andziulindzia
11.04.07, 22:45
Już kilka lat temu dowiedziałam się, że moja babcia nosiła dzieci w chuście.
Takiej zwykłej, wełnianej, jakie kobiety na wsiach nosiły na ramionach w
chłodne dni. Moja mama nie nosiła bo nie potrafiła wiązać. Mówiła, że jej
było strasznie niewygodnie i nie dość, że dźwigała dziecko to jeszcze chustę.
Ale dziś poznałam historyjkę jeszcze starszą :) O mojej prababci.
Mój dziadek był pierwszym dzieckiem prababci (zresztą młodziutkiej kobiety,
bo miała raptem 17 lat jak go urodziła). I prababcia nosiła go cały czas na
rękach. Bała się go postawić na podłodze, żeby się nie pobrudził, a do tego
był tak malutki, że bała się, że sobie zrobi krzywdę. Pewnego razu dziadek
zaczął jej się strasznie z kolan wyrywać, więc go z ciężkim sercem postawiła
na podłodze, a on ..... zaczął chodzić. I jeszcze nie miał skończonego
roku :)
Prababcia też używała wełnianej chusty. Tak zresztą nosiły wszystkie kobiety
swoje dzieci. O wózkach nikt nie słyszał.