olik1980
26.04.09, 21:22
No jak to jest, że przez tydzień nosiliśmy młodą w chuście i było OK, a
dzisiaj wybraliśmy się na wydmy do Łeby i porażka. Młoda marudziła, ryczała,
tylko na rękach była zadowolona. Myśleliśmy że jej wieje. Jak przestało wiać,
to że jej za gorąco. Jak ją rozebraliśmy to od razu sprawdziliśmy pieluchę.
Nakarmiliśmy, napoiliśmy, przerzuciliśmy z brzucha na plecy (drugi raz w
życiu, nawet nie wiem jak to wiązanie wyszło... bo zamiast lustra wszędzie
piach). Oprotestowała chustę z każdej strony. A skubana noszona od 3 tygodnia
życia.
Foch?