cebolla
07.05.07, 10:46
Króciutko sie pochwalę, póki dziecię marudne (zęby...) drzemie. Długi weekend
spędziliśmy w Bieszczadach, bez wózka, jedynie z Hoppem i kółkową własnej
roboty (Oppamamo, dzięki za kółka!:)). Razem z nami była jeszcze 5-miesieczna
Zosia, w Nati. Było fanastycznie! Całe dnie chodzilismy po górach, a mój
Jasiek, dziecko żywe i ruchliwe, bez protestów wytrzymywał 5-6 h na brzuchu
lub plecach taty! Jak sie przebudzał, to oglądał swiat i gadał do gałęzi, a
jak był głodny to robiliśmy akcje "cyce na szlaku" i juz. Komentarze były
oczywiscie skrajne, od zachwytu po oburzenie świete. Naprawdę polecamy!
Wprawdzie teraz dziecko nieco zbiesione, ale to przez kompletne rozstrojenie
dziennego rytuału. Ech, za rok jedziemy na dłużej! Wrzuciłam kilka fotek do
pooglądania:)