kajkasz1
26.03.07, 01:33
Po przyjeziornym pięknym wiosennym spacerze, na którym "poruszyłam" z moim
ślubnym temat chust (lollipop w drodze, trzeba mu "przetrzeć szlaki") i
powiedziałam, że dużo jest noszących tatusiów, mój osobisty, znany od 14 lat
facet, kazał wieczorem zamotać naszego marudę w Mei Taju na sobie. Co prawda
seans noszenia trwał niecały kwadrans, ale to już POCZĄTEK, mam nadzieję. A
ja do teraz jestem w ciężkim, pourazowym szoku!