie maja wiekszej wartości. A fakt, ze będzie relacja na żywo pokazuje, jak źle w głowie maja decydenci w tvp. Orły retransmisja po nocy, a Telekamery i Wiktory na zywo. Gdyby w Oskarach maczała palce nasza tvp, to by w dwa sezony ta nagroda straciła na znaczeniu.
                • glafira Re: Wiktory 2015... 29.03.15, 23:09
                  Kiedyś gala wręczania Wiktorów to było takie małe telewizyjne święto, ale od paru lat telewizja traktowała Wiktory po macoszemu. Albo retransmisja albo tylko mała wzmianka w wiadomościach i nagle znowu transmisja. Po prostu szok i zaskoczenie;)
                  A nominacje jak zwykle wzbudzają kontrowersje. I czy kategoria Artysta sceny roku nie powinna być jednak rozdzielona na muzykę poważną i rozrywkową, bo Piotr Beczała rywalizujący z Margaret czy Dawidem Podsiadło... hmmm. Jakby nie było, to artyści z zupełnie innych bajek.
                  • glafira A'propos innych bajek... 29.03.15, 23:56
                    Zerkam teraz na Koncert galowy Przeglądu Piosenki Aktorskiej. PPA, jak sama nazwa wskazuje, zawsze kojarzył mi się z 'aktorami', i to tymi z górnej półki, którzy mieli taki swój festiwal muzyczny. A tu Michał Szpak na scenie. Nie mam nic do tego chłopaka, żeby nie było, ale aktorem to on raczej nie jest i nigdy nie był, prawda?
                    Ale to chyba ja jestem z innej bajki, bo ostatnio nic mi się w tej naszej telewizji nie podoba;))
                    • faszyna Re: A'propos innych bajek... 30.03.15, 09:48
                      A mnie się nie spodobał ten akademijny charakter koncertu, młody Strzępka Demirski na scenie i łopatologiczne komentarze Nowaka. A finał w języku dla mnie niezrozumiałym spowodował konsternacje, czym kończy się ta impreza? Bo radosny wydźwięk muzyki wydał się zaprzeczeniem antywojennego przesłania całości.
                      • matt_banco Re: A'propos innych bajek... 30.03.15, 11:15
                        Wielkie dzieki projektantom, za to ze dali nam mozliwosc przyspieszenia czasu, za to ze mozna o 14:38, a niekoniecznie o 23:20 ... cisi bohaterowie wspolczesnosci, technolodzy zarzadzania czasem, ci ktorzy wymyslili zlacze USB i mozliwosc podpiecia dysku do telewizora. Dzieki wielkie!

                        Bo gdyby nie oni, to czekalbym na powtorki aby uslyszec dla kogo pracowala "Bialko", musial ogladac cale transmisje, a tak ... koncowka zapowiedzi pana Nowaka, poczatek piesni ... koncowka zapowiedzi pana Nowaka, poczatek piesni ... koncowka zapowiedzi pana Nowaka, poczatek piesni ... poczatek piesni, ... poczatek piesni ... ... ... ... napisy koncowe.
                        • faszyna Urok czy sr... naszych filmowych mediów? ;) 15.04.15, 10:11
                          Oto tytuł notki z portalfilmowy.pl:

                          <Cielecka, Linde-Lubaszenko i Wojciechowski w "Pakcie">

                          A dalej:

                          "Trwają zdjęcia do nowego serialu HBO. Będzie to polska wersja norweskiego serialu "Mammon". "Pakt" to sześcioodcinkowy thriller sensacyjny rozgrywający się w realiach współczesnej Polski. Głównym bohaterem serialu jest Piotr (Marcin Dorociński) /../"

                          Urok czy sr..a-pytam mało parlamentarnie w temacie dysharmonii miedzy opakowaniem a zawartością. A swoją drogą, coraz ciekawsze te projekty HBO.
                          • glafira Sils Maria 18.04.15, 15:35
                            Nie miałam w zasadzie ochoty na obejrzenie tego filmu. Chyba zniechęcała mnie obsada. Juliette Binoche nie należy do moich ulubionych aktorek, a Kristen Stewart wiadomo. Od Zmierzchu zaczęła i na Zmierzchu skończyła. Ale dałam się wyciągnąć do kina i nie żałuję. Może jak dla mnie film trochę zbyt przegadany psychologicznie, ale dawki dobrego, inteligentnego i dowcipnego dialogu nie zabrakło, więc skumulowało się to w sam raz. I przepiękne widoki. Cudowne. W sumie warto. I nigdy nie myślałam, że napiszę, iż Kristen Stewart dobrą aktorką jest. No to piszę. Jest. Zagrała naprawdę dobrze. Nawet przez moment nie widziałam w niej Belli czy jak jej tam było. Wszyscy recenzenci piszący o tym filmie wspominają, że przyćmiła tą rolą Binoche. Czy aż tak, nie wiem, ale z pewnością jej dorównała.
                            Jak widać z powyższego, może czasami warto zaufać i dać szansę zaszufladkowanemu aktorowi, a z resztą poradzi sobie sam i pięknie rozwinie skrzydła. Taka mała dygresja do naszej niedawnej dyskusji w innym wątku z Faszyną o 'zaszufladkowanym' aktorze;)

                            No to a' propos. Zakładając ten wątek Faszyna zacytowała:
                            Dla ilustracji zjawiska, cytat z recenzji "80 milionów" z filmwebu zatytułowanej "Czas honoru" (sic!):
                            "Na koniec mam złą wiadomość dla fanek Filipa Bobka. Dystrybutor reklamuje jego rolę jako jedną z głównych w filmie, podczas gdy w rzeczywistości grającego Władysława Frasyniuka aktora oglądamy na ekranie przez góra pięć minut.


                            No właśnie. Kolejne ciekawe zjawisko. Dystrybutor na fali popularności Brzyduli zachęcał fanki Filipa Bobka do pójścia do kina, a tvp 1 reklamując dzisiejszą telewizyjną 'premierę' 80 milionów ani słowem nie wspomina o FB. Ani we fragmentach z filmu, ani w rolach aktorskich. Wyjątkowo rzuciło mi się to w oczy, bo jeszcze całkiem niedawno motorem napędzającym widzów do kin i przed telewizory był właśnie Bobek w tramwaju. Standardy się zaniżyły czy może każda telewizja i każdy dystrybutor ma swoje atrybuty?;)))

                            • faszyna Re: Sils Maria 18.04.15, 17:08
                              "a tvp 1 reklamując dzisiejszą telewizyjną 'premierę' 80 milionów ani słowem nie wspomina o FB."
                              Bo FB nie jest ze stajni tvp. I per analogiam, nie ma szans na zobaczenie tvp-owskich gwiazd na modowym Dywaniku w Polsat Cafe, choćby grali główną rolę w filmie, pod premierę którego rozwinięto czerwony dywan. Jest to bardzo śmieszne, gdy Horodyńska i company obmawiają aktorów trzeciego planu, a głównego aktora ni widu ni słychu.
                              • glafira Re: Sils Maria 18.04.15, 20:19
                                faszyna napisała:

                                > Bo FB nie jest ze stajni tvp.

                                No tak nie do końca. Przecież obskoczył parę tvp-owskich seriali. Czas honoru, Ojca Mateusza czy Komisarza Alexa. Co prawda w epizodach, ale w tym wypadku bardziej liczy się forma niż treść;))
                                Poza tym zauważ, jak od jakiegoś czasu tvp i Polsat grzecznie wymieniają się aktorami w serialach. No i ipla wspólna dla tvp i Polsatu.
                                • faszyna Re: Sils Maria 18.04.15, 23:37
                                  No fakt. A co do FB, jego obecna kariera (?) to jest cos zadziwiającego. Aktor znany i z dużym gronem fanek gra teraz jakieś ogony albo drugie plany tak fatalnie napisane, że jak znalazł jest tu określenie" "wystarczy być". Rozumiem, że bierze te role, bo musi z czegos życ, ale czemu nie gra to w drugą stronę? Po co zatrudniać aktora o takiej popularności, aby potem dać mu do zagrania coś takiego jak w obecnym sezonie Przyjaciólek (nie żeby poprzednie były da niego łaskawsze, ale obecny sezon to już po prostu klęska). Jakby ktoś specjalnie pisał mu na złość te role.... Nie kumam...
    • matt_banco "Serialowi" w "Sensacjach XX wieku" 12.05.15, 09:37
      Jakis czas temu z mojej kablowki zniknal "National Geographic" i nie mialem okazji poznac produkcji Woloszanskiego dla tej telewizji. Zalapalem sie dopiero na odcinek "Najwiekszy wrog Hitlera", ktory wyemitowala TVP (wspolproducent) w poniedzialek. A tam Glowacki w "niemej" roli i calkiem wciagajaca opowiesc, choc z racji przyjetej konwencji (i pewnie ograniczen produkcyjnych) dosc statyczna. Poszukam pozostalych czesci, bo wyglada to bardzo intrygujaco. Jak widac stara, sprawdzona konwencja wciaz dziala, choc samemu autorowi troche brakuje tego pamietnego zaangazowania. Ale za to strona "filmowa" nabrala swoistej szlachetnosci, czemu zdecydowanie przysluzyly sie zdjecia i charakteryzacja.
      • glafira Re: "Serialowi" w "Sensacjach XX wieku" 12.05.15, 16:55
        Tak, ja też zerkam na to nową konwencję Wołoszańskiego, można sobie porównać z dawnymi produkcjami, które cały czas emituje tvp Historia, tylko szkoda, że z programu jednocześnie zniknął teatr telewizji. Nie ukrywam, że od lat czekałam na te poniedziałki, chociaż różnie bywało, nie zawsze spektakl wart był obejrzenia, ale tradycja to tradycja.
        Obecnie chyba Polonia i Historia przejęły teatr telewizji, ale to już nie to samo...
        • glafira Re: "Serialowi" w "Sensacjach XX wieku" 12.05.15, 17:25
          glafira napisał(a):

          > Obecnie chyba Polonia i Historia przejęły teatr telewizji, ale to już nie to sa
          > mo...

          Mała poprawka. Nie Historia, a Kultura, a w tvp 1 za tydzień w poniedziałek "Zaręczyny", teatr tv. Czyli nie do końca zrezygnowali, ale w pewnym sensie potraktowali jednak po macoszemu, bo za dwa tygodnie znowu Sensacje XX wieku;)
          • baabeczka Re: "Serialowi" w "Sensacjach XX wieku" 12.05.15, 19:03
            A ja zdecydowanie wole teatr poniedzialkowy. Sensacje mnie juz nie interesuja,tyle tego na innych stacjach,od wielu lat a teatr traktuje sie po macoszemu, raz lepszy raz gorszy,ale teatr to swieto.
            • glafira Serialowa wiosna 2016;) 15.05.15, 18:06
              W sieci pojawił się interesujący news:
              www.tvp.info/20055683/obiekt-westchnien-kobiet-i-idol-mezczyzn-eugeniusz-bodo-doczekal-sie-serialu-w-tvp
              No, no. Królikowski junior jako Bodo, Bobek jako Żabczyński, Gąsiorowska jako Zula Pogorzelska...
              Ale Akson Studio jako producent, a Kwieciński jako reżyser może zagwarantują pozycję wartą obejrzenia, choćby ze względu na postać. W każdym razie w końcu coś innego. Nie kryminał i nie serial prawno-lekarsko-obyczajowy;)
              • matt_banco Re: Serialowa wiosna 2016;) 15.05.15, 21:05
                Bardzo pozytywna wiadomosc. W sumie to chyba jedynie panowie odpowiedzialni za rezyserie troche mnie martwia, wole Kwiecinskiego jako producenta. No ale skoro z Rosa zmajstrowali CH, to gorzej nie bedzie (moglo trafic w lapki panow na "D").
                • faszyna Re: Serialowa wiosna 2016;) 15.05.15, 21:55
                  No, ale Kwieciński to też "Statyści" i "Jutro idziemy do kina". Nie widze powodu, by miał nie dać rady nowemu serialowi. Choc przypuszczam, że rezyserowac będzie w ograniczonym zakresie, jak np. w H52 (wg filmpolski tylko pierwszy odcinek).
                  Pomysł serialu ciekawy, obsada też niezła. A ja jak zwykle skupiłam się na szukaniu (bezskutecznym) Filipa B. w filmiku z konferencji (?). Filip B. jak królik z kapelusza, wyskoczy dopiero w godzinie ZERO? ;))

                  • glafira Re: Serialowa wiosna 2016;) 16.05.15, 14:48
                    Skoro o FB mowa i w nawiązaniu do naszych poprzednich dyskusji, to w zasadzie Filip znowu dostał rolę 'po warunkach';)
                    Akurat nazwisko Żabczyńskiego jest mi bardzo znane i nie tylko dlatego, że nagminnie, jak tylko mam czas, oglądam w niedzielne popołudnia na tvp Historia stare, przedwojenne filmy, chociaż dla współczesnego widza przyzwyczajonego do telewizji cyfrowej, jakość obrazu i dźwięku w takich filmach może przyprawić o palpitacje;)
                    Całkiem niedawno, razem z mamą porządkowałyśmy rzeczy po babci i znalazłyśmy bardzo stary zeszyt z powklejanymi wycinkami i artykułami z bardzo starych gazet dotyczącymi kina i aktorów.
                    Dużo zdjęć Grety Garbo, Giny Lollobrigidy, Gerarda Philipa, Jeana Marais, Clarka Gable, ale chyba najwięcej właśnie Aleksandra Żabczyńskiego. Nie wiem z jakiego okresu pochodzą te wycinki, nie ma dat ani żadnego dopisku, być może aktor już wtedy nie żył, ale najwidoczniej to był ulubieniec babci, bo te parę zdjęć i artykułów o nim ładnie otoczono czerwoną ramką.
                    No to z rozpędu kilka cytatów z tych wycinków:
                    "Był pierwszym amantem polskiego kina. To od niego zaczęła się moda na wdzięcznych, nonszalanckich, pełnych uroku, czaru i sposobie bycia zdobywcy serc niewieścich"
                    "Panienki zakochiwały się w nim na zabój"
                    "Czarował nie tylko namiętnym głosem, ale i arystokratyczną sylwetką"
                    "Pensjonarki wystawały pod oknami teatrów, w których grywał"
                    "Miał czarujące spojrzenie i zagadkowy, uwodzący uśmiech"
                    Był doskonały w swojej aparycji, piękny, szczupły, wysoki, nienagannie ubrany"

                    Wow... Czy FB sprosta tym wymaganiom, trudno powiedzieć, ale skoro to właśnie jego wybrano do tej roli, to chyba coś jest na rzeczy:)))
                    • matt_banco Re: Serialowa wiosna 2016;) 16.05.15, 16:41
                      ;-)) Co tam Bobek, ale ten zeszyt jest fascynujacy. Nie dosc, ze jakos tam pokazuje ciaglosc rodzinnej tradycji (w zakresie zauroczenia filmem i pobocznosciami), to jeszcze daje radosc odkopywania przeszlosci.
                      • glafira Re: Serialowa wiosna 2016;) 16.05.15, 17:29
                        matt_banco napisał:

                        to jeszcze daje radosc odkopywania przeszlosci.

                        Nawet nie wiesz, jak bardzo. Znalazłyśmy też książkę o Gerardzie Philipe Kazimierza Dębnickiego wydaną w 1958r., czyli w czasach, kiedy nie było internetu, celebrytów i Pudelka:)
                        Pochłonęłam ją jednym tchem podczas jednego wieczoru. Inny świat.
                        A co do zeszytu, to jest tam tyle fascynujących zdjęć, artykułów i wpisów, że przeglądam go prawie codziennie i nie mogę się nasycić. Dużo co prawda wydarzeń z kina radzieckiego, no cóż, takie to były czasy. Ale kto słyszał o takich aktorkach jak L. Smirnowa, M. Ładymina, Makarowa, Sokołowa czy L. Orłowa. Albo o aktorach: Ruzniecow, Wierbicki, Borysow. Ja szczerze mówiąc niewiele. No właśnie.
                        To jeszcze mały cytat z naszego rodzimego podwórka:
                        " W naszym filmie na ogół rzadko zjawia się dziecko jako aktor., grający nieco większą rolę. Przed dwoma laty oglądaliśmy jednak tego sympatycznego chłopca w "Opowieści atlantyckiej". Dobrze się spisał, prawda? Nazywa się on Damian Damięcki. Czy za parę lat i jego urzeknie film?"
                        I zdjęcie kilkuletniego chłopczyka. Cudo. Doszukałam w necie, że to film z 1954r., czyli wycinek z gazety wydanej w 1956r.... A to tylko ułamek tego, co się tam w tym zeszycie znajduje. Prawdziwe filmowe wykopalisko:)))
                        • glafira Serialowa wiosna 2016 cd;) 24.05.15, 16:26
                          News dnia?:)
                          Podobno Polsat przymierza się się do zakupu licencji do formatu "Ecomody". Dla nie wtajemniczonych. Ecomoda to dalsze losy bohaterów oryginalnej, czyli kolumbijskiej Brzyduli.
                          Oryginalna kontynuacja Brzyduli miała 26 odcinków, nasza też ma mieć 26, czyli dwa sezony po 13 odcinków każdy i ma powstać w miejsce Przyjaciółek...
                          Pierwszy sezon planowany jest na wiosnę 2016, drugi jesienią.
                          Niestety, nie mogę na razie podać źródła informacji, bo nie wyczytałam tego w necie ani w żadnej gazecie, tylko usłyszałam od osoby, która na co dzień zajmuje się pomocą przy produkcji musicali w teatrach muzycznych, a dorabia sobie w wyszukiwaniu bzdur i bawieniu się w paparazzi w brukowcach ("no cóż, taki mamy klimat" w obecnych czasach);)))
                          W każdym razie to wiadomość niepotwierdzona, ale w sumie być może prawdopodobna, bo skoro Polsat podkupił od TVN-u TzG to i prawa do kontynuacji Brzyduli też może przejąć. A mnie już chyba nic nie jest w stanie zadziwić, zwłaszcza obserwując od jakiegoś czasu słabość Pani Terentiew do aktorów grających wcześniej główne role w tvn-owskiej Brzyduli:)

                          A jeszcze nawiązując do wspomnianego powyżej serialu o Bodo, to zerkałam sobie przed chwilą na Historii na przedwojenny film "Skłamałam" z Eugeniuszem Bodo właśnie i przy okazji tak zastanawiam się, dlaczego ja tak kocham te stare filmy. Czarno-biały obraz, fatalny dźwięk, teatralna gra aktorska, sztuczny i wybujały makijaż, a jednak... Może dlatego, że dzieci w tych filmach pięknie dygają i mówią dzień dobry proszę pani, a nie spoko, siema i nara, stara:)
                          • glafira "Powróćmy jak za dawnych lat..." 21.06.15, 14:47
                            "... w zaczarowany seriali świat";)
                            No, no. "Północ - Południe", "Ptaki ciernistych krzewów", "Korzenie"...
                            Jeśli tak ma wyglądać przerwa wakacyjna, to ja się nawet cieszę. To znaczy, nie będę aż tak bardzo tęsknić za współczesnymi produkcjami serialowymi, które niewątpliwie objawią nam się w nowej odsłonie w sezonie jesiennym Anno Domini 2015:)))
                            • latarnik88 Re: "Powróćmy jak za dawnych lat..." 24.06.15, 09:40
                              Na TVPKultura pokazywali serial sprzed 25 lat Modrzejewska .7 odcinków sobota i niedziela o 7.25 rano.Oglądałam kiedyś i teraz , z dużą ciekawością .Janda i inni znakomici aktorzy , dawne czasy , inne życie.
                              Dobrze zrobiony serial , powolna akcja , długie odcinki .Podobało mi się , przyjemny początek dnia , przy śniadanku i kawie .
    • matt_banco Horner ... 23.06.15, 16:55
      Zwykle nie pisuje tego typu postów, uznając że wystarczy chwila osobistej zadumy. Nie mogę nawet napisać, że byłem wielkim fanem twórczości pana Jamesa, bo w mojej dość pokaźnej kolekcji płyt z muzyką filmową mam raptem 4-5 pozycji z jego muzyką. Ale ostatnio dziwnie zaprzątał mi głowę. Moze dlatego, ze spodobala mi sie muzyka do "Niesamowitego Spider-Mana", co go ostatnio obejrzalem ... z zaciekawieniem (co dziwne, bo zaden superhero jakos nie moze do mnie trafic ze swoim przeslaniem). Gdzies tam jeszcze 2-3 dni temu na RMF Classic bym konkurs o muzyce Hornera i zastanawiac sie nad odpowiedzia zlapalem sie na tym, ze potrafie bez problemu wymienic jakies 10-12 filmow do ktorych zrobil muzyke (wystarczy wiedziec z kim zwykle wspolpracowal), ale faktycznie znam jedynie wspomniane 4 czy 5 score'ow. I nawet zastanawialem sie ile Horner ma lat ... z szacunkow wyszlo mi ze okolo 60. A dzis dowiedzialem sie, ze 62. I tylko 62. Wielka szkoda.
      • glafira Serialowo na urlopie...:) 14.07.15, 09:13
        Właśnie jestem w domu i zamiast szykować się do wyjazdu siedzę i oglądam na tvp Kultura serial dokumentalny "Ameryka w prime time'ie" o fenomenie amerykańskich seriali. Wydaje mi się, że już kiedyś Matt wspominał o tym czteroodcinkowym dokumencie. Nie powiem, ciekawy. W przystępny sposób można się dowiedzieć, jak seriale wpływają na nasze, czyli widzów, życie i jaki mają wpływ na rozwój kinematografii w ogóle.
        I cały czas się zastanawiam, jak by wyglądał taki nasz rodzimy dokument o serialach, zwłaszcza tych współczesnych:)
        • glafira Re: Serialowo na urlopie...:) 15.07.15, 10:52
          To jeszcze serialowo urlopowo. Taki njusik wpadł mi dzisiaj przypadkowo w oko:
          superseriale.se.pl/newsy/singielka-julia-kaminska-filip-bobek-i-paulina-chrusciel-w-nowym-serialu-tvn_643652.html
          Będziecie oglądać?:))
          • angazetka Re: Serialowo na urlopie...:) 15.07.15, 16:36
            Znowu taki sam serial, według tego samego schematu, z tymi samymi rozwiązaniami. Dlaczego w Polsce nie można nakręcić, nie wiem, naszego "Sherlocka", "Broadchurch", "Z pamiętnika położnej", "Mad men"... Czegoś innego.
            • matt_banco Re: Serialowo na urlopie...:) 15.07.15, 21:12
              Odpowiedz jest chyba dosc prosta. Bo taki serial nie da sie latwo "sprzedac", ze wzgledu na widownie. W zeszlym tygodniu poszedlem do czegos na ksztalt skupu plyt CD, z 10 plytami ... wiekszosc z nich przynajmniej dobra, w swietnym, wlasciwie fabrycznym stanie ... i co? I dostalem za nie 30 zl. Dlaczego? Bo takie plyty sie nie sprzedaja. Na moja uwage o ogolnej szmirze oferowanej w tym przybytku bardzo mily pan pracownik odpowiedziale, ze oczywiscie, ale tak musi byc, bo szmira sie sprzedaje 10 razy szybciej niz rzeczy nieszmirowate. Wiec pewnie ten mechanizm dziala wszedzie.
              • faszyna Re: Serialowo na urlopie...:) 16.07.15, 09:39
                Co do serialu z FB, why not? :)) Każdy serial z FB kupuję, ale przy okazji taka moja obserwacja. Gdy zapowiadają produkcję z FB, a ja mam problem ze znalezieniem w necie zdjęć Bobka na planie serialu czy filmu ( a plan jest często fotografowany), to jawny dowód, ze rola będzie mikro-mikro. Tak było przy Wkręconych, przy jednym z sezonów Przyjaciółek, przy XXL i teraz przy Bodo. Serial się kręci, FB ma grać Żabczyńskiego, czyli postać znaczącą w przedwojennym kinie, ale Bobka na razie nijak nie widać... Pytanie, czy rola będzie równie znikoma jak poprzednie, czy też, że aktor nie miał czasu na konferencję zapowiadającą serial, czy też że wystąpi dopiero w następnych miesiącach kręcenia? Jedyne, co wiadomo, to że nie wystąpi w kolejnej serii Przyjaciółek, wypadając z serialu równie logicznie jak kilku innych bohaterów serialu. ;)
                • angazetka Re: Serialowo na urlopie...:) 16.07.15, 13:19
                  Swoją drogą, to zabawne, bo pierwsze info o tym serialu miałam od przyjaciółki, pod której pracą jest jego plan zdjęciowy. Gdy się wczoraj dowiedziałyśmy o obsadzie, dziewczyna skomentowała: Bobka na planie nie widziałam.
              • angazetka Re: Serialowo na urlopie...:) 16.07.15, 13:17
                Sprzedać, sprzedać... W USA czy UK jakoś się da. Dlaczego nie u nas?
                • matt_banco Re: Serialowo na urlopie...:) 17.07.15, 13:58
                  Czyzby nas wysluchano ... kultura.gazeta.pl/kultura/1,127222,18362134,maciej-stuhr-kreci-z-rezyserem-bogow-serial-belfer-pisza.html#BoxKultImg
                  No przynajmniej nastawienie do roboty jest nietutejsze ;-)
    • matt_banco Wtorne zaleglosci ... 27.07.15, 10:56
      Obejrzalem w koncu dwie zalegle polskie produkcje fabularne. Obie wtorne, nie wiem ktora bardziej, ale jedna ogladalo mi sie calkiem dobrze, a druga momentami mocno meczyla. Coz to za filmy? Ano ta lepiej opowiadana to "Jeziorak", a ta druga to "Obywatel". Film Stuhra wydal mi sie niepotrzebny, ot wariacja na tematy opowiadane w podobny sposob wczesniej, zwykle lepiej. "Jeziorak" to juz nie wariacja, a raczej "utrzymanie w nurcie" wspolczesnego kina i telewizji ;-) Pewnie w sali kinowej troche tracil, ale w telewizorze zadzialal calkiem skutecznie. W obu filmach slychac muzyke, u Stuhra nie jest to niestety Korzeniowski (co slychac), w "Jezioraku" jest to p. Skubiszewski, czyli "nasz stamtąd, choc w zasadzie to z Australii" (co tez slychac). I jest to jeden z ciekawszych aspektow tego filmu, zmuszajacy do zainteresowania sie co innego zrobil ow kompozytor.
      • faszyna (Wtorne) polskie kino 27.07.15, 12:42
        Jezioraka niestety nie widziałam, a recenzje miał dobre, a Obywatel-cóż, mysle, że obce oko by pomogło scenariuszowi... Na pewno jest tam kilka kwestii wartych zapamiętania, ale żeby je zacytować, musiałabym raz jeszcze obejrzeć film.

        W mediach coraz więcej info o wrześniowym Festiwalu w Gdyni. Ma być 18 filmów w konkursie głównym. Nie wierzę, by każdy z nich był wspaniały i dlatego był sens powiększać listę konkursową. To jednak chyba raczej realizacja w praktyce pesymistycznych wizji, że mniej samodzielny dyrektor będzie się musiał liczyć z głosem środowiska. Żal mi Chacińskiego, który mi się wydawał właściwym człowiekiem na właściwym miejscu. Oglądałam ostatnio jednym okiem n-tą powtórką "Uwikłania" w tv i jeszcze bardziej rozumiem decyzję Dyrektora, by tego filmu nie dawać do głównego konkursu. No ale za to podpadł, jak pisano, prominentnemu reżyserowi...
        Co do tegorocznej Gdyni, czytam te listę i czytam, i mnie w ogóle nie korci, by cokolwiek z niej obejrzeć. Ja coraz bardziej stara czy polskie kino straciło swoją (przyciągającą) magię?
        No cóż, za rok czekam na Wołyń...
    • matt_banco Wes-tern, czyli Disco Polo 01.08.15, 23:00
      Obejrzalem sobie nastepny polski film ... Disco Polo. Troche mnie cholera wziela, bo nie cierpie konwencji pastiszu, pietrowych nawiazan i ogolnego chaosu. Od Wesa przez Tima po Jean-Pierre'a i jeszcze sie Michael i jego "chlopaki" zalapal. Niby zabawnie, takie "erudycyjne", ale po pewnym czasie w zasadzie juz tylko nuzylo. Nie mowie, ze oczekiwalem dokumentu na temat discopolo, ale jednak zaproponowan konwencja jakos nie "zagrala", przynajmniej u mnie. O ile od strony fabularno-wizualnej rozumiem zamysl, o tyle scielo mnie przy muzyce oryginalnej, czy tez ilustracyjnej ... no "oryginalnej" to za duzo powiedziane. Oskarowy Desplat w prawie pelnej krasie, praktycznie na granicy plagiatu i sporo poza nawiazaniem, czy konwencja. Poza tym paskudny "polski" dzwiek, ktorego nie uratowaly ani sluchawki ani proby korekcji.
      Momentami mialem wrazenie, ze ogladam jaka polska produkcje offowa ... i nie jest to komplement ;-)
      • faszyna Re: Wes-tern i Powstanie. 03.08.15, 12:47
        E, chyba jesteś zbyt krytyczny... Każdy film powinien być oglądany "tu i teraz": czym innym jest sobotni wieczór w kinie, a czym innym seans na domowym sprzęcie. Mnie film rozbawil, kupiłam jego umowność. Taka kpina z Polaków początku lat postkomunistycznych. Jedyne, co mi nie zagrało, to dwójka bohaterów. Ani Kulig, której gra wydała mi się zbyt sztuczna nawet jak na taki pastisz, jak i Ogrodnik, który powinien być charyzmatyczny, a był ledwie poprawny. I do końca nie zobaczyłam w jego bohaterze niczego, co mogloby porwać jego fanów. No ale w zamian była cudowna podróż jachtem po pustyni i jacht w sadzawce. I choćby dla tej sceny warto było obejrzeć ten film.:)
        Ale co do filmów oczekiwanych, lecz rozczarowujących, obejrzałam w piątek dokument Komasy o Powstaniu, skompilowany z archiwalnych filmów. Filmy jak filmy, ale głowe dam, ze żaden zagraniczniak nie pojmie, kto z kim, gdzie i o co się tu bił. I do tego mega infantylna niby-rozmowa kamerzystów, wygłoszona w fatalny sposób. Jak za dawnych czasów, gdy głos był dorabiany w studio i nic nie brzmiało tak jak w naturze. Az się zdziwiłam po lekturze nazwisk tej dwójki aktorów, bo wygladąło to na totalnych amatorów.
        • baabeczka Re: Wes-tern i Powstanie. 03.08.15, 20:20
          Zgadzam sie co do niby rozmowy kamerzystow. Prymitywna? Bardzo mnie draznila, do tego stopnia,ze nie zwracalam uwagi na film:-(
          • glafira Przeniesione z "Downton Abbey":) 04.08.15, 16:32
            A to jest ciekawe: telewizje mają nas w d, niezależnie od właściciela stacji. DA oczywiście przegapiłam, bo myślałam, ze kolejnego sezonu nie będzie (dobre chociaż, że w sobotę przypadkiem trafiłam na drugi odcinek), a w miedzyczasie prywatna stacja zrobiła mi "przyjemność", przesuwając Prawo Agaty o godzine do przodu. Po prostu, skończyła się Brzydula, więc PA przesunęli, a na miejsce PA wsadzili inny serial. No ale ja mam czas na PA w czasie, gdy przygotowuje obiad, a po 17-ej już nie... Czy w tej zamianie jest jakaś logika? Czy wyłącznie brak szarych komórek daje znać o sobie?

            A ja właśnie skończyłam oglądać po raz... no właśnie który??? 1 odcinek Janosika. Po cyfrowej obróbce i w nowym ledowym telewizorze prezentował się naprawdę wspaniale. Serial wszech czasów po prostu:)))
            A poważniej. Ja myślę Faszyno, że nie ma co się przejmować zmianami programowymi. To taka nagminna telewizyjna ramówka, że był czas przywyknąć:). A siódemka celuje w tym wybitnie. Oglądałam kiedyś dosyć namiętnie jakąś poprzednią powtórkę Brzyduli i jak tylko dostosowałam swój prywatny czas do godziny nadawania, to ta stacja ją zmieniała. Raz były powtórki po jednym odcinku przykładowo o godz. 16.00, za chwilę po 2 odcinki od godz. 16.30, po jakimś czasie znowu 1 odcinek, ale o innej godzinie. W końcu przerzuciłam się na playera, bo nijak nie mogłam za nimi nadążyć. I nie był to wakacyjny luz, bo powtórki nie były w okresie letnim:)

            A co do Powstania, to ja się wyłamię. Podobało mi się. Oczywiście też zauważyłam tą niefortunną narrację, ale wzięłam to na karb jak przypuszczam ogromnej pracy przy powstawaniu tego filmu. Wyobraźcie sobie stworzenie filmu z urywków filmików kręconych w czasie Powstania. W czasie, gdzie nie było cyfrowych kamer, komórek, smartfonów i tym podobnych. Gdzie ludzie ryzykowali życiem, aby zrobić zdjęcie czy nakręcić film, gdzie wybuchały bomby, trwała nieustanna strzelanina i wychylenie się z aparatem w celu zrobienia dobrego ujęcia groziło śmiercią. Doceńmy to, a takie szczegóły jak niedopracowanie fabuły czy infantylne rozmowy są naprawdę nieistotne. Mi się podobało...

            • faszyna Re: Przeniesione z "Downton Abbey":) 04.08.15, 18:04
              glafira:
              "wychylenie się z aparatem w celu zrobienia dobrego ujęcia groziło śmiercią. Doceńmy to, a takie szczegóły jak niedopracowanie fabuły czy infantylne rozmowy są naprawdę nieistotne."

              No ale my nie mówimy o wojennych filmach, tu Twoje uwagi są oczywiście zasadne. My mówimy o filmie Komasy, na który składa się montaż wojennych sekwencji i ścieżka dźwiękowa. Która fajna jest, gdy odczytano słowa filmowanych osób, a do bani, gdy bracia gadają do siebie. Szczególnie, gdy młodszy do znudzenia mówi, ze jest głodny. Nie żebym nie wierzyła w to, że mógł być głodny, lecz raczej oczekiwałbym rozmów dotyczących samej pracy filmowców. No może mało precyzyjnie to tłumaczę, ale chodzi mi o cos w tym guście.
              • glafira Re: Przeniesione z "Downton Abbey":) 04.08.15, 22:16
                Wiem mniej więcej o co Ci chodzi:) Ale reżyserowi pewnie zależało na podkreśleniu dramatyzmu, na pokazaniu, że nawet w takich sytuacjach przyziemne sprawy jak pusty żołądek są nie mniej ważne, a nawet ważniejsze. Pewnie intencje były dobre, a wyszło jak wyszło. Ja w każdym razie w przypadku tego filmu jestem skłonna wybaczyć wszystkie niedoskonałości. Naprawdę podziwiam pracę filmowców i szanuję za sam pomysł stworzenia takiej produkcji.
                • glafira Usłyszane...:) 20.08.15, 14:47
                  Przeglądam internetowe zaległości i na konferencji (czy jak to się tam nazywa) tvn-u dotyczącej sezonu jesień - wiosna 2015/2016 Pan Filip Bobek w krótkim wywiadzie informuje nas, że serial Singielka ma mieć coś ponad 1800 odcinków...
                  A ktoś tu kiedyś marudził, że FB taki niedoceniany i tak mało go na ekranie:)
                  Według mojego (to znaczy ściśle humanistycznego umysłu), licząc 5 odcinków tygodniowo, odliczając przerwy zimowo-wiosenne i letnie, wychodzi mi około, lub nawet ponad, 10 lat emisji serialu!!!
                  I gdyby nawet wyżej wspomniany aktor miał przemazywać się po ekranie, chociaż chyba nie, bo to podobno główna rola, to i tak mam nadzieję, że SATYSFAKCJA GWARANTOWANA:)))

                  A na marginesie. TVN reklamując ten serial ciągle podpiera się Brzydulą, że ten sam duet, że JK i FB znów razem i tym podobne i ble, ble, to Filip w tymże wywiadzie wyraźnie wspomniał, iż na razie nie będą mieć wspólnych scen i nie spotkają się na ekranie. Może kiedyś, bo przy tej ilości odcinków wszystko może się zdarzyć. No, ale, właśnie ... reklama dźwignią handlu, a tvn marketingowców ma dobrych, to nie ulega wątpliwości:)
                  • faszyna Re: Usłyszane...:) 21.08.15, 12:07
                    Nie znalazłam tej wypowiedzi w necie, ale na stronie dotyczącej oryginału (Ciega a Citas) napisano, że serial liczy 140 odcinków. Co nie znaczy, że FB w 140 odcinkach będzie mniej strawny niż w 1800-set. ;))
                    • angazetka Re: Usłyszane...:) 21.08.15, 14:14
                      Swoją szosą, czy to nie trochę straszne, że nawet serial o singielce, o którą się stara dwóch panów, to musi być format?
                    • glafira Re: Usłyszane...:) 22.08.15, 12:58
                      faszyna napisała:

                      > Nie znalazłam tej wypowiedzi w necie,

                      Podaję link
                      jastrzabpost.pl/exclusive/filip-bobek-porzuca-aktorstwo-by-zostac-dziennikarzem_153714.html
                      chociaż coś nie działa. Nie wiem czy tylko u mnie (mam jakieś niezaktualizowane wtyczki) czy w ogóle. Może komuś uda się odtworzyć. W każdym razie wydaje mi się, że się nie przesłyszałam i Filip wyraźnie powiedział o ponad 1800 odcinków tego serialu:)
                      • glafira Re: Usłyszane...:) 22.08.15, 13:09
                        Sorry, to nie ten link, już podaję prawidłowy:
                        jastrzabpost.pl/exclusive/filip-bobek-i-julia-kaminska-jednak-nie-spotkaja-sie-na-planie-singielki-wideo_154695.html
                        FB powiedział wyraźnie: 1894 odcinki:)
    • matt_banco Miedzygwiezdnie ... 26.08.15, 16:13
      W te wakacje mialem ambitny plan "doogladania" filmow kinowych z ubieglych lat, szczegolnie tych oskarowych (w jakiejkolwiek kategorii). Z planow w zasadzie nic nie wyszlo, no chyba oprocz tego, ze mimo kategorycznej obietnicy, ze nie kupie zadnego filmu na DVD i tak kupilem jakies 15. W tym takze "Interstellar". Film, który najpierw znalem od strony muzyki i to dosc dobrze, a dopiero teraz zobaczylem jak ta muzyka zagrala z obrazem. Jak dla mnie to jeden z najlepszych (a moze i najlepszy) skladowych tego filmu. Az szkoda, ze Zimmer zderzyl sie w nominacjach z Desplatem, bo w innym roku moze to on bylby zwyciezca. Ale sam film delikatnie mowiac troche mnie rozczarowal. Nie mam pojecia jak wypada od strony wiarygodnosci naukowej, ale od strony filmowej jakos tak belkotliwe bylo ... a moze po prostu jestem juz za stary na wigibasy Nolana, ktore jak dla mnie sa zwykle troche za bardzo "nadmuchane". Filozofujace SF jakos nigdy do mnie nie trafialo. Zamiast dylematow egzystencjalnych czy etycznych jednak wole proste "jak nie my go, to on nas" realizowane przy pomocy dziania sie, a nie gadania (i to jeszcze dosc drewnianego).
      • matt_banco Re: Miedzygwiezdnie ... 02.09.15, 16:28
        Kontynuuje plan "oskarowy", a przy okazji wyklarowala sie dosc sympatyczna metoda oceny filmow. Z racji tego, ze filmy ogladam po nocach, to czesto na nich zasypiam i w naturalny sposob dziela sie one na "czesci". Takiego "Interstellara" zaliczylem w 3 podejsciach (no ale to wyjatkowo dlugi film), "Grawitacje" pokonalem w dwoch rzutach (ale tu mamy do czynienie z raczej krotkim filmem). "Szpieg" poddal sie po 3 nocach. Ale to co stalo sie wczoraj zadziwilo mnie calkowicie ... "Birdman" ... obejrzany za jednym podejsciem, zero checi spania. I faktycznie jakbym mial wskazac, ktory z nich byl najciekawszy, to dzielo Inarritu wygrywa. Matko, co za intensywnosc gry aktorskiej, zdjec i montazu i calej konstrukcji. Wydawalo sie, ze cuda jakie Lubezki wyczarowal w "Grawitacji" sa trudne do przebicia ... no to w "Birdmanie" mrugnal okiem i pokazal, ze mozna jeszcze inaczej. Dwa takie Oskary pod rzad, to ja rozumiem (no tak pamietam jeszcze o "Ludzkich dzieciach" i tym dziwacznym ujeciu dla ktorego ogladalem tamtem film). Dziwaczny film, ale z tych ktore daja pelnie widzowskiej satysfakcji.
        "Szpieg", dobre szpiegowskie kino, ale podczas ogladania przesladowala mnie jedna, troche dziwaczna, przypadlosc. Caly czas mialem wrazenie, ze aktorzy grajacy w nim przygladali sie sobie wzajemnie i jakby podziwiali aktorski talent partnera. Troche mi to przeszkadzalo w sledzeniu akcji i w sumie nie wiem czy az tak "mocna" obsada w jednym filmie to dobry pomysl ;-)
    • angazetka Re: "Serialowi" w "Karbali" 12.09.15, 12:24
      Obejrzałam "Karbalę" z doskonałą główną rolą Bartłomieja Topy. Naprawdę, facet jest niemożebnie dobry w tym filmie, rola trafiona w punkt. Przed seansem - zwiastuny dwóch kolejnych filmów z nim.
      I tak sobie myślałam na seansie, że kto by to przewidział, widząc Topę jako wioskowego głupka Zenka w "Złotopolskich"? ;)
      • matt_banco Re: "Serialowi" w "Karbali" 12.09.15, 14:21
        Ja, powiem nieskromnie, ja ... juz Zenek byl mistrzostwem, to dla niego ogladalem tamtem serial ;-) No zartuje troche, ale faktycznie bylem zachwycony tym, jak Topa "zrobil" Zenka. I pamietam tez potwierdzenie talentu w "Kuracji". No ale jednak panu Bartlomiejowi zajelo troche czasu dotarcie do swiadomosci widza, bo az zerknalem w czym gral na poczatku i wyszlo, ze troche sie w latach 90 nagral ... i wtedy popatrzylem na poczatek, a tam "Zaklad". Takie cos i ja o tym zapomnialem, ze tam Topa tez byl. Ech ... pamiec zawodna, mimo, ze ten film ogladalem zawsze jak tylko gdzies tam sie w telewizji przewinal.
        A tak z tamtych czasow ... wczoraj TVP Kultura zapodala "Psy" ... uznalem, ze kontrolnie sprawdze, jak sie "starzeja". No i tak sie zestarzaly, ze obejrzalem znow w calosci. 23 lata i ani grama rdzy.
        • faszyna Re: "Serialowi" w "Karbali" 12.09.15, 17:37
          A ja zapamiętałam Topę w roli zezowatego detektywa. Az musiałam poszukać tytułu, bo rolę mam w głowie, a tytuł nie. A to były "Agentki" z 2008.
          www.filmpolski.pl/fp/index.php?fotos=1622068_10&galeria=1522068
          Topa może wszystko w komedii. :)

          A z kolei Pazura, znany ostatnio głownie ze swoich występów kabaretowych, których zasadniczo nie trawię, jest wedle mnie świetny właśnie w dramacie. Był pijący policjant w Oficerach (w Trzecim był także Topa w super roli), a teraz facet na serio w Az pod sufit. I takie jego wcielenie właśnie lubię. :)

          • faszyna Gdynia ze smutnym finałem... 19.09.15, 18:07
            Na pewno ten Festiwal zapamiętany zostanie z uwagi na śmierć Reżysera. Smutny koniec tego święta.... :(

            W tym roku czasu i zapału wystarczyło mi na krótki wypad na Festiwal i trzy filmy. "Karbala", potwierdzam pozytywne opinie na forum, film mi się spodobał. I trzymam kciuki za nagrodę dla Topy. :)
            "Moje córki krowy" i "Panie Dulskie" - no jakoś rozeszły się gusty krytyków i moje. Oba filmy przyjęłam bez entuzjazmu. Przy Dulskich pomyślałam sobie, że nie wiem, po co ten film został zrobiony i dla jakich celów. Mamy XXI wiek i dulszczyzna w rozumieniu zamiatania domowych spraw obyczajowych pod dywan chyba nie ma już miejsca. W czasach, gdy każdy może z każdym i nikogo to nie oburza ani nie dziwi, cóż za skandal, ze panicz zaciążył pokojówkę? A cała reszta wymyślnej intrygi nie powala. Poza wszystkim innym, nie kupuję wyboru aktorów niezgodnie z wiekiem ich bohaterów. Kowalski w roli bratanka Figury? Tylko przy założeniu, że osoba urodzona w 1962 jest starsza niż ta urodzona w 1936-y. ;)) Natomiast zdecydowanie pochwalę, to Katarzynę Herman w roli siostrzenicy Dulskiej. Fajnie zagrała.
            Drugi chwalony film to MCK. Pochwalę Kuleszę, pochwalę Dorocińskiego w roli rodzinnego głąba. Ale nie pochwalę tematu. Bardzo dobrych filmów o chorowaniu i umieraniu rodziców było już kilka: 33 sceny, Lęk wysokości, Mój rower- w kazdym z nich przewija się wątek opieki dorosłych dzieci nad odchodzącymi rodzicami. Nie widzę tu nic odkrywczego, a cały film wydał mi się pęknięty na dwie niewspółgrające części: komediową z Muskałą i Dorocińskim i poważną z Kuleszą. Tak dalece mi się nie zgrywały te części, że gdy na jednej kanapie siedziały GM i AK, grające siostry, to albo patrzyłam na Kuleszę nie widząc Muskały, albo odwrotnie. To było zadziwiające, takie wgapianie tylko w jeden koniec ekranu. No ale to oczywiście mój kompletnie subiektywny punkt widzenia. Na pewno film obsypią nagrodami, już jedna jest, od dziennikarzy, a ja wyjdę na filmowego dyletanta. ;)))

            No i tyle z Gdyni. Tradycyjnie nie dodam, że TVP jak zwykle daje plamę jedynie retransmitując finałową Galę. Na pewno w prime-timie jest jakaś misyjność w rodzaju Komisarza Alexa i podobnych. ;))))
            • faszyna Re: Gdynia ze smutnym finałem... 19.09.15, 23:52
              Własnie skończyła się transmisja z gali, a ja znowu mam mieszane uczucia. Że Body wygrało, OK, należało się. Ale nagrody aktorskie? No nie wiem... Gajos to jest jak wzorzec z Sevres, a taki wzorzec, wiadomo, nie ma konkurentów. Więc może Gajos powinien trafić do stosownej gabloty jako wzorzec dla jurorów? ;) Jest bowiem cos niesprawiedliwego, gdy taki super-aktor czy super-aktorka ciągle otrzymują nagrody, a inni/inne nie. Z obejrzanych występów spodobał mi się Topa, a z aktorek dobrze pisano o Zajączkowskiej. Z drugoplanowych może Królikowski za Karbalę? I Ostaszewska za Body? Pewnie dobrych w drugim planie znalazłoby się jeszcze kilku...
              A sama Gala, oczyszczona ze wszystkich zabawnych kąsków (nie wątpię, że takie były w planie) wydała mi się dorocznym zebraniem księgowych, wyliczających kolejne pozycje w bilansie. Pozycja jeden odhaczona, pozycja dwa odhaczona, pozycja trzy odhaczona etc etc.... Wszystko razem bez magii kina. No ale o jakiej magii mowa w tym roku, w którym bohaterowie filmów nie wychodzili ze szpitala, a trup padał gęsto... Jako widz zmęczony życiem i sejmową perspektywą na kolejne 4 lata proszę za reżyserem Majewskim: więcej słonecznej strony ulicy! Nie tylko w Magdzie M., ale i w polskim kinie.
              • angazetka Re: Gdynia ze smutnym finałem... 20.09.15, 16:27
                Dla mnie te nagrody są takie... nudne. Najbanalniejsze. Body doceniono w świecie,, więc dajmy mu główną nagrodę. Poza tym Gajos, Pszoniak, Majewski... I sporo nagród dla Intruza, którego "polskość" jest jakby... umowna. Dziwne to rozdanie.

                No i tragiczna śmierć Wrony, którego (po znakomitych zagranicznych recenzjach Demona) właśnie zaczęłam dla siebie odkrywać... Smutno.
                • faszyna Re: Gdynia ze smutnym finałem... 20.09.15, 17:59
                  Chyba trafiłaś w sedno. Nudne nagrody. Tez mam takie wrażenie. Ale mam tez wrażenie, że pomimo górnolotnych wypowiedzi, jakie ostatnio słyszałam w mediach, tegoroczne filmy nie były wybitne. No i te tematy... W Paniach Dulskich bohaterka grana przez Ostaszewską, rezyserka z zawodu, mówi o kręceniu filmów z własnego zycia. I to odnosi się do tegorocznych filmów. Albo własne życie (jak Moje córki krowy) albo cudze (oba filmy o umieraniu na raka). Albo historie znane z gazet, jak ta opowiedziana w filmie Obce niebo. Przyznam, ze miałam problem z wyborem filmów do obejrzenia. Nie dość, ze miałam ograniczony wybór w czasie, to na dodatek mało co mnie pociągało. Więc mój wybór był wypadkową przypadku i chęci obejrzenia czegokolwiek.
                  A tak w ogóle, to mysle, ze zmiana dyrektora artystycznego nie wychodzi Festiwalowi na dobre. MCh to był facet robiący wrażenie osoby zdecydowanej, z własnymi poglądami i niezależnej. A obecny dyrektor wręcz przeciwnie. Rozumiem, czemu służyło ograniczenie liczby filmów do 12, a nie rozumiem, po co ponowne wydłużenie listy i rezygnacja z sekcji "Panorama". Trafiały tam ciekawe filmy, choć niekoniecznie do nagradzania. A teraz było 18 filmów, w tym tak zjechana wcześniej przez krytyków "Hiszpanka". No chyba, ze ten film włączono do selekcji wyłącznie po to, by nagrodzić za kostiumy i scenografię....
                  I jeszcze odnośnie nagród aktorskich. Oglądając Galę, poczułam się jak na kortach Wimbledonu. Jak zawsze wygrała Serena Wiliams. ;))
                  • faszyna Re: Gdynia ze smutnym finałem... 20.09.15, 18:05
                    Jako PS do mojego wpisu tekst na portalu trójmiasto:
                    festiwal-filmow.trojmiasto.pl/Redaktorzy-Trojmiasto-pl-podsumowali-tegoroczny-Festiwal-Filmowy-n94541.html
                    Podpisuję się pod znaczną częscią opinii.
                    • glafira Wrześniowo... 27.09.15, 13:00
                      Ciężki miałam wrzesień w tym roku (a październik zapowiada się niewiele lepiej:), dlatego tym razem gdzieś bokiem ominął mnie tegoroczny festiwal w Gdyni. Prawdę mówiąc, nawet nie wiem dokładnie, jakie filmy brały udział w konkursie. Ale od czego jest to forum i forumowicze. Dzięki Faszyno:))
                      Oczywiście o smutnym finale wiem, bo trudno było o tym nie usłyszeć.

                      Co do serialowej jesieni anno domini 2015, to dopiero nadrabiam zaległości, dlatego na razie podsumuję się w tym śmieciowym wątku, na szczegóły przyjdzie czas później:)
                      Prokurator to typowy przykład filmowej adaptacji książki, gdzie zawsze, zawsze ekranizacja jest gorsza od słowa pisanego. Jest potencjał, jest gotowy, dobry scenariusz, są świetni aktorzy, a rezultat miałki. A jeśli nawet zdarzają się wyjątki, to tylko stanowią regułę. Oglądam i oglądać będę, ale denerwują mnie dialogi. Sztuczne, wydumane i to silenie się na dowcip. Coś wybitnie nie zagrało. Tak w zasadzie to przy serialu trzyma mnie Zieliński. Ciekawy i intrygujący aktor, chociaż ciągle i w każdej roli taki niewyspany:))
                      Skazane. Najlepszy serial tego sezonu. Tu podzielam zdanie wszystkich wypowiadających się w odpowiednim, przypisanym do tego serialu wątku, ale czy Polsat rządzi tej jesieni? Mam pewne wątpliwości. Przyjaciółki są jakie były. Zerkam, ale bez specjalnego oczekiwania na ciąg dalszy. Natomiast bardzo polubiłam Dziewczyny ze Lwowa. Fajny, przyjemny serialik. Trochę w stylu Rancza. I to, co w nim najważniejsze i najfajniejsze, to nowe, nieograne twarze. Do oglądania. Zdecydowanie. Nie widziałam pierwszego odcinka, sugerując się tytułem i w przekonaniu, że to kolejny paraidiotyzm w stylu Rolnika, ale po drugim odcinku jestem jak najbardziej za:)
                      Z nowości to chyba tyle. Właśnie teraz na tvn leci powtórka czegoś tam z Pazurą, ale to propozycja raczej nie dla mnie. Jeszcze na dwójce w piątkowy wieczór natknęłam się na coś z Agnieszką Sienkiewicz, ale jakieś króciutkie to było i bez polotu. Ale może warto się w to zagłębić, może to nie takie złe. Zobaczymy.
                      Ze staroci, oprócz Przyjaciółek, zostaje jeszcze tylko Na dobre i na złe, ale czasy, kiedy śledziłam każdy odcinek, dawno minęły. Ot, przypomnę sobie, to obejrzę, zapomnę, wielkiej straty chyba nie ma:))

              • glafira Re: Gdynia ze smutnym finałem... 27.09.15, 22:54
                faszyna napisała:

                Jako widz zmęczony życiem i sejmową perspektywą na kolejne 4 l
                > ata proszę za reżyserem Majewskim: więcej słonecznej strony ulicy!

                Był. Mały promyczek:) Zasłużona nagroda za całokształt dla Tadeusza Chmielewskiego. A co do innych nagród, to już od wielu lat jedyne wartościowe filmy jakie nam wychodzą to te z wojną, rakiem, wojenno-powojennym pokłosiem czy gęsto ścielącym się trupem w tle (z małymi wyjątkami). Dlatego wielkie brawa dla Pana Chmielewskiego za cudowne komedie rozweselające wciąż i nieustająco to nasze ponure życie:))

                A teraz czekamy (znowu) na Oskara, bo decyzja co do filmu startującego w przyszłorocznych Oskarach chyba już zapadła. Może i tym razem się uda...
                • faszyna Re: Gdynia ze smutnym finałem... 28.09.15, 10:40
                  A bo my, naród, lubimy się grzebać w naszych klęskach i traumach. To nas kręci, to nas podnieca. ;) Więc o komedie w festiwalowym wyborze trudno.
                  A co do szans na Oskara, wybitnie nie mam przekonania. Filmu nie widziałam, ale lektura okołofestiwalowych mediów nie nastraja pozytywnie. Że to piękna wydmuszka, takie mniej więcej określenie gdzieś czytałam. Czasem mam wrażenie, że nienegatywny odbiór naszych filmów zagranicą od razu opatrywany bywa w kraju określeniem: entuzjastyczny, a o filmie, że jest prawie pewnym kandydatem do nagrody. Niestety, to jest dokładnie tak jak z zapowiedzią pewnego zwycięstwa Radwańskiej w finale Wimbledonu. ;)) Więc dopóki filmu nie obejrzę, nie obstawię, ze się znajdzie na krótkiej liście, że o końcowej wygranej już nie wspomnę.
                  Natomiast zdziwiła mnie informacja, że producenci Body/Ciało wycofali ten film z rywalizacji o polską nominację. Wcześniej, przed festiwalem, gdzies czytałam o "drodze Body do Oskara": czy tytuł notki wzięty z sufitu, czy tez nowe wiatry zawiały w polskim filmowym światku?
                  Na koniec, obejrzałam dyskusję o Festiwalu w Hali odlotów na Kulturze, przeczytałam tez recenzję Pietrasika w Polityce. I mam takie wrażenie, że obie nie odniosły się do sedna sprawy, czyli czy filmy były dobre czy złe, tylko pogłaskały twórców po główkach, że tacy dzielni i jakies filmy wymejkowali. A ja jako prosty widz/czytelnik wolałabym zamiast rozważań o wyższości świąt.. etc etc proste słowa: tak bo tak, nie bo nie. No ale takiej prostoty to ja mogę szukać w filmach Chmielewskiego. :))
                  • altyst9 Re: Gdynia ze smutnym finałem... 30.11.15, 11:12
                    Chyba najbardziej jestem ciekawa jak wygląda gra serialowego Ryśka z Klanu na deskach teatru. Podobno zmienił wizerunek.
                    • angazetka Re: Gdynia ze smutnym finałem... 30.11.15, 13:18
                      ... i to właśnie nazywamy grą aktorską.
                      • faszyna Apel o Tytuł! 30.11.15, 15:34
                        "Chyba najbardziej jestem ciekawa jak wygląda gra serialowego Ryśka z Klanu na deskach teatru. Podobno zmienił wizerunek"

                        Ja bardzo proszę, by wpisy opatrywać właściwymi tytułami! Rozumiem, że pytanie o Ryśka może mieć dla kogoś kluczowego znaczenie, ale bez przegięcia! Tytułowy "smutny finał" Gdyni zdarzył się naprawdę. To nie był serial ani spektakl teatralny...

                        A pytanie o Ryska, to chyba raczej do wątku o Klanie?
                        • glafira "Moje córki krowy" 10.01.16, 14:05
                          Oglądałam dzisiaj kulisy powstawania filmu. Zapowiedzi zachęcają do pójścia do kina, ale na tym polega reklama, nie zawsze, a raczej rzadko adekwatna do tego, co oglądamy w całości na ekranie. Ale ja nie o tym. Patrząc na obsadę aktorską (Kulesza, Muskała, Dziędziel, Simlat, Dorociński) od razu pomyślałam, że skoro nie wojna, to pewnie umieranie z rakiem lub czymś podobnym. I chyba się nie pomyliłam:)
                          Już tu kiedyś poruszaliśmy ten temat. Dobry, współczesny film z dobrą obsadą to muszą być relacje rodzinne podczas choroby kogoś bliskiego. Nie ma innej opcji. Aż chciałoby się zacytować: "Ale to już było...". Było w "Moim rowerze", było w "33 scenach z życia" i jeszcze paru innych. Temat dobry i niestety na czasie, ale czy na tyle dobry, aby wciąż wałkować go w filmach? Według twórców, pewnie tak, na pewno chwytliwy, ale ja osobiście chyba nie mam już ochoty oglądać kolejnej tragikomedii z chorobą w tle. Naprawdę, naprawdę marzy mi się dobra komedia z dobrą obsadą, ale wygląda na to, że muszę zadowolić się tylko powtórkami. Właśnie ostatnio telewizja rozpieszcza nas powtórkami trylogii z Kargulem i Pawlakiem, a ja oglądam, oglądam za każdym razem i nigdy nie mam dość mimo tego, że znam te filmy na pamięć. Wyśmienite komedie, które bawią wyśmienitymi dialogami. I odwagą. Bo przemycenie niektórych powiedzonek w czasach tamtejszej cenzury wymagało pewnej odwagi i charyzmy:)
    • matt_banco Pitbull - nowe porzadki 27.01.16, 14:12
      Tak, poszedlem do kina, jak to zwykle mam w zwyczaju na poczatku roku ;-) Na nowy film Vegi. No i co tu napisac. Oczekiwania byly wielkie, atmosfera wokol filmu tez dosc goraca, a ja seansie jakby nie do konca zadowolony. Przypadlosci Vegowe wciaz daja znac o sobie. Biegunka pomyslow naprawde nie sluzy opowiadaniu historii. Zaczynam zastanawiac sie, czy pan Patryk jest w stanie zajmujaco opowiedziec prosta historie, tak po prostu, bez tysiaca dygresji, mrugniec okiem i stylizacji. No wiem, ze to zapewne pochodna tego, ze material byl przygotowywany pod serial i w montazowni okazalo sie, ze 2 godziny to za malo. Moze to jest glowny problem, ze film kinowy powinien opowiadac pewna zamknieta historie, a serial jakos tam swoje. A tak mamy mnostwo scen (fajnych, niezaprzeczalnie), jakichs dziwnych watkow (jak watek Kury, granej przez A. Dygant) i troche "wcisnietych" (jak Igor i jego 30 sekund na ekranie, czy nawet zupelnie niepotrzebny wedlug mnie watek Barszczyka). Problem w tym, ze calosciowo nie trzyma to tempa. Zaczyna sie swietnie (szczegonie, ze bylem w kinie gdzie nie bylo reklam przed seansem), szybko i konkretnie (sceny istotne dla calosci). I do polowy idzie dobrze, po polowie siada. Nie mowiac o tym, ze w sumie nie wiadomo co ma niby byc kulminacja. Tak, w drugiej polowie zaczynalem sie nudzic.
      Co bylo dobre? No jak zwykle realizacja (oprocz dzwieku, ktory w kinie siadl po 5 minutach i odzyl po nastepnych 30). Sprawnie z tempem nakrecone sceny akcji. Ciekawa obsada. Stramowski dal rade, choc w pierwszych zwiastunach jakos nie do konca mi sie podobal. Przeurocza Ostaszewska. No i swirowaty Czeczot. Aktorsko swietny, ale tu sie pojawia pewien problem. Akurat ta postac jest troche z innego filmu, podobnie z jak ta kreowana przez A. Dygant. Jakby do filmu w miare realnego dolano troche przestylizowanych klimatow z filmow Tarantino, Coenow czy Refna (swoja droga nie dalem rady obejrzec "Tylko Bog wybacza"). Wedlug mnie takie klimaty zaszkodzily nowemu Pitbullowi. Mialy chyba robic mroczny klimat, a odpadly od reszty. Jakby po drugiej strony film doprawiono humorem. Hmmm ... jednak troche na sile. Tam gdzie dzwiga to aktor jest w miare ok, ale tam gdzie mierza sie z tym nieprofesjonalni aktorzy ... wypada gorzej (nie tyle ze mniej smiesznie, ale wydzwiek tego smiechu nie jest do konca taki jaki powinien byc).
      Wiec ... gdyby ten film nie mial kontekstu poprzednika to pewnie uznalbym ze jest w miare przyzwoity, choc nie do konca w moim klimacie. Ale ten kontekst jest i nowy film, troche do tego kontekstu nie pasuje. Ten film nie jest "pitbullowaty" w stylu, tak jak powinien byc. A moze po prostu jestem juz za stary na ogladanie "zabaw w kino" i wole troche bardziej konwencjonalne podejscie do tematu.
      A sprawach technicznych trudno mowic. Nie wiem czy dzwiek to wina zgrania, czy awarii w kinie. Rowniez obraz nie byl idealny (slaby kontrast i taka sobie ostrosc).
      • faszyna Po Pitbullu Excentrycy 30.01.16, 18:12
        Dzięki za recenzję. :) Mam zamiar obejrzeć, więc już będę wiedziała, czego się spodziewać.
        Ja za to byłam na Ekscentrykach. Taki chwalony film, ale ja przychylam się raczej do głosu jednej z uczestniczek dyskusji w Tygodniku Kulturalnym, ze brak tu scenariusza. Cos w tym jest. Jak się nie jest fanem swingu, to każdy utwór brzmi tak samo. Ladnie spiewane kawałki, ale w pewnym momencie zadałam sobie pytanie, po co oni tyle spiewają.
        Z aktorów, bardzo mi się podobała Rybicka. I bardzo dobrze, że podmieniła chorą Kulig (o ile noga w gipsie to choroba ;)). Mysle, że Kulig nie byłaby taka dobra.
        Co do Stuhra (młodego, rzecz jasna), no jakoś mi nie pasuje. Nie widze w nim autentyzmu, tak jakby prezentowana mina była tylko naklejką na skorupie jego prawdziwego wnętrza. Jedyna poważna rola, która mi się spodobała, to konfident w Obławie. Tam do mnie przemawiał, ale w Pokłosiu już nie. I w "E" tez nie.

    • matt_banco Kinga ... Kinga ... Kinga!!! 15.03.16, 22:25
      Wlasnie padlem ze smiechu .. Kinga P. w reklamie. Z Kotem. Tomaszem Kotem. Ta seria reklam generalnie jest fajna, ale epizod z Kinga jest mistrzowski. No ja wiem, ze za chwile wejdzie musical z nia i ze to taka przygrywka, ale ... urocze. Jak i kask na jej glowie.
      Musze sobie nagrac.
    • the_accidental Re: "Serialowi" w kinie 08.08.16, 13:02
      Obejrzałyśmy z przyjaciółką "7 rzeczy, których nie wiecie o facetach". Reklamowane jako komedia romantyczna, bardzo duża i teoretycznie dobra obsada. Niestety, zero świeżości, wciąż te same oklepane wątki, żadnych nowych dowcipów. "Serialowi" powtarzają do znudzenia swoje serialowe emploi. Podobał mi się tylko Lichota, któremu partneruje tu m. in. Wiki z Ndinz. Domagała odgrywa wiernie swoją postać z O mnie się nie martw, Głowacki, Zakościelny, Hamkało, Kluźniak - sympatycznie, ale w kółko to samo i tak samo. Roznerski moim zdaniem gorzej niż w Mjm. Kilkoro aktorów jest na ekranie dosłownie przez 5 sekund - Arciuch, Schejbal, Stelmaszyk, Perchuć, Rogacewicz. Siedem banalnych historii (głównie znów chodzi o nie całkiem dojrzałych trzydziestolatków i ich rozterki życiowe) przeplata się ze sobą - znowu! - od klasyka gatunku, czyli To właśnie miłość nikomu jeszcze nie udało się zrobić tego lepiej. Jest comeback podstarzałego muzyka - choć Zamachowski jest bardzo dobry, Billa Nighy nikt nie przebije przecież - jest nawet chłopczyk, którego przedszkolna "narzeczona" wyjeżdża z rodzicami za granicę (tu zgrzytam zębami, bo gra go Wojtuś z Mjm)... Strata czasu, usprawiedliwiam się tylko tym, że jeszcze lato i urlop...
      • faszyna Re: "Serialowi" w kinie 08.08.16, 13:55
        Urlop i lato? No to skocz na "Zjednoczone stany miłości". Film ci się spodoba albo nie, ale myślenie o filmie przez kolejne dni gwarantowane. :) Osobiście nie mogę się zdecydować, czy męskie i damskie przyrodzenia w dużej liczbie mnie zniesmaczyły czy nie, czy rozumiem dylematy bohaterek czy nie, oraz czemu obrazek końcowych lat komuny mną nie wstrząsnął tak jak okoliczne towarzystwo. Jedno, co wiem bez rozterek, to że montaż jest z tych bardzo nielubianych: preferuję łagodne przejścia a nie odrąbywanie siekierą.
        To jest artyzm w sam raz na lato, gdy w narodzie występuje naturalna chęć do rozbieranki. ;)) Niestety, nie ma co oczekiwać erotyzmu na miare czołowych osiągnięć Hollywoodu, bo to jest raczej nasz swojski seks i erotyzm, działający lepiej niż wiadro bromu. ;))
        • faszyna Re: "Serialowi" w kinie 08.08.16, 16:59
          Errat: nie miało być: " obrazek końcowych lat komuny mną nie wstrząsnął tak jak okoliczne towarzystwo" lecz "okolicznym towarzystwem", bo znajomi bardzo negatywnie odebrali realia tamtych lat, które przecież znają z autopsji, ale tu ich wstrząsnęły.
          • the_accidental Re: "Serialowi" w kinie 09.08.16, 10:50
            Obejrzałabym, chociaż trochę się boję, bo poczytałam komentarze na filmwebie... Na razie nie grają nigdzie koło mnie. Natomiast wczoraj widziałam "Niewinne" i zrobiły na mnie duże wrażenie. Film nie pasuje raczej do tematu Serialowi, choć jest tam kilka aktorek, którym można by dać tę etykietkę - K. Dąbrowska (Wiki), J. Kulig., Anna Próchniak, która pojawiła się w "Bodo", choć tam mnie nie powaliła na kolana. Tak czy inaczej, patrzyłam na francuską aktorkę, grającą lekarkę Czerwonego Krzyża i myślałam tak sobie, czy któraś z naszych w podobnym wieku udźwignęłaby tę rolę, stworzyła taką dojrzałą, przejmującą kreację - Hamkało? Więdłocha? Żmuda- T.? W życiu.
            • glafira Miasto 44... i na uboczu serialowo:) 02.10.16, 15:41
              Wybierałam się na ten film do kina, wybierałam i w końcu nie dotarłam. Opinie znajomych, że to kicz, że nie ma w nim słowa prawdy, że to fikcja, która niewiele ma wspólnego z prawdziwym AK i prawdziwym powstaniem też mnie do tego nie zachęcały. Wczoraj postanowiłam jednak tak zorganizować sobie czas, aby obejrzeć ten film w całości, nie z doskoku, po to aby wyrobić sobie własne zdanie. I jestem cały czas pod wrażeniem. Pozytywnym. W sensie konstrukcji filmu, nie fabuły. Dawno nie widziałam polskiego filmu, który wzbudził we mnie takie emocje. I nawet jeśli wydarzenia w nim przedstawione to w większości fikcja, to świadomość faktu, że tak naprawdę było, że ta śmierć czająca się za każdym rogiem to była codzienność tamtych młodych ludzi w tamtych dwóch miesiącach powstania. Dla mnie to była prawda, ten wybuch czołgu, te zakrwawione ludzkie szczątki spadające w postaci deszczu na ocalałych ludzi...
              Piękny film pokazujący jakże inną rzeczywistość od naszych, tak często wydumanych problemów...I ta końcówka filmu. Paląca się Warszawa przekształcająca się nagle we współczesną, pięknie odbudowaną stolicę.
              Czytałam gdzieś kiedyś, że Komasa przygotowywał się do tego filmu 8 lat. Studiował historię powstania, przesiadywał w muzeum powstania i stworzył, jak dla mnie, coś naprawdę wartego obejrzenia. Szacunek.

              No to z innej beczki, skoro to forum serialowe:)
              Zaglądam tu od czasu do czasu i patrząc na 'aktywność' forum (cudzysłów), doszłam do wniosku, że moje wrażenia nie są tak do końca tylko moje:))
              Cieniutki mamy ten jesienny serialowy sezon 2016. Gdzie te czasy, kiedy komentowano tu nie tylko każdy nowy serial, ale i każdy odcinek nowego serialu i nowego sezonu starego serialu. Teraz też mamy kilka nowości, m.in. Na noże i i coś jeszcze? Ktoś podpowie?:)
              Ja osobiście zamieniłam wszystkie nowości na jedną (nową sezonowo) staroć, czyli Ranczo. Całą resztę sobie odpuściłam, łącznie z "Na dobre i na złe", serialem, który z przyzwyczajenia zawsze oglądałam, przynajmniej na początku jesiennego sezonu.
              Ja już nie mam o czym pisać, bo, jak widać z powyższego, prawie nic nie oglądam, ale nie ukrywam, że brakuje mi postów na przykład Faszyny, która zawsze, nieważne, dobrze czy źle, ale wypowiadała się na temat nowości i nowych odcinków staroci. A teraz cisza. Czy to brak może Bobka w nowym jesiennym sezonie ( ale chyba jeszcze leci ta Singielka), czy to już takie ogólne zniechęcenie polską serialową beznadzieją. Mnie to dopadło, więc Faszynę pewnie też. No dobra. To było retoryczne pytanie:)))

              • faszyna Re: Miasto 44... i na uboczu serialowo:) 02.10.16, 16:27
                "Ja już nie mam o czym pisać, bo, jak widać z powyższego, prawie nic nie oglądam, ale nie ukrywam, że brakuje mi postów na przykład Faszyny"
                A co faszyna jakaś gorsza, by miała oglądać to, co leci tej jesieni??? ;))))
                No właśnie, nie ma co oglądać. Noże i Komisje wysłałam do kąta, jedynie rzucam okiem na kolejne sezony Singielki, Przyjaciółek i Drugiej szansy. Mało rozwojowe te sezony, ale co tam... Za to latem wciągnęłam się w Cape Town, internetowy serial miernie chwalony przez recenzentów, ale mnie zafascynował aktor grający głównego bohatera. I akcent, z jakim mówił po angielsku. :)
                Teraz z kolei testuję nowy, też internetowy serialik komediowy "Para nie do pary" na tv player, który na explorerze się płasko wyswietla, a na google chrome panoramicznie. Ciekawe doświadczenie...
                No i oczywiście "Dwoje we troje" na ipli. Niby serial może robić za przekąskę przed daniem głównym. No ale jak już glafira pisze, danie główne utknęło gdzie w drodze z kuchni do salonu i przyjdzie nam umrzeć z serialowego głodu. ;))

                No ale skoro to "serialowy w kinie" dwa słowa o kinie właśnie. Obejrzałam Ostatnia rodzinę i co do opinii przychylam się do Marcina Mellera, ze Ogrodnik źle zagrał ("przeszarżował")młodego Beksińskiego. Powiem nawet, że jego bohater wydał mi się człowiekiem niedorozwinietym umysłowo, a nie człowiekiem obciążonym jakims problemem psychiatrycznym, co chyba miało miejsce w przypadku TB. Ale poza tym, film bardzo OK, polecam, choć z pewnym niedosytem odnośnie scenariusza.
                Niestety, nie obejrzałam Wołynia, ale za to załapałam się na drugi gdyński film, czyli Zaćmę Bugajskiego. Film przefilozofowany, ale główna rola zagrana bardzo dobrze przez Marię Mamonę. I tyle filmowo, wczorajsze Miasto niestety odpuściłam, bo sen mnie zwalił przed 22-ą.
                • glafira Re: Miasto 44... i na uboczu serialowo:) 02.10.16, 21:49
                  faszyna napisała:

                  > A co faszyna jakaś gorsza, by miała oglądać to, co leci tej jesieni??? ;))))

                  Skądże znowu gorsza:))) Po prostu lubię czasami poczytać, co słychać w serialowym świecie, nawet jeśli sama nie oglądam.No ale skoro scenarzyści nie dają nam tematu, trudno. A na player muszę zajrzeć, może to rzeczywiście dobra odtrutka na telewizyjną nudę.

                  Na rodzinę raczej się nie wybiorę, na Wołyń pewnie też nie, poczekam na emisję w telewizji:) Zresztą coś ostatnio nie po drodze mi do kina, a jeśli już, to mam ochotę na coś lekkiego, lekkostrawnego. Planuję nową Bridget, ale jeszcze nie dotarłam, nawet nie wiem, czy grają to jeszcze.



                  • faszyna Serialowe remanenty 02.10.16, 23:47
                    Galfiro, no to coś o serialach, które oglądam albo i nie.

                    Zieliński w "Nożach"- ależ tego faceta należałoby z biegu wysłać na zasłużony odpoczynek do wyra! Gdy tylko na niego spojrzę, zaraz ziewam. No bo ziewanie zaraźliwa rzecz, a Zielinski wygląda na totalnie niedospanego. Hej, gdzie byli fachowcy od castingu?

                    Pieczyński w "Komisji" - jakiś taki "sucharkowy", zęby cierpną od patrzenia. Hej, gdzie byli etc etc.?

                    Bukowski w "Przyjaciółkach"-jakby afera narkotykowa pozbawiła go męskiego uroku. Ale może to latka, które nie wybierają i wszystkim równo lecą...
                    Deląg w tym samym serialu- a tu jest na co popatrzeć, choć może jego bohater dwuznaczny, lecz sam aktor wygląda całkiem-całkiem.

                    Bobek w "Singielce" - miał być z niego, tj. jego Mikołaja, kawał drania, a jest typ jakiś taki niedookreślony, jak to się często zdarza naszym scenarzystom, którzy jedno chcą, a drugie im wychodzi.
                    Singielka w "Singielce"- no żesz ty, jaka z niej singielka, skoro ustawiają się do niej tabuny facetów, jak nie przymierzając stada psów do suki w cieczce. ;) Sorry za te kynologiczne porównanie, ale trochę konsekwencji by się w serialu przydało. A tak mamy "hop-siup i zmiana zadków" w łóżku Elki, a ten prawdziwie ukochany dalej jedynie na horyzoncie.

                    Topa w "Drugiej szansie"- dać facetowi okulary, a odlatuje lata świetlne od, choćby, zezowanego detektywa z niegdysiejszych "Agentek". Nie oczekuję powrotu Świderskiego do gry, lecz czekam na jakies małe co nieco Adama z Moniką. Bo facet wart grzechu, bez dwóch zdań. Choć może mała kanalia z niego wyjdzie w finale? ;)

                    No i tyle remanentu. Jeszcze może by się przydało cos o Downton Abbey, ale że serial klasa w klasie, to i do tego remanentu nie pasuje. No poza uwaga, że na koniec wiosennego sezonu TVP uraczyła nas odcinkiem o kulisach serialu. Ależ staranność i precyzja w dopieszczaniu każdego historycznego szczególiku na planie! Ten odcinek poleciłabym szczególnie twórcom "Bodo", dla których szczegóły i precyzja to słowa nieznane. Przy okazji, kulisy serialu w pewnym stopniu były nawet ciekawsze od samego serialu.
                    I to by było na tyle.:))

                    • baabeczka Re: Serialowe remanenty 03.10.16, 16:23
                      I niestety,musze się z Wami panie zgodzic...nie ma co ogladac tej jesieni.
                      Komisje morderstw zostawilam, Artystow nie dalam rady, Na noże ciężko się ogląda, nuda w sumie.
                      Przyjaciolki z rozpędu, ale coraz glupiej. Co do charakterystyki panow zgadzam sie z faszyna dodalabym też Delaga,jakis pognieciony, jak na moj gust. Zostaje wiec tylko Nadinz, obojetnie co szie dzieje,ogladam i tyle, bez zadnej analizy,po prostu we czwartek siadam i ogladam. Środe zostawiam dla Ale kino i najczesciej filmow skandynawskich. Ostatnio swietny islandzki serial W pulapce. I to byloby na tyle. O Singielce nie wspomne,bo kreci sie wkolko, nic nowego,nuda panie nuda. Pozdrawiam
                      • glafira Re: Serialowe remanenty 03.10.16, 22:04
                        Dzięki faszyno. Na Ciebie zawsze można liczyć:)))
                        Krótko i treściwie. I wszystko wiem:)

                        A co do Zielińskiego, to ja go nawet lubię, w przeciwieństwie do seriali w których gra. A jeśli już miałabym go oglądać, to wolałabym jednak coś kryminalnego. Przynajmniej ten jego niedospany wyraz twarzy miałby jakiś sens. Coś jak Stallone:)



                        • scoutek Re: Serialowe remanenty 04.10.16, 10:04
                          polecam Belfra
                          świetnie się zaczął, naprawdę
                          i nasza ulubiona obsada: Maciej Stuhr, Piotr Głowacki, Magda Cielecka... to tylko początek, oby tego potencjału nie zmarnowali
                          • latarnik88 Re: Serialowe remanenty 04.10.16, 11:24
                            Ja też widziałam i jestem zachwycona.Temat ograny i stary jak świat , ale wszystko zagrało jak należy.
                • matt_banco Ostatnia ... rodzina ... 06.10.16, 21:13
                  Ja też poszedłem na "Ostatnią rodzinę" (nie będę spojlerował, ale nie gwarantuję, że czegoś nie ujawnię). Czekałem na ten film od miesięcy, w zasadzie to chyba na żaden film na przestrzeni ostatnich lat aż tak nie czekałem. I co? I wyszedłem z kina zirytowany. Nie dlatego, że to zły film, ale dlatego że to film "chybiony". Dla pokolenia "młodzieży schyłkowego PRL" młody Beksiński to ktoś więcej niż "histeryczny egocentryczny gnojek", to ktoś komu udało się zainspirować i wpłynąć na istotną część życia tysięcy młodych ludzi. Tak istotną, bo wtedy muzyka była częścią tożsamości, czasami wręcz światopoglądu. A co z tego mamy w filmie? Absolutnie nic. Nie oczekiwałem, że to będzie film o Zdzisławie i o Tomku, wiedziałem, że punkt ciężkości leży "w rodzinie", ale nie próbując pokazać młodego Beksińskiego w pełniejszym świetle i złożoności sprowadzono go do furiata i popaprańca emocjonalnego (którym pewnie był, ale nie tylko, a może nie przede wszystkim). I faktycznie Ogrodnik w tym nie pomógł, bo nie zagrał, a przerysował i nawet nie usiłował osadzić w Tomku choć trochę charyzmy, a takową ten musiał mieć, skoro potrafił wpływać na ludzi. Dla kogoś, kto nie "wychował się na Tomku" ten kontekst jest kompletnie nieznany. Owszem mamy w filmie zderzenie ojca z synem, ale o tym ostatnim tak naprawdę niewiele wiemy. Zgubiono coś istotnego, zgubiono to, że "siła rażenia" młodego Beksińskiego była większa niż jego sławnego ojca, choć pewnie sam Tomasz tego aż tak nie postrzegał, szczególnie że po tym "wpływie" nie zostały tak materialne dowody jak obrazy ojca. Zostały ukształtowane gusty muzyczne, kolekcje płyt zbieranych pod wpływem, rozwijana wrażliwość jego słuchaczy. Nie oczekiwałem, że w filmie ten wątek będzie głównym, nawet że będzie pobocznym, ale 3-4 uczciwe sceny mu się naprawdę należały. Choćby jako pewien rodzaj hołdu dla tego oryginalnego człowieka, być może niedoskonałego, być może irytującego, ale także fascynującego i inspirującego. W istocie artysty. Artysty radia.
                  Więc ... nie umiem powiedzieć czy to dobry film. Nie jest to film pełny. Nieźle zainscenizowany, dający do myślenia, dyskusyjny, ale chyba nie do końca prawdziwy. Szkoda, bo można było niejako przy okazji utrwalić pewne "pokoleniowe doświadczenie", coś co nie było modą, a prawdziwą inspiracją. To sie Tomkowi należało.
                  A pan Seweryn i pani Konieczna ... świetni.
                  • faszyna Re: Ostatnia ... rodzina ... 07.10.16, 11:16
                    O TB dowiedziałam się niedawno, bo nie jestem fanem muzyki i nie słuchałam jego audycji, ale na filmie poszłam z wiedzą, ze to był KTOŚ i że robił w radio audycje niepowtarzalne. Atu nie dość, ze mało jest o malarstwie Zdzisława, to jeszcze mniej o działalności Tomasza. Jak już wcześniej pisałam, jego postać w wykonaniu Ogrodnika to bardziej człowiek opóźniony intelektualnie niż genialny świr. Poznałam w życiu kilku charyzmatycznych ludzi, którzy byli na bakier z normalna psychiką, ale za każdym razem na pierwszy plan wybijała się ich charyzma, a nie ich dziwaczne zachowanie. Rozumiem, ze film się skupia na rodzinie, a nie na karierze zawodowej obu panów, ale gdy czytam, jakim pracoholikiem był ZB, to dochodzę do wniosku, że niepokazanie wpływu tej zawodowej strony życia było po prostu błędem. Podobnie z Tomaszem, świr czy rozkapryszony dzieciak, demolujący matce kuchnię w ramach protestu przeciw jej nadopiekuńczości, nieważne, ale tam było przecież także cos więcej poza jego dziwacznym zachowaniem. To mówią teraz jego znajomi w mediach: inteligentny, zabawny człowiek choć z mrocznym wnętrzem. W filmie zobaczyłam tylko jedna stronę tego medalu.
                    • glafira Re: Ostatnia ... rodzina ... 09.10.16, 15:10
                      Hmmm... Zainspirowaliście mnie trochę:)
                      Jak pisałam wcześniej, nie planowałam wyjścia do kina na "Ostatnią rodzinę" chyba z góry zakładając, że polskie produkcje z ostatnich lat, porywając się na ważkie tematy, nie odzwierciedlają jednak w pełni tego, co widz oczekuje. Jednak biorąc pod uwagę moje doświadczenie z filmem "Miasto 44", czyli moją niechęć do obejrzenia tego filmu w kinie, a potem zachwyt i żal, że dopiero tak późno i na fakt, że powodem nie obejrzenia filmu w kinie był przede wszystkim brak zaufania do rodzimej twórczości, być może jednak wybiorę się na "Ostatnią rodzinę".
                      Chęć wyrobienia sobie własnego zdania ale i możliwość nie pozostawania w tyle za forumowiczami, co ostatnio z powodu dodatkowych zajęć i braku czasu zdarza mi się nad wyraz często:)))
                    • matt_banco Fotograf ... 09.10.16, 17:37
                      Jesli miara "dobroci" filmu jest "przyklejenie do ekranu" to "Fotograf" to kawal dobrego kina. Ostatnio rzadko mi sie zdarza ogladac w TV filmy za jednym zamachem. Zwykle nagrywam i ogladam w dwoch transzach. A tu ... mimo, ze tez nagrywalem i ogladalem z 30 minutowym przesunieciem, to nawet do toalety nie poszedlem.
                      Pamietalem, ze chcialem na niego isc do kina, ale jakos nie bylo po drodze. Pamietalem, ze podobal sie Faszynie. Cos tam poczytalem przed, ale bez euforii. A tu otrzymalem sprawnie opowiedziany polsko-rosyjski thriller, oparty na intrygujacym pomysle i sprytnie podany (mix roznych rodzajow retrospekcji) i dopiety ciekawym finalem. Nawet muzyke Zielinski zrobil nieoczywista, co w polskich produkcjach tez nie jest powszechne. I bardzo mi sie podobalo to, ze zdjecia nie byly gladkie i podkrecone kolorystycznie. Mialem wrazenie, ze ogladam filmy nie 2-letni, a przynajmniej 15-letni i nie bylo to zle wrazenie.
                      Mozna byloby powiedziec, ze zaskakujaco dobry, ale to przeciez Krzystek i jego umiejetnosc opowiadania, wiec zaskoczenie raczej tylko na poziomie tego, ze gdzies ten film przepadl, a nie na poziomie realizacji. Przepadl, a nie powinien.
                      • glafira Re: Fotograf ...w Smaku curry:) 09.10.16, 20:14
                        A ja przegapiłam...
                        A właściwie zapomniałam. Zaczęłam oglądać na Kulturze, początkowo bez przekonania, "Świat curry" i przepadłam. Też nie skorzystałam z toalety, zwłaszcza, że na Kulturze lecą filmy bez reklam:)
                        Ciepły, nastrojowy, wyciszony, świetny film, produkcji (jak później wyczytałam) francusko, indyjsko, niemiecko amerykańskiej. Z pozoru nic się w nim nie działo. Życie wdowca w średnim wieku i nie spełnionej w małżeństwie kobiety. Praca, dom, dom, praca i tak w kółko Macieju, a w tle migawki z przeludnionego Mumbaju. Dla mnie perełka.
                        I może nie do końca dla Matta, bo muzyki w filmie prawie nie było, tylko czasami zabrzmiało coś jakby fortepian, ale zamiast muzyki brzmiało wszystko to, co wokół, czyli stukot pociągu, okrzyki sprzedawców, rozmowy, a to też w pewnym sensie muzyka. Życiowa:)
                        Dobry film.
                        A Fotografa może kiedyś obejrzę. Też kojarzy mi się z Faszyną, to znaczy kojarzę, że coś kiedyś pisała o tym filmie.

                        • matt_banco Re: Fotograf ...w Smaku curry:) 09.10.16, 21:14
                          Jakby co, jesli masz nagrywarke, to "Forograf" jest dzisiaj (niedziela) na "Jedynce" o 1:35, po .... "Jaka to melodia" ;-)
                          • glafira Re: Fotograf ...w Smaku curry:) 09.10.16, 21:49
                            Niestety, ni mam:)
                            Dekoder z nagrywarką już jakiś czas temu się popsuł, a telewizor, choć z tych nowszych, takiej funkcji nie ma. Tylko odtwarza. Pozostaje nie spać:)
                            Może dopadnę gdzieś w necie lub na dvd.
                            • faszyna "Wołyń"- moje znaki zapytania 01.11.16, 20:12
                              Mam pytanie do tych, którzy obejrzeli Wołyń. Pytanie o finał. Rzecz się ma tak. Obejrzałam film jako dzieło w stu procentach realistyczne. Ale nie do końca zrozumiałam treść i sens sceny finałowej. Szukajac odpowiedzi, o co w niej chodziło, dokopałam się obszernej dyskusji na filmwebie, z której wynika, że ostatnie sceny to może halucynacje głównej bohaterki, która żyje, albo może jednak umarla znacznie wcześniej, w scenie tej czy tamtej. No właśnie, tu pytanie, jak odczytac finał filmu lub ostatni kwadrans filmu.
                              Może na prosić o podsuniecie sugestii, co właściwie obejrzałam w finale?

                              A tu wspomniana dyskusja na filmwebie:
                              www.filmweb.pl/film/Wo%C5%82y%C5%84-2016-724694/discussion/Zako%C5%84czenie+filmu,2824474
                              • faszyna Re: "Wołyń"- moje znaki zapytania 03.11.16, 10:11
                                Jak to, nikt ze starej ekipy tu piszącej nie był na "Wołyniu"? A może obecna mizeria serialowa wybiła ostatnich wiernych temu forum? ;) I tak źle, i tak niedobrze...
                              • seidici "Wołyń"- spojler 03.11.16, 13:05
                                Podobnie odebrałam dzieło Smarzowskiego realistycznie, do czego z pewnością przyczyniała się długość i mnogość wątków. Po zapoznaniu się z zalinkowanymi opiniami optuję jednak za wersją metafizyczną, wg której bohaterka wraz z synkiem została zamordowana przez UPA podczas rzezi w rodzinnej wsi, co układa się w logiczny ciąg zdarzeń (vide filmweb - post Azyniusz-Polion z 2.11.br.) Ponadto jestem przekonana, że Smarzowski inspirował się radzieckim filmem "Idź i patrz", wg wielu uznanym na najlepszy film wojenny.
                                • faszyna Re: "Wołyń"- spojler 03.11.16, 13:39
                                  No tak, tak może być. Ale nie do końca mi wszystko w tej wersji pasuje. Primo, sam reżyser, którego nie mam za metafizyka, a raczej za człowieka do bólu realistycznego. Po drugie, nie zgadzam się z niektórymi rozważaniami w tamtej dyskusji na temat np. wilka. Jeżeli wkoło ludzkiej padliny w bród, po co wilk, zwierzę z natury dość ostrożne, mialby zabijac Zosie? Raczej scena miałaby oznaczać, ze nawet wilk jest bardziej ludzki niż miejscowi ludzie.
                                  Po trzecie, obojetnośc Niemców, ze niby patrzyli i Zosi nie widzieli. No ale to był raczej Wermacht, o którym moja mama, rocznik przedwojenny, opowiadała, ze zachowywał się w miarę przyzwoicie. Tu to raczej sąsiedzi są niebezpieczni, a nie Niemcy, którzy chyba, jak mysle, tez byli pod wrażeniem stosu trupów w lesie.
                                  Jeżeli miałabym się do czegoś skłaniac, to już raczej do tego, ze dziecko nie przeżyło, bo jest nadmiernie czyste i aktywne, szczególnie w finałowej scenie, gdy tymczasem Zosia leży bez przytomności.
                                  Tak to mniej więcej widzę, choć oczywiście dalej nic nie wiem, a drugi raz do kina nie mam odwagi iść. W filmiku z planu sceny finałowej, który znalazłam w necie, wynika, ze ta scena była dokrętką. Czyżby jako nawiązanie do zwykłej maniery Smarzowskiego, ze film kończy kręconą z góry sceną z bohaterami na drodze do....? Tak czy siak, takim finalem filmu Smarzowski mnie nie kupił. Ale i cały film wzbudza we mnie mieszane uczucia, co jednak byłoby tematem do tematycznie innej dyskusji niż tak o rozumieniu finału filmu.
                                  • seidici Re: "Wołyń"- spojler 03.11.16, 18:48
                                    Można to wytłumaczyć tym, że w scenie z wilkiem Zosia wraz z synkiem są już duchami, które w związku z gwałtowną śmiercią nie zdążyły jeszcze przejść na drugą stronę cienia. Z tego powodu nie przez wszystkich sa widziane np. przez niemiecką kolumnę, ale przez osoby bliskie tak. Może być i tak, że umiera tylko synek (scena ze studnią), czego Zosia nie przyjmuje do wiadomości, a gdy jest skrajnie wycieńczona majaczy, że do furmanki zabiera go Pietro.

                                    Ale całkiem możliwe, że Smarzowskiemu wyszła poetycka symbolika przypadkiem, a widząc te około filmowe debaty z podwójnym dnem łapie się za głowę. Z drugiej strony jest zbyt wytrawnym rzemieślnikiem, żeby sobie pozwolić na wypadek przy pracy. Z trzeciej - reżyser wciąż podkreśla, że jest to historia o miłości w trudnych czasach.

                                    film wzbudza we mnie mieszane uczucia, co jednak byłoby tematem do tematycznie innej dyskusji niż tak o rozumieniu finału filmu.
                                    I tu się też zgodzę, jako że odczucia mam ambiwalentne. Film z pewnością wybitny, a jednak nie wbija w fotel.

                                    Ups...


                                    --
                                    Sędziów - prawniczą elitę zamordowali Stalin i Hitler. Zastąpili ich chłopi po partyjnych kursach. I wykształcili godnych następców. ~ John Bingham
                                    • faszyna Re: "Wołyń"- spojler 03.11.16, 20:45
                                      "Ale całkiem możliwe, że Smarzowskiemu wyszła poetycka symbolika przypadkiem, a widząc te około filmowe debaty z podwójnym dnem łapie się za głowę. Z drugiej strony jest zbyt wytrawnym rzemieślnikiem, żeby sobie pozwolić na wypadek przy pracy. Z trzeciej - reżyser wciąż podkreśla, że jest to historia o miłości w trudnych czasach."
                                      E, nawet wytrawnym rzemieślnikom zdarzają się wpadki. Mnie osobiście dziwi to symboliczne odczytanie filmu, bo owszem, o miłości w trudnych czasach reżyser mówił, ale nie mówił o metafizycznym wydźwięku filmu. I po co miałby taki być ten film, nie bardzo wiem. Ale wyszło to co wyszło i tyle, nawet jeżeli nie zrozumiałam ani finału filmu ani intencji reżysera.

                                      Natomiast co do samego filmu i jego treści, przyszła mi dzisiaj do głowy konstrukcja, pardon za mało stosowne porównanie, filmów erotycznych, gdzie treść wątła, a akcja żywa. W "Wołyniu" jest coś w ten deseń: wątły wątek głównych postaci i wszechogarniająca rzeź. Pomijając zdarzenia historyczne, co mamy: mamy tylko miłość młodych i małżeństwo wykoncypowane przez starych, a potem romans/zdradę, przypuszczalnie zakończoną pozamałżeńskim dzieckiem i w końcu śmiercią ukochanego.
                                      Co więcej, nie do końca mamy szanse polubienia kogokolwiek z bohaterów, nawet Zosi.
                                      Jeżeli przypomnimy sobie "Katyń" a nawet "Różę", to przypomnimy sobie również bogaty wątek głównych bohaterów, który ciągnął akcję i prowadził nas od początku do końca filmu. I tych bohaterów lubiliśmy a przynajmniej rozumieliśmy. Tu nic z tych rzeczy, od pewnego momentu filmu akcja w szybkim tempie przenosi się z jednej rzezi do drugiej i nie bardzo dany jest nam czas, by ogarnąć, kto w danej scenie morduje a kto ginie. I na koniec dwuznaczna, czy nawet wieloznaczna scena finałowa, która nie zamyka filmu, bo dalej nie wiem, czy rzeka jest kresem rzezi czy tylko wiecznie oddalającym się horyzontem.
                                      • seidici Re: "Wołyń"- spojler 05.11.16, 21:20
                                        po co miałby taki być ten film, nie bardzo wiem.
                                        Może dla osiągnięcia większego kunsztu? Coś, co udało się osiągnąć w filmie "Idź i patrz", w okrutnym obrazie o pacyfikacji białoruskiej wsi na wskroś przesiąkniętym poetycką symboliką.

                                        Faktycznie reżyser nie wspomina nigdzie o metafizyce, a jednak Wołyń jest naszpikowany symbolami, jak: ucinanie warkocza, darowanie butów ślubnych, zakładanie chusty przez mężatkę etc.

                                        Zgadzam się, że mnogość wątków i postaci w pewnym momencie nawet może nużyć.

                                        Co do "Katynia". Hm... Jak dla mnie fabuła dość przeciętna, poza przejmującą grozą sceną finałową, gdzie widać rękę mistrza.

                                        "Róży" jakoś nie polubiłam. Owszem dla reżysera należy sie uznanie za podjęcie trudnego, unikatowego tematu, ale generalnie przedstawiona historia mnie nie powaliła, tym bardziej brak chemii pomiędzy bohaterami.
                                        • te.t Re: "Wołyń"- spojler 05.11.16, 22:52
                                          Dla mnie Wołyń, to folklor i siekierezada, fatalnie zmontowany z pogubionymi wątkami i postaciami. Nie przemawia też do mnie teza reżysera, że nie jest po niczyjej stronie, bo to nieprawda, wybierając polską bohaterkę jest po stronie polskiej w tej opowieści. Jeśli chodzi o ostatnią scenę- pytany o jej wymowę na konferencji prasowej właściwie uniknął odpowiedzi, bo powiedział, ze każdy ma własną wyobraźnię. i, że film w tej wersji będzie wyświetlany w Polsce a kopia na zagranicę zostanie skrócona i opatrzona napisami wyjaśniającymi.
                                          • faszyna Re: "Wołyń"- spojler 06.11.16, 17:29
                                            "Dla mnie Wołyń, to folklor i siekierezada, fatalnie zmontowany z pogubionymi wątkami i postaciami."
                                            Odważna opinia. ;)) Ale bym się podpisała, bo według klasycznej konstrukcji i montażu ten film taki właśnie jest. Moje osobiste zdanie jest takie, ze film jest ważny, bo jako pierwszy pokazuje tamte czasy, ale uważam, że filmowo nie jest udany. I piszę to mimo, iż jestem fanką Smarzowskiego i nawet dorzuciłam jakiś grosz do filmu.

                                            Smarzowski lubi epatować okrucieństwem, ale nadmiar okrutnych scen w filmie spowodowal u mnie wyparcie tego, co się w filmie dzialo. Po prostu nie mogę sobie przypomnieć wielu scen i moja pamięć o sekwencji zdarzeń w filmie jest chaotyczna.
                                            A co do ostatniej sceny, dlaczego decyzja o tym, jak się film kończy, miałaby należeć do widza? Postaci są fikcyjne, ale historia nie. Do wyboru jest niewiele opcji: albo Zosia ginie, albo nie ginie, i podobnie jej dziecko, więc są cztery kombinacje finału. Ale żadna nie wnosi nic nowego do historii, zarówna ta, że Zosia ginie jak tysiące Polaków na Wolyniu, albo się ratuje, jak kolejnych tysiące. Bo fakt jest jeden: jedni zginęli, drudzy nie, ale jednostkowa śmierć tej czy innej Zosi nie zmienila biegu historii tych ziem. Ja osobiście wolałabym wyjść z kina z optymistycznym widokiem żywej Zosia na moście, bo byłoby to znakiem, że pamięć o Wołyniu nie zostanie pogrzebana. No a martwa Zosia jest tak samo martwa jak ci, których śmierć widziała, oraz ci, którzy za chwilę umrą w kolejnych polskich wioskach. I nic z tej Zosinej śmierci i niebytu nie wynikałoby, bo przecież jednak wiemy i pamiętamy o Wołyniu.
                                            A moja propozycja na finał jest na kształt i podobieństwo finalu "Róży", gdy ludzie traumatycznie okaleczeni wojną dalej muszą żyć i dźwigać swój krzyż pamięci.
                                            • te.t Re: "Wołyń"- spojler 06.11.16, 22:16
                                              Film jest ważny i na pewno potrzebny, bo lepiej wiedzieć co się wydarzyło ale nie jest dobry. Międzynarodowe jury w Gdyni nie uległo magii nazwiska reżysera, film dostał nagrody w kategoriach nie najważniejszych. Smarzowski epatuje okrucieństwem ponad miarę i potrzebę, mnie ten film zmęczył, jest za długi. Ciekawą rzecz na konferencji powiedział Jakubik, że uciekł z planu filmowego zaraz po zakończeniu zdjęć swojej postaci, nie mógł tam zostać ani chwili dłużej, oczywiście w chwilę potem złagodził swoją szczerą wypowiedź ale ona mocno zabrzmiała.
                                              • faszyna "Wołyń"- dyskusje 09.11.16, 12:59
                                                Szkoda, że forumowi i "serialowo-śmietnikowi" bywalcy się tu nie wpisują (Matt, gdzie jesteś? ;) ), bo jedno, co trzeba przyznać, to fakt, że w necie film wywołał liczne dyskusje nie tylko na temat jego zakończenia. Wczoraj na filmwebie poczytałam sobie wypowiedzi w innym niż "zakończenie" wątku i trzeba powiedzieć, ze była to bardzo ciekawa lektura.
                                                Gdzies tam porównano "Wołyn" do "Katynia", na korzyść Wołynia zresztą. A mnie się widzi to inaczej. Kiedyś fotograf-portrecista Czesław Czapliński w jakimś wywiadzie powiedział, że marzy mu się stworzenie takich fotografii, które będą ilustracją biografii w encyklopediach. Czy "Wołyń" będzie taką encyklopedyczną ilustracją? Obstawiam, że nie. A "Katyń" był. Można mu zarzucić staromodny styl i o jeden wątek za dużo (młody człowiek grany przez Pawlickiego), ale obrazy i ich sens zdecydowanie zostają w pamięci, nie mówiąc już o tym, że od początku do końca się wie, kto jest kto i za czym stoi. "Wołyń" zaś to głównie obrazki, w części nieobejrzane (bo trudno cos widzieć przez mocno zaciśnięte powieki) i tak szybko się zmieniające, że wielu z nich nie sposób było obejrzeć i dostrzec szczegóły. Jeżeli dyskutanci pytają, jak skończył Skiba albo kto był w studni z trupami, albo kto był woźnicą w ostatniej scenie, to znaczy, że reżyser poniósł klęskę. Bo o ile można ewentualnie dywagować, czy Zosia dożyła końca filmu czy nie, to przecież powinno być jasne, kto kogo i kiedy oraz dlaczego...
                                                "Wołyń" nie jest głównym bohaterem filmu, bo jest niedookreślony. Rodziny Głowackich i Skibów podobnie, bo wątki wielu postaci są porzucone w biegu. Film bez bohatera jest trudny do zapamiętania. A widoku hektolitrów krwi nikt nie chce zatrzymać w pamięci...
    • matt_banco "Bodo" w kinie 03.03.17, 15:20
      No to chyba najlepszy moment dla "odswiezenia" tego wątku. "Bodo" wraca do kin ... tak, ten serialowy, ten nad którym pastwiliśmy się ... ale czyż nie jest to idealna manifestacja "serialowych w kinie" ;-) Może ktoś wyjaśni mi jaki ma to sens? Praktyka odwrotna - najpierw film kinowy, potem zmontowanie serialu ... rozumiem, ale w drugą stronę. Pod tym musi się ukrywać jakaś sztuczka ... proszę o wyjaśnienie, mnie staremu oglądaczowi wszelakich form ruchomych ;-)
      • the_accidental Re: "Bodo" w kinie 04.03.17, 13:35
        Ja niestety nie potrafię odpowiedzieć na pytanie, dlaczego Bodo nagle wchodzi do kin jako film, ale za to mam interesujący off topic - właściwie nie tak całkiem off: znalazłam wywiad z zeszłego roku z Erykiem Kulmem. Ten młody człowiek mnie coraz bardziej intryguje i uważam, że może nam jeszcze coś ciekawego pokazać.
        www.wywrota.pl/kino/38274-eryk-kulm-aktorstwo-to-droga-zycia-ktora.html
        • glafira Re: "Bodo" w kinie 04.03.17, 21:33
          Wydaje mi się, że od początku była mowa o wersji kinowej, ale po co nie wiem. Być może twórcy zakładali, że serial zdobędzie wielomilionową widownię, wszak to miał być hit roku, a film kinowy zarobi jeszcze parę groszy.
          Nie wiem też, jak powstawała wersja kinowa, ale zakładając, że post factum (po emisji telewizyjnej) zmontowano po prostu 2 godzinny film z 13 odcinkowego serialu, to przypuszczalnie wyszedł z tego jakiś kolaż niepowiązanych ze sobą scen, inaczej groch z kapustą i nie przypuszczam aby do kin waliły tłumy.
          Chyba nie ma innego wyjaśnienia niż wyciśniecie z Bodo wszystkiego co się da. A sztuczka... Może wielkie nadzieje na sprzedaż za granicę, może na Oscara?:) Bo chyba łatwiej sprzedać dwugodzinny film niż kilkunastoodcinkowy serial.
          • faszyna Porąbany kraj... 20.03.17, 23:15
            W jak porąbanym kraju żyjemy... Najważniejszy filmowy news we wszystkich stacjach tv to komercyjne nagrody Oskary. Drugorzędny news to europejskie nagrody filmowe. A polskie Orły trafiły pod strzechę komercyjnej stacji z widownią poniżej 500 tys., osiągniętą przy rekordowym finale Belfra. Ne ma to jak filmowy patriotyzm polskich mediow! Ach, cenimy te polskie filmy do bólu!
            • matt_banco Re: Porąbany kraj... 21.03.17, 08:14
              A bo te artysty to wywijajom numery i glupoty ze sceny pletą. Na 100% palną coś na szeryfa albo na kamerdynera i problem byłby. Lepiej nie ... nie, nie. Niech se one siedzom w komercyjnej tivi, przynajmniej sie o nich powie, że zdrajcy i sprzedajne kuglarze. I się jeszcze śmiali ... głupki jedne.
              • seidici Re: Porąbany kraj... 28.03.17, 09:18
                Jeśli gość na każdym kroku obraża i wyszydza gospodarza imprezy przy wesołym rechocie gawiedzi, to zrozumiałe jest, że kolejny raz nie zostanie zaproszony.

                **
                Sędziów - prawniczą elitę zamordowali Stalin i Hitler. Zastąpili ich chłopi po partyjnych kursach. I wykształcili godnych następców. ~ John Bingham
                • faszyna Re: Porąbany kraj... 28.03.17, 10:37
                  Seidici, to według Ciebie w PL-u jest jedna telewizja i jeden przekaz dnia??
                  Gdyby w środowisku panowalo przekonanie, ze bez promocji polskiego kina ani rusz, to by się producenci zrzucili na galę i wyemitowali ją w dowolnej komercyjnej stacji. A tak zrobiło się środowiskowe wydarzenie dla ograniczonego środowiska odbiorców płatnego kanału. No i efekt jest: w mediach elektronicznych o Orłach było tyle co kot napłakał. A ja jako widz i kibic polskiego filmu czuję się nabita w butelkę, bo płatnego Canal + nie posiadam.
                  • seidici Re: Porąbany kraj... 28.03.17, 12:31
                    Jak gość wyśmiewa się z gospodarza, jak prowokuje, to drugi raz nie powinien liczyć na zaproszenie i się zastanowić, kto tu jest winny.
                    • faszyna Re: Porąbany kraj... 28.03.17, 14:01
                      Oj, Seidici, będziesz to powtarzać jak mantrę? Udzieliła ci się maniera miłościwie nam panujących? ;))
                      • seidici Faszyna 05.07.17, 08:16
                        No popatrz, jak ten internet wypacza. Do tej pory miałam cię za miłą osobę.
                        • faszyna Re: Faszyna 10.07.17, 09:49
                          Seidici, a ja zawsze myślałam, że slowo pisane jest łatwiejsze do zrozumienia niż słowo (czasem byle jak) mówione. (...

                          Na czym polega istota pierwszego wpisu w tym wątku? Ano na tym, co się sprowadza do powiedzenia: "cudze chwalicie, swego nie znacie". Cudze, czyli Oskary, o których głosno w każdym medium i Orły, które pokazała tylko płatna kablowa tv. Nie ma nic do tego, co i przeciw komu powiedział prowadzący na poprzednich galach, bo ogólnodostępnych stacji tv mamy kilka i jak nie tvp, to jest jeszcze tvn i Polsat, kazda z kilkoma alternatywnymi kanałami i sprzyjające alternatywnym opcjom politycznym. Więc to co jak mantre pisałaś raz po raz, nijak się do istoty mojego wpisu nie mają.
                          A że nie jestem osobą miłą, rzecz jasna. Każdy tutaj, wieszający psy na kolejnych nieudanych produkcjach czy pomysłach, z definicji nie może być miły. Miły to może być tylko bezkrytyczny pochlebca, a o takich tutaj raczej trudno. Z pewnymi wyjątkami, rzecz jasna. ;)))

                          PS. refleks szachisty, tak to się chyba nazywa, taka odpowiedź po kilku miesiącach od wygaszenia wątku.
                          • glafira Serialowo, wakacyjnie, powtórkowo...:) 16.07.17, 16:26
                            Wakacyjny odpoczynek od jesienno - wiosennych serialowych nowości ma swoje dobre strony. Ja bym nawet zaryzykowała stwierdzenie, że te lepsze strony, biorąc pod uwagę nagminne rozczarowania zapowiadanymi nowymi hitami:)
                            Mój urlop dopiero w sierpniu, dodatkowo przymusowe siedzenie w domu w związku z objęciem opieki na dwoma zwierzakami, których właściciele właśnie się urlopują, zmusza mnie niejako do spoglądania w ekran telewizora. I tak sobie spoglądam i wcale nie żałuję.
                            Po pierwsze "Wojna domowa". Cudo nad cudami. Można oglądać bez końca i nigdy się nie znudzi. Niezapomniana Kwiatkowska, poza tym klimat, dowcip, prl-owska czarno-biała Warszawa z prl-owskimi ulicami i samochodami...
                            Po drugie "Janosik". Bardzo lubię ten serial. Kwicoł, Pyzdra i cała reszta, no lubię.
                            Po trzecie, a to już z tych nowszych, "Dziewczyny ze Lwowa". Udany serial. Można oglądać powtórkę bez niesmaku, relaksacyjnie i jest ok.
                            Po czwarte smaczek. "07 zgłoś się". To już wyższa półka. Jak to się mówi: 'stary, ale zawsze jary'. Trzeba przyznać, że te prl-owskie seriale miały swój niepowtarzalny urok. Nikt wtedy nie słyszał jeszcze o czymś takim, jak product placement, butelki z piwem czy wodą stawiano na stole byle jak, nie patrząc, aby marka produktu była specjalnie widoczna lub specjalnie ukryta.
                            No i te samochody... polonezy, warszawy...

                            Tak sobie spoglądam na te powtórki i tak się zastanawiam. Dlaczego te wyżej wymienione seriale można oglądać po raz enty i za każdym razem ogląda się miło, przyjemnie i z pewną nostalgią, a te współcześnie nakręcone raz i wystarczy:)

                            No, wyjątkiem w tym moim rankingu są "Dziewczyny ze Lwowa". Współczesny, ale nadaje się do powtórnego oglądania, ale te inne niestety nie. No, z małymi wyjątkami, ale nie z takim podejściem, jak do tych 'starych'. No cóż. Melancholia, nostalgia przed oczekiwaniem na kolejne jesienno-wiosenne 'hity':)

                            PS. Podobno powstaje druga część "Dziewczyn ze Lwowa". I w sumie nie wiem. Cieszyć się czy bać?:))
                            • faszyna Re: Serialowo, wakacyjnie, powtórkowo...:) 16.07.17, 21:01
                              Tez oglądam powtórki, ale głownie w necie. Co do "Dziewczyn", kiedyś już szły w tv i z ogromną przyjemnością drugi raz je obejrzałam.
                              Teraz przeleciałam kilka odcinków "Hotelu 52" i "Przyjaciólek", zmotywowana przez telewizyjne powtórki w niedogodnej porze. Oczywiście tylko wybrane wątki, które polubiłam.
                              A przy okazji zabawy pilotem trafiłam też na ostatni odcinek serialu Magda M. To była mega porażka i nic tej oceny po latach nie zmienia. A pomyśleć, że pierwsze dwa sezony były tak sensowne...
                              No i co do porażek, byłam na "Volcie" Machulskiego. Rzadko mam tak zdecydowaną opinię, ale tu ją mam i odradzam. Chyba straciłam cierpliwość do gniotów polskiej produkcji, które wyszły spod ręki reżyserów bezkrytycznie wierzących w swój talent scenopisarski.
                              • glafira Re: Serialowo, wakacyjnie, powtórkowo...:) 17.07.17, 00:03
                                Na Voltę wybrali się znajomi. Wyszli z kina rozczarowani, więc ja już sobie odpuściłam. No cóż. Nazwisko to nie wszystko:) Magia Machulskiego mocno spikowała w dół już po Ambassadzie, poza tym film "Volta' z założenia ma promować Lublin, oczywiście za, jak przypuszczam, całkiem znaczny dodatek do budżetu filmu, a jak się kręci filmy nie pod widza, tylko przede wszystkim z myślą o późniejszych zyskach, co teraz jest normą, to przeważnie wychodzą gnioty. Nie scenariusz, nie dialogi, nie gra aktorska, ale product placement się liczy.
                                Nie wiedziałam nawet, że była powtórka Magdy M. To chyba była dla mnie jakaś niedogodna pora. Może obejrzę w wolnej chwili w necie, ale sentyment mam tylko do pierwszej części, druga, choć też sensowna jak piszesz, rozczarowuje zakończeniem z tego co pamiętam. O czwartej, zwłaszcza o ostatnim odcinku, lepiej nie wspominać...
                                W necie nadrabiam zaległości filmowe. Ostatnio obejrzane to "Moje córki krowy". Film dobry, ale książka, którą obecnie czytam, rewelacyjna. Czytam i śmieję się na głos, co zdarza mi się niezmiernie rzadko i tylko przy naprawdę dobrych książkach. A akcja i w filmie i w książce wcale nie do śmiechu. Szczerze polecam przy okazji, choć to nie forum książkowe:)
                                • faszyna Re: Serialowo, wakacyjnie, powtórkowo...:) 17.07.17, 09:57
                                  "Nie widziałam nawet..." Trudno się w tym swiecie powtórek połapać, wcześniej tez trafiałam na MM, całe bloki odcinkowe, ale nawet nie pamiętam, na jakim kanale (może TVN Fabuła?). Teraz stacje powtarzają wszystko jak leci, ciągle trafiam na 39,5, albo Rodzinkę PL, trafiłam też na Az po sufit, czy Na krawędzi. Wszystkie stacje poszły w program klecony metodą: kopiuj (stary) - wklej (w nowy).
                                  Niestety, po ostatnich sezonach nie oczekuje, ze jesienna ramówka będzie ciekawsza niż te odgrzewane kotlety. A na masakrę zapowiada się przyszłoroczna "prezesowa" "Korona królowej" (czy jakos tak), bo czyż może być inaczej, gdy pisowska TV ma pustą kasą, a kostiumowe produkcje kosztują sporo kasy.
                                  • glafira Re: Serialowo, wakacyjnie, powtórkowo...:) 17.07.17, 13:05
                                    faszyna napisała:

                                    A na masakrę zapowiada się przyszłoroczna "preze
                                    > sowa" "Korona królowej" (czy jakos tak),


                                    Trudno z góry coś wyrokować, ale rzeczywiście zdjęcie z planu serialu, które krąży po internecie, nie wygląda najlepiej:) Jak to ktoś powiedział, czy napisał: 'jakby Kiepscy wylądowali na planie Gry o tron'...
                                    Inni mówią, że to będzie hit, owszem, ale ... internetu:)

                                    Ja osobiście już nie wierzę w żadne hity i nawet nie wiem, czy mam ochotę zacząć oglądać. Podobnie mam z nowo powstającym serialem "Diagnoza". W ciągu ostatnich paru lat nie powstał ani jeden porządny serial, taki, który zapada w pamięć na długo, taki, do którego ma się ochotę wracać. Kiedyś powstawały seriale, teraz powstają hity, jeden lepszy od drugiego i nie ma znaczenia, w której stacji, bo każda ma na swoim koncie takie produkcje.
                                    Hitów ci u nas dostatek, tylko oglądać nie ma co.
                                    • glafira Gdynia... retransmisja:( 24.09.17, 16:37
                                      Temat co roku powraca jak bumerang. Oglądałam, owszem, ale wyniki znałam już wcześniej, więc to było tylko tak dla zasady. I nie mam ochoty wnikać głębiej, dlaczego od kilku lat tv zaprzestała transmisji z tak ważnego dla kultury wydarzenia rzucając nam ochłap w postaci retransmisji, ale ciekawe jak zareagowali by zawzięci kibice piłki nożnej gdyby każdy mecz był nie transmitowany, a właśnie retransmitowany. Pytanie retoryczne:)
                                      Bo w końcu retransmisja to prawie transmisja.
                                      Chociaż prawie robi jednak różnicę:))
                                      Nie widziałam żadnego z nagrodzonych filmów, ale mam nadzieję nadrobić braki. A po cichu liczę na Faszynę, może uchyli rąbka, na co warto pójść, a co można sobie odpuścić.

                                      W dzisiejszej Niedzieli z... na Kulturze spotkanie z Jowitą Budnik. Nie można przegapić. Uwielbiam tych aktorów. Nie ma ich na Pudelku, nie ma na ściankach, na pokazach mody, na otwarciach butików, a nagle wypływają w Gdyni i to z ważną nagrodą. Chociaż z Jowitą mam ten problem, że dla mnie to zawsze będzie Marta (chyba tak miała na imię) z Labiryntu, pomimo innych ciekawych ról. Podobnie mam z Simlatem. Widziałam go w tylu innych dobrych filmach i teatrach telewizji, a zawsze pierwsze wrażenie to: o, świetny i jedyny Adam z Brzyduli. Tak to już jest. Pewne role zapadają w pamięć i nic nie da się z tym zrobić.

                                      A skoro wspomniałam o serialach, to muszę przyznać, że w tym jesiennym sezonie niestety nie znalazłam nic dla siebie. Coś tam zaczęłam oglądać, Diagnozę i coś tam na Polsacie, ale skapitulowałam. Nie jestem w stanie się wciągnąć ani tym bardziej komentować poszczególnych odcinków, bo nawet nie łapię o co chodzi:) No cóż. Pozostają "Dziewczyny ze Lwowa" i... może po 10 latach wrócę do Klanu??? Podobno po jakiś dziwnych zawirowaniach związanych z zaginięciem i odnalezieniem jednej z głównych bohaterek i z pojawieniem się nieznanej dotąd córki (na modłę Mody na sukces) zrobiło się tam prawie normalnie. Ktoś widział, ktoś wie?:)
                                      • faszyna Re: Gdynia... retransmisja:( 24.09.17, 22:52
                                        "A po cichu liczę na Faszynę, może uchyli rąbka, na co warto pójść, a co można sobie odpuścić."
                                        Nie ma co liczyć aż na taki rąbek... Owszem, co nieco obejrzałam, "ale się nie cieszyłam", że się tak w Uchu zapożyczę. ;)
                                        "Twój Vincent" film do obejrzenia, bardzo piękny przykład połączenia animacji z sensacją. Rzecz o dochodzeniu, czy Vincent się sam zabił, czy mu ktoś w tym pomógł. Dobra rzecz, polecam, oczywiście dla grafiki nie dla akcji, ale film nie śnił mi się po nocach...

                                        "Najlepszy" zdecydowanie mniej lekki niż poprzedni film Palkowskiego o Relidze, choć dobrze zrobiony, bez dwóch zdań. Fabularyzowana biografia narkomana, który wyszedł z nałogu i potem wygrał Ironmana. Jak na moje aktualne samopoczucie i przemożne pragnienie obejrzenia czegoś odpowiednio lekkiego, sceny ćpania i ponurych konsekwencji nałogu trudne do oglądania. Mam tez problem z Jakubem Gierszałem, bo wbrew powszechnym zachwytom nie odnajduję w min ani prawdy postaci ani charyzmy. To samo zresztą z jego kolejnym bohaterem z filmu Antoniak "Pomiędzy słowami". Jak dla mnie Gierszała wyraźnie przykrył Chyra i w nim właśnie zobaczyłam tę charyzmę, którą co niektórzy krytycy zobaczyli w JG.
                                        A sam film, tj, PS, mógłby być, gdyby nie końcowe sceny. Tak jakby zostały wzięte z innego projektu. Może się czepiam, ale podobną uwagę znalazłam także w jakiejś recenzji. No i ten Berlin w biało-czarnym kolorze... W sierpniu byłam mniej więcej w tych samych miejscach Berlina i jakoś tamte wspomnienia średnio ładnego ale jednak kolorowego miasta nie sklejały mi się z Berlinem Antkowiak. No i jeszcze raz główny bohater: nie wzbudził mojej sympatii w przeciwieństwie do jego ojca granego przez Chyrę. Może ten ojciec w życiu pobłądził, ale wydał mi się pełnowymiarowym człowiekiem. A bohater Gierszała nie...

                                        Z nagrodzonych widziałam tylko "Ptaki..." i po namyśle przychylam się do werdyktu, czyli Srebrnych Lwów. Jak na mój umysł spaczony serialową gadaniną, za mało było dialogów i ustnych wyjaśnień pewnych faktów z życia bohaterek, ale ta uwaga wynika bardziej z mojego "sprostaczenia" niż ze znawstwa sztuki filmowej. Natomiast szkoda, że film nie jest ciut krótszy, statyczne ujęcia różnych obrazów mogłyby być o jakieś 20% krótsze z oczywistą korzyścią dla tempa filmu. Pomimo tych dłużyzn sposób filmowania bardzo mi się spodobał, z pierwszoplanowym widokiem miejsca i drugoplanowym widokiem człowieka na tym planie (zrozumiała uwaga? Nie bardzo? No to trudno, jakos nie umiem tego lepiej opisać).

                                        Wczesniej, tj w zwykłej dystrybucji, widziałam "Voltę" (absolutnie nie polecam) i "Sztukę kochania" (polecam). Co do nagród, szkoda, że Boczarska nie dostała nagrody, owszem, obie panie z Ptaków dobre, ale żeby aż tak, sama nie wiem.
                                        No i tyle o filmach, a co do kinowych korytarzy, które przemierzałam idąc na kolejne seanse, pierwszy raz od lat zabrakło na nich rozpoznawalnych twarzy filmowych. Ale i na widowni na gali, obejrzanej w tvp, tez za dużo ich nie było... Widać młodość górą, nie ma dwóch zdań. No ale tym samym moje potrzeby snoba otarcia się o wielki świat nie zostały w tym roku zaspokojone. ;))))
                                        • glafira Re: Gdynia... retransmisja:( 25.09.17, 00:03
                                          faszyna napisała:


                                          Pomimo
                                          > tych dłużyzn sposób filmowania bardzo mi się spodobał, z pierwszoplanowym wido
                                          > kiem miejsca i drugoplanowym widokiem człowieka na tym planie (zrozumiała uwaga
                                          > ? Nie bardzo? No to trudno, jakos nie umiem tego lepiej opisać).

                                          Zrozumiała:)
                                          Dzięki wielkie za odzew. Na "Ptaki..." wybieram się w tym tygodniu, już nawet mam bilety, ale inne nagrodzone i te 'mniej' nagrodzone filmy jakoś mnie nie pociągają, dlatego każda forumowa opinia się liczy, bo te oficjalne recenzje często odbiegają od rzeczywistego oglądu.

                                          No ale tym samym moje potrzeby snoba otar
                                          > cia się o wielki świat nie zostały w tym roku zaspokojone. ;))))

                                          No cóż...Może za rok się uda:)))
                                          • faszyna Re: Gdynia... retransmisja:( 25.09.17, 15:20
                                            "inne nagrodzone i te 'mniej' nagrodzone filmy jakoś mnie nie pociągają"
                                            No i tu jest główny problem z polskim kinem. Gdy wybieram filmy do obejrzenia na festiwalu, od razu mnie odrzuca np. takie oto zdanie z opisu, że akcja zmierza do tragicznego finału. Albo że rzecz się dzieje w polskim zagłębiu biedy. Albo że jest to film o seryjnym mordercy. Ale także odrzuca zderzenie dwóch słow "komedia" i "debiut". I jak się taki filtr zastosuje, to potem już nie ma na co pójść do kina. Tymczasem może się w odrzuconych trafić taki oto film debiutanta jak "Rewers" albo tegoroczna komedia "Atak paniki", która ponoć jest całkiem śmieszna. I jedno, co mnie zastanawia, czy jestem zbyt wybredna przy wyborze filmów czy też autorzy opisów knocą te opisy, bardziej zniechęcając niż zachęcając potencjalnego widza.

                                            I jeszcze słowo do tytułu wątku. Brak mi już słów by opisać, co myślę na temat tych retransmisji zamiast transmisji. To jakaś ciężka i nieodwracalna choroba tv. Szkoda, że ta sama "szkoła" nie obowiązuje przy transmisji konferencji prasowych Szeregowego Posła". ;)
                                        • glafira "Ptaki ..." 28.09.17, 22:40
                                          Jestem świeżo po seansie. Nie będę spoilerować, tylko na gorąco odniosę się do paru uwag mojej przedmówczyni:)

                                          > Z nagrodzonych widziałam tylko "Ptaki..." i po namyśle przychylam się do werdyk
                                          > tu, czyli Srebrnych Lwów.


                                          Ja nie bardzo. Odebrałam film może nie jako nudny, to za mocne określenie, ale jakoś tak płytko. Film z założenia jako ambitny, poważny, refleksyjny, opowiadający przede wszystkim o emocjach, w moim odczuciu nie spełnia wymogów. Ani fabuła, ani dialogi (bardzo słabe niestety) ani montaż mnie nie porwały. Film ma swoje plusy, choćby nawiązanie i próba zainteresowania widza wydarzeniami w Rwandzie, czy momentami naprawdę piękne zdjęcia, ale to za mało.

                                          Jak na mój umysł spaczony serialową gadaniną, za mało
                                          > było dialogów i ustnych wyjaśnień pewnych faktów z życia bohaterek, ale ta uwa
                                          > ga wynika bardziej z mojego "sprostaczenia" niż ze znawstwa sztuki filmowej.


                                          Ja widocznie też mam 'sprostaczony serialami umysł', bo mi bardzo przeszkadzał w odbiorze filmu właśnie ten brak tej całej otoczki z życia bohaterek, tego, kim były wcześniej, co wpłynęło na to, że znalazły się w tym czasie i miejscu, nie potrafiłam wczuć się w ich role, tak jakbym czytała sam środek jakiejś książki ,bez początku i końca. Nie potrafię chyba trafniej tego wyjaśnić, tak jakby coś zostało wyrwane z kontekstu, nie wyjaśnione i nie zakończone.

                                          Na
                                          > tomiast szkoda, że film nie jest ciut krótszy, statyczne ujęcia różnych obrazów
                                          > mogłyby być o jakieś 20% krótsze z oczywistą korzyścią dla tempa filmu.


                                          I tu się zgadzam w 100%. Film zdecydowanie można określić jako o co najmniej 30 - 40 min. za długi.

                                          sposób filmowania bardzo mi się spodobał, z pierwszoplanowym wido
                                          > kiem miejsca i drugoplanowym widokiem człowieka na tym planie (zrozumiała uwaga
                                          > ? Nie bardzo? No to trudno, jakos nie umiem tego lepiej opisać).


                                          Uwaga jak najbardziej zrozumiała, ale dla mnie to duży minus filmu. Kiedy nadchodził moment, że chętnie zobaczyłabym emocje na twarzy, widziałam tylko plecy i to z daleka:)

                                          Podsumowując. Być może wybrałam się do kina z innym nastawieniem, a wyszło jak zwykle. I nie chodzi o to, że film mnie rozczarował, tylko za dużo było czegoś, a czego innego za mało. No i te dialogi...
                                          Ale myślę, że każdy kto ma ochotę, powinien zobaczyć. Mnie film nie zachwycił, ale jak to się mawia 'de gustibus..".

                                          • faszyna Re: "Ptaki ..." 28.09.17, 23:16
                                            No to ja tez na gorąco. :)

                                            "i po namyśle przychylam się do werdyktu"
                                            "Po namysle" oznacza, że uznałam ten film za artystyczny na tyle, że przyznanie nagrody za bardzo mnie nie dziwi. Ale to nie oznacza, że sama bym ją dała. Z filmów, które obejrzałam, nagrodziłabym animację o Vincencie.

                                            O "Ptakach" czytałam, że są pełne emocji, ale ja tej emocji zasadniczo nie zobaczyłam. Co do sposobu filmowania, uznaję za wadę, że tak samo kręcony jest cały film. Ja bym zmieniła i nadała tempa w drugiej połowie, gdy bohaterki wracają do Afryki.
                                            Co do treści, też mam kilka zastrzeżeń. Niechęć dziewczyny do polskiej opiekunki znajduje wytłumaczenie dopiero pod koniec filmu, co według mnie jest błędem. Finałowa scena z przesyłką wymaga długiego namysłu, o co tu chodzi. Gdyby nie podpowiedź męża, chyba bym nie wpadła, o co chodzilo. Być może byłoby lepiej także, gdyby Afrykanka była młodsza, albo przynajmniej młodsza była aktorka grająca tę rolę. Przy większej różnicy wieku pomiędzy aktorkami (teraz ledwo 12 lat) ich trudne relacje lepiej by wybrzmiały.
                                            • glafira No cóż...mimo wszystko serialowo:) 22.04.18, 16:46
                                              W sumie dziwnie się czuję odzywając się na forum po tak długim czasie, ale chyba jeszcze nie było takiego sezonu serialowego od wielu, wielu lat, w którym naprawdę nie było o czym pisać. Zresztą ta cisza jest bardzo wymowna i nawet faszyna przystopowała ze swoimi, jakże trafnymi uwagami, które zawsze miała na podorędziu przynajmniej dla jednego nowego i nowego-starego serialu:)
                                              Sorry faszyno, że tak Cię przywołuję, ale to zupełnie nie w kontekście zmuszenia do odezwu, tylko tak raczej wspomnieniowo, kiedy nawet w czasie posuchy twoje wpisy (pozytywne czy negatywne) pojawiały się od czasu do czasu.
                                              Dobre to były czasy, teraz też zaglądam tu czasami, ale ani nie ma o czym pisać, ani czego czytać. Jedynie wątek absurdów serialu MjM nadal ma się dobrze. I dobrze. Podziwiam te dziewczyny (i chłopaków, jeśli tacy są) za wnikliwą krytykę tej telenoweli, za to, że im się chce oglądać te pierdoły głównie po to, aby komentować na forum. Ja daaawno przestałam to oglądać i nie zmusiłabym się nawet w celu jak powyżej, ale poczytuję ten wątek i chylę czoła za poczucie humoru i dystans.

                                              Ale może przejdę do meritum:)
                                              Jesienny sezon zaczął się bardzo hucznie, zwłaszcza w zapowiedziach. Z nowości "Korona Królów", "Leśniczówka", "Za marzenia" (ps. to tylko przypadek, że w pierwszej kolejności wymieniam produkcje tvp, ale innych nie pamiętam i nie chce mi się szukać:)), z dalszych sezonów: "Przyjaciółki", "W rytmie serca", "Diagnoza", "Wojenne dziewczyny", "Druga szansa" i jeszcze pewnie jakieś inne..., ale...ani jeden z tych seriali niestety nie przykuł mojej uwagi. A próbowałam. I Korony Królów i Leśniczówki i jeszcze czegoś tam i nie zatrzymałam się na dłużej. Nie dałam rady. Trudno.
                                              A wspomniane powyżej meritum?
                                              Jest jeden serial, który oglądam w miarę regularnie. To emitowany od poniedziałku do czwartku w TV4 o godz. 20.00 serial "Sprawiedliwi, wydział kryminalny". Co prawda, bardziej postrzegany jako paradokumentalny niż fabularny, ale dla mnie nie stanowi to wielkiej różnicy, jeśli serial jest dobrze zrobiony, dobrze odegrany, a mój konik, czyli dialogi, są wyśmienite. Krótkie, dowcipne i bez zbędnego, rozwlekłego mówionego naprowadzania widza na rzeczy oczywiste.
                                              Treści odcinków nie zawsze są na wysokim poziomie, ale z nawiązką pokrywają to wspomniane już przeze mnie dialogi i świetni odtwórcy głównych ról (z jednym małym zastrzeżeniem, ale to drobiazg w porównaniu z resztą). Z czystym sumieniem polecam tym, którzy wcześniej nie oglądali i tym, którzy do tego typu seriali podchodzą z rezerwą, bo ja też nigdy nie oglądałam tych seriali, które po cichutku nazywam paradebilizmami:) Ale ten akurat serial jest perełką wśród tych innych, a nawet uważam, ze stawianie tego serialu na równi z innymi paradokumentami jest dla Sprawiedliwych wielką obrazą:)

                                              Ps. Miałam nawet założyć nowy temat w związku z powyższym, ale po głębszym zastanowieniu doszłam do wniosku, że to bez sensu, bo pewnie wątek i tak się nie rozwinie, a podzielić się moimi przemyśleniami mogę i tu, w osławionym i jakże miłym memu sercu wątku śmieciowym:)

                                              Ps.ps-u:) Wydaje mi się, że chyba kiedyś w zamierzchłych czasach wspomniałam o tym serialu, ale ponieważ nikt nie był zainteresowany dyskusją na ten temat, to i wątek śmieciowy wydaje się jak najbardziej odpowiedni:)))


                                              • faszyna Re: No cóż...mimo wszystko serialowo:) 01.05.18, 20:00
                                                Dopiero dzisiaj zauważyłam Twój wpis.:)
                                                Co do sytuacji w polskich serialach, skojarzyła mi się z jazdą samochodem w głębokim błocie. Ile gazu nie dodasz, i tak nie ruszysz się z miejsca, a co najwyżej obryzgasz wszystko wkoło błotem. Scenarzyści n-tych sezonów oglądanych przeze mnie seriali właśnie dotarli do tego miejsca: coś próbują robić, ale nie ruszają z miejsca. Nowe postaci, nowe wątki, jakieś niebiologiczne matki czy zmartwychwstali ojcowie wyskakujący jak króliki z kapelusza- wszystko to bardziej zniechęca niż zachęca. I skłania do pytania, czemu nie odpuszczają sobie tych kontynuacji? Rozumiem, dla kasy, znany towar łatwiej się sprzedaje, ale do czasu. Coraz częściej odpuszczam premiery odcinków, a co najwyżej, rzucam jednym okiem na vodzie. Może w końcu dam sobie spokój z moim masochistycznym patriotyzmem serialowym i przerzucę się na obce stacje. Jesienią dokupiłam dostęp do HBO dla "Watahy 2" i było warto. Teraz kolej na kolejne kanały...

                                                A w temacie filmowym, byłam na "Wieża. Jasny dzień". Z przyczyn osobistych film mi zupełnie nie przypasował, choć pewnie dobrze zrobiony, ale jakoś w opisach nie doczytałam się, o co w nim chodzi. A z tym tematem wybitnie mi nie po drodze. I to jest ciekawa refleksja, że temat filmu, zbyt korespondujący z życiem/problemami/doświadczeniami (niepotrzebne skreślić) widza, może ten film zupełnie pogrążyć w jego oczach. I tym osobistym przekazem kończę. :))
                                                • toja50 Re: No cóż...mimo wszystko serialowo:) 06.05.18, 00:11
                                                  Dla Watahy 1 i 2 warto było mieć HBO dla Belfra również. Super ekstra polskie seriale. I aktorzy stanęli na wysokości zadania i tematy były ciekawe. Natomiast reszta w tej stacji opiera sie na powtórkach. Po prostu powtórka powtórkę powtóką pogania. Dość męczące. Czekam na Ślepnąc od świateł w/g Jakuba Żulczyka. OglądalM tez na początku ze sporym zainteresowaniem serial amerykański Tu i teraz. Samo życie, ale po pewnym czasie zaczęły wkradać się fantazje, dziwactwa, czy inne mylenie czasu akcji i po prostu po piątym odcinku zrezygnipowalam. W związku z tym juz sama nie wiem co oglądać. Czasem wpadnę na Diagnozę, czasem na Drugą szansę. Zaczęłam też Leśniczówkę, ale poza piewrwszym odcinkiem, reszta wydaje sie słaba i spoglądam jednym okiem i to nieregularnie. To tyle. Ratowało mnie kino....Czas mroku, Trzy bilbordy...., Happy end, Czwarta władza, te cztery bardzo mi sie podobały, bardzo. Na bilbordy pojde jeszcze raz, bo sa tam wspaniałe dialogi, uwielbiam takie rozmowy,przekomarzania, wyzlosliwiania, super. Polski film zdarzył się tylko jeden Plan- B temat ciekawy, obsada wyjątkowa, załapało nawet, ale najbardziej podobała mi Ada Zawialow i piosenka „ jeszcze w zielone grane” ta interpretacja pozwoliła mi siedzieć w kinowym fotelu i słuchać do końca... lubie polskie kino, lubie, ale powinno byc dobre.
                                                  • faszyna Re: No cóż...mimo wszystko serialowo:) 06.05.18, 17:09
                                                    "Dla Watahy 1 i 2 warto było mieć HBO dla Belfra również"
                                                    Jeden problem, że Belfer to Canal +, a nie HBO. :))
                                                    Belfra obejrzałam z płytki kupionej w Empiku.
                                                • glafira Re: No cóż...mimo wszystko serialowo:) 14.05.18, 17:33
                                                  faszyna napisała:

                                                  Scenarzyści n-tych sezonów oglądanych przez
                                                  > e mnie seriali właśnie dotarli do tego miejsca: coś próbują robić, ale nie rusz
                                                  > ają z miejsca. Nowe postaci, nowe wątki, jakieś niebiologiczne matki czy zmartw
                                                  > ychwstali ojcowie wyskakujący jak króliki z kapelusza- wszystko to bardziej zni
                                                  > echęca niż zachęca.


                                                  Dokładnie:)
                                                  Do tego dochodzą jakieś pokręcone wątki kryminalne w serialach, które z założenia były i powinny dalej funkcjonować jako obyczajowe. Skończyły się pomysły na ciąg dalszy, ale połączenie telenoweli z kryminałem jako baza do kontynuacji serialu to nie jest dobry pomysł.Robi się z tego po prostu absurd (vide: temat Absurdy MjM:)).
                                                  Co do HBO. Ja już od dobrych paru lat korzystam tylko z naziemnej telewizji cyfrowej, zrezygnowałam z kablówki i płatnych kanałów i chociaż zastanawiałam się nad HBO, to w rezultacie doszłam do wniosku, że dla jednego czy dwóch seriali mogę sobie odpuścić. Co nie znaczy, że temat jest zamknięty:) I nie ukrywam, że Watahę chętnie bym obejrzała. Może znajdę gdzieś w internecie lub w wypożyczalni płyt.
                                                  Jest jeszcze jeden serial, który zaczęłam oglądać, mimo trochę niekorzystnej pory nadawania. To "Wszystko dla pań" na jedynce prawie codziennie przed godz. 16.00. A zaczęłam oglądać, bo książka "Wszystko dla pań" Emila Zoli to jedna z moich ulubionych książek, przeczytana niezliczoną ilość razy, książka, która towarzyszy mi prawie od wczesnej młodości i chociaż zdawałam sobie sprawę, że ten serial to ma być taka luźna adaptacja, ochoczo zasiadłam przed telewizorem mając nadzieję, że serial choć trochę przybliży się do książki. Niestety, po paru odcinkach odpadłam.I nie dlatego, że okazał się typową telenowelą, mimo, że włoską, ale bardziej dlatego, iż dla mnie to prawie profanacja oryginału. I tyle w temacie:))
                                                  Z nowości kinowych jestem baaardzo do tyłu, więc tu się nie wypowiadam. Nadrobię (mam nadzieję) w okresie letnim.
                                                  • glafira Ciąg dalszy Magdy M - UWAGA, może być spoiler:) 30.06.18, 18:55
                                                    TVN 7 powtarza po raz kolejny serial "Magda M", więc temat trochę na czasie:)
                                                    O tym serialu już tu wielokrotnie pisano, ja jednak powtórzę, że dla mnie to jeden z najlepszych seriali, nie tylko TVN-owskich, ale w ogóle. Klimatyczny, ciepły, z dowcipnymi, ciętymi dialogami. Oczywiście mówię o pierwszych 15 odcinkach. Dalsze serie niestety odbiegały od pierwowzoru. A na czwartą może lepiej spuścić zasłonę miłosierdzia:)
                                                    Mimo to, jak przypadkowo dowiedziałam się, że Radosław Figura postanowił wydać książkę "Magda M - ciąg dalszy nastąpił", bez wahania zamówiłam w empiku. Jako pasjonatka szeroko pojętego czytelnictwa w ogóle, nie widziałam większej różnicy pomiędzy serialem a książką.
                                                    A czego się spodziewałam? Przede wszystkim powrotu do pierwszej serii w klimacie i dialogach, a w zakamarkach umysłu miałam nadzieję, że może w książce znajdę to, czego zabrakło zwłaszcza w drugiej i czwartej części serialu, a mianowicie takiej poważnej, szczerej rozmowy pomiędzy głównymi bohaterami, rozmowy, która wyjaśniłaby przyczyny ich rozstań i powrotów. I oczywiście lekkiej, przyjemnej lektury na lato.
                                                    A co dostałam?
                                                    Co prawda doczytałam na razie do 77 strony (książka liczy ich 507), ale już po tych paru stronach książka rozczarowuje. W sumie to nic nowego, jak w przypadku prawie każdej kontynuacji, ale zawsze ma się tą nadzieję, że w tym jednym przypadku będzie inaczej. Niestety, dialogi drętwe, przyjaciele Magdy bez życia, spajają się w jedno, Magda jeszcze bardziej infantylna niż w serialu, chociaż w książce akcja dzieje się niby 10 lat po pamiętnej akcji z helikopterem w Zakopanem, a Magda dobiega czterdziestki.
                                                    Światełko w oczach, takie wzruszające w początkach serialu, w książce trąci już nudą. Bohaterowie nadal mieszkają ze sobą jako partnerzy, a dzień, w którym Magda znajduje ukryty przez Piotra pierścionek zaręczynowy, urasta prawie do wybuchu bomby atomowej, chociaż po byciu ze sobą przez 10 lat w niczym nie zakłóconym szczęściu prawdopodobnie niejednokrotnie rozmawiali na tematy małżeńsko - potomkowe.
                                                    No i, prawie bez ostrzeżenia, uśmiercenie głównego bohatera na początku książki zniechęca tak jakby do jej czytelniczej kontynuacji. Stąd zresztą mój post.
                                                    Bo co prawda takie rzeczy się zdarzają, samo życie, to w przypadku tej lektury wydaje mi się, że autor strzela sobie w piętę. Bo chociaż serial z założenia był o losach Magdy, to zdecydowanie głównym promotorem był tu Piotr. Bez niego to już nigdy nie będzie to samo.
                                                    Jedynym wytłumaczeniem takiego zagęszczenia akcji może być myśl autora o sfilmowaniu książki (a takie przymiarki ponoć są), a grający Piotra aktor odmówił udziału. Nic innego nie przychodzi mi do głowy.
                                                    Szkoda. Myślałam, że poczytam sobie o moszczeniu szczęśliwego gniazdka przez głównych bohaterów, że pośmieję się z dowcipnych dialogów, że wrócę znowu do ciekawych i pouczających spraw prawniczych, że dowiem się, co słychać u innych postaci serialu, tak wakacyjnie, a czekają mnie pewnie, o ile zmuszę się, aby dalej czytać to dzieło, tylko lody z popcornem i łkania Magdy na żałosny los i oczywiście pocieszania niezawodnego Sebastiana i przyjaciółek. I z wielkich zapowiedzi zrobiła się kontynuacja czwartej serii serialu:)

                                                    I jeszcze jedno. Pewnie znowu wyda się, że jestem czepialska, ale ja po prostu nie lubię niekonsekwencji, a zwłaszcza sytuacji, kiedy widzowie, czytelnicy mają lepszą pamięć, niż sam autor. Na potwierdzenie cytat:
                                                    "Idealny pokój dla dziecka. Małego. Niemowlaka. Kiedy zacznie chodzić, będą chyba musieli zmienić mieszkanie. Magda nigdy wcześniej o tym nie myślała."
                                                    Otóż właśnie myślała. A nawet oglądała z Piotrem większe mieszkanie na początku trzeciej serii, o ile dobrze pamiętam. Wiem, to drobiazg, nie wnoszący wiele do akcji książki, ale w końcu 'diabeł tkwi w szczegółach':)
                                                  • faszyna Re: Ciąg dalszy Magdy M - UWAGA, może być spoiler 15.07.18, 22:56
                                                    Chcesz powiedzieć, że po 10 latach wspólnego życia dopiero teraz podstarzała Magda zaczyna myśleć o dziecku? No to ja też nie jestem czepialska ;)), ale to jakiś absurd, godny IV sezonu. Jednym słowem, widzę tu sezon V-ty, tyle że w wydaniu książkowym.
                                                    Glafiro, czytaj dalej, czekam na kolejne relacje! :)))
                                                  • glafira Re: Ciąg dalszy Magdy M - UWAGA, może być spoiler 16.07.18, 12:14
                                                    Przeczytałam już, a właściwie to wymęczyłam:) I niewiele pamiętam. Wybitnie to nie jest książka, która na długo zostaje w pamięci. Szkoda czasu.
                                                    Akcja jest nudna, infantylna, bohaterowie zupełnie odstają od tych, których znamy z serialu. Zupełnie. A biorąc pod uwagę fakt, że pisał to scenarzysta pierwszej serii, to tym bardziej rozczarowuje. Dużo (w sumie niepotrzebnych) aluzji politycznych, dialogi mierne i co bardzo istotne i czego nie lubię w książkach, to to, że o charakterze i wyglądzie postaci dowiadujemy się z opisów, a nie z zachowania i z tego co mówią.
                                                    Czasami wchodzę na forum "Lubimy czytać" i sporo jest tam opinii podobnych do moich, wiec nie jestem odosobniona.
                                                    O samej treści też niewiele można powiedzieć. A rozmowy i przemyślenia głównej bohaterki nie odstają od typowej piętnastolatki. Także rewelacji brak!:)))
                                                    Jednym słowem nie polecam. I nie sądzę, aby serial, film na podstawie tej książki zyskał uznanie widzów.
                                                  • qworum Re: Ciąg dalszy Magdy M - UWAGA, może być spoiler 18.07.18, 09:46
                                                    Czyli nie tylko ja mam takie uczucie zmęczenia po tej lekturze? Warto wiedzieć, chociaż znam kilka osób które się nią zachwycają, tylko nie wiem czy naprawdę czy udają.
                                                  • faszyna Re: Ciąg dalszy Magdy M - UWAGA, może być spoiler 18.07.18, 10:29
                                                    Prawdę mówiąc, gdy zobaczyłam w DDTVN parę Figura-Brodzik, zachwalającą książkę, jako żywo przypomniały mi się różne wcześniejsze "zachwalanki" w TVN dotyczące kompletnych gniotów. Po seriach 3 i 4 i po Twoim opisie książki przyjmuję, że Figurze trafiła się MM I jak przysłowiowej ślepej kurze ziarno.
                                                    Co do Piotra i jego "wykasowania" z życia Magdy, rzeczywiście absurd do kwadratu. W przypadku realizacji filmu, aktora można by zamienić, szczególnie, że obecny "Piotr" to już nie ten chwytający za serce tamten gościu z motorem. A swoją drogą, czemu 10 lat po Magda i Piotr nie są już statecznym małżeństwem z gromadką 500+? Para po czterdziestce jeszcze na reprodukcyjnym dorobku to jednak drobna (?) przesada...
    • szef_jak_szpieg Re: "Serialowi" w kinie 09.01.21, 21:38
      dokładnie!
    • toadette Re: "Serialowi" w kinie 01.09.21, 11:35
      Nie powiedziałabymm, że kinowy aktor w serialu to degradacja, raczej to podnosi range samego serialu na zasadzie "łał, było ich stać na tak dobrego aktora". Widac to po np. Wiedźminie. Dla wielu aktorów z seriali (Pedro Pascal to najlepszy przykład) były one świetną trampoliną do świata kina.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka