aniakom1
28.02.08, 18:26
Trafiłam z Zosią (8 m-y) do szpitala w krakowskim Prokocimiu. Już
jesteśmy w domu i zdrowiejemy. Ale nie o aspekt medyczny tu chodzi.
Uprzedzona kiedyś przez post loli_22 wzięłam inkę na czekanie w
poczekalni. Tam nie była potrzebna, ale na oddziale owszem.
Wyjścia na konsultacje, inne dzieci do wózka, a ja w chustę.
Pielęgniarki cierpliwie czekały aż się zamotamy.
Zosia mało śpi i późno zasypia, za to inne dzieci na sali
przeciwnie. Żeby im nie przeszkadzać pakowałam ją do chusty i
chodziłyśmy sobie i oglądały malunki na ścianach. W nocy Zosia nie
bardzo chciała spać w łóżeczku (w domu śpi z nami),a ja bałam się, że
wypadnie mi z rąk jak ja zasnę, więc brałam ją do 2x i spała na mnie
na leżaku.
Chyba budziłam niejaką sensację, ale większą wśród mam i tatusiów
niż personelu. Komentarzy było niewiele i raczej w stylu " ale jej
dobrze", ale może zasiałam jakieś ziarno przychylnego myślenia o
chustowaniu.