nioma
12.01.10, 09:18
Od przypadku do przypadku ogladam gniota ale to co wymyslaja z
Natalka vel Miotłą to juz lekka przesada.
Najpierw sie podlozyla zboczencowi z internetu, potem zakochala w
ksiedzu i latala do kosciola jak na sraczke, teraz kocha sie
namietnie w dyrektorze szkoly: zostawia mu wyznania za wycieraczka
miedzy innymi. Dyrektor niestety nie wodzi za Natalka wzrokiem tylko
za jej matka, wiec Natalka jest o matke zazdrosna i ponoc ma jakies
anonimy wysylac do Marka o milosci dyra do mamusi....
Ja sie pytam: to nie jest za duzo jak na jedno dziecko? Nawet tak
specyficzne jak Natalka?