Dodaj do ulubionych

Literatura

10.04.07, 21:51
"Niemowlę noszone na rękach przebywa w niewygodnej, skrzywionej pozycji, ma
ograniczone możliwości ruchów, jest narazone na bliski kontakt z zarazkami
wydychanymi przez osobę dorosłą, jeśli ta jest przypadkiem nie całkiem zdrowa.
Położone potem przez zmęczoną matkę do łóżeczka, znów płaczem wymusza chwilę
noszenia. Na przemian wiec noszone i odkładane popada w stan silnego
rozdrażnienia, dopóki w końcu nie zapadnie w niespokojny często sen.
Nie przyzwyczajajmy więc niemowlęcia do noszenia na rękach. Sprawia mu to
wątpliwą przyjemność, a jednocześnie ujemnie wpływa na jego układ nerwowy.
Poza tym zajęcie to męczy rodziców, którzy i tak przecież mają wiele pracy.
Nie pozwólmy również, aby przyzwyczajenie wyrobili u naszego dziecka kochający
je dziadkowie. Spróbujmy wytłumaczyć im szkodliwe następstwa, a ich płynącą
przecież z serca chęć niesienia pomocy skierujmy na inne, bardziej pożyteczne
cele."
cyt za: Od noworodka do przedszkolaka, red. prof.dr hab. med. M. Kamińska,
s.115, Warszawa 1982 (pierwsze wydanie 1979).
Wygrzebałam dziś w pobliskiej budzie z knigami "o wielu żywotach".
Lektura w wielu miejscach bardzo zajmująca i 'współczesna', ale nie do końca
:) Mamusia moja własna tez się dziś przyznała, że takowe wydawnictwo miała :P.
Obserwuj wątek
    • visenna2 Re: Literatura 10.04.07, 22:03
      brrrr
      zgroza:)

      A jeszcze większa zgroza ze 90 procent dzisiejszych matek nadal w to wierzy.
      • guruburu Re: Literatura 10.04.07, 22:24
        A np. uświadomiłam sobie, ze przegrzewanie dzieci było prawie 30 lat temu tak
        samo dużym problemem jak i dziś, sądząc po wymienionej pozycji. W związku z tym
        prorokuje, że zanim chusta trafi pod każdą strzechę jeszcze nam to trochę zajmie.
        Ale to nic - dobrze mieć dalekosiężne cele!
        • andziulindzia Re: Literatura 10.04.07, 22:47
          W mojej rodzinie też pokutuje: "nie przyzwyczajaj do noszenia!". Ale nie tylko.
          Zszokowałam swoją ciotkę przywożąc do niej 3 miesięczniaka bez poduchy tylko
          luzem w foteliku samochodowym. A ta poducha to takie grube, puchowe coś, o
          kształcie prostokątnym, długim dość. Kładło się na tym małego nieszczęśnika,
          przykrywało dokładnie i zawiązywało, żeby przypadkiem ta pierzyna z biedaka się
          nie zsunęła. I tak latem i zimą. Zgroza.
          • visenna2 Re: Literatura 11.04.07, 07:17
            Też za młodu miałam taka poduchę, czyli becik:)))
            Moja młodsza siostra była w tym chrzczona (25 lat temu:). Na wszystkich
            zdjęciach z chrztu ma purpurową buzię od płaczu bo było jej za gorąco...
        • marta_nie_martka Re: Literatura 11.04.07, 08:37
          To presji przegrzewania moja mama skutecznie sie przeciwstawiała, do tej pory
          ciocie i ciotki ze zgrozą opowiadają, jak mama nas latem puszczała na dwór tylko
          w chustkach na głowie. A w wózku to i bez chustki. I dodają z ulgą(?), że na
          szczęście nam (czyli mi i siostrze) takie chowanie nie zaszkodziło, bo raz, że
          żyjemy, a dwa, ze nigdy nie chorowałyśmy.

          Jeśli chodzi o jej własne wnuki, a moje dzieci nie ma już tyle rozsądku ;)
    • nalie Re: Literatura 10.04.07, 23:08
      smutne..
    • rassia Re: Literatura 11.04.07, 08:17
      A moja mama była do przodu...
      Przy starszym rodzeństwie uległa presji społecznej i nie nosiła za wiele
      karmiła co 3 godz. itd. ale przy mnie (10 lat później) już sie nie dała.
      I do tej pory jak ktoś mówi "nie noś bo przyzwyczaisz" to odpowiada :
      a ile sobie ponosi? :)
    • mysia125 a tu z innej beczki: 11.04.07, 08:32
      "Nie nalezy przedluzac uzywania becika poza pierwszy kwartal zycia, gdyz krepuje
      on swobode ruchow i hamuje rozwoj czynnosci ruchowych niemowlecia"

      "Przyzwyczajanie niemowlecia do regularnego trybu zycia zaczynamy juz od
      pierwszych dni od urodzenia, uwzgledniajac jednak indywidualne cechy swojego
      dziecka.Nie mozna wprowadzac rygorystycznie jednego schematu postepowania dla
      wszystkich dzieci, poniewaz i dzieci nie sa wszystkie jednakowe"

      "Dzieciom potrzeba ciepla uczuciowego tak, jak roslinom potrzebne jest
      slonce.Najwiecej tego ciepla moze dziecku dostarczyc kochajaca sie rodzina.
      Dlatego tak wielkie jest znaczenie wzrastania dziecka w rodzinie.Nie wystarczy
      bowiem dac dziecku dobre warunki materialne i higieniczne, nie wystarczy moc
      zabawek - tych "pomocy naukowych dla najmlodszych - potrzebne jest jeszcze
      prawdziwe uczucie, ktorym otacza sie w kazdej chwili dziecko".


      A to "Male dziecko" z roku 1969, kolejna biblia naszych mam. I jest tu owszem o
      karmieniu wg zegarka (ale nacisk na piers), i o zachowaniu przesadnej wprost
      higieny, i o nieprzyzwyczajaniu do smoczka (ale jesli sie nie da, to lepiej
      smoczek niz palec), etc, etc.

      Po prostu gdzies sie po drodze ewolucyjnej w zaleceniach zagubil ten ostatni
      cytat. A ze czasy sprzyjaly edukowaniu, masowemu edukowaniu nowej grupy
      mieszkancow zasiedlajacych miasta (mam nawet ksiazke, w ktorej jest dokladny
      algorytm odkurzania dywanu), wiec i zapal ten potrafil sie pieknie wypaczyc. A
      nawyki trudno pozniej wyplenic...bo przeciez w cytacie Guruburowym jest mowa o
      "nieuleganiu babciom" - czyli ze dla babc to byla nowa moda, ktora sie klocila z
      ich wiedza.

      Felixowe babcie probowaly przebakiwac cos o "nierozpieszczaniu", ale zamilkly
      dosc szybko. Po 1 z racji odleglosci znaly sytuacje z relacji telefonicznych, a
      po 2 szybko zobaczyly, ze noszenie ma wprost przeciwny skutek na ukochane
      wnuczatko ;)


      --
      Kasia & Felix 23/01/2005
      Felix for beginners
      • visenna2 Re: a tu z innej beczki: 11.04.07, 08:37
        Hehe
        tę książkę miała moja mama, kiedy ja byłam niemowlakiem:) A teraz ja ją
        odziedziczyłam:)
        Ale ja mam wstręt do dzieciowch podręczników, więc sobie stoi na półce razem z
        innymi mądrościami o pielęgnacji niemowląt:P
      • ithilhin ja chce ten algorytm do dywanu 11.04.07, 09:50
        moj jest brudny 3 goziny po odkurzaniu :-))))

        (nie nie, to nie dzieci roznosza okruchy, nie wcale, no skad)
        • visenna2 Re: ja chce ten algorytm do dywanu 11.04.07, 10:46
          Mój też jest brudny zaraz po odkurzaniu i dlatego nie odkurzam częściej niż raz
          na tydzień. Po co się przemeczać:) Wolę w necie posiedzieć:P
          • hodos Re: ja chce ten algorytm do dywanu 11.04.07, 11:19
            a ja nie mam dywanu tylko okropne pytki pcv, niestety wynajmujemy chwilowo
            ruderę ale mam nadzieję, że to się szybko zmieni zanim mała zacznie raczkować!
        • hodos Re: ja chce ten algorytm do dywanu 11.04.07, 11:18
          no tak, najlepiej to na dzieciaki zwalić;)))
      • guruburu Re: a tu z innej beczki: 11.04.07, 19:56
        Tak jak napisałam wcześniej, nie twierdzę, że zacytowana przeze mnie pozycja
        jest cała czy w ogóle 'zła' - prawda - poraża sterylnością (nic dziwnego, ze
        matka nie powinna nosić dziecka na rękach skoro co chwilę musi coś wyparzać,
        prasować, wygotowywać ;), ale znalazłam w niej np. bardzo trafne uwagi przeciwko
        chodzikom (na rzecz różnych pchaczy :P). Tylko ten fragment jednak poraża.
        • hodos Re: a tu z innej beczki: 11.04.07, 20:04
          ja to jestem okropna matka bo w życiu nic małej nie wyprasowałam a wyparzać
          akurat nie muszę poza jedną butelką z której przez jakiś czas piła
          glukozę..ehmm..
        • mysia125 Re: a tu z innej beczki: 11.04.07, 21:27

          e, no to "moja" pozycja mowi o zakladaniu maseczki do karmienia, gdy sie ma np.
          katar ;) i cala strona jest o dezynfekcji piersi, zeby przypadkiem bakterii nie
          wprowadzic podczas karmienia ;)

          --
          Kasia & Felix 23/01/2005
          Felix for beginners
          • visenna2 hmmm... 11.04.07, 22:02
            eee
            ja przez 1 rok zakładałam maseczkę, jak miałam katar... i to nie tylko do
            karmienia:) Dzięki temu Młoda po raz pierwszy zachorowała dopiero jak miała 13
            miesięcy.
            Na codzień Zuza była tak nieznośna, że perspektywa kataru u niej przyprawiała
            mnie o paraliż ze strachu... Normą przez większość roku było ze sypiałam 5 - 6
            godz. dziennie i to na raty. Bałam się ze jak dostanie kataru, to stracę i te
            marne resztki snu:) Założyłabym na siebie cokolwiek, żeby tylko oddalić tę
            perspektywę:)
          • guruburu Re: a tu z innej beczki: 12.04.07, 11:03
            Eeee - to i tak postepowa ;)
            Mam w domu inną pozycję, pierwsze wydanie z 1971, tłumaczenie polskie 1986 (z
            czeskiego) - i tak autor pisze, zeby zakładać maskę do każdego karmienia...
            Jest też przypis od poskiej redakcji, ze w Polsce zakłada się maski już tylko
            przy infekcjach (matki).
    • hodos Re: Literatura 11.04.07, 11:39
      tak się jakoś składa, że niedawno tak sobie myślałam na ten temat:) nie wiem
      skąd się wzieła taka moda na odmawianie maluszkom czegoś co jest im niezbedne
      do prawidłowego rozwoju! no i jeszcze takie stwierdzenie: bo dzieci to się
      szybko do DOBREGO przyzwyczają.. to mnie naprawdę wkurza! to co mam robić?
      dawać im złe? nie ma się co dziwić, że świat wygląda tak a nie inaczej skoro
      dzieciom nie należy się dobro..
      a co do tej 'niewygodnej, skrzywionej pozycji' to czy ktoś widział kiedyś moje
      dziecko u mnie na rękach? istny wulkan:) wszystko chce zobaczyć i dotknąć i to
      jest częściowe wytłumaczenie dlaczego maluchy chcą na ręce, nie tylko żeby się
      poprzytulać ale też bo lepiej widać:)

      ja wychodzę z założenia, noszę ile chce, widocznie musi mieć powód, że chce być
      z kimś blisko a jak się wynosi to o ile jest spokojniejsza.. a jak nie mam siły
      to walimy sie na łóżko i gilgotamy i też jestesmy blisko..

      Moja mama przyznała, że jak ja byłam mała to wszędzie w mieszkaniu miała takie
      punkty gdzie mogła mnie odłożyć, bawiącą się i robić co tam musiała.. nie sądzę
      że dobrze mi to wyszło na zdrowie, bo nie dosyć, że po urodzeniu bardzo
      chorowałam i musiałam leżeć w szpitalu gdzie matka mogła mnie tylko odwiedzać
      to jeszcze ten zimny wychów co spowodowało, że przez wiele lat byłam naprawdę
      aspołeczna i bardzo zamknięta w sobie
      • ithilhin Re: Literatura 11.04.07, 12:17
        taak, ja tez z zimnego wychowu i latwiej mi pisac niz dzownic na przyklad. przez
        dlugi czas nie umialam sie odezwac w towarzystwie.
        ale niewazne.
        o czym innym chcialam.
        z racji tego, ze mam maluszka bywam na forach dotyczacych dzieciaczkow w wieku
        zblizonym do mojego. i tam co ktira wypowiedz to:
        "nie hcce przyzwyczajac na rece"
        "nie chce przyzwyczjac do bujania".
        czasem sie nawet odzywam, ale jakos jest to ignorowane.
        ale jedna dziewczyne na maluchach namowialm na chuste :-)
        • visenna2 Re: Literatura 11.04.07, 12:34
          "taak, ja tez z zimnego wychowu i latwiej mi pisac niz dzownic na przyklad. prze
          > z
          > dlugi czas nie umialam sie odezwac w towarzystwie."

          Kurczę, ja też:)
          • nalie Re: Literatura 11.04.07, 22:24
            czyżby kolejna wspólna cecha, ehh..
        • mayetschka Re: Literatura 11.04.07, 20:14
          no ja rózwniez z takiegoz wychowu, a nieodzywanie zostalo mi do teraz: wole sluchac i czasem pisac, ale zawsze stwierdzam, ze to co napisalam ciekawe nie jest... a nie o tym chcialam...
          ...musze sie przynac ze ja do urodzenia Tobiasza bylam pewna ze zimny wychow jest ok i tak powinno sie dzieci wychowywac... na szczescie zakochalam sie w chuscie ;) odkrylam jak cudne jest noszenie. stwierdzam rowniez ze dziecia nie da sie przyzwyczaic do noszenia, ono chce na rece z potrzeby a nie przyzwyczajenia...
    • kasiaimichael Re: Literatura 11.04.07, 12:13
      No taka moda wtedy panowala, ale jak sie czyta forum niemowle to widac ze dalej
      panuje :(
      moja siostra, urodzona w 77 roku, jak miala 3 miesiace po szczepionce na polio
      dostala okropnej biegunki (doustna wtedy byla). Odwodnila sie w ciagu 2 dni
      mimo usilnych prob mamy zeby do tego nie dopuscic. Wyladowala w szpitalu na 2
      tygodnie. Moja mama ktora karmila piersia na zadanie i nie dala sie modzie na
      nie-noszenie, nie mogla nic zrobic. Na oddziale nie bylo odwiedzin. Nie
      widziala dziecka przez 2 (!!!!) tygodnie, oczywiscie nie mogla tez dawac jej
      mleka. O zdrowiu dziecka informowano raz w tygodniu. Jak odbierali ja ze
      szpitala to dziecka nie poznali, schudlo okropnie i wcale nie reagowalo na
      ludzi nie usmiechalo sie i ... dalej mialo biegunke.
    • solidna Re: Literatura 11.04.07, 14:03
      Hmmm... wiecie, co... smutne to...
      i dziwne, ze wiele mlodych mam wierzy wciaz w niektore "madre rady"
      najlepsza z nich- "nie nosze, bo rozpieszcze"
    • mamuk1 Re: Literatura 12.04.07, 17:05
      Ciekawe co ta pani doktor radziła zrobić, gdy dziecko zaczyna się drzec zaraz po
      odlozeniu do lózeczka? Pozwolic im ryczec az nie padna? Brrr....Moje dzieci
      naleza do takich, ktore najszczesliwsze sa przy piersi albo na rekach. łózeczko
      wcodzi w rachube tylko, gdy głeboko spia. Smoczka nie lubia.

      Sorry za polskie znaki, ale pisze jedna reka.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka