guruburu
10.04.07, 21:51
"Niemowlę noszone na rękach przebywa w niewygodnej, skrzywionej pozycji, ma
ograniczone możliwości ruchów, jest narazone na bliski kontakt z zarazkami
wydychanymi przez osobę dorosłą, jeśli ta jest przypadkiem nie całkiem zdrowa.
Położone potem przez zmęczoną matkę do łóżeczka, znów płaczem wymusza chwilę
noszenia. Na przemian wiec noszone i odkładane popada w stan silnego
rozdrażnienia, dopóki w końcu nie zapadnie w niespokojny często sen.
Nie przyzwyczajajmy więc niemowlęcia do noszenia na rękach. Sprawia mu to
wątpliwą przyjemność, a jednocześnie ujemnie wpływa na jego układ nerwowy.
Poza tym zajęcie to męczy rodziców, którzy i tak przecież mają wiele pracy.
Nie pozwólmy również, aby przyzwyczajenie wyrobili u naszego dziecka kochający
je dziadkowie. Spróbujmy wytłumaczyć im szkodliwe następstwa, a ich płynącą
przecież z serca chęć niesienia pomocy skierujmy na inne, bardziej pożyteczne
cele."
cyt za: Od noworodka do przedszkolaka, red. prof.dr hab. med. M. Kamińska,
s.115, Warszawa 1982 (pierwsze wydanie 1979).
Wygrzebałam dziś w pobliskiej budzie z knigami "o wielu żywotach".
Lektura w wielu miejscach bardzo zajmująca i 'współczesna', ale nie do końca
:) Mamusia moja własna tez się dziś przyznała, że takowe wydawnictwo miała :P.