Dodaj do ulubionych

Zlinczowana:)

26.01.09, 14:45
Nie wytrzymałam dziś i poszłam z małym na spacer w chuście. Po prostu dość mam
targania tego wózka po schodach, bo oczywiście każdy głowę odwraca jak
wyczyniam alpejskie kombinacje, żeby te 20 kg stelażu wciągnąć na piętro.
Ciepluteńko się ubraliśmy, mały zachwycony i w drogę po osiedlowych ścieżkach.
No i się zaczęło - mijam jedną mamę z wózkiem, drugą, każda rzuca mi
spojrzenie pełne dezaprobaty. Za jakiś czas mijam je w parku - już razem stoją
i na mnie zerkają i widzę, że mnie obgadują! Do warzywniaka sobie poszłam, a
tu starsze sąsiadki - pytają czy mi się wózek popsuł. Na co ja, że nie popsuł
mi się, ale tak nam lepiej. I słyszę już za plecami jak jedna do drugiej - "no
wie Pani co". Wstąpiłam jeszcze do odzieżowego, bardziej żeby przy lustrze
ustawienie małego w chuście sprawdzić niż ciuchy oglądać - Pani patrzy na mnie
jak na kosmitę.
Naprawdę - chusta ma wiele zastosować. Nie dość, że można maluszka nosić, to
jeszcze ubawiłam się dziś po pachy:)
pozdrawiam wszystkie Motające:)
Obserwuj wątek
    • martajotka Re: Zlinczowana:) 26.01.09, 15:17
      oj tak, są takie miejsca gdzie tylko czuć różne spojrzenia na plecach. JA dziś załatwiałąm rózne rzeczy w centrum z małym w chuscie. Wokół same z wózkami. Patrzą, niektóre komentują pod nosem. POtem poszłam do sklepu, zakupy raz dwa. A tam dwie kobietyy; jedną ręka pchające wózek z zakupami, drugą wózki z dziećmi. Wymanewrowac nie mogły. Ha, ten się śmieje kto się śmieje ostatni ;)!
    • agnen Re: Zlinczowana:) 26.01.09, 15:23
      Poobgadują i się przyzwyczają ;), dobrze że nie robi to na Tobie większego wrazenia
      • nazile Re: Zlinczowana:) 26.01.09, 15:57
        Ja poza spojrzeniami to jeszcze słyszę że dziecko w nosidełku pod
        kurtką noszę, albo ostatnio zaczpia mnnie kobicina i pyta: a co pani
        tam ma kotka? hehe
    • mikami27 Re: Zlinczowana:) 26.01.09, 16:59
      cokkaina! Nie przejmuj się nic!
      Moja babcia jak zobaczyła nas w chuście powiedziała,
      że chusta ładna i widziała jak kobiety w Trzecim Świecie
      swoje dzieci tak noszą:) a dodam , że babcia wykształconą osobą
      jest:)
      Nowinki zawsze lekko szokują i kłują w oczy;)
    • kugorki Re: a ja w obranie szeptuch :) 26.01.09, 17:38
      sama jak widzę omotane dziecko szeptan do towarzysza spaceru-że ja też tak chcę
      :D już niedługo, bo jak urodzę to zamierzam się w chustę zaopatrzyć :)

      bo może nie wszystkie szeptuchy szeptają z dezaprobatą? moje szepty są pełne
      zazdrości i zachwytu :D

      pozdrawiam!
      • abepe Re: a ja w obranie szeptuch :) 26.01.09, 18:10
        A mnie dzis Olik wyciagnęła na wspólny spacer - jej malutka pod
        kurtką, mój stary maluch wsadzony tylko na chwilkę na biodro w
        krótką - zaraz zasnął (a miał łazić, dlatego "poszedł" na biodro i
        najwygodniej mi nie było:)
        Nie wiem, czy Olik, zwróciłaś uwagę, że mijała nas dziewczyna z
        wózkiem i dwie starsze panie nordic walkingujące. Panie zatrzymały
        się przy dziecku w wózku, nasze zignorowały:))
        A powinny się do nas cieszyć, bo my takie nowoczesne, jak one:)))))

        • olik1980 Re: a ja w obranie szeptuch :) 26.01.09, 18:20
          Bo babka z wózkiem to ledwo go pchała po tych wybojach leśnych, więc pewnie jej
          współczuły ;)
          • abepe Re: a ja w obranie szeptuch :) 26.01.09, 18:36
            Ale wydaje mi się, że dziewczyna z wózkiem się do nas uśmiechała.
            • roneczka Re: a ja w obranie szeptuch :) 26.01.09, 22:15
              Ale żeście obsmarowały te wózkowe, nie wstyd Wam????
              :-)
              • abepe Re: a ja w obranie szeptuch :) 26.01.09, 22:23
                roneczka napisała:

                > Ale żeście obsmarowały te wózkowe, nie wstyd Wam????
                > :-)

                Mnie nie, bo sama ostatnio głównie chodzę z wózkiem - wolę jak się
                młodzież drze wsadzana do wózka, niż wsadzana do chusty:)A nie chce
                być do niczego wsadzana, bo chce sama!!!
    • budzik11 Re: Zlinczowana:) 26.01.09, 23:28
      Oj tam... Mnie moja osobista babcia powiedziała, że wstydzi się ze mną chodzić
      po ulicach, bo wyglądam jak nędzarka z tą szmatą, i jak nie mamy na wózek, to
      nam da.
      Podobnie zresztą usłyszałam kiedyś na przejściu dla pieszych, czekając na
      "zielone" - chłopczyk pytał głośnym szeptem mamę "Dlaczego ta pani niesie
      dziecko w szaliku?" na co mama: "Bo nie ma pieniędzy na wózek".
      Nie zniechęciło mnie to jednak w żaden sposób :-)
      • goblin.girl Re: Zlinczowana:) 27.01.09, 15:33
        budzik11 napisała:
        "Dlaczego ta pani niesie
        > dziecko w szaliku?" na co mama: "Bo nie ma pieniędzy na wózek".

        Śliczne :)

        mnie dzis w sklepie pani zapytala z troska w głosie, czy jestem pewna, ze mu tam
        nie jest źle; zadowolila sie odpowiedzią, ze jakby mu bylo zle toby krzyczał. Za
        to zauwazylam ze na przejściu kierowcy częsciej sie zatrzymują żeby nas
        przepuscić - zwykle u nas na osiedlu przejscie przez ulice jest niezła
        partyzantką :/ nie wiem, czy chca sobie obejrzeć to dziwo, czy ich sumienie
        rusza, ale przynajmniej moge przejsc spokojnie.
        • abepe Re: Zlinczowana:) 27.01.09, 18:27
          goblin.girl napisała:

          Z
          > a
          > to zauwazylam ze na przejściu kierowcy częsciej sie zatrzymują
          żeby nas
          > przepuscić - zwykle u nas na osiedlu przejscie przez ulice jest
          niezła
          > partyzantką :/ nie wiem, czy chca sobie obejrzeć to dziwo, czy ich
          sumienie
          > rusza, ale przynajmniej moge przejsc spokojnie.

          Tak, ja tez to zauważyłam i stawiam na mozliwość beztroskiego
          przyglądania się (chociaż kiedyś zauważyła mnie znajoma i pytała
          przez okno, czy ja długo będę nosic, bo przecież ciężko, ona nosiła
          w nosidle, pamiętam, a to jednak pewnie było okropnie niewygodne).
    • waiting_for Re: Zlinczowana:) 27.01.09, 11:47
      A skąd wiadomo, że jak ktoś patrzy na mamę i dziecko w chuście to od razu z dezaprobatą?
      Ja się chustowym przyglądałam w ciąży i teraz też - patrzę jaka chusta, jak zawiązana, w jakim wieku dziecko. Ale zawsze z ciekawością i sympatią :)
      Sama na spacery chodzę z wózkiem (na razie!), w chuście nosimy się po domu.
      • abepe Re: Zlinczowana:) 27.01.09, 12:35
        waiting_for napisała:

        > A skąd wiadomo, że jak ktoś patrzy na mamę i dziecko w chuście to
        od razu z dez
        > aprobatą?

        Raczej widać w wyrazie twarzy, co kto sobie myśli.
        Zastanawiam się czasem, co widać w moim wzroku, gdy patrzę na dzieci
        w nosidłach przodem do świata.
    • e_rubi Re: Zlinczowana:) 27.01.09, 15:13
      A mnie ostatnio spotykaja same mile spojrzenia...owszem, patrza sie, po cichu komentuja, ale raczej z usmiechem i zaciekawieniem. Czasem uslysze glosniejszy okrzyk: "o rany, ona tam ma dziecko" - nosze Mlodego pod kurtka i nie zawsze go od razu widac. A jak przychodze do siebie do pracy (prowadzimy salony jubilerskie), to wszyscy klienci mnie zaczepiaja i juz odwazniej pytaja a co to takiego, jak sie to wiaze, gdzie mozna kupic itd. Widzac Jaska slodko spiacego w chuscie najczestszy komentarz to "ale mu dobrze, tak caly czas przy mamie". Myslalam, ze bedzie gorzej w moim malym miasteczku.
    • lemurka3 Re: Zlinczowana:) 27.01.09, 15:29
      Kiedyś wsiadłam do autobusu z synkiem w chuście i jakieś dwie lalunie lat ok 20
      wraz ze swoja równie wypindrzoną mamunią (ryczące 40-tka) skomentowały to tak:
      na wózek ja nie stać? co to w afryce żyjemy? Ale miałam ubaw :)
    • olik1980 Gdy wychodziłam dzisiaj 27.01.09, 17:07
      ... od abepe (z chustą Nati w dłoni i z dzieckiem zawiązanym w elastyka LL)
      mijałam dwóch "majstrów", którzy podpierając ścianę palili sobie papieroski. I
      usłyszałam.... "Jemu to tam musi być dobrze!" (różowa czapeczka wystająca w
      chusty nie wskazała panom właściwej płci chuścioszka). W sklepie zaś pani
      ekspedientka stwierdziła "Ależ ona sobie słodko śpi". No ja nie mogę :D
      • abepe Re: Gdy wychodziłam dzisiaj 27.01.09, 18:24
        olik1980 napisała:

        > ... od abepe (z chustą Nati w dłoni i z dzieckiem zawiązanym w
        elastyka LL)
        > mijałam dwóch "majstrów", którzy podpierając ścianę palili sobie
        papieroski. I
        > usłyszałam.... "Jemu to tam musi być dobrze!" (różowa czapeczka
        wystająca w
        > chusty nie wskazała panom właściwej płci chuścioszka). W sklepie
        zaś pani
        > ekspedientka stwierdziła "Ależ ona sobie słodko śpi". No ja nie
        mogę :D

        A próbowałaś wjechać do naszego sklepu z wózkiem? Ja się nie
        mieszczę. Powinien byc napis - wchodzić tylko z dziećmi w chustach!
        (bo dzieci luzem bywają niebezpieczne dla półek:)
        • olik1980 Re: Gdy wychodziłam dzisiaj 27.01.09, 19:41
          No co Ty? Widziałaś mój wózek? Ja nim nawet na pusty stadion narodowy nie wjadę
          a co dopiero do naszego NieSmaka ;)
          • 80misia Re: Gdy wychodziłam dzisiaj 27.01.09, 22:38
            Mój wózek to wersja terenowa Bartatiny, więc szanse małe w sklepach,
            na schodach no i na podjazdach, które nie wiadomo czemu są tak
            strome, że trudno wejsć. Nie mówię już o srodkach komunikacji
            miejskiej, np.gdy jest tłok. Noszę w chuście na zmianę z wózkiem.
            Mieszkam w małym miasteczku. Spotykam się ze spojrzeniami pełnymi
            oburzenia, ale ze strony raczej starszych osób. Dużo ludzi reaguje
            własnie na zasadzie, że musi małej być tam dobrze, jest blisko mamy
            tak jak w brzuchu. Tesciowa mówi, że chodzę jak Cyganka i żebym może
            małej już nie męczyła, bo w wózku jest wygodniej;)Jestem asertywna i
            mówię, że będę nosić i już. Ostatnio idę omotana , obok koleżanka z
            wózkiem,a za nami biegnie kobieta, ok 56 lat. Dobiega zdyszana, my w
            szoku, nie wiemy co jest grane. Ona tym czasem pyta mnie gdzie tę
            chustę kupiłam, bo jej córka też by chciała a nie może znaleźć w
            żadnym sklepie. I to była jak dotychczas najmilsze doświadczenie.
            Myślę, ze jednak najwięcej wrażeń czeka nas wraz z nadejściem wiosny
            i lata, kiedy będę spacerować tylko zachustowana. Swoją drogą już
            widzę oczami wyobraźni te maleńkie gołe stópki wystające z chusty:)
            • olik1980 Re: Gdy wychodziłam dzisiaj 28.01.09, 08:43
              Ja planuję męża we wrześniu do Grecji wyciągnąć. Przecież nie będziemy do
              samolotu z wózkiem się pchali! Chustę weźmiemy :)
        • shipa Re: Gdy wychodziłam dzisiaj 28.01.09, 22:41
          A widzialas w Bialymstoku sklep z wywieszka ,,zakaz wchodzenia z wozkami dzieciecymi"? Ja tak, psia nozka.
          Chusta rulezzz- albo jak tam sie teraz mowi.
          • abepe Re: Gdy wychodziłam dzisiaj 28.01.09, 22:49
            shipa napisała:

            > A widzialas w Bialymstoku sklep z wywieszka ,,zakaz wchodzenia z
            wozkami dzieci
            > ecymi"? Ja tak, psia nozka.
            > Chusta rulezzz- albo jak tam sie teraz mowi.

            Ja widziałam w bardzo ciasnym sklepie z kanapami. I słusznie
            wywiesili, bo faktycznie koła muszą im te kanapy brudzić. Ja uważam,
            że to wolny kraj - on nie muszą lubić rodziców z wózkami, a ja nie
            musze u nich kupować:))(z chustą też nie wejdę:)
    • aniesiak Re: Zlinczowana:) 28.01.09, 10:11
      Kurcze, ja tak bardzo czekam na krytykę... A tu nic, zawsze wszystkim się
      podoba, wszyscy zaglądają z ciekawością...
      • silije.amj Re: Zlinczowana:) 28.01.09, 23:15
        Mi też się wydaje, że same ciepłe spojrzenia jak mam syna w MT. Dziś
        była piękna pogoda i kawał drogi zrobiliśmy, tylko mocno mi się pasy
        od MT ubłociły przy zawiązywaniu i rozwiązywaniu, ale co tam, i tak
        ludzie sympatycznie zerkali ;-)
        • ann_a30 Re: Zlinczowana:) 29.01.09, 01:51
          Ja też same pozytywne głosy słyszę... Ludzie zaczepiają, zaglądają, bo to takie
          małe i pewnie mu musi się dobrze spać itp. A patrzyć to się patrzą, bo pewnie
          wcześniej chusty nie widzieli. Ja tam nikogo jeszcze w chuście nie widziałam.
          Chociaż ciągle ktoś mi mówi, że pieluch wielorazowych używa, czyli widocznie tu
          urodzaj na pieluchy, a nie chusty:)
          • agatka.007 Re: Zlinczowana:) 29.01.09, 15:21
            A ja stykam się tylko z pozytywnymi reakcjami, mieszkam pod Warszawą a ludzie tu
            jakby bardziej otwarci, moje chustowanie jest tu mile widziane, słysze :" jaka
            dobra mama, ma tak blisko dzieciątko", "jaka kochająca", "jakie szczęśliwe
            maleństwo" itp.Nawet pediatra zachwyca się jak nosze w chuście i nawet w karcie
            synka wpisal:" zdrowe, wesołe i zadbane dziecko, w chuście noszone, piersią
            karmione, idealne":-))). A ja jestem bardzo szczęsliwa i pewnie w mojej okolicy
            za jakiś czas pojawią sie kolejne chustowe mamy:-))
            • tusia-mama-jasia Re: Zlinczowana:) 29.01.09, 20:16
              Ja sie usmialam, ze mloda kobieta /bezdzietna, dodajmy/
              zareagowala "jakie to nowoczesne sposoby noszenia dzieci dzisiaj
              są!", a pan w podeszlym wieku odparowal, ze to raczej "powrót do
              starych dobrych metod, a nie nowinka" :P
              Czasem sie ludzie dziwili na wyjazdach ostatnich, ze nosze dwulatka,
              ale jak uslyszeli ile kilometrow zrobil wczesniej, to im usta
              zamknelo. Czesto sie zachwycaja, ze sie tak slicznie tuli.
              A najczesciej maja zdumienie w oczach, gdy widza mnie z plecakiem i
              chusta z Mlodym na biodrze i mapa w rece, jak gonie kolejne pociagi
              i zwiedzam kolejne miejsca :D
    • mamaryba77 Re: Zlinczowana:) 30.01.09, 13:41
      Ja na razie z chustą kręcę się tylko po osiedlu jak idę na zakupy. Na spacerki
      jeździmy wózkiem, ale i tak jestem już na ustach całego miasteczka. Generalnie
      patrzą na mnie przychylnie, ale przede wszystkim z ciekawością - zwłaszcza mamy
      z wózkami:)
    • viewiorka Re: Zlinczowana:) 30.01.09, 14:51
      A ja sensację wzbudzam już chyba tylko w centrum (Jelenia Góra), bo w mojej dzielnicy (Cieplice) ostatnio zaroiło sie od chust i nikogo już ten widok nie szokuje. Ale pierwsze wrażenia były super. Ludziom się podobało, wypytywali co to, jak to i wogóle :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka