mamalina
03.07.07, 23:26
na razie bez zdjec, bosmy jeszcze nierozpakowani
powiem tylko, ze sie sprawdzila Chusta w Wielkim Mieście jak złoto - w metrze,
na lotnisku, na paradzie Europride (karmienie piersią w tłoku), ach!
w Hoppie zmieniali się dziecka oba, znaczy się jak Starszą zganialiśmy po
upale przesadnie, spała u Taty na plecach; Hoppa wspieraliśmy zdolną samoróbą,
ale jednak 20 kg córki ma swoje wymagania - a i samoróba krótkawa, więc
bywało, że Mąż narzekał (trzeba będzie cóś kupić chyba...)
propagowałam manię chustową mimochodem i znienacka już od lotu tam
("muszę córce powiedzieć, rodzi jesienią") po lot tu - było wyjątkowo dużo
dzieci, a mamy jak zwykle, miały tylko po dwie ręce
najbardziej podobało mi się chyba, kiedy to w jednej z barwniejszej z
dzielnic, Chuece, to NAM robiono zdjęcia :D ja zamotana z Młodym pomagałam
Mężowi opleść Młodą
no i panie o negocjowalnej cnocie krzyczały za nami niedaleko Plaza del Sol,
że "to taki afrykański zwyczaj"
nosicieli w M. nie za dużo, zanotowałam kilka BBjornów (jeden "przodek", buuu)
i jedno dziecko w byle czym mi z dala mignęło