cokkaina
26.01.09, 14:45
Nie wytrzymałam dziś i poszłam z małym na spacer w chuście. Po prostu dość mam
targania tego wózka po schodach, bo oczywiście każdy głowę odwraca jak
wyczyniam alpejskie kombinacje, żeby te 20 kg stelażu wciągnąć na piętro.
Ciepluteńko się ubraliśmy, mały zachwycony i w drogę po osiedlowych ścieżkach.
No i się zaczęło - mijam jedną mamę z wózkiem, drugą, każda rzuca mi
spojrzenie pełne dezaprobaty. Za jakiś czas mijam je w parku - już razem stoją
i na mnie zerkają i widzę, że mnie obgadują! Do warzywniaka sobie poszłam, a
tu starsze sąsiadki - pytają czy mi się wózek popsuł. Na co ja, że nie popsuł
mi się, ale tak nam lepiej. I słyszę już za plecami jak jedna do drugiej - "no
wie Pani co". Wstąpiłam jeszcze do odzieżowego, bardziej żeby przy lustrze
ustawienie małego w chuście sprawdzić niż ciuchy oglądać - Pani patrzy na mnie
jak na kosmitę.
Naprawdę - chusta ma wiele zastosować. Nie dość, że można maluszka nosić, to
jeszcze ubawiłam się dziś po pachy:)
pozdrawiam wszystkie Motające:)