06.11.06, 21:13
nie wiem co sie dzieje... po raz kolejny spotkałem w swoim krótkim życiu
kobiete, która mnie zostawiła:( każda twierdziła że jestem super, czuły, mądry
itd itp, nie zasługuje na takie traktowanie a mimo to... mam tego dosć:(
potrzebuje kogoś, byc z kimś komu moge ufać i kto mnie nie zawiedzie...
Nie wiem dlaczego tak sie dzieje ale zawsze jest tak samo... spotykam cudowną
dziewczyne i wiem że obojgu nam jest genialnie a po paru miesiącach wszystko
sie wali... nie radze sobie juz bo to kolejny raz... i nie widze w sobie winy
a one twierdziły że to wina nie tkwi we mnie tylko w nich... za każdym razem
mówia to samo: że nie potrafia kochać, że sie przestraszyły
odpoiwedzialności... żeby to raz było - nie, to chyba trzecia albo czwarta
Najbardziej mnie przeraża właśnie to, że jak znów kogos spotkam to znów mi po
jakims czasie to samo powie... co robić??
Obserwuj wątek
    • myszonka1 Re: :( 06.11.06, 21:15
      Oj,za mało danych,żeby Ci podpowiedziec.
      • bar_man15 Re: :( 06.11.06, 21:17
        myszonka1 napisała:

        > Oj,za mało danych,żeby Ci podpowiedziec.
        a jakich danych potrzebujesz??
    • normalna_ja Re: :( 06.11.06, 21:15
      zgłaszam się na ochotnika ;)
      • bar_man15 Re: :( 06.11.06, 21:17
        żeby mi kolejny raz to samo powiedzieć?? znam to na pamięc...
        • myszonka1 Re: :( 06.11.06, 21:21
          ale co znasz na pamięć? ile masz lat,jak dlugo w tych zwiazkach?
        • normalna_ja Re: :( 06.11.06, 21:21
          dlaczego jesteś nastawiony tak pesymistycznie?
          może za bardzo się starałeś, nadskakiwałeś, byłeś zaborczy, zabraniałeś czegoś?
          • myszonka1 Re: :( 06.11.06, 21:22
            o....dobre hasła normalna
          • myszonka1 Re: :( 06.11.06, 21:24
            czasem nawet kota mozna zagłaskać
          • bar_man15 Re: :( 06.11.06, 21:27
            normalna_ja napisała:

            > dlaczego jesteś nastawiony tak pesymistycznie?
            > może za bardzo się starałeś, nadskakiwałeś, byłeś zaborczy, zabraniałeś czegoś?

            pesymistycznie? może dlatego że jestem w takim nastroju beznadziejnym...
            a starac sie starałem zawsze bo chyba nie umiem inaczej, odpuścić i czekac na
            reakcje...
            no i poza tym obiektywnie oceniając - zaborczy nie jestem a i zabraniać bez
            sensu - każde przecież musi miec troche 'prywatnego' swojego życia, do którego
            to drugie niekoniecznie musi mieć wstęp... to chyba oczywiste?
            • normalna_ja Re: :( 06.11.06, 21:29
              o takiego to ja bym chciała mieć :]

              czy oczywiste?
              nie dla każdego...

              ale przyczyna musi jakaś być. tylko jaka?
              myślisz, że jaki był powód takich zachowań?
              • bar_man15 Re: :( 06.11.06, 21:32
                normalna_ja napisała:

                > o takiego to ja bym chciała mieć :]
                >
                > czy oczywiste?
                > nie dla każdego...
                >
                > ale przyczyna musi jakaś być. tylko jaka?
                > myślisz, że jaki był powód takich zachowań?

                gdybym wiedział... coś bym zrobił żeby temu zapobiec... własnie dlatego tu pisze
                ze nie mam pojęcia:/ starałem sie, miałem sporo pomysłów żeby nie było nudno a i
                tak w koncu wychodzi mi to bokiem...
                • myszonka1 Re: :( 06.11.06, 21:36
                  może za bardzo się starałeś? niestey,wydaje mi się,że sam to musisz
                  przeanalizować
                • normalna_ja Re: :( 06.11.06, 21:36
                  właśnie może za bardzo się starałeś. za mocno chciałeś, by było dobrze. byłeś
                  za 'słodki'.
                  no nie wiem..
                  może w kolejnym związku warto trochę wyluzować? pozwolić czasem, by to
                  dziewczyna przejęła inicjatywę, podjęła decyzję, co chce robić, gdzie pójść.
                  może jakiś wyjazd zaplanować?
                  a co mówiły podczas rozstania? jaki powód podawały?
                  • myszonka1 Re: :( 06.11.06, 21:38
                    o! swieta racja
                    • bar_man15 Re: :( 06.11.06, 21:43
                      moze macie racje... może... pytanie tylko czy bede to umiał? obawiam sie że
                      bedzie trudno... z drugiej strony, "przyjrzałem sie" zwiazkom mojej przyjciółki
                      w których ona sie meczyła własnie dlatego że facet ją "olewał", mało sie starał
                      i ciągle cos było nie tak... kwestia równowagi czy wina ludzi?
                      • normalna_ja Re: KURWA JEST KTOŚ NA FORUM !!!!!!!!!!!!!!!!!! 06.11.06, 21:48
                        no właśnie...
                        przestańcie się kłócić, bo to do niczego nie prowadzi.
                        tu można się wygadać, poprosić o radę, a nie na siebie warczeć i wyzywać! to
                        nie tu!
                        • normalna_ja mój komputer oszalał. sorry. to nie tu miało być! 06.11.06, 21:49
                          system mnie wylogował i wątek poszedł nie tu, gdzie trzeba :(
                      • normalna_ja Re: :( 06.11.06, 21:51
                        moim zdaniem wina ludzi. jedni są tacy jak Ty- staraj się, chcą, by było super,
                        bo im zależy, drugim też zależy, tylko że oni tego nie okazują.
                      • myszonka1 Re: :( 06.11.06, 21:54
                        dziś oglądałam na babskiej telewizji-chyba style tvn-program o manipulacji
                        między k i m. z udziałem p.psycholog.Chodzi o równowagę a czasami tzw
                        podpuchę..Masz mnie ,ja Ciebie ale za chwilę lekki odwrót.To przyciąga...LEKKI
                        odwrót,powiadam.No jak ktoś olewa cały czas,to bez sensu,tak jak ktos jest
                        zawsze na zawołanie.....No,nie wiem czy dobrze wytłumaczyłam.
                        • bar_man15 Re: :( 06.11.06, 22:22
                          wytłumaczyłas dobrze, rozumiem w czym rzecz tyle że dla mnie to troche bez
                          sensu... dobre słowo: manipulacja. Po co manipulowac kims kogo sie kocha? dla
                          mnie to troche dziwne, taka potrzeba ciągłego zagrozenia, niepewności...
                          przecież chyba miedzy inneymi o to chodzi w związakch żeby czuc sie pewnie...
                          wiadomo że to pozwala na nazwijmy to 'nadużycia' ale chyba nie między dorosłymi,
                          mądrymi ludźmi...
                          dobrze wytłumaczyłem?
                          • myszonka1 Re: :( 06.11.06, 22:26
                            dobrze wytłumaczyłeś!! Na pewno jestes młody facet.U mnie świat już zszarzał,bo
                            wiem jak to jest w związkach.Ta manipulacja też jest potrzebna.....inaczej się
                            nudzi
                            • myszonka1 Re: :( 06.11.06, 22:30
                              I to jest właśnie ta mądrość.....życiowa
                            • bar_man15 Re: :( 06.11.06, 22:31
                              że młody jestem zgadłaś... ale mam nadzieje (bez urazy:) ) że mi świat nigdy nie
                              zszarzeje (poza tymi durnymi okresami kiedy nie umiem znaleźć sensu pewnych zdarzeń)
                              a w manipulacje nie uwierze, wybacz...
                              • myszonka1 Re: :( 06.11.06, 22:34
                                jasne,że bez urazy.Zszarzał,bo to nie jest proste i o wszystko trzeba walczyć.
                                O miłość też......a czasami całe siły trzeba wlożyć.E....duzo gadać.
                                • myszonka1 Re: :( 06.11.06, 22:36
                                  ok,to wszystko musisz przetrawić,bo jednak coś nie tak.....
                                  • bar_man15 Re: :( 06.11.06, 22:39
                                    nie wiem, jeszcze nie umiem na to spojrzeć z dystansu - za bardzo boli... a za
                                    jakis czas zapomne i znów bedzie powód żeby sie nad tym nie zastanawiać...
                                • bar_man15 Re: :( 06.11.06, 22:37
                                  masz racje ale jeśli o mnie chodzi - walczyć raczej tez nie umiem albo bardziej
                                  nie chce... wychodze z założenia, że skoro raz sie zawaliło to czemu nie miałoby
                                  sie walic co chwila? to męczące jest i duzo wymaga... a czy o to w miłosci
                                  chodzi żeby bolała?
                                  • normalna_ja Re: :( 06.11.06, 22:38
                                    gdy spotkasz tę jedną jedyną, poczujesz to od razu i będziesz wiedział, że to
                                    TA. i nic nie zakłóci harmonii
                                    :)
                                    • bar_man15 Re: :( 06.11.06, 22:41
                                      Oby:) tylko czemu mi sie zdaje ze moge sie nie doczekać?:)
                                      • normalna_ja Re: :( 06.11.06, 22:42
                                        a ile masz lat,że zapytam?
                                    • myszonka1 Re: :( 06.11.06, 22:43
                                      o, normalna Ci wszystko wytlumaczy,Ona ma podejście pedagodiczno-psychologiczne.
                                      • bar_man15 Re: :( 06.11.06, 22:44
                                        no cóż, lat mam 22 tylko i aż jednoczesnie...
                                        • normalna_ja Re: :( 06.11.06, 22:52
                                          jeśli chodzi o te sprawy, to masz TYLKO 22 lata.wszystko przed Tobą...
                                          A jeśli chodzi o byłe dziewczyny (podejrzewam, że w wieku zbliżonym), to być
                                          może przestraszyły się tego, że jesteś czuły, starasz się o nie i w związku z
                                          tym myślały, że zaraz ślubu będziesz chciał (być może!).
                                          a w tym wieku dziewczyny chcą szaleć, bawić się i rzadko która oczekuje takiego
                                          poważnego związku
                                          • bar_man15 Re: :( 06.11.06, 22:55
                                            no dobrze - mam TYLKO 22 lata
                                            ślubu z założenia nie chcę ale dziewczynom tez tylko na zabawie nie zależało...
                                            poza tym mam przyjaciólke w swoim wieku, która (i to nie tylko ona) całkiem
                                            powaznie mysli o swoim związku... nie rozumiem zatem dlaczego trafiam ciągle na
                                            takie które tak nie mogą/nie chcą mysleć?
                                            • normalna_ja Re: :( 06.11.06, 23:03
                                              bar_man15 napisał:

                                              > no dobrze - mam TYLKO 22 lata
                                              > ślubu z założenia nie chcę ale dziewczynom tez tylko na zabawie nie
                                              zależało...
                                              > poza tym mam przyjaciólke w swoim wieku, która (i to nie tylko ona) całkiem
                                              > powaznie mysli o swoim związku... nie rozumiem zatem dlaczego trafiam ciągle
                                              na
                                              > takie które tak nie mogą/nie chcą mysleć?


                                              Mi chodziło, że tylko w tym przypadku i w tej sytuacji masz 22 lata, bo ja
                                              jestem z tej samej 'okolicy' wiekowej...
                                              Będą z chłopakiem kilka lat także myślałam o wspólnej przyszłości. Ale gdybym
                                              miała chłopaka kilka miesięcy nie sądzę, bym myślała o ślubie, itp. Raczej bym
                                              chciała się wyszaleć, a gdybym zobaczyła,że on ma jakieś poważne zamairy -
                                              jestem dla niego niemal wszystkim, pewnie bym się ewakuowała (ze strachu)
                                              • bar_man15 Re: :( 06.11.06, 23:08
                                                to też nie to... aż tak powazny i zaangazowany to ja nie byłem chyba...
                                                przynajmniej mi sie tak zdaje... tylko ze jak tu budowac cokolwiek bez myslenia
                                                o przyszłości?
                                                • normalna_ja Re: :( 06.11.06, 23:10
                                                  no właśnie powinno się żyć dniem dzisiejszym, bez myślenia o jutrze, o
                                                  weekendzie, o przyszłości, itp.
                                                  piszesz,że chyba nie byłeś aż tak zaangażowany. a może dziewczyny inaczej to
                                                  postrzegały?
                                                  • bar_man15 Re: :( 06.11.06, 23:15
                                                    msz racje znów: niektóre moje zachowania mogły odbierać w sposób o którym
                                                    mówimy... ale na pewno nie taki był mój zamiar, żeby czuły sie zagrożone czy
                                                    przerażone... chyba to tak jakos samo z siebie... a własciwie ze mnie wyłazi...
                                                    czy to oznacza zatem że musze czekać az spotkam kobiete na tyle zdesperowaną że
                                                    moe zaangażowanie bedzie jej na reke?
                                                  • normalna_ja Re: :( 06.11.06, 23:17
                                                    NIE!
                                                    musisz trochę wyluzować, nie pozwolić, by czuły się, tak jak piszesz zagrożone,
                                                    przerażone,a wszystko będzie dobrze.
                                                    wierzę w Ciebie:)
                                                    nie zamykaj się na nowe znajomości, miłości, związki
                                                  • bar_man15 Re: :( 06.11.06, 23:22
                                                    chwilowo to ja sobie przerwe musze zrobic w moim otwieraniu sie na nowe
                                                    znajomości...
                                                    ale dzieki za Twoją wiare:)
                                                    na kilka rzeczy mi sie dzieki Tobie oczy otworzyły...:)
                                                    tylko nadal mam wątpliwości (jak zwykle) czy to na pewno to...
                                                  • bar_man15 Re: :( 06.11.06, 23:25
                                                    jakoś nie moge uwierzyć... błahe mi sie to wydaje, tym bardziej że mam wrażenie
                                                    że za każdym razem moglismy o wszytskim porozmawiać i byłoby po kłopocie... to
                                                    chyba łatwiejsze niż od razu rozstanie (ucieczka)
                                                  • normalna_ja Re: :( 06.11.06, 23:27
                                                    wiesz, mnie się wydaje, że rozmowa by pomogła, ale nie przed rozstaniem, tylko
                                                    na początku związku. o tym czego oczekujecie, jacy jesteście mając drugą
                                                    połówkę, jak się zachowujecie, itp.
                                                  • bar_man15 Re: :( 06.11.06, 23:33
                                                    dobry pomysł ale zdaje mi sie że to tez jakies takie bardzo powazne...
                                                    jeszcze raz dziekuje...
                                                    a nie o związkach też moge napisac kiedyś na tego mejla?
                                                  • normalna_ja Re: :( 06.11.06, 23:35
                                                    pewnie że możesz :)
                                                    bardzo chętnie poczytam jak tylko dorwę net :)
                                                    co poważne? rozmowa?
                                                    kobiety chyba czasem potrzebują jasnego postawienia sprawy, Twoich oczekiwań
                                                    wobec nich.
                                                    tak myślę, ale przecież mogę się mylić ;))
                                                  • normalna_ja Re: :( 06.11.06, 23:25
                                                    chyba się z powołaniem minęłam ;).
                                                    przerwę zrób, przyda się na pewno.
                                                    jeśli jakieś pytania będziesz miał, problemy - pisz na maila najlepiej, bo od
                                                    jutra będę bez netu kilka, może kilkanaście następnych dni :(.
                                                    cieszę się, że pomogłam choć trochę...
                                                  • bar_man15 Re: :( 06.11.06, 23:34
                                                    dobry pomysł z tą rozmową ale zdaje mi sie że to tez jakies takie bardzo powazne...
                                                    jeszcze raz dziekuje...
                                                    a nie o związkach też moge napisac kiedyś na tego mejla?
                                                  • normalna_ja Re: :( 06.11.06, 23:36
                                                    bar_man15 napisał:

                                                    > dobry pomysł z tą rozmową ale zdaje mi sie że to tez jakies takie bardzo
                                                    powazn
                                                    > e...
                                                    > jeszcze raz dziekuje...
                                                    > a nie o związkach też moge napisac kiedyś na tego mejla?



                                                    chłopie, Ty mi nie dziękuj, trzeba sobie pomagać :)
                                                  • bar_man15 Re: :( 06.11.06, 23:40
                                                    gdy zdanie o podobnej treści ostatnio pełen wiary i nadziei wygłosiłem w Wawie
                                                    na ulicy, pewien pan wciskając mi pieniądze (za dobrowolna pomoc!)
                                                    protekcjonalnie rzekł: ucz sie życia młody człowieku:)
                                                    Dziekuje za zycie w którym za wszystko trzeba płacic... miłośc też mam sobie kupić?
                                                    Tym bardziej dziękuje Ci, w koncu czasu straciłaś na mnie sporo:)
                                                  • normalna_ja Re: :( 06.11.06, 23:42
                                                    miłości nie da się kupić.seks jak najbardziej, ale nie uczucie!
                                                    a jakaż to przyjemność- seks bez miłości?
                                                    wątpliwa. przynajmniej dla mnie... :)
                                                  • bar_man15 Re: :( 06.11.06, 23:45
                                                    wiedz że nalezysz do wymierającego gatunku do którego i ja sie na szczescie
                                                    zaliczam:)
                                                    miejmy nadzieje, że tak do końca ten gatunek jednak nie wymrze...
                                                  • normalna_ja Re: :( 06.11.06, 23:47
                                                    ekhem..a jaki to gatunek?
                                                    wiesz, o tej porze to ja z lekka przytępiony umysł mam ;)
                                                  • bar_man15 Re: :( 06.11.06, 23:49
                                                    rozumiem, rozumiem... mnie tez juz głowa opada na stół...
                                                    chodziło mi o ludzi wierzących w miłośc a nie sam tylko seks:)
                                                  • normalna_ja Re: :( 06.11.06, 23:51
                                                    aaaaa...już rozumiem :)).
                                                    więcej takich ludzi jest, gwarantuję Ci :)
                                                  • bar_man15 Re: :( 06.11.06, 23:53
                                                    ehh, to ja musze miec pecha jakiegos widocznie:/ albo sie źle rozglądam:)
                                                  • normalna_ja Re: :( 06.11.06, 23:53
                                                    raczej źle się rozglądasz ;)
                                                  • bar_man15 Re: :( 06.11.06, 23:56
                                                    hehe:) ide po rózowe okulary:) kolorowych snów zycze:)
                                                    i do napisania, miejmy nadzieje na bardziej pozytywnym forum...
                                                  • normalna_ja Re: :( 06.11.06, 23:58
                                                    do napisania mila ;)))
                                                    dzięki i nawzajem kolorowych snów
                                                    :)
                                  • jezelina Re: :( 06.11.06, 22:52
                                    nie opłaca się walczyć, bo jeśli ktoś już podjął decyzję ponikąd za nas, to
                                    nawet wołami jej nie zmienimy.
                                    i na pewno nie zakładaj, że skoro raz się nie udało, to kolejny raz musi
                                    przebiegać wg tego samego schematu.
                                    to mówiłam ja, ta która nie walczy i zakłada za każdym razem klapę. to Ci
                                    doradziłam...
                                    • bar_man15 Re: :( 06.11.06, 22:57
                                      jezelina napisała:

                                      > nie opłaca się walczyć, bo jeśli ktoś już podjął decyzję ponikąd za nas, to
                                      > nawet wołami jej nie zmienimy.
                                      > i na pewno nie zakładaj, że skoro raz się nie udało, to kolejny raz musi
                                      > przebiegać wg tego samego schematu.
                                      > to mówiłam ja, ta która nie walczy i zakłada za każdym razem klapę. to Ci
                                      > doradziłam...

                                      Mam to samo podejście więc mnie niestety nie przekonałas... bo mnie nie potrafia
                                      przekonać nawet ludzie którzy walczyli i im sie udało...:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka