Dodaj do ulubionych

samoakceptacja waginy

30.12.06, 11:27
Przeczytałam sobie artykuł w dzisiejszych "WO" i poza wieloma kwestiami już
oklepanymi znalazłam tam coś nad czym się nie zastanawiałam. Dr Alicja
Długołęcka: "O nim (siusiaku) się mówi: męskość. A o cipce? W języku
staropolskim srom oznaczał "wstyd". Chłopiec wie, jak ma dwa-trzy lata, że ma
ptaszka i jest z tego dumny. Wyobrażacie sobie dziewczynkę, któr wie że ma
pochwę i się tym chwali? Albo wychowawczynię w przedszkolu, która by ją tego
nauczyła?"
No właśnie nie wyobrażam sobie, a może powinnam. Tu moje pytania, czy i jak
uczyć dziewczynkę akceptacji swojej cipki.
Obserwuj wątek
    • sir.vimes Re: samoakceptacja waginy 30.12.06, 13:34
      Oczywiście, że się powinno uczyć dziewczynki miłości do swego ciała. Chyba
      poprzez wiedzę i spokojne obcowanie z własnym ciałem - np. uczenie pewnej
      "celebracji" tego, ze się myje cipkę a nie wstydliwe napominanie - umyj się no
      wiesz gdzie. W końcu my, dorosłe, mamy wybór kilkunastu płynów do higieny
      intymnej - na różne "okazje". Albo smarowanie sudokremem czy innym - parę razy
      miałam scysję z krewnymi , ze pozwalam dwulatce samej się smarować i że ona to
      robi za długo (w domyśle - "zła" przyjemność? onanizm?) No i do dziś nie
      rozumiem - trzeba smarować nieprzyjemnie i krótko?

      Ja swojej córce mówiłam nie tylko o zewnętrznych częściach "intymnych" ciała
      (np. o łechtaczce , którą mała nazywa dudkiem ) lecz także o jajnikach i
      jajowodach (na czarnobiałych rycinach przypominają mi dziwne rośliny -
      zachwycało mnie to w dzieciństwie i moją małą też fascynuje).
      Dziecko potrafi od dawna nazwać co ma i wie mniej więcej co do czego służy (tyle
      samo wie o płucach , arteriach itd- ze dwa zdania powie).

      Strasznie irytują mnie próby "zafałszowania" genitaliów - np. mówienie "pupa z
      przodu", dla mnie to popierzone i chore.
      • iokepine Re: samoakceptacja waginy 30.12.06, 23:08
        sir.vimes napisała:

        > Albo smarowanie sudokremem czy innym - parę razy
        > miałam scysję z krewnymi , ze pozwalam dwulatce samej się smarować i że ona to
        > robi za długo (w domyśle - "zła" przyjemność? onanizm?) No i do dziś nie
        > rozumiem - trzeba smarować nieprzyjemnie i krótko?

        Bo w domyśle tylko facet może cie tam długo i przyjemnie, wszystko inne jest
        niezdrowe:P I tu jest to uprzedmiotowienie podstawowe.

        >
        > Ja swojej córce mówiłam nie tylko o zewnętrznych częściach "intymnych" ciała
        > (np. o łechtaczce , którą mała nazywa dudkiem ) lecz także o jajnikach i
        > jajowodach (na czarnobiałych rycinach przypominają mi dziwne rośliny -
        > zachwycało mnie to w dzieciństwie i moją małą też fascynuje).

        Prawda? :)
        Tam są jeszcz różne błony zabezpiecajace i jak sie spojrzy na rysunki z błonami,
        to macica z jajnikami wyglada jak średniowieczny rogaty stroik na głowę z welonem:D
        Prawdziwa Izis w 7 zasłonach:)

        Dla mnie

        >
        > Strasznie irytują mnie próby "zafałszowania" genitaliów - np. mówienie "pupa z
        > przodu", dla mnie to popierzone i chore.

        Bo jest. Pupa jest tylko jedna, z tyłu.
    • jagandra Re: samoakceptacja waginy 31.12.06, 13:35
      Przeczytałam. I pomyślałam sobie, że to jednak nie jest tak po prostu - siusiak dobry, cipka zła. Bo jeśli facet uprawia seks z kobietą jednocześnie gardząc jej seksualnością, to siłą rzecz musi się też od czegoś ważnego w sobie samym odciąć, swoją seksualnością też musi gardzić. W tym chyba tkwi przekonanie, że seksualność jako taka jest zła, tyle że cała "wina" jest przerzucana na kobiety i one płacą przez to większe koszty.
      Ja akurat nie mam problemu z mówieniem mojej trzylatce o miesiączce i rodzeniu dzieci, ale... nie wiem, kiedy i jak opowiedzieć jej o samym akcie seksualnym.
      • verdana Re: samoakceptacja waginy 31.12.06, 16:43
        Nie uczę dziewczynki oddzielnie akceptacji swojej waginy, swojej ręki, swojego
        odbytu i swoich innych części ciała. Wydaje mi się to jednak czymś sztucznym -
        dziecko, niezaleznie od płci, powinno akceptować swoje ciało, a nie jakoś
        szczególnie jego elementy. Wydaje mi się też, ze o pochwie, jajnikach i td
        nalezy wspominac mimochodem, tak jak o wątrobie czy trzustce, nie czyniąc z
        posiadania ich ani powodu do dumy, ani do wstydu. Naprawdę, nikt nie jest jakos
        szczególnie dumny z posiadania śledziony...
        Nie da się ukryć, ze penis jest widoczny na pierwszy rzut oka, a pochwa nie - i
        z tego wynikaja inne "opinie" na temat tych części ciała dziewczynek i
        chlopców. Chłopiec moze się siusiakowi przyjrzeć, pobawić się nim, porownać z
        siusiakami innych chłopców, przy okazji oddawania moczu nie wchodząc w
        szczegóły swojej seksualności - podobnie chłopcy porownuja swoja wysokość czy
        siłę pięści. Natomiast tłumaczenie dziewczynce , że powinna być dumna ze swojej
        waginy, ze wagina jest piękna prowadzić może do społecznie nieakceptowanych
        zachowań - nie mówię o onaniźmie, ale o obnażaniu się, porównywaniu,
        obmacywaniu, nadmiernym zainteresowaniu. Wcale nie wiem, czy to jest takie
        zdrowe i wskazane.
        • sir.vimes Re: samoakceptacja waginy 31.12.06, 18:02
          Właśnie wspominając o widoczności i dostępności siusiaka mimochodem wyjaśniłaś
          mi dlaczego tak ważna jest akceptacja narządów przez dziewczynkę (trochę wbrew
          twojemu zdaniu). Dziewczynce musimy w jakiś sposób "udzielić pozwolenia" na
          poznawanie waginy i okolic.
          • jagandra Re: samoakceptacja waginy 31.12.06, 18:11
            A może udzielenie pozwolenia polega tylko na niezabranianiu? Bo w pewnym momencie to zainteresowanie się przecież pojawi. A małe dziewczynki nie oglądają sobie wprawdzie pochwy, ale to co widać, i owszem, przynajmniej moja ogląda sobie bardzo dokładnie ;)
            • verdana Re: samoakceptacja waginy 01.01.07, 10:45
              Dla mnie zachęcanie do poznawania waginy jest śmieszne i niepotrzebne. Bo jak
              dziecko chce, to sobie obejrzy, a jak nie chce -to nie. Natomiast
              specjalne "udzielanie pozwolenia" to jednak zwracanie uwagi szczególnie na
              jeden obszar, i to nie da sie ukryć - dosyć delikatny. Nie zachecamy dziecka do
              dłubania w nosie, nie zachęcamy do wsadzania palca w ucho czy odbyt - i raczej
              jednak oczekiwałabym nie pchania palców w pochwę - choćby ze wzgledów
              higienicznych.
              Nie przesadzajmy. Feminizm feminizmem, a róznice w budowie kobiet i męzczyzn są
              sprawą obiektywna, podobnie jak możliwość poznawania i chwalenia się narzadami
              płciowymi.
              • sir.vimes Re: samoakceptacja waginy 01.01.07, 13:12
                Kompletnie nie chodzi o pchanie palców gdziekolwiek i chyba o tym wiesz.

                Chłopcu nie udzielasz pozwolenia na dotykanie czy obejrzenie siusiaka, bo to
                oczywiste, ze bez tego się nie wysika.

                Dziewczynce można dotykania własnych narządów zabronić - i często to się właśnie
                robi.

                Można też nie robić wokół tego, że dziewczynka chce (a prawie każde dziecko
                chce) te swoje narządy obejrzeć czy dotknąć , żadnej afery , tylko wyjaśnić co
                jest co - dokładnie tak jakby chodziło o nos.

        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: samoakceptacja waginy 02.01.07, 22:33
          Dobry wieczór! Witam na forum, cieszę się, że tu jestem.

          verdana:
          > Chłopiec moze się siusiakowi przyjrzeć, pobawić się nim, porownać z
          > siusiakami innych chłopców, przy okazji oddawania moczu nie wchodząc w
          > szczegóły swojej seksualności - podobnie chłopcy porownuja swoja wysokość czy
          > siłę pięści. Natomiast tłumaczenie dziewczynce , że powinna być dumna ze
          > swojej waginy, ze wagina jest piękna prowadzić może do społecznie
          > nieakceptowanych zachowań - nie mówię o onaniźmie, ale o obnażaniu się,
          > porównywaniu, obmacywaniu, nadmiernym zainteresowaniu. Wcale nie wiem, czy to
          > jest takie zdrowe i wskazane.

          Ja nie rozumiem. Verdana pisze najpierw, że normalne jest, jak chłopcy chwalą
          się siusiakami, a później, że nienormalne gdy dziewczynki chwalą się cipkami.
          Zainteresowanie chłopców jest naturalne, a dziewczynek - to już nadmierne
          zainteresowanie. Przecież, do diabła, cipkę też można łatwo pokazać drugiej
          osobie! Do tego wcale nie trzeba żadnego "niehigienicznego wkładania palców",
          jak to później Verdana wyjaśnia. Cipka wcale nie składa się wyłącznie z pochwy,
          co oznacza, że wcale nie jest gdzieś głęboko schowana. Nawiasem mówiąc,
          dziewczynki pewnie mniej interesują się samą pochwą, a więcej łechtaczką, czyli
          tym czego można łatwo i z przyjemnością dotknąć.

          Na zdrowy rozum to bez sensu robić takie rozróżnienia!
    • sir.vimes Re: samoakceptacja waginy 01.01.07, 14:48
      Tutaj artykuł:

      kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53581,3817449.html
      • verdana Re: samoakceptacja waginy 01.01.07, 16:01
        I t sę mylisz - matki chłopców bardzo pilnują, by dzieci nie bawiły się
        siusiakiem. Są nawet bardziej nastawione na pilnowanie, aby synowie się nie
        onanizowali - do tego stopnia, ze pytają się co robić, gdy dziecko ma erekcję.
        Nie widzę róznicy - rodzice dziei oboga płci pilnują i zabraniają.
        • sir.vimes Re: samoakceptacja waginy 01.01.07, 18:01
          Ekscysja też twoim zdaniem zdarza się również chłopcom?

          Wcale nie wątpię, że chłopcy także bywają wychowywani w sposób skandaliczny.
          Myślę jednak , że nie warto udowadniać , że jest tak samo, jeżeli nie jest tak samo.
          Artykuł przeczytałaś?
          • verdana Re: samoakceptacja waginy 01.01.07, 18:07
            Przeczytalam, ale się nie zgadzam. Co to jest "ekscysja"? jakoś mam luki w
            wykształceniu.
            • sir.vimes Re: samoakceptacja waginy 01.01.07, 18:20
              Przepraszam za literówkę.
              • verdana Re: samoakceptacja waginy 01.01.07, 18:38
                No tak, ale ja jakos nie moge się doczytać co się kryje za literówką - naprawdę
                myslę i nie wiem...
                • sir.vimes Re: samoakceptacja waginy 01.01.07, 18:52
                  Wycięcie łechtaczki i warg sromowych mniejszych.

                  • sir.vimes Re: samoakceptacja waginy 01.01.07, 18:52
                    Bo to "nieczyste" i "niepotrzebne" kobiecie.
                    • verdana Re: samoakceptacja waginy 01.01.07, 18:59
                      A w przypadku męzczyzn kastracja - aby byli lepszymi śpiewakami, albo pilnowali
                      haremów.
                      Zresztą wydaje mi się, ze akurat mieszanie obrzezania kobiet z wychowaniem
                      dziewczynek we współczesnej Europie do niczego nie prowadzi.
                      • sir.vimes Re: samoakceptacja waginy 01.01.07, 21:25
                        To się dzieje we współczesnej Europie.
                      • malila Re: samoakceptacja waginy 02.01.07, 15:15
                        verdana napisała:
                        > Zresztą wydaje mi się, ze akurat mieszanie obrzezania kobiet z wychowaniem
                        > dziewczynek we współczesnej Europie do niczego nie prowadzi.

                        Trudno zaprzeczyć, że sposób traktowania waginy w Europie rózni się od
                        obrzezania dziewczynek. Ale nie mogę sie też zgodzić, że jedno z drugim nie ma
                        nic wspólnego. W końcu cel jest jeden: pewność, że kobieta nie będzie się, że
                        tak się wyrażę, puszczać. Obrzezanie jest w tym wypadku metodą bardzo
                        drastyczną. Traktowanie "pitulinki" (to nasza nazwa własna:)) jako czegoś
                        wstydliwego, nieczystego, w dodatku jako czegoś nienależącego do kobiety, tylko
                        służącego wyłącznie okreslonym przez innych celom i wymuszanie poczucia winy,
                        jeśli zrobi się coś niezgodnego z wytyczonymi celami - jest metodą znacznie
                        łagodniejszą.
                        Z drugiej strony nadmierna afirmacja kobiecych narządów płciowych w stylu
                        odświętnego pozbawianie się nawzajem dziewictwa przy pomocy marchewki też mnie
                        nie (nomen omen) podnieca:)
    • sir.vimes Fajny arykuł Anny Kohli 01.01.07, 22:17
      nie do końca na temat naszej dyskusji ale jak najbardziej na temat waginy

      free.art.pl/artmix/archiw_3/0102ak.html
      • sir.vimes I książka dla entuzjastek tematu 01.01.07, 22:20
        www.proszynski.pl/asp/recenzjecd.asp?recenzja_id=687
        Chyba jutro ją zakupię i poczytam.
        • verdana Re: I książka dla entuzjastek tematu 01.01.07, 22:42
          To sie dzieje w Europie, ale nie w Polsce i nie w środowiskach europejskich. Z
          naszymi dziećmi i akceptacja przez dziewczynke waginy nie ma nic wspólnego.
          • sir.vimes Re: I książka dla entuzjastek tematu 02.01.07, 13:25
            Oczywiście myślisz o obrzezaniu?
            Właściwie możemy założyć , że nic nas nie dotyczy oprócz własnego osiedla i też
            będzie ok.
            • verdana Re: I książka dla entuzjastek tematu 02.01.07, 13:41
              Dyskusja nie byla o obrzezaniu, artykuł tez nie - tylko o akceptacji waginy i
              wlasnej seksualnosci. Uwazam, ze w wychowaniu nie mozna kierować sie
              patologiami czy też obyczajami innych kultur, bo dojdziemy do absurdu.
              • sir.vimes Re: I książka dla entuzjastek tematu 02.01.07, 15:04
                Nie, nie dojdziemy do absurdu. Nadmiar wiedzy nikomu nie zaszkodził i nie zaszkodzi.

                Wiedza o patologiach, wiedza o innych kulturach, wiedza o złych rzeczach nie
                przeszkodzi nam w wychowaniu dziecka w żaden sposób.

                Myślę, że warto zastanowić się nad obrzezaniem kobiet właśnie w kontekście
                wychowania i akceptacji seksualności.
                • verdana Re: I książka dla entuzjastek tematu 02.01.07, 15:38
                  Mnie to jednak przypomina wychowanie typu "Zjedz całą marchewke, bo dzieci w
                  Afryce głodują, a ty wybrzydzasz".
                  • malila Abstrahując od tematu 02.01.07, 16:00
                    Ty wiesz, że to na mnie działa? Kiedy zostawiam odkrecony kran, mąż nauczył
                    się, żeby mi przypominać, ze w Afryce ludzie wody do picia nie mają, bo gadki o
                    naszych rachunkach mnie nie ruszały;))
                  • sir.vimes Re: I książka dla entuzjastek tematu 02.01.07, 16:04
                    Nie, bo nie każemy nikomu zjadać czy robić czegoś wbrew jego chęciom podpierając
                    się tym, że ktoś inny tego nie ma/nie może. Po prostu możemy przyjrzeć się w
                    jakiej formie/ jak daleko idące mogą być ograniczenia życia innych kobiet i
                    wyciągać wnioski. Tudzież porównywać z ograniczeniami naszej kultury.

    • iokepine Re: samoakceptacja waginy 02.01.07, 20:02
      Podepnę ten wątek na "Biegnącej...", moze się dziwczyny odezwą:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka