Dodaj do ulubionych

mam dość!

15.08.09, 01:10
Siedze w środku bałaganu i mam dość!
Zawdzięczam to swoim teściom. 5 lat temu po slubie zamieszkaliśmy z mężem w
ich dużym domu. Szwagier był na studiach. Mieliśmy odłozyc pieniądze i budować
dom. To było moje marzenie. Po 5 latach moi rodzice dali mi działkę, ale kiedy
teściowie zobaczyli majstra, dostali wścieklizny i zaczęli nas szantażować, że
jak wybudujemy dom, to mozemy się pożegnac z jakąkolwiek pomocą (pilnowali
nam dziecka, pomagali rzeczywiście sporo, istna sielanka!) Żeby się dogadać,
wyciągnęliśmy rękę do zgody i wysłuchaliśmy ich warunków. No i przystalismy w
końcu na nie. Wszystkie oszczędności, którymi nieopatrznie pochwalił się mąż
mieliśmy dac szwagrowi, a rodzice jeszcze mieli dołożyć i kupić mu mieszkanie.
Za to dom miał być odpisany na nas. Wywalczyłam też dodatkowy pokój. Mieszkamy
bowiem w jednym pokoju z kuchnia i wspólną z teściami łazienką na piętrze ich
domu. Dziecko za rok pójdzie do szkoły, potrzebujemy więc dwóch biurek, a w
szafach na ubrania zaczęły mi się zarywać półki. Ile można tam napchać?
Uzgodnilismy, że zrobimy sobie remont na piętrze i tam zamieszkamy sami. Kilka
tygodni przed wysłałam męża do teściowej, by przedstawił plany remontu i
zapoznał z terminami. Chciałam uniknąć kolejnych awantur. Nie udało się. Jak
tylko remont sie zaczął, zaczęło sie piekło! Podam najważniejsze zarzuty:
1. Wydajemy pieniądze szwagra.(Nieważne, że moi rodzice dali mi na ten remont
osobną kwotę)
2. Tu było tak ładnie, a my rujnujemy.
3.Panoszymy się, nie pytamy się o zgode na remont.
4. Nawet jak damy te pieniądze szwagrowi , to i tak nikt nam nie odpisze tego
domu.
5. mamy nie dotykac drugiego pokoju, bo gdzie będzie spał brat męza, jak
przyjedzie.
Ręce nam z mężem opadły. Wydaliśmy już sporo na materiały i niezależnie od
teściów musimy zaplacić robotnikom. Jak patrzę na to pobojowisko, to zbiera mi
się na płacz. Jestem bezsilna.
Mam cholerny żal, bo choć nie wiedziałam, że tu będę mieszkać, zawsze dbałam o
cały dom. Sprzątałam też u teściowej. Choć miałam swoją kuchnie, gotowałam dla
całej rodziny. Całe wakacje spędzałam na działce i szykowałam przetwory na
zimę. Chciałam się odwdzięczyć za to, że teściowa nam tyle pomagała przy
dziecku. Kupowaliśmy więc drogie prezenty na gwiazdkę, imieniny... Jesli nawet
coś mnie denerwowało, starannie to ukrywałam, bo chciałam żyć w zgodzie.
Teraz panuje atmosfera jak w rodzinnym grobowcu. Po dawnej życzliwości ani
sladu. Mąż stwierdził,że powinniśmy zapomniec o domu, zakończyć już ten remont
i wyprowadzić sie do własnego mieszkania. W tych okolicznościach brzmi to
zachęcająco, ale jak pomyslę ile pracy i pieniędzy stracimy przez czyjś upór,
to mnie krew zalewa.
W ślad za tym poszło wypominanie, ile to dzięki nim zaoszczędziliśmy
pieniędzy: żywili nas (!!!!!!), pilnowali dziecka (to akurat prawda), wozili
męza do pracy itp.
Przez ten bałagan odzywają się moje problemy ze zdrowiem. Mam ochote usiąść na
tej kupie gruzu jak Hiob i posypać nim głowę. byłam taka głupia i wierzyłam,
że rodzina mnie nie wykiwa. Mąż trzyma moją stronę, ale ma do mnie pretensje,
że nie kłócę się z jego rodzicami. A ja mam dość. Może źle robię, ale ja tylko
chcę żyć w zgodzie i spokoju w swoim własnym kącie. Odkąd pracuję, oszczędzam
na wszystkim, nawet na dziecku po to, by potem ktoś powiedział, że to nie moje
pieniądze... Najgorsze jest to, że teść manipuluje teściową i robi
zamieszanie, którego potem żałuje. Po awanturze poszedł do robotników, zeby im
doradzic i pomóc i był tak słodki...że aż mnie zemdliło.
Z tego wszystkiego została kupa smrodu... Przepraszam za wyrażenie. Jutro idę
na cały dzień do rodziców i nie wiem, czy się nie spakować . Gdyby nie to, że
mają maleńki domek i leżąca babcię na głowie, pewnie bym się tam wyprowadziła.
Wiem teraz, że ten dom, nie jest i nigdy nie był moim domem i mnie to
cholernie boli, bo nie zaslużyałm na takie traktowanie.
A tak na marginesie teśc zawsze uważał, że mąż jest głupi, nic nie potrafi
zrobić, na niczym się nie zna itp. Zaczyna to przenosić na nasze dziecko, bo
twierdzi, że nie umie liter ani żadnych modlitw itd. Brat męża skonczył studia
,a mąż tylko zawodówkę. To też o czymś świadczy.
Przepraszam, że przedłużam, ale nie mam nawet o tym z kim porozmawiać.
Sytuacja mnie przerosła. Chciałabym, żeby było jak kiedyś. Wszysce się
lubiliśmy (choć teść zawsze się czepiał męża), nie było awantur...
Zrobilibysmy wiele więcej w tym domu, gdyby był nasz, bo potrzeba tu sporo,
ale w tym momencie jestem wdeptana w ziemię i nie moge patrzec ani na tych
ludzi, ani na ich dom.
Pozdrawiam wszystkich, którym tak samo źle
mile widziane propozycje rozwiązania tej sytuacji
a.
Obserwuj wątek
    • aserath Re: mam dość! 17.11.09, 07:47
      nie wiem jakim cudem żeście się godzili na tak idiotyczne warunki teściów i co
      wami (oprócz głupoty - wybacz ale inaczej tego nazwać nie można) kierowało, ale
      wygląda na to, że:

      "Mąż stwierdził,że powinniśmy zapomniec o domu, zakończyć już ten remont
      i wyprowadzić sie do własnego mieszkania. W tych okolicznościach brzmi to
      zachęcająco, ale jak pomyslę ile pracy i pieniędzy stracimy przez czyjś upór,
      to mnie krew zalewa."

      masz mądrego męża, weź go wreszcie posłuchaj, bo inaczej ta historia nie będzie
      miała końca/

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka