matylda.fm
05.05.08, 21:53
Czekałam pod blokiem na męża i starszaka zamotana z Jaśkiem w chuście. W moim
kierunku nagle zaczął toczyć się mocno nietrzeźwy jegomość. Nie miałam
najmniejszej ochoty na zderzenie z nim i próbowałam czmychnąć w bok, ale
okazało się że ów trunkowy pan toczy się z premedytacją w moim kierunku.
Dotoczył się i tak oto rzecze "Pani! kiedyś to normalnie się tak dzieciaki
nosiło, a teraz Pani to już nikomu się nie chce" uśmiechnął się i potoczył się
dalej.
No prawie mu ten chuch cuchnący wybaczyłam;-)
Swoją droga do tej pory z osób zupełnie nieznajomych to sami faceci mnie
zaczepiają z pytaniami o chustę- nawet obecność męża obok nie odstrasza:)